Koszmar Freddy'ego

Marta Wróbel
Horror wszedł do polskich kin w miniony weekend
Horror wszedł do polskich kin w miniony weekend Warner Bros
Udostępnij:
- Jeśli przeżyjemy następne 24 godziny, zabiorę cię na randkę - mówi Quentin do Nancy. - A jeśli się nie zgodzę? - py-ta dziewczyna. - Prześpij się z tym - odpowiada nastolatek.

Dowcipnisie. Bohaterowie "Koszmaru z ulicy Wiązów" przecież doskonale wiedzą, że jeśli zasną, czeka ich pociachanie na kawałki, podziurawienie ciała i loty po ścianach w towarzystwie sikającej krwi, a w najlepszym wypadku przecięcie tętnicy szyjnej kilkoma nożami.

Ale ucieczka przed psychopatą w kapeluszu i swetrze w zielono-czerwone paski to praca iście syzyfowa. Nie pomagają ani pigułki, ani zastrzyki z adrenaliny. Natura jest silniejsza. I kiedy choć na chwilę umysły nastolatków z ulicy Wiązów w amerykańskiej mieścinie Springwood przestają pracować na najwyższych obrotach, Freddy Krueger ostrzy swoje noże i zaprasza ofiary na mordercze "sześć minut zabawy".

Przyjemniaczek o pokiereszowanej twarzy po raz pierwszy pojawił się na dużym ekranie w 1984 r. za sprawą specjalisty od horrorów Wesa Cravena. Od tamtej pory Freddy prześladował w koszmarach sennych setki niewinnych nastolatków. Film, który trafił teraz do polskich kin, jest dziewiątym z kolei, nawiązującym do oryginału z l. 80. Tym razem psychopatycznego mordercę, kojarzącego się z monstrum Frankensteina, zamiast Roberta Englunda zagrał mający na swoim koncie nominację do Oskara Jackie Earle Haley.

Kolejny "Koszmar z ulicy Wiązów" znów odniósł komercyjny sukces. A na krwawe hobby Kruegera kolejne pokolenia widzów patrzą z pobłażliwym uśmiechem. Biedak miał przecież ciężkie dzieciństwo. Syn zgwałconej zakonnicy, oddany do sierocińca i bity przez pewnego alfonsa, tak polubił ból, że sam zaczął się okaleczać. A kiedy podrósł, zaczął fundować tę przyjemność innym.

Dziś amerykańscy fani filmu mają na półkach figurki Freddy'ego i miski na słodycze Freddy'ego, a nawet... piją piwo z wizerunkiem Freddy'ego. Morderca oswojony? Oby nie do końca. Wszak nigdy nie wiadomo, czy znów nie zaatakuje w czyimś śnie...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie