Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Koronawirus: Amazon, IBM, LG. Pracownicy kolejnych firm chcą kwarantanny. Sanepid uspokaja

Marcin Rybak, Marcin Kruk
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne Jaroslaw Jakubczak / Polskapresse
Każdego dnia jesteśmy zasypywani mejlami od pracowników wielkich wrocławskich firm, którzy obawiają się zarażenia koronawirusem. Albo muszą pracować w dużym skupisku ludzi albo w firmie jest już ktoś zarażony, a pracodawca – zdaniem skarżących się ludzi - za późno ostrzegł, nie wysłał na kwarantannę. Sanepid uspokaja. Nie każdy, kto był w jednym biurowcu albo hali fabrycznej z zakażonym, też się zarazi. Ludzie jednak się boją.

Pracownicę Amazona w nocy z poniedziałku na wtorek wprost z hali pogotowie przewiozło do szpitala we Wrocławiu. Kobieta przez dwa tygodnie dojeżdżała do pracy pod Wrocławiem z Legnicy z ludźmi pracującymi w obu podwrocławskich halach Amazona. Na razie nie wiadomo, jaki wynik dało badanie na obecność u niej koronawirusa.

- We wtorek nad ranem wyszliśmy z pracy, czekamy na autobus, a autobus odjechał. Kierowca drugiego autobusu powiedział, że nie będzie do nas podchodził, bo u nas była osoba podejrzana o koronawirusa i zabrano ją do szpitala. Powiedział, że autobus odesłano na czyszczenie – opowiada Jakub Kaczor ze związku zawodowego Solidarność Pracowników Amazon Polska. Potem czekający na autobus usłyszeli, że autobus się zepsuł, a po nich przyjedzie drugi.

Współpracownicy kobiety opowiadają, że miała ona wysoką temperaturę, ok. 39 stopni, a niedawno wróciła z Włoch: - Dziś zadzwoniono do mnie z magazynu z działu HR Amazona, żebym skontaktował się z sanepidem i może żebym wziął urlop – mówi Kaczor. Jest od dziś pod nadzorem epidemiologicznym.

Jak usłyszeliśmy od pracownika legnickiego sanepidu, tamtejsza stacja nie zna jeszcze szczegółów. Pierwsze osoby zgłosiły się dzisiaj, a jutro sanepid będzie kontaktował się z pozostałymi ludźmi oraz przewoźnikiem, którego autobus został poddany dezynfekcji. - Sprawdzimy także, czy kobieta z podejrzeniem koronawirusa jest faktycznie chora – informuje sanepid.

Magdalena Weglewska z biura prasowego Amazona nie odpowiedziała nam na pytanie o to, ilu pracowników mogło jeździć z kobietą zabraną przez pogotowie. Zapewniła, że firma przestrzega wytycznych rządowych i władz sanitarnych i wdraża odpowiednie procedury w swoich halach. Amazon według Weglewskiej zwiększył częstotliwość i intensywność sprzątania oraz dezynfekcji i poprosił pracowników o częste mycie rąk.

Pracownicy wrocławskiej spółki IBM przekazują nam z kolei, że jeden z ich kolegów z budynku przy Muchoborskioej jest zakażony. W firmie natychmiast zamknięto dwa budynki, zarządzono pracę zdalną. IBM ma nawet własny zespół lekarzy, który udziela pracownikom porad. Ale ludzie boją się i pytają, dlaczego nie zostali skierowani na kwarantannę.

Oficjalnie rzeczniczka firmy Monika Maciąg przysłała nam krótkie oświadczenie: "Zdrowie i bezpieczeństwo wszystkich pracowników IBM jest naszym priorytetem. Współpracujemy z odpowiednimi organami, stosując się do przekazywanych wytycznych i na bieżąco, szczegółowo i na czas informujemy wszystkich pracowników na temat wymagań związanych z COVID-19".

Podobne sygnały docierają do nas od kilku dni z Biskupic Podgórnych, z różnych funkcjonujących tam firm. W kompleksie fabryk miały być już trzy przypadki podejrzenia koronawirusa. Jeden z pracowników wysłać miał nawet list do wojewody ze skargami na rzekome lekceważenie zagrożenia oraz brak rzetelnej informacji. W skardze jest też mowa o niezbyt dobrych warunkach sanitarnych i dużej liczbie osób w jednym pomieszczeniu.

Co na to sanepid? Uspokaja.
- W tej sprawie są dwa wątki – mówi Małgorzata Odrowąż Mieszkowska z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej we Wrocławiu. - Objęcie kwarantanną osób z kontaktu z zakażonym oraz oczekiwania wobec pracodawcy, spowodowane obawami ludzi.
- Kwarantannie poddawane są osoby z bezpośredniego kontaktu z zakażonym. To są międzynarodowe standardy. Musi być osoba, która przebywała w kontakcie z zarażonym, w odległości mniejszej niż metr, nie krócej niż przez 15 minut dziennie więcej niż jeden dzień. Nie da się zamknąć w izolacji wszystkich. Jeśli ktoś pracuje na drugim końcu biura czy hali fabrycznej, w której był zarażony, to jest mniejsze prawdopodobieństwo, że ulegnie zakażeniu - tłumaczy Odrowąż-Mieszkowska.
A czy duże firmy powinny informować swoich pracowników o zakażeniach innych osób? Nie muszą, choć mogą. Mogą też zdecydować się na zarządzenie własnej kwarantanny, tak jak zrobiły to banki Credit Agricole, Santander czy wrocławska Nokia, po tym gdy zachorowanie stwierdzono u ich pracowników. - Ale te dodatkowe działania, które leżą po stronie pracodawcy, to tylko jego dobra wola - zastrzega Magdalena Odrowąż-Mieszkowska.
ZAKAŻENIE WIRUSAMI I BAKTERIAMI - CO MOŻE POMÓC W PROFILAKTYCE? >> Sprawdź w naszym sklepie <<

Przeczytaj więcej

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Węgry w końcu na TAK, Szwecja wstąpi do NATO

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na gazetawroclawska.pl Gazeta Wrocławska