Kolejna, dolnośląska perełka ma szansę znaleźć się na prestiżowej liście UNESCO

Maciej Sas
Maciej Sas
Udostępnij:
W doborowym, międzynarodowym towarzystwie o wpis na prestiżową listę światowego dziedzictwa stara się dusznicki młyn papierniczy. Serca ekspertów UNESCO chce podbić wspólnie z podobnymi obiektami z Czech, Niemiec, Francji i Włoch. Tym samym stałby się czwartym dolnośląskim obiektem, który zasłużył na takie wyróżnienie. I ma na to ogromne szanse!

Drewniane Kościoły Pokoju w Jaworze i Świdnicy oraz Hala Ludowa we Wrocławiu (zwana też Halą Stulecia) – to jak do tej pory jedyne dolnośląskie obiekty na liście światowego dziedzictwa UNESCO. W całej Polsce jest ich w sumie 17. Wszystko wskazuje na to, że kolejnym reprezentantem naszego kraju, który dostanie szansę wstępu do tego szlachetnego klubu, będzie młyn papierniczy w Dusznikach-Zdroju.

Dwa pierwsze niezbędne kroki w tym kierunku zostały już poczynione – w 2011 roku papiernia stała się polskim pomnikiem historii, a niedawno w październiku 2019 roku) trafiła na tzw. listę informacyjną przygotowywaną przez Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego. To swego rodzaju lista reprezentantów kraju, którzy mają szansę na złożenie wniosku o wpisanie na listę UNESCO. Poza młynem papierniczym znajdują się na niej jeszcze Gdańsk jako miasto mające udział w obaleniu komunizmu, modernistyczne śródmieście Gdyni, Kanał Augustowski oraz pienińska dolina Dunajca. Ale to właśnie dolnośląska perła zabytków techniki ma największe szanse reprezentować Polskę w najbliższym czasie.

Młyn papierniczy w Dusznikach-Zdroju - rozety, palmety, pilastry

Młyn papierniczy w Dusznikach-Zdroju to jedyny tego typu obiekt na Dolnym Śląsku i w Polsce, a jednocześnie jeden z nielicznych w Europie i na świecie. Co prawda podobnych manufaktur od średniowiecza do XIX wieku powstało w Europie kilkanaście tysięcy, ale do czasów współczesnych przetrwało zaledwie 30. Spośród nich większą wartość historyczną ma zaledwie kilka, a wśród nich zdecydowanym numerem jeden jest dusznicka papiernia.

– Ona właściwie bardziej przypomina dworek szlachecki niż zakład produkcyjny. Kto kiedyś w ten sposób zdobił zakłady rzemieślnicze: nad oknami rozety, palmety, wokół okien pilastry, przepiękne ślimacznice i piękny pawilon wejściowy? To jeden z najpiękniejszych zabytków techniki nie tylko w Polsce i Europie, ale i na świecie – opowiada dr hab. Maciej Szymczyk, dyrektor Muzeum Papiernictwa w Dusznikach-Zdroju. – Kiedy więc papiernia stała się pomnikiem historii, zaczęliśmy nieśmiało marzyć: „A może by udało się wpisać ją na listę UNESCO?”. W 2013 roku przystąpiliśmy ostro do działania. Dzisiaj jesteśmy już bliżej niż dalej – przyznaje z dumą.

Potwierdzeniem słów dyrektora jest zgłoszenie młyna na tzw. Polską Listę Informacyjną. To oznacza, że polski rząd bardzo poważnie traktuje sprawę. I że zamierza wszechstronnie zadbać o to niezwykłe miejsce, co jest jednym z warunków koniecznych. Żeby bowiem eksperci Komitetu Światowego Dziedzictwa zechcieli przychylnym okiem spojrzeć na zaproponowany obiekt, ten musi spełniać szereg wysublimowanych wymagań. Przede wszystkim jednak bez wpisu na taką listę nie ma szans na starania o wpis na listę światowego dziedzictwa.

– Stroną zgłaszającą może być wyłącznie kraj, bo lista jest tworzona na podstawie Konwencji UNESCO, która została uchwalona przez Zgromadzenie Generalne w 1972 roku i jej stronami są kraje. Tylko kraj może więc proponować jakieś dobro do wpisania na listę – wyjaśnia prof. Bogusław Szmygin, kierownik Katedry Konserwacji Zabytków Politechniki Lubelskiej, prezes Międzynarodowej Rady Ochrony Zabytków i Miejsc Historycznych ICOMOS, prezydent Międzynarodowego Komitetu Naukowego Teorii i Filozofii Konserwacji.

[polecamy]22100223[/polecamy]

Jest to w pełni uzasadnione, bo przecież ktoś musi brać odpowiedzialność za to, że zgłoszone dobro powinno być w odpowiednim stanie. Nie może więc partnerem być właściciel prywatny, bo jest to porozumienie zawarte na szczeblu międzynarodowym, a stronami Konwencji są kraje i to one biorą odpowiedzialność za zgłoszony obiekt.

Maciej Szymczyk podkreśla natomiast, że nic nie udałoby się zrobić bez wsparcia władz – najpierw samorządowych (w gminie Duszniki-Zdrój, powiecie kłodzkim i województwie dolnośląskim), a potem – ministerialnych.

– Udało nam się przekonać do tej idei organizatora Muzeum Papiernictwa, a więc Urząd Marszałkowski Województwa Dolnośląskiego. Tutaj możemy liczyć na wielką przychylność marszałka Cezarego Przybylskiego – zapewnia. Ale, jak dodaje, udało się projektem zainteresować również MKDNiS – wiceminister prof. Magdalenę Gawin oraz dyrektor Departamentu Ochrony Zabytków prof. Katarzynę Zalasińską. – Bez ich wsparcia nie byłoby mowy o staraniach wpisania na listę UNESCO.

Po prestiż w doborowym gronie

Starania Muzeum o wpis na prestiżową (jak już wspomnieliśmy) listę, zaczęły się w 2013 roku. Kierownictwu od razu zwrócono uwagę, że niezbędne będzie sporządzenie analizy porównawczej innych młynów papierniczych w Europie.

– Wiedzieliśmy, że blisko nas – w czeskich Velkich Losinach znajduje się papiernia, którą dobrze znamy i że oni kilka lat temu mieli również aspiracje wpisania swojego obiektu na listę UNESCO. Przeszli już nawet ocenę. Wtedy ICOMOS zauważył, że korzystniej byłoby przygotować taką nominacje zawierającą więcej młynów papierniczych z Europy – relacjonuje dyrektor Szymczyk. – Nauczeni czeskim doświadczeniem, postanowiliśmy zacząć budować taką grupę. Pierwszym obiektem, który zaprosiliśmy do współpracy był właśnie młyn papierniczy w Velkich Losinach.

Szybko udało się porozumieć, więc w 2015 roku podpisano porozumienie. Potem dokooptowano kolejne takie obiekty. Najpierw w roku 2017 była niewielka, ale niezmiernie malownicza papiernia w niemieckiej miejscowości Homburg (w Dolnej Frankonii). Po dwóch latach do konsorcjum dołączył kolejny obiekt – z Ambert nieopodal Lyonu we Francji. Natomiast kilka miesięcy temu grupa powiększyła się o papiernię w miejscowości Pietrabuona we Włoszech (Toscania). Funkcję lidera partnerzy powierzyli Dusznikom. Odtąd wszystkie działania są koordynowane z Dolnego Śląska. Dyrektor Maciej Szymczyk nie wyklucza, że niebawem towarzystwo powiększy się o kolejny obiekt znajdujący się w Capellades niedaleko Barcelony. To papiernia z XVIII wieku zarządzana przez muzeum finansowane ze środków publicznych.

W 2019 roku polskie muzeum przystąpiło do opracowania profesjonalnej analizy porównawczej europejskich młynów papierniczych, która prawdopodobnie stanie się podstawą do przygotowania całej dokumentacji niezbędnej do wpisu na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

– Nasi eksperci: prof. Bogusław Szmygin ze swoimi współpracownikami oraz prof. Rafał Eysymontt ze swoim zespołem, wizytowali już kilkanaście młynów papierniczych w różnych krajach europejskich. Oceniali je, a na podstawie tych ocen będą powstawały dokumenty, które później posłużą do wyciągania argumentów, mających przekonać ekspertów ICOMOS i UNESCO – tłumaczy Maciej Szymczyk.

Dlaczego dusznicka papiernia nie wystartowała samodzielnie? Jak wyjaśnia prof. Bogusław Szmygin (który wspiera dusznicką papiernię swoją wiedzą), eksperci wychodzą z założenia, że w przypadku obiektów o podobnym przeznaczeniu i walorach historycznych występujących w różnych miejscach Europy trudno byłoby takie zabytki wpisywać jako pojedyncze pozycje. Kiedy więc jeden typ obiektów jest reprezentowany przez wiele takich budowli, wybierane są te najcenniejsze (każdy prezentuje nieco inne cechy w ramach tego zbioru), wybiera się najcenniejsze i wpisuje na listę jako grupę. To tzw. nominacja seryjna.

– I właśnie w przypadku młynów papierniczych to jest odpowiednia forma. To oczywiście komplikuje cały proces, bo trzeba wybrać odpowiednich partnerów, porozumieć się z nimi. Sam proces przygotowania może być kilkuletni, ale to normalne – podkreśla prezes Międzynarodowej Rady Ochrony Zabytków i Miejsc Historycznych ICOMOS.

Potem (co arcyważne) Duszniki stały się liderem całego projektu, co samo w sobie wiele mówi. – W pewnym momencie wpisuje się obiekt na listę informacyjną i jeżeli polski rząd uzna (to kwestia wielu czynników – zarówno naszych, jak i zewnętrznych), że chce złożyć wniosek, następuje przygotowanie dokumentacji. To kolejny skomplikowany proces. Z analiz sporządzonych w Wielkiej Brytanii wynika, że to kosztuje przynajmniej 400 tysięcy funtów – wyjaśnia prof. Szmygin.

Oczywiście wcześniej rządy wszystkich krajów, z których pochodzą obiekty wchodzące w skład grupy, muszą wyrazić zgodę na starania o wpis na listę UNESCO. Celem jej tworzenia, jak mówi pan profesor, jest wyselekcjonowanie i utrwalenie najważniejszych, najcenniejszych obiektów w dorobku całej ludzkości. Żeby jednak tak się stało, muszą one być w odpowiedni sposób chronione i zarządzane. – Państwo, zgłaszając je, daje swego rodzaju gwarancję. Trudno bowiem wymagać tego od właściciela prywatnego muzeum czy nawet samorządu. Państwa są więc jedyną stroną uprawnioną do zgłaszania takich obiektów – tłumaczy.

Maciej Szymczyk podkreśla natomiast, że cały trud związany z tymi staraniami ma przynieść wymierne, konkretne korzyści. Pierwszą z nich jest fakt, że dusznicki młyn będzie znacznie bardziej rozpoznawalny – nie tylko w skali Polski, ale całego świata. Poza tym wpis na listę UNESCO oznacza, że papiernię zacznie odwiedzać znacznie więcej turystów – zwykle ich liczba wzrasta dwukrotnie. Ale najistotniejsze jest to, że wpis na listę zwiększy świadomość dotyczącą konieczności ochrony młyna papierniczego w Dusznikach.

Kolejna, dolnośląska perełka ma szansę znaleźć się na prestiżowej liście UNESCO

– Teraz często trudno jest pozyskać kwoty niezbędne na remonty, a potrzeby w tym względzie są wielkie. Obiekty wpisane na listę UNESCO są traktowane priorytetowo w przypadku przyznawania środków na remonty. To najważniejszy powód naszych działań – przyznaje dr hab. Maciej Szymczyk.

Lista UNESCO jest jak Formuła 1

W momencie, w którym kończą się przygotowania na poziomie krajowym, a nominacja jest złożona, zaczyna się międzynarodowy proces oceny, który w najkorzystniejszej sytuacji trwa dwa lata. Składa się z kilku etapów ocen dokonywanych przez międzynarodowych ekspertów. Ci początkowo oceniają konkretne miejsce na podstawie dokumentacji, a potem ruszają tam z wizytą.

[/cyt]– Na miejscu sprawdzają m.in. stan zarządzania, ochrony obiektu, jego granice, zabezpieczenia, sposób organizacji itd. Bez cienia przesady uważa się, że światowe dziedzictwo to najwyższy standard ochrony zabytków. Używa się takiego dosyć banalnego porównania, że w ochronie dziedzictwa lista światowego dziedzictwa UNESCO jest tym, czym Formuła 1 w przemyśle motoryzacyjnym – mówi prof. Bogusław Szmygin. – Stąd najdoskonalsze metody i standardy oceny przechodzą do ochrony zabytków w poszczególnych krajach – dodaje.

Jakie kryteria są decydujące? Nie ma jednego szablonu, ale to proces bardzo skomplikowany, bo w końcu na liście ma być zgromadzony dorobek reprezentujący całą ludzkość. – Dlatego bardzo trudne jest znalezienie wspólnych kryteriów, według których można by wpisywać zabytki pochodzące z różnych epok, kultur, regionów, bo dorobek poszczególnych cywilizacji i kultur był bardzo różny – wyjaśnia ekspert ICOMOS. Podkreśla, że kryteria doskonaliły się i komplikowały wraz z upływem czasu i rosnącą popularnością listy.

– Mówiąc w największym uproszczeniu (bo lista kryteriów to cała, gruba książka), jest to wartość, która wynika z porównania dóbr w swojej klasie. Ta wartość musi być uznana w skali ponadkrajowej – tłumaczy.

Drugi poziom oceny dotyczy jakości zachowania obiektu, a więc tego, na ile jest autentyczny. A trzeci, bardzo istotny poziom, to gwarancja odpowiedniego zarządzania tym dobrem i jego ochrony. Ponieważ wychodzi się ze słusznego założenia, że jeśli jakiś kraj zgłasza coś, komunikuje światowej społeczności: „Mamy coś zupełnie wyjątkowego, co może się znaleźć na liście UNESCO i jest cenne dla całej ludzkości”. Taki kraj musi zapewnić, że będzie o to dobro odpowiednio dbał.

[cyt]– Dlatego rozbudowane są wymagania ochronne dotyczące zgłaszanego dobra – szczególnie w przypadku tych europejskich, w przypadku których można najwyższych standardów zażądać – zaznacza prof. Szmygin.

Jak długo taka ocena mogłaby trwać, gdyby Polska zdecydowała się dusznicką papiernię zgłosić do oceny przez Komitet Światowego Dziedzictwa UNESCO (to ciało, które ocenia i zatwierdza nominacje, a jego sesje odbywają się raz do roku w poszczególnych krajach)? W optymistycznych warunkach trwałoby to 2–3 lata.

Kiedy dusznicki młyn papierniczy dostanie swoją szansę? Najpierw, jak się niedawno okazało, o uznanie światowych ekspertów postara się inna kandydatura – modernistyczne centrum Gdyni wpisane na Polską Listę Informacyjną w 2019 roku (podobnie jak papiernia w Dusznikach).

Jak nas poinformowała rzeczniczka MKDNiS Anna Bocian, w tym przypadku przygotowanie wniosku oraz planu zarządzania, stanowiącego integralną część przesyłanej do Paryża aplikacji, jest na zaawansowanym etapie, dlatego praca nad dokumentacją powinna zakończyć się w najbliższych miesiącach.

– W przypadku tego z Dusznik przygotowywany wniosek dotyczy tzw. wpisu seryjnego – ma obejmować nie tylko polski obiekt, ale również podobne w wybranych krajach europejskich. Zespół Muzeum jest w trakcie opracowywania dokumentacji, która pozwoli na przygotowanie projektu wniosku. Zakończenie prac będzie jednak zależało od aktywności partnerów zagranicznych. Liczymy, że prace zakończą się najpóźniej do 2023 roku – wyjaśnia pani rzecznik.

Niezbędne inwestycje

Skoro Muzeum Papiernictwa będzie wizytowane przez przedstawiciela ICOMOS-u również pod względem zapewnienia mu bezpieczeństwa i warunków zapewnianych zwiedzającym, niezbędne będą spore inwestycje. Pierwsza z nich zbliża się wielkimi krokami. W przeszłości papiernia była wielokrotnie zalewana przez pobliską Bystrzycę Dusznicką. Narodziła się więc koncepcja budowy kanału ulgi – to urządzenie hydrotechniczne szerokości 4 metrów i takiej samej głębokości, które ma być poprowadzone przez posesję Muzeum. Kanał będzie odbierał nadmiar wody z rzeki w czasie intensywnych opadów i wyprowadzał go poza obszar miasta.

Eksperci przeanalizują również to, czy poszczególne obiekty mają odpowiednią wartość historyczną, czy zachowały swoją autentyczność i czy dysponują wymaganą infrastrukturą turystyczną.

[/cyt]– Dlatego inwestycje będą zmierzały do tego, by odtworzyć autentyczny wygląd, który w jakimś stopniu nasza papiernia utraci wskutek budowy kanału ulgi – mówi Maciej Szymczyk. – Niezbędne jest też stworzenie infrastruktury turystycznej. Teraz nie jesteśmy w stanie obsłużyć więcej niż 70–80 tysięcy turystów rocznie. A oczekujemy, że po wejściu na listę UNESCO ta liczba znacząco wzrośnie – dodaje. W planach jest więc budowa nowoczesnego centrum obsługi turystów, w którym będzie można m.in. kupić bilety. Na jego terenie musi też być zlokalizowany choćby niewielki parking z miejscem na małą gastronomię i toalety. Przede wszystkim zaś cały obiekt musi być dostępny dla osób starszych i niepełnosprawnych, trzeba więc złagodzić bariery architektoniczne. [cyt]

Badania, które postarzyły dusznicką papiernię

Poza inwestycjami (na sfinansowanie których pieniądze – miejmy nadzieję – się znajdą...) niezbędne jest też dokończenie badań naukowych. Do końca 2021 roku powinna być gotowa analiza porównawcza młynów papierniczych w całej Europie.

– Musimy jeszcze zinwentaryzować takie obiekty w Wielkiej Brytanii i Portugalii – zapowiada dyrektor Szymczyk. – Poza tym chcemy obejrzeć związany z branżą papierniczą obiekt w miejscowości Verla w Finlandii, który już jest na liście UNESCO. Tam istnieje fabryka tektury z masy drzewnej wraz z osiedlem robotniczym. Nie możemy w naszej analizie pominąć tego miejsca – musimy wykazać, że jest to obiekt bardzo ciekawy i cenny, ale inny niż nasze. Bo przecież wpis na listę UNESCO dotyczy obiektów wyjątkowych, takich, które są unikalne – wyjaśnia dyrektor Muzeum Papiernictwa. I dodaje: – Starając się o wpis na polską listę informacyjną, pracownicy muzeum oraz naukowcy z którymi współpracujemy, starannie przejrzeli dokumenty dotyczące historii obiektu. Dzięki temu udało nam się ustalić wiele istotnych, a wcześniej nieznanych szczegółów. Przede wszystkim przesunięto datowanie młyna papierniczego z 1605 roku na okres sprzed 1562 roku.

Uszczegółowili też listę właścicieli, bo – jak się okazało – pełna była luk. Przede wszystkim brakowało kobiet, które zarządzały papiernią. Bywało bowiem tak, że mężczyźni umierali w młodym wieku, dzieci były nieletnie, więc ster firmy przejmowały ich żony. I świetnie sobie radziły!

– Na 23 właścicieli płci męskiej było 6 kobiet. Najsłynniejsza z nich to Antonia Józefa Ossendorf, która zarządzała papiernią na przełomie XVIII i XIX wieku. Była człowiekiem światłym i zamożnym. To ona doprowadziła do wykonania ozdobnych elewacji, które teraz przyciągają zwiedzających do Muzeum Papiernictwa. Była bardzo szanowana (być może z powodu hojności), dlatego często proszono ją na chrzestną; doświadczyła tego aż 120 razy – uśmiecha się Maciej Szymczyk.

Zakładając, że w tym roku wszystkie zamierzenia uda się zrealizować i nasz rząd poczyni uzgodnienia z władzami Niemiec, Czech, Francji i Włoch (być może też Hiszpanii i Holandii), można się spodziewać, że w ciągu następnych dwóch lat może powstać wniosek o wspólny wpis wszystkich papierni na listę UNESCO. Patrząc na sprawę optymistycznie, zakładamy, że pozytywny finał może nastąpić w ciągu czterech lat – wylicza dyrektor Muzeum w Dusznikach-Zdroju.

Tę diagnozę potwierdza prof. Bogusław Szmygin, przypominając, że w tej chwili na polskiej liście informacyjnej jest 5 dóbr dziedzictwa, a każdy kraj może zaproponować tylko jedną kandydaturę rocznie. Jaki inny obiekt z Dolnego Śląska mógłby się o to starać w najbliższej przyszłości. – Wiem, że bardzo tego chce i dużo robi w tym względzie Twierdza Srebrna Góra – przyznaje pan profesor.

Kolejna, dolnośląska perełka ma szansę znaleźć się na presti...

Premier Morawiecki o sytuacji na granicy

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Perełką jest też dwór w Sieniawce , w powiecie dzierżoniowskim , który powoli popada w ruinę bo nie ma się kto nim zająć ? Czy może schowany jest od drogi ? Gdzie jest Konserwator zabytków ?
Dodaj ogłoszenie