„Kilar” – płytę poświęconą twórczości Wojciecha Kilara, nagrał Kuba Stankiewicz

Małgorzata Matuszewska
Michał Siergiejewicz/V Records
Z Kubą Stankiewiczem, autorem płyty „Kilar”, rozmawia Małgorzata Matuszewska.

Dlaczego zaaranżował Pan muzykę Wojciecha Kilara?
Wychowałem się na filmach z jego muzyką. Pamiętam je z dzieciństwa: „Trędowata”, „Pan Wołodyjowski”, filmy Krzysztofa Zanussiego, do których pisał. Jego muzyka filmowa stała się organiczną częścią mnie.

Zawsze się Panu podobała?
Kiedy zacząłem pracować nad tymi utworami, utwierdziłem się w przekonaniu, że te melodie są piękne same w sobie. I to po prostu znakomita muzyka.

Znakomita, czyli jaka?
Dobry utwór to taki, który może być zagrany w każdej konwencji. Jeśli weźmie go na warsztat muzyk jazzowy, to nada mu swoje piętno. Ale można sobie również wyobrazić muzyka rockowego pracującego nad tą materią muzyczną. Powstanie z tego także nowa jakość.

Współpracował Pan przy powstawaniu płyty z Wojciechem Kilarem?
Kontakt był przez producentów. Pan Wojciech Kilar przekazał mi pośrednio swoje błogosławieństwo. Wiadomość była taka: „robić i nie bać się zmian”. Właśnie tego się spodziewałem, bo pan Kilar jest człowiekiem otwartym i muzykiem najwyższej klasy.

Korzystał Pan z jego zapisów nutowych?
Nie korzystałem z żadnych materiałów nutowych. Większość utworów znałem ze słyszenia, robiłem transkrypcję linii melodycznej i harmonii. Przywykłem do robienia transkrypcji, bo tak wyglądały moje początki słuchania jazzu – bardzo dużo spisywałem, m.in. utwory Reda Gar-landa, Herbiego Hancocka. Trochę z musu, bo żadnych nut nie można było wtedy kupić, w księgarni muzycznej leżały tylko utwory Scotta Joplina. Potem okazało się, że postępowałem tak samo, jak Charlie Parker, który w młodości kopiował Lestera Younga. To mi zostało do dziś, staram się też studentom tłumaczyć, że mimo olbrzymiej ilości materiałów nutowych i audio, problem polega na tym, że trzeba wskazywać dobre rzeczy. To nasza rola: wskazać, co jest dobre. Wracając do Wojciecha Kilara, jeśli uczyłem się ze słuchu, to te dźwięki głębiej pozostały we mnie. To proces czasochłonny, ale bliżej dźwiękowej materii.

Fortepian solo to trudna forma?
To wymagająca formuła, nie ma się za czym ukryć. Gdzieniegdzie zmieniłem warstwę harmoniczną, czasem zmieniło się metrum.

W tej muzyce jest sporo ciszy?
Tak. Hałas mamy w życiu, więc w muzyce powinna być cisza.

Płyta zaczyna się od utworu pełnego romantyzmu...
Pan Kilar napisał proste melodie, w których ukrywa się piękno. Muzyka jazzowego aż korci, żeby się „pobawić” i wpisać je w różne kontektsty harmoniczne. W twórczości Wojciecha Kilara jest romantyczny rys i starałem się go zachować.

W „Zazdrości i medycynie” przywołuje Pan jednego ze swoich idoli – Billa Evansa.
Bill Evans to jeden z pianistów, na których muzyce się wychowałem. Jest też romantykiem fortepianu, pianistą, który wspaniale grał w trio, współpracował z Milesem Davisem. W jego dźwiękach słychać poszanowanie dla muzyki klasycznej, wiele w niej Chopina. Temat „Zazdrości i medycyny” prawie nie został zmieniony. To jest harmonia jazzowa.

Film "Trędowata" jest kiczowatą historią. Miał Pan problem z muzyką do niego?
Główny temat muzyczny jest piękny sam w sobie. Ciekawy jest też drugi temat, słyszalny bezpośrednio po czołówce – w oryginale jest przepiękny, nazwałbym go ravelowsko-gershwinowskim. Bardzo ciekawie napisany i zinstrumentowany. Zachęcam do posłuchania oryginału.

A "Pieśń o małym rycerzu"?
To było wyzwanie, bo sama melodia jest eolska, diatoniczna w swoim wymiarze, piękna sama w sobie. Zaaranżowana była na potrzeby serialu TV, więc dlatego jest taka, nie inna. Zmiany harmoniczne sprawiły, że powstał w zasadzie nowy utwór w oparciu o znaną melodię.

"Ziemia obiecana" z kolei jest klasycznym filmem europejskim. Na czym polega niezwykłość muzyki do tego filmu?
Od początku słyszałem ten temat jako jazzowy walc. Bardzo harmoniczny, niezwykły, ze wspaniałą linią melodyczną.

"Cwał" z kolei jest ważnym filmem Krzysztofa Zanussiego...
Filmy, do których muzykę napisał Pan Kilar nie mogłyby istnieć bez jego muzyki, natomiast muzyka ta istnieje i żyje niezależnie od tych filmów. Utwory te powstały jako ilustracje do filmów, ale są dziełami zamkniętymi. W "Cwale" jest harmonia jazzowa, nie zmieniłem żadnego akordu, może tylko time na swingowy, coś w rodzaju "So What" Milesa Davisa.

Mówi Pan, że każda melodia Wojciecha Kilara może istnieć niezależnie od filmu. Umie się Pan odciąć od obrazu?
Tak. Na płycie na przykład nie ma utworu, który został nagrany – mojej aranżacji muzyki Wojciecha Kilara do polskiego filmu „Wilcze echa”. W oryginale jest taka kowbojska melodyjka, a została z niej zrobiona samba. Mój przyjaciel – wybitny saksofonista Piotr Baron – słuchając materiału z mojej płyty powiedział, że jego zdaniem utwór ten nie pasuje do reszty, bo cała płyta jest w balladowym klimacie, a ten szybki utwór zakłóca ten balladowy nastrój. I miał rację.

Długo trwały prace nad płytą?
Samo nagranie dwa dni, ale zostało one poprzedzone półroczną pracą koncepcyjną. W studiu nie ma już czasu na eksperymenty. Pracuję sam, czasem wracam do pierwotnych koncepcji, niekiedy rozmawiam o nich ze znajomymi. Mają dystans i inny ogląd, świeże spojrzenie. Mam nadzieję, że słuchacze "Kilara" to nie będą tylko miłośnicy jazzu, ale także muzyki filmowej, a przede wszystkim Wojciecha Kilara. Nie chciałbym, żeby zabrzmiało to patetycznie, ale Wojciech Kilar jest naszym narodowym skarbem.

Planuje Pan koncerty z muzyką z płyty?
Na razie chcę odpocząć. Już podczas pracy narodziła się koncepcja kontynuacji z innymi utworami Wojciecha Kilara, tym razem w oparciu o trio jazzowe: fortepian, kontrabas i perkusja plus smyczki. Ale to na razie tylko pomysł.

Jaki jest Pana ulubiony instrument?
To trochę trudne pytanie. Grając na fortepianie, staram się słyszeć muzykę bardziej orkiestrowo i zajmuję się nie tyle harmonią, akordami, co pewnymi brzmieniami. Trudno byłoby określić ulubiony instrument, podobnie malarz nie ma ulubionego koloru. Bardzo dużo utworów Wojciecha Kilara została napisana w tonacji e-moll. Myślę, że na pytanie, dlaczego ją lubi, odpowiedziałby „bo tak”.

Czemu tak rzadko wydaje Pan płyty?
Żeby wydać płytę, trzeba mieć coś do powiedzenia. Pośpiech nie ma sensu. Świat, w którym żyjemy, jest dostatecznie „usportowiony”, nie chcę mu dokładać wyścigów.

Uczy Pan w Akademii Muzycznej...
Prowadzę klasę fortepianu na kierunku jazzowym.

Widzi Pan dla tych ludzi muzyczną przyszłość zawodową?
Studia muzyczne są pewnego rodzaju inwestycją w świadomość. Moi studenci będą innymi, bardziej świadomymi odbiorcami muzyki.

Lubi Pan uczyć?
Często obserwuję dobre efekty tej współpracy, postęp, zmiany świadomości. W jazzie każdy pracuje sam. Nauczanie jest jak bycie z nimi w dużym pokoju – mogę pokazać, że można przejść przez te drzwi, albo inne. Ale każdy musi przejść przez nie sam.

Nie ciągnie Pana do pisania muzyki filmowej?
Ta muzyka pełni funkcję użytkową, z tego, co wiem, zawsze trzeba iść na kompromis, bo reżyser i kompozytor mają odmienne wizje. Jestem fanem dobrej muzyki filmowej Wojciecha Kilara, Ennio Moricone. Filmy – np. "The Piano" – nie mogę istnieć bez muzyki, a muzyka bez filmu tak.

Co Pana zajmuje poza muzyką?
Ostatnio przeczytałem dwie biografie pióra Waltera Isaacsona – Einsteina i Steve’a Jobsa. Bardzo cenna lektura. Einstein w szkole nie był uważany za zdolnego chłopca. Chciałbym, mieć więcej czasu na dobre kino i teatr, ale mam go bardzo mało. Nie mam telewizora, wiadomości czerpię z internetu, choć trzeba je filtrować. Media nie podają faktów, tylko ich interpretację, traktują odbiorców niepoważnie. A ja nie lubię takiego traktowania, czekam na fakty, wnioski sam mogę wyprowadzić, nie potrzebuję "łopatologicznego" komentarza.

„Kilar” – płyta Kuby Stankiewicza z muzyką Wojciecha Kilara jest już dostępna na rynku. Kosztuje ok. 40 zł.

Powrót na siłownię - na jakich zasadach?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3