Kiedyś stał tu niemiecki obóz pracy przymusowej w Breslau. Teraz powstaje osiedle. Czy uda się upamiętnić miejsce męczeństwa Polaków?

Maciej Rajfur
Maciej Rajfur
Burgweide był największym obozem pracy przymusowej w Breslau. Znajdował się na terenie dzisiejszego osiedla Sołtysowice, między ulicą Sołtysowicką, a aleją Poprzeczną.
Burgweide był największym obozem pracy przymusowej w Breslau. Znajdował się na terenie dzisiejszego osiedla Sołtysowice, między ulicą Sołtysowicką, a aleją Poprzeczną. Jaroslaw Jakubczak/Polska Press
Miejsce po byłym obozie pracy przymusowej na Sołtysowicach (Burgweide) na stałe wpisało się w historię Wrocławia. Obecnie trwa tam wyburzanie baraków, ponieważ powstaje nowe osiedle mieszkaniowe. Instytut Pamięci Narodowej zabiega o godne upamiętnienie tego terenu, aby zachować pamięć o męczonych tam Polakach.

Arbeitslager Burgweide był największym obozem pracy przymusowej w Breslau w latach 1940-1945. Znajdował się na terenie dzisiejszego osiedla Sołtysowice, między ulicą Sołtysowicką (Dorpaterstrasse) i aleją Poprzeczną (Quer-Allee).

- Słowo "obóz" wielu ludziom kojarzyć się może z krematoriami, eksterminacją, jednak tutaj tego nie było. Doszło natomiast do zagłady poprzez niewolnicza pracę, głód i bestialskie traktowanie więźniów. Burgweide nazywano targiem niewolników. Takich miejsc na terenie Dolnego Śląska było wiele. Na środku obozu stała platforma - coś w rodzaju ringu - na który wpychano rodziny, dzieci, starców, a Niemcy przychodzili i składali zapotrzebowanie na darmowe ręce do pracy, selekcjonując i wybierając sobie niewolników - opowiadał Marcin Marczak, wicedyrektor wrocławskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej.

W miejscu dawnego obozu powstają już osiedla z blokami mieszkalnymi. Wyburzane są tam obecnie baraki pod nowe mieszkania. Pisaliśmy o tym tutaj:

IPN przypomina swoje stanowisko: w przestrzeni miejskiej powinno znaleźć się miejsce na godne upamiętnienie tak istotnych i dramatycznych dla Polaków wydarzeń.

- Instytut Pamięci Narodowej składa deklarację woli i chce określić możliwe propozycje dalszych działań. Tutaj niedługo zobaczymy pusty plac, za rok może staną budynki mieszkalne i oprócz pamięci nie zostanie nic. Dołożymy wszelkich starań, żeby to miejsce w jak najbardziej godny sposób upamiętnić - zapowiada Marczak.

We Wrocławiu mieszka jeden z ostatnich żyjących więźniów tego obozu 91-letni Jerzy Podlak, który od dawna zabiega o wyraziste oraz oddające ducha tamtego czasu upamiętnienie męczeństwa Polaków w obozie pracy Burgweide..

- Dziękujemy władzom miejskim, że ten obszar objęty planem zagospodarowania przewiduje skwer - miejsce pamięci. To teren zielony wśród planowanej zabudowy. Działając w porozumieniu z władzami Wrocławia i wszelkimi instytucjami, chcielibyśmy tę przestrzeń wykorzystać do stworzenia godnego upamiętnienia. By odnosiło się ono również do wszystkich obozów pracy przymusowej na terenie dawnego Breslau, a było ich wiele. Nie możemy pójść za daleko, dlatego, że nie znamy szczegółów potrzebnych do stworzenia koncepcji. Dyrektor wrocławskiego oddziału IPN umówiony jest z władzami miejskimi, by rozpocząć właściwą pracę i doprowadzić do upamiętnienia zgodnie z planem zagospodarowania terenu - zapowiedział Wojciech Trębacz, naczelnik Oddziałowego Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN we Wrocławiu.

Zaznaczył, że jeżeli jedyną przeszkodą ma być wkład merytoryczny albo wkład finansowy w granicach rozsądku, IPN deklaruje chęć partycypowania w stworzeniu miejsca pamięci, by oddać sprawiedliwość i cześć męczonym w obozie Polakom.

- W tej przeszłości całkiem nieodległej, takich miejsc jak to na terenie Rzeczypospolitej jest niezmiernie dużo. Dzisiaj stoimy w obszarze niewolniczego wykorzystywania ludzkiej pracy, terenie wielu śmierci z powodu zbrodniczej polityki państwa niemieckiego. Nawet jeżeli ostatnie ślady po tamtym czasie znikną, bo powstaną budynki mieszkalne, miejsce pamięci wydaje się niezbędne. Jestem przekonany, że w niedalekiej przyszłości ono powstanie, by składać wyrazy pamięci i hołdu. Historia nie może nam być obojętna. Dzięki pamięci możemy unikać błędów i katastrof czasów minionych - apelował Jarosław Kresa, wicewojewoda dolnośląski.

Jak dodał, Polska w ostatnim stuleciu poniosła tak ogromne krzywdy, że jesteśmy zobowiązani do czynnej pamięci.

5 października delegacja Instytutu Pamięci Narodowej oraz Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego złożyła kwiaty i odmówiła modlitwę przy al. Poprzecznej, gdzie znajduje się pomnik pamięci więźniów niemieckiego obozu pracy.

Zobaczcie zdjęcia:

Burgweide był największym obozem pracy przymusowej w Breslau. Znajdował się na terenie dzisiejszego osiedla Sołtysowice, między ulicą Sołtysowicką, a aleją Poprzeczną.

Kiedyś stał tu niemiecki obóz pracy przymusowej w Breslau. T...

Burgweide pierwotnie (do jesieni 1944 r.), był obozem przejściowym. Więźniów kierowano z niego do prac przymusowych w wyznaczonych miejscach we wrocławskich i w dolnośląskich fabrykach i zakładach rzemieślniczych lub wysyłano do pracy w rolnictwie. Pojawiają się różne dane szacunkowe. Badacze oceniają najczęściej, że łącznie przebywało w nim od 4 do 12 tysięcy więźniów różnej narodowości. Pracowali oni w fabrykach i przedsiębiorstwach na terenie całego miasta w zależności od wykształcenia, umiejętności oraz zapotrzebowania władz niemieckich. Największa grupa była zatrudniona w cukrowni sąsiadującej z obozem oraz położonym również w sąsiedztwie młynie.

W relacjach pojawiają się zgodne informacje co do zatrważających warunków sanitarnych i socjalnych w obozie oraz powszechnym niedożywieniu wynikającym ze zbyt niskich racji żywnościowych. Jesienią 1944 r. obóz przekształcono w obóz stały, do którego kierowani byli m.in. mieszkańcy Warszawy przywiezieni na Dolny Śląsk po upadku Powstania Warszawskiego. Więźniowie nie podlegali rozkazowi ewakuacji, tak jak cywilna ludność miasta na przełomie 1944/1945 r. W ostatnich miesiącach wojny kierowani byli do różnych robót na terenie Festung Breslau, głównie odgruzowywania lub prac przygotowawczych dla Wehrmachtu. Burgweide pozostawał miejscem ich zakwaterowania. Obóz zlikwidowano w maju 1945 r.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wysokie dopłaty do węgla – kończy się termin składania wniosków

Komentarze 19

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
5 października, 19:32, Gość:

Nie histeryzujmy. Obóz pracy to obóz pracy, a nie koncentracyjny. Coś jak więzienie. Owszem, nieprzyjemne, ale do męczeństwa to jeszcze daleko. Te budynki nie mają żadnej wartości, w tym także historycznej, więc jak najbardziej słuszne jest wyburzenie ich i postawienie tam czegoś pożytecznego. Do cholery, Polska nie może być skansenem wojennym, chcecie, żeby cały kraj wyglądał jak ta pop*eprzona Warszawa, gdzie co 20 metrów ściany są upstrzone jakimiś żałobnymi tabliczkami, że tu strzelał, a tam trafił?

5 października, 20:24, Gość:

Jedynym histeryzującym gościem jesteś ty. Natomiast w mieście, gdzie odnawia się Werder Bruecke powinno się znaleźć również i miejsce, gdzie pamięć tamtych ofiar będzie jakoś utrwalona. A jeżeli masz jakieś wątpliwości, to w tym, zwykłym więzieniu ginęli ludzie. Nawet sporo ludzi.

5 października, 20:56, Gość:

Nie, nie ma żadnego istotnego powodu, żeby to "upamiętniać". Rozkopywanie historii i wywlekanie krzywd "żeby pamięć nie zaginęła" to zajęcie dla zacofanych idiotów. Potem społeczeństwo kończy jak rosyjskie onuce, które ciągle żyją Drugą Wojną Światową i żądają, żeby świat ich ciągle doceniał.

6 października, 08:26, Gość:

Nikt niczego nie rozkopuje. A kawałek chociażby skweru zamiast chałupy pół metra od siebie byłby lepszy od stawiania pomników. Zauważ, że ten teren służy obecnie do produkcji tlenu przez zielone krzewy i samosiejki. Potem będziesz mieć kolejny podgrzewacz miejskiej atmosfery. I na koniec, mój ś.p. ojciec najpierw przemaszerował pół Polski z łapanki do takiego obozu pracy by potem przeżyć bombardowanie Drezna. Mieszkał w podobnym baraku i zimą przez dziury w dachu na głowę sypał mu się śnieg. On przeżył, natomiast wielu z jego przyjaciół zginęło od tego świeżego powietrza, bombardowań czy braku sił stwierdzonych kulą strażnika. Dlatego nie pierniczcie głupot, że wy coś wiecie, bo jedyne co potraficie wyrazić to wasze frustracje wynikające z waszej niewiedzy.

6 października, 9:03, Gość:

Niewiedzy? Koleś, nic nowego mi nie napisałeś. I podtrzymuję to, co napisałem: Urządzanie skansenu z tych ruin jest szkodliwe intelektualnie i wychowawczo.

6 października, 15:54, Gość:

Jakiego skansenu? Nikt z komentujących nie widział potrzeby tworzenia czegoś ponad przejaw zwykłej ludzkiej pamięci. A ty i tak będziesz pisać, że ktoś chce zrobić z ruin skansen.

O'rly? Jak nie chce, to skąd ból d*py o zabudowywanie tych slumsów?

G
Gość
5 października, 19:32, Gość:

Nie histeryzujmy. Obóz pracy to obóz pracy, a nie koncentracyjny. Coś jak więzienie. Owszem, nieprzyjemne, ale do męczeństwa to jeszcze daleko. Te budynki nie mają żadnej wartości, w tym także historycznej, więc jak najbardziej słuszne jest wyburzenie ich i postawienie tam czegoś pożytecznego. Do cholery, Polska nie może być skansenem wojennym, chcecie, żeby cały kraj wyglądał jak ta pop*eprzona Warszawa, gdzie co 20 metrów ściany są upstrzone jakimiś żałobnymi tabliczkami, że tu strzelał, a tam trafił?

5 października, 20:24, Gość:

Jedynym histeryzującym gościem jesteś ty. Natomiast w mieście, gdzie odnawia się Werder Bruecke powinno się znaleźć również i miejsce, gdzie pamięć tamtych ofiar będzie jakoś utrwalona. A jeżeli masz jakieś wątpliwości, to w tym, zwykłym więzieniu ginęli ludzie. Nawet sporo ludzi.

5 października, 20:56, Gość:

Nie, nie ma żadnego istotnego powodu, żeby to "upamiętniać". Rozkopywanie historii i wywlekanie krzywd "żeby pamięć nie zaginęła" to zajęcie dla zacofanych idiotów. Potem społeczeństwo kończy jak rosyjskie onuce, które ciągle żyją Drugą Wojną Światową i żądają, żeby świat ich ciągle doceniał.

6 października, 08:26, Gość:

Nikt niczego nie rozkopuje. A kawałek chociażby skweru zamiast chałupy pół metra od siebie byłby lepszy od stawiania pomników. Zauważ, że ten teren służy obecnie do produkcji tlenu przez zielone krzewy i samosiejki. Potem będziesz mieć kolejny podgrzewacz miejskiej atmosfery. I na koniec, mój ś.p. ojciec najpierw przemaszerował pół Polski z łapanki do takiego obozu pracy by potem przeżyć bombardowanie Drezna. Mieszkał w podobnym baraku i zimą przez dziury w dachu na głowę sypał mu się śnieg. On przeżył, natomiast wielu z jego przyjaciół zginęło od tego świeżego powietrza, bombardowań czy braku sił stwierdzonych kulą strażnika. Dlatego nie pierniczcie głupot, że wy coś wiecie, bo jedyne co potraficie wyrazić to wasze frustracje wynikające z waszej niewiedzy.

6 października, 9:03, Gość:

Niewiedzy? Koleś, nic nowego mi nie napisałeś. I podtrzymuję to, co napisałem: Urządzanie skansenu z tych ruin jest szkodliwe intelektualnie i wychowawczo.

Jakiego skansenu? Nikt z komentujących nie widział potrzeby tworzenia czegoś ponad przejaw zwykłej ludzkiej pamięci. A ty i tak będziesz pisać, że ktoś chce zrobić z ruin skansen.

G
Gość
6 października, 14:12, Gość:

Otoczy się płotem, postawi szlabany, jacyś strażnicy....

W jakiś taki sposób proponuję zachować pamięć jak tu było.

A sorry, teraz to się nazywa " orchraniarze"

G
Gość
Otoczy się płotem, postawi szlabany, jacyś strażnicy....

W jakiś taki sposób proponuję zachować pamięć jak tu było.
G
Gość
Niech IPN upamiętnia, za to biorą pieniądze (podatnika).
G
Gość
Jak mieszkała tam patusiarnia wszczynająca awantury i prowadząca codziennie libacje, to nikomu to nie przeszkadzało. Mieszkania mięli w opłakanym stanie i nikt się nimi nie przejmował. Jak znalazł się deweloper, który chce przywrócić ten skrawek miasta do przyzwoitości, to od razu burza. Gdzie byli wszczynający burzę do tego czasu. Gnili razem z tymi zgniłymi budami???
I
Igma
Obejrzałe te fotografie.

To te Niemce taki rozPiSdziaj zostawili?
G
Gość
5 października, 19:32, Gość:

Nie histeryzujmy. Obóz pracy to obóz pracy, a nie koncentracyjny. Coś jak więzienie. Owszem, nieprzyjemne, ale do męczeństwa to jeszcze daleko. Te budynki nie mają żadnej wartości, w tym także historycznej, więc jak najbardziej słuszne jest wyburzenie ich i postawienie tam czegoś pożytecznego. Do cholery, Polska nie może być skansenem wojennym, chcecie, żeby cały kraj wyglądał jak ta pop*eprzona Warszawa, gdzie co 20 metrów ściany są upstrzone jakimiś żałobnymi tabliczkami, że tu strzelał, a tam trafił?

5 października, 20:24, Gość:

Jedynym histeryzującym gościem jesteś ty. Natomiast w mieście, gdzie odnawia się Werder Bruecke powinno się znaleźć również i miejsce, gdzie pamięć tamtych ofiar będzie jakoś utrwalona. A jeżeli masz jakieś wątpliwości, to w tym, zwykłym więzieniu ginęli ludzie. Nawet sporo ludzi.

5 października, 20:56, Gość:

Nie, nie ma żadnego istotnego powodu, żeby to "upamiętniać". Rozkopywanie historii i wywlekanie krzywd "żeby pamięć nie zaginęła" to zajęcie dla zacofanych idiotów. Potem społeczeństwo kończy jak rosyjskie onuce, które ciągle żyją Drugą Wojną Światową i żądają, żeby świat ich ciągle doceniał.

6 października, 08:26, Gość:

Nikt niczego nie rozkopuje. A kawałek chociażby skweru zamiast chałupy pół metra od siebie byłby lepszy od stawiania pomników. Zauważ, że ten teren służy obecnie do produkcji tlenu przez zielone krzewy i samosiejki. Potem będziesz mieć kolejny podgrzewacz miejskiej atmosfery. I na koniec, mój ś.p. ojciec najpierw przemaszerował pół Polski z łapanki do takiego obozu pracy by potem przeżyć bombardowanie Drezna. Mieszkał w podobnym baraku i zimą przez dziury w dachu na głowę sypał mu się śnieg. On przeżył, natomiast wielu z jego przyjaciół zginęło od tego świeżego powietrza, bombardowań czy braku sił stwierdzonych kulą strażnika. Dlatego nie pierniczcie głupot, że wy coś wiecie, bo jedyne co potraficie wyrazić to wasze frustracje wynikające z waszej niewiedzy.

Niewiedzy? Koleś, nic nowego mi nie napisałeś. I podtrzymuję to, co napisałem: Urządzanie skansenu z tych ruin jest szkodliwe intelektualnie i wychowawczo.

G
Gość
5 października, 19:32, Gość:

Nie histeryzujmy. Obóz pracy to obóz pracy, a nie koncentracyjny. Coś jak więzienie. Owszem, nieprzyjemne, ale do męczeństwa to jeszcze daleko. Te budynki nie mają żadnej wartości, w tym także historycznej, więc jak najbardziej słuszne jest wyburzenie ich i postawienie tam czegoś pożytecznego. Do cholery, Polska nie może być skansenem wojennym, chcecie, żeby cały kraj wyglądał jak ta pop*eprzona Warszawa, gdzie co 20 metrów ściany są upstrzone jakimiś żałobnymi tabliczkami, że tu strzelał, a tam trafił?

5 października, 20:24, Gość:

Jedynym histeryzującym gościem jesteś ty. Natomiast w mieście, gdzie odnawia się Werder Bruecke powinno się znaleźć również i miejsce, gdzie pamięć tamtych ofiar będzie jakoś utrwalona. A jeżeli masz jakieś wątpliwości, to w tym, zwykłym więzieniu ginęli ludzie. Nawet sporo ludzi.

5 października, 20:56, Gość:

Nie, nie ma żadnego istotnego powodu, żeby to "upamiętniać". Rozkopywanie historii i wywlekanie krzywd "żeby pamięć nie zaginęła" to zajęcie dla zacofanych idiotów. Potem społeczeństwo kończy jak rosyjskie onuce, które ciągle żyją Drugą Wojną Światową i żądają, żeby świat ich ciągle doceniał.

Nikt niczego nie rozkopuje. A kawałek chociażby skweru zamiast chałupy pół metra od siebie byłby lepszy od stawiania pomników. Zauważ, że ten teren służy obecnie do produkcji tlenu przez zielone krzewy i samosiejki. Potem będziesz mieć kolejny podgrzewacz miejskiej atmosfery. I na koniec, mój ś.p. ojciec najpierw przemaszerował pół Polski z łapanki do takiego obozu pracy by potem przeżyć bombardowanie Drezna. Mieszkał w podobnym baraku i zimą przez dziury w dachu na głowę sypał mu się śnieg. On przeżył, natomiast wielu z jego przyjaciół zginęło od tego świeżego powietrza, bombardowań czy braku sił stwierdzonych kulą strażnika. Dlatego nie pierniczcie głupot, że wy coś wiecie, bo jedyne co potraficie wyrazić to wasze frustracje wynikające z waszej niewiedzy.

G
Gość
Parki na starych cmentarzach nie przeszkadzają. I tabliczek nie ma.
G
Gość
Ale zobaczcie jak to wygląda... przecież to się w oczach rozsypuje. Dobrze, że rozbierają. Nawet tabliczki nie polecam zamieszczać, bo potem nikt tam nie będzie chciał mieszkać...
I
Ipip
Ilość powierzchni ziemi jest ograniczona, a my potrzebujemy mieć gdzie mieszkać. Tak naprawdę to wszędzie gdzieś przelewała się krew.
G
Gość
5 października, 18:17, Gość:

Instytut Pamięci Narodowej PIS pewnie chodzi tam o szmal pod stołem i pewnie postawią tam Tablicę pamiątkową , napiszą że kosztowała 500 tyś zł a resztę szmalu pod stołem , faktyczna wartość płyty nagrobkowej sprawdź sobie ceny !

5 października, 19:01, Gość:

Napij się zimnej wody

Dur... zimna woda też kosztuje , na chyba że Pan gość z ukr... to dla was za darmo :)

G
Gość
5 października, 19:32, Gość:

Nie histeryzujmy. Obóz pracy to obóz pracy, a nie koncentracyjny. Coś jak więzienie. Owszem, nieprzyjemne, ale do męczeństwa to jeszcze daleko. Te budynki nie mają żadnej wartości, w tym także historycznej, więc jak najbardziej słuszne jest wyburzenie ich i postawienie tam czegoś pożytecznego. Do cholery, Polska nie może być skansenem wojennym, chcecie, żeby cały kraj wyglądał jak ta pop*eprzona Warszawa, gdzie co 20 metrów ściany są upstrzone jakimiś żałobnymi tabliczkami, że tu strzelał, a tam trafił?

5 października, 20:24, Gość:

Jedynym histeryzującym gościem jesteś ty. Natomiast w mieście, gdzie odnawia się Werder Bruecke powinno się znaleźć również i miejsce, gdzie pamięć tamtych ofiar będzie jakoś utrwalona. A jeżeli masz jakieś wątpliwości, to w tym, zwykłym więzieniu ginęli ludzie. Nawet sporo ludzi.

Nie, nie ma żadnego istotnego powodu, żeby to "upamiętniać". Rozkopywanie historii i wywlekanie krzywd "żeby pamięć nie zaginęła" to zajęcie dla zacofanych idiotów. Potem społeczeństwo kończy jak rosyjskie onuce, które ciągle żyją Drugą Wojną Światową i żądają, żeby świat ich ciągle doceniał.

G
Gość
5 października, 19:32, Gość:

Nie histeryzujmy. Obóz pracy to obóz pracy, a nie koncentracyjny. Coś jak więzienie. Owszem, nieprzyjemne, ale do męczeństwa to jeszcze daleko. Te budynki nie mają żadnej wartości, w tym także historycznej, więc jak najbardziej słuszne jest wyburzenie ich i postawienie tam czegoś pożytecznego. Do cholery, Polska nie może być skansenem wojennym, chcecie, żeby cały kraj wyglądał jak ta pop*eprzona Warszawa, gdzie co 20 metrów ściany są upstrzone jakimiś żałobnymi tabliczkami, że tu strzelał, a tam trafił?

Jedynym histeryzującym gościem jesteś ty. Natomiast w mieście, gdzie odnawia się Werder Bruecke powinno się znaleźć również i miejsce, gdzie pamięć tamtych ofiar będzie jakoś utrwalona. A jeżeli masz jakieś wątpliwości, to w tym, zwykłym więzieniu ginęli ludzie. Nawet sporo ludzi.

Wróć na gazetawroclawska.pl Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie