Katarzyna Niewiadoma: Dałam z siebie wszystko

Arlena Sokalska
Arlena Sokalska
Zaktualizowano 
W mojej grupce były aż trzy Holenderki i wiedziałam, że wszystkie będą atakować. A one wszystkie patrzyły na mnie, więc nie mogłam za bardzo nic zrobić. Przez to ten wyścig został przegrany, ale taki jest sport - mówi w Bergen Katarzyna Niewiadoma, piąta zawodniczka mistrzostw świata w kolarstwie.

Właściwie można powiedzieć, że to Pani rozkręciła wyścig, zwłaszcza swoim atakiem na Salmon Hill. Jest Pani zadowolona z wyniku?
Generalnie tak. Zajęłam piąte miejsce, najlepsze w mojej karierze. Szkoda, że nie udało się odjechać w mniejszym składzie i coś innego wyczarować. Holenderki miały niesamowitą kontrolę nad wyścigiem, praktycznie robiły, co chciały i było bardzo ciężko jechać przeciwko nim. Generalnie jestem zadowolona, Gienia Bujak zrobiła dla mnie świetną robotę.

Ten wyścig to właściwie był holenderski dyktat.
Holenderki robiły, co chciały i każda z nich mogła wygrać. Muszę przyznać, że to był niesamowicie ciężki wyścig. Myślałam, że pierwsze cztery rundy będą spokojniejsze. Nie było może zbyt wielu ataków, ale tempo było bardzo szybkie i już po piątej rundzie czułam to w nogach, a wiedziałam, że trzy najważniejsze jeszcze przede mną. Próbowałam myśleć pozytywnie, że będzie dobrze. Faktycznie te ostatnie dwie rundy zadecydowały o wyniku. Wiedziałam, że Holenderkom jednak nie do końca pasowało, że odjechała Chantal Blaak, bo liderkami były Anna van der Breggen i Annemiek van Vleuten. Gdybym ja zaczęła gonić Blaak, to Annemiek skontrowałaby i wtedy to znów ja musiałabym ją gonić. Trzy kilometry przed metą była jeszcze malutka hopka i tam próbowałam zaatakować, ale znowu miałam Holenderki na kole.

Ma Pani poczucie, że wycisnęła Pani z tej trasy 100 proc.?
Na pewno tak. Na ostatnim podjeździe dałam z siebie wszystko. Zaryzykowałam, poszłam va banque. Szkoda, że nie udało się odjechać, rywalki też były w bardzo dobrej dyspozycji. Potem było już w dół i płasko, więc wiedziałam, że tam już muszę liczyć na szczęście, by udało się odjechać. W mojej grupce były aż trzy Holenderki i wiedziałam, że wszystkie będą atakować. A one wszystkie patrzyły na mnie, więc nie mogłam za bardzo nic zrobić. Przez to ten wyścig został przegrany, ale taki jest sport.
No właśnie, a dlaczego nie chciały współpracować zawodniczki z innych krajów, np. Australijka Katrin Garfoot ?
Zawsze tak jest. Każda zawodniczka chce oszczędzić jak najwięcej energii i każda czeka, aż któraś się złamie i zacznie gonić. A kończy się to tak, że ta, która pracuje, jest ostatnia.

Na Salmon Hill miała Pani informację, jaka jest przewaga ucieczki?
Nic nie wiedziałam, nie miałyśmy radia. Jechałam według własnych odczuć.

Taka kolarska intuicja albo wewnętrzny głos?
To właśnie najbardziej lubię w kolarstwie. Wolę nie czekać na jakiś szczególny wcześniej wymyślony moment, w którym powinnam atakować, bo tylko się tym stresuję i są to niepotrzebne nerwy. Wolę jechać według indywidualnych odczuć - ok, to jest ten moment, atakuję. Zawsze wiem, że jeśli jest najciężej, atak ma największe szanse powodzenia. Jeśli ja czuję nogi, to inne zawodniczki też to czują. Trzeba przezwyciężyć wtedy ból i spróbować zaatakować. A w momencie ataku już się nie myśli o bólu, tylko się jedzie.

W Rio Pani płakała po zajęciu szóstego miejsca, tu w Bergen jest Pani uśmiechnięta. Coś się zmieniło przez ten rok?
Generalnie Rio było dla mnie olbrzymią szkołą życia, kolarstwa, wszystkiego. Myślę, że ten wyścig wiele mnie nauczył, zmieniłam się jako kolarka, jako sportsmenka i z innym podejściem, inną głową, zaczynam wyścig. Wiem też, że dziewczyny z reprezentacji wykonały dla mnie niesamowitą pracę, szczególnie Gienia Bujak, która była ze mną cały czas. Generalnie nie mamy zbyt wielu okazji, by ścigać się ze sobą, ale jak się spotykamy jako reprezentacja, tworzymy drużynę. To jest coś niezwykłego, a nie zawsze się tak dzieje. A my umiemy tę drużynę tworzyć.

Myśli Pani już o następnych mistrzostwach w Insbrucku?
Za rok ma być znacznie cięższa trasa, która będzie mi bardziej sprzyjała, a Holenderkom może mniej, bo nie mają aż tylu góralek i może trochę łatwiej będzie sobie z nimi poradzić.

polecane: FLESZ: EURO 2020 - Polacy z rekordową premią za awans

Wideo

Materiał oryginalny: Katarzyna Niewiadoma: Dałam z siebie wszystko - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3