Kardynał naprawia błąd Anioła Stróża

Janusz Michalczyk
Paweł Relikowski
Udostępnij:
Nie mieli racji ci krytycy polskiego Kościoła, którzy zarzucali mu powierzchowność, skupianie się na rozwoju ruchu pielgrzymkowego przy jednoczesnym zaniedbywaniu głębokiej refleksji teologicznej.

Kłam tym niecnym atakom zadają - nieoficjalne na razie - informacje, że nasz Episkopat pracuje intensywnie nad zmianą dogmatu o Trójcy Świętej. Z przecieków wynika, że kogoś z obecnego składu, czyli Ojca, Syna lub Ducha Świętego, zastąpi Jan Paweł II.

Nieprawdopodobne? A czy jeszcze kilka miesięcy temu uwierzylibyście, że w przeciętnej mieścinie, jaką jest Świebodzin, stanie najwyższy pomnik Chrystusa Króla na kuli ziemskiej? Albo że krew papieża przyspieszy proces odzyskiwania zdrowia po fatalnym wypadku przez sportowego kierowcę?

Tymczasem nieposkromiona wyobraźnia zwykłego polskiego proboszcza sprawiła, że od ostatniej jesieni możemy być dumni, że nasz Zbawiciel bije na głowę tego najsłynniejszego, z Rio de Janeiro. Co prawda nie stoi na tak imponująco wysokim wzgórzu jak w Brazylii, ale nie jest przecież zbiorowym grzechem świebodzinian, że mieli pecha i urodzili się na nizinie.

Robert Kubica cztery lata temu zrobił parę fikołków bolidem na torze Formuły 1 w Montrealu. Miał wtedy na głowie kask z napisem "Jan Paweł II". Auto rozbił w drobiazgi, ale sam wyszedł z wypadku prawie bez szwanku. Kilka tygodni temu jego Anioł Stróż musiał się na chwilę zagapić, bo polski kierowca wpadł na barierkę podczas rajdu we Włoszech i m.in. pogruchotał sobie dłoń.

Znany z pobożności i skromności sportowiec między kolejnymi skomplikowanymi operacjami poprosił o obrazek z Janem Pawłem II. Odpowiedź kardynała Stanisława Dziwisza zatkała wszystkim dech w piersiach. Co tam jakiś obrazek... Kubica dostał relikwię - skrawek ornatu i kroplę krwi. I na dokładkę - zaproszenie na mszę beatyfikacyjną do Watykanu z rezerwacją pole position (najlepsze miejsce startowe do wyścigu Formuły 1). Czyżby kardynał chciał posadzić kierowcę obok papieża Benedykta XVI? Łatwo nie będzie, ale w końcu - skoro Polaka ma zastąpić w ściganiu Niemiec Nick Heidfeld - to rewanż ze strony jego rodaka byłby mile widziany.

Łatwo o dobre miejsce 1 maja na placu św. Piotra nie będzie, bo frekwencja zapowiada się nadzwyczajna. Z dnia na dzień rośnie pobożność i zapał wiernych, o czym świadczy chociażby to, że - co opisujemy szczegółowo w naszej gazecie - wrocławscy radni pokłócili się o miejsca w prestiżowej pielgrzymce władz miejskich.

Dlatego, nawet jeśli Trójca Święta nie zostanie ostatecznie zmodyfikowana, można w ciemno obstawiać, że pod względem liczby modlitw kierowanych po beatyfikacji przez Polaków Jan Paweł II pobije Matkę Boską i Jezusa razem wziętych.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

t
terminator
Dziwna nie dziwna ale na pewno nie łatwa i nie dla tych, co nie wymagają od siebie i to także dotyczy rozumu, bo wiara jest łaską a nie dziedzictwem.
t
tik
Rozumiem że Wojtyle jeszcze za życia upuszczali krew, myśląc o przyszłych relikwiach... Dziwna ta watykańska religia...
Dodaj ogłoszenie