Kardynał Gulbinowicz krył pedofilię? Raport u papieża Franciszka

Redakcja
Fundacja "Nie lękajcie się" podkreśla, że kardynał Henryk Gulbinowicz, w procesie w 2005 roku osobiście poręczył za księdza Pawła K.  Autorzy raportu twierdzą też, że dotarli do pisma  28 grudnia 2012 roku, z którego wynika, że arcybiskup MarianGołębiewski dopiero po zatrzymaniu księdza Pawła K. poinformował watykańską Kongregację Nauki Wiary o jego nadużyciach. - A więc siedem lat po tym kiedy było już wiadomo, że ksiądz przejawia skłonności pedofilskie. Jest to działanie skrajnie nieodpowiedzialne - czytamy w raporcie.Czytaj dalej na kolejnym slajdzie - posługuj się klawiszami strzałek, myszką lub gestami.
Fundacja "Nie lękajcie się" podkreśla, że kardynał Henryk Gulbinowicz, w procesie w 2005 roku osobiście poręczył za księdza Pawła K. Autorzy raportu twierdzą też, że dotarli do pisma 28 grudnia 2012 roku, z którego wynika, że arcybiskup MarianGołębiewski dopiero po zatrzymaniu księdza Pawła K. poinformował watykańską Kongregację Nauki Wiary o jego nadużyciach. - A więc siedem lat po tym kiedy było już wiadomo, że ksiądz przejawia skłonności pedofilskie. Jest to działanie skrajnie nieodpowiedzialne - czytamy w raporcie.Czytaj dalej na kolejnym slajdzie - posługuj się klawiszami strzałek, myszką lub gestami. Pawel Relikowski / Polska Press
Udostępnij:
Kardynał Henryk Gulbinowicz i i arcybiskup Marian Gołębiewski - dziś już emerytowani, wieloletni zwierzchnicy wrocławskiego Kościoła Katolickiego znaleźli się na czarnej liście polskich biskupów, którzy mieli ukrywać pedofilię wśród księży. Raport w tej sprawie przed kilkoma dniami trafił do papieża Franciszka. Przygotowała go fundacja "Nie lękajcie się" zajmującą się piętnowaniem i zwalczaniem pedofilii wśród kapłanów. - Ci biskupi powinni być wydaleni ze stanu kapłańskiego - uważa szef fundacji Marek Lisiński.

W raporcie padają nazwiska 24 polskich biskupów, którzy mieli ukrywać pedofilię wśród księży lub przenosić do innych parafii kapłanów, którym zarzucano molestowanie dzieci. Na czarnej liście są nazwiska kardynała Henryka Gulbinowicza - metropolity wrocławskiego w latach 1976–2004 i jego następcy, arcybiskupa Mariana Gołębiewskiego, który kierował wrocławskim kościołem do roku 2013. Oba nazwiska padają w kontekście głośnej sprawy księdza Pawła K., wikariusza kilku wrocławskich i podwrocławskich parafii i katechety. Pisaliśmy o nim wielokrotnie na GazetaWroclawska.pl. W 2015 roku sąd skazał go na siedem lat więzienia za gwałt i wykorzystywanie seksualne nieletnich chłopców. - Z premedytacją "oplatał" pokrzywdzonych chłopców. Najpierw zaprzyjaźniał się z nimi, uzależniał od siebie psychicznie. Czasem obsypywał prezentami. A potem seksualnie wykorzystywał - mówiła o nim w sądzie prokurator Joanna Czyniewska-Pawlik.

Wrocławski sąd potwierdził, że ksiądz Paweł K. oplatał swoje ofiary "pajęczą siecią". Podkreślał, że skala krzywd, jakich doznali chłopcy wykorzystywani przez księdza K. może nie być zrozumiała dla tych, którzy nie uczestniczyli w procesie i nie słuchali ich zeznań. - To nie złamanie kości czy siniaki. To rany osobowości, z którymi trzeba żyć latami - mówił w uzasadnieniu wyroku sędzia Maciej Skórniak.

Ksiądz wpadł w hotelu Wrocław pod koniec grudnia 2012 roku. Obsługa hotelu zwróciła uwagę na mężczyznę i trzynastolatka, którzy zameldowali się na kilka dni. Sprawa wydawała im się podejrzana, więc zawiadomiono policję. Księdza zatrzymano.

Gdy sprawa nabrała rozgłosu, biskup Marian Gołębiewski nałożył na kapłana karę suspensy, czyli zakazem wykonywania wszelkich aktów władzy święceń oraz noszenia stroju duchownego. "Wyrażamy głębokie ubolewanie z powodu czynów popełnionych przez duchownego. Trudno znaleźć odpowiednie słowa, by wyrazić ból i współczucie ofiarom. W modlitwie przed Bogiem będziemy prosić o naprawę powstałego zła i zaleczenie ran tych, którzy zostali dotknięci cierpieniem" - napisała kuria w specjalnym oświadczeniu.

"Przełożeni, po zatrzymaniu księdza na gorącym uczynku, kiedy proponował nieletnim seks za pieniądze, nie zareagowali. Już wcześniej proboszcz parafii Ducha Świętego ksiądz Czesław Mazur informował kurię wrocławską o filmach pedofilskich znalezionych u Pawła K. Kiedy w 2006 roku ruszył proces przeciwko temu księdzu za posiadanie pornografii pedofilskiej i stręczenie chłopców został on przeniesiony z diecezji wrocławskiej do diecezji bydgoskiej. Za ten transfer odpowiada Jan Tyrawa – ówczesny biskup
bydgoski oraz Marian Gołębiewski – arcybiskup, metropolita wrocławski" - czytamy w raporcie przygotowanym przez fundację "Nie lękajcie się" dla papieża Franciszka.

"Jak wynika z pisma z dnia 9 maja 2009 roku biskupa Tyrawy kierowanego do księdza Pawła K., wiedział on z jakich powodów doszło do przeniesienia księdza do Bydgoszczy z parafii w diecezji wrocławskiej(...) Co ciekawe, mając tę wiedzę, biskup Tyrawa skierował K. do pracy katechety w bydgoskim gimnazjum. K. pracował tam między 2006 a 2009 rokiem. Dyrektorka gimnazjum
prosiła o interwencję w związku z niestosownym zachowaniem katechety. Ksiądz indagował chłopców, szukał z nimi kontaktu, uwodził ich. O sprawie bydgoski biskup Jan Tyrawa był informowany w formie pisemnej, dyrektorka gimnazjum informowała też bezpośredniego przełożonego K. w Bydgoszczy. Niestety przełożeni nie reagowali i, pomimo obowiązku, nie wszczęli żadnego postępowania w tej sprawie" - grzmi raport.

"W 2009 roku K. został znów przerzucony – wrócił do diecezji wrocławskiej, do parafii pw. św. Andrzeja Boboli w Miliczu. Robił to samo. Zaczepiał chłopców, obłapiał ich, sprowadzał dzieci na plebanie. Jeden z zaniepokojonych wikarych wszczął alarm. O sprawie dowiedział się wrocławski biskup pomocniczy Edward Janiak, do którego ksiądz poszedł na skargę. Ksiądz, który zaalarmował przełożonych, został odwołany z parafii. K. został. Był kompletnie bezkarny. Dopiero w 2010 roku biskup Janiak zakazał K. nauczania religii i przeniósł koleiny raz: K. pełnił posługę u sióstr zakonnych a potem wśród księży emerytów. Krzywdził kolejne dzieci.
Gdyby nie wymiar sprawiedliwości pewnie nadal robiłby to samo. W 2015 roku sąd wymierzył mu karę siedmiu lat więzienia. W treści wyroku można przeczytać, że Paweł K. krzywdził dzieci. wykorzystując funkcję kapłana katolickiego" - czytamy w raporcie.

Fundacja "Nie lękajcie się" podkreśla, że kardynał Henryk Gulbinowicz, w procesie w 2005 roku osobiście poręczył za księdza Pawła K. Autorzy raportu twierdzą też, że dotarli do pisma 28 grudnia 2012 roku, z którego wynika, że arcybiskup Marian
Gołębiewski dopiero po zatrzymaniu księdza Pawła K. poinformował watykańską Kongregację Nauki Wiary o jego nadużyciach. - A więc siedem lat po tym kiedy było już wiadomo, że ksiądz przejawia skłonności pedofilskie. Jest to działanie skrajnie nieodpowiedzialne - czytamy w raporcie.

Nazwisko arcybiskupa Mariana Gołebiewskiego pojawia się także w kontekście księdza Marka K., proboszcza z Przeworna, który miał molestować 14-letniego ministranta, a siedmioro innych dzieci bić i lżyć podczas lekcji religii (bił dzieci po głowach
katechizmem, a jednego z uczniów uderzył pięścią w twarz). "Został skazany w 2007 roku na 2 lata
w zawieszeniu i dziesięcioletni zakaz pracy z dziećmi za molestowanie ministranta. W komputerze księdza K. zabezpieczono ponad 240 filmów i zdjęć pornograficznych. Trzy dni przed ogłoszeniem wyroku ksiądz Marek K. przestał być proboszczem
w Przewornie. Kuria przeniosła go do Czerniny w powiecie górowskim. Stanął tam na czele parafii
świętego Wawrzyńca i miał pod opieką ponad 2200 wiernych(...) Decyzję o przeniesieniu do księdza do kolejnej parafii musiał
podjąć metropolita wrocławski, którym był wówczas arcybiskup Marian Gołębiewski" - czytamy w raporcie.

Fundacja "Nie lękajcie się" jest prowadzona przez Marka Lisińskiego- człowieka, który w dzieciństwie był ofiarą księdza-pedofila. Przed kilkoma dniami świat obiegły zdjęcia z udziału Lisińskiego w audiencji u papieża Franciszka. Szef fundacji miał ze sobą swoje zdjęcie z młodości. Gdy papież podszedł do niego, Lisiński powiedział do niego po hiszpańsku: "Pochodzę z Polski. Jestem ofiarą molestowania". Franciszek pochylił przed mężczyzną głowę, po czym ucałował jego dłoń i spojrzał w oczy z wyraźnym współczuciem.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

o
ofiara....
W bardzo wielu komentarzach pod takimi artykułami spotykam się z niezrozumieniem tego, dlaczego ofiary milczały....otóż zapomina się o jednej bardzo ważnej przyczynie.Pedofil czy osobnik dopuszczający się czynu pedofilskiego dba o swoją nieskazitelną opinię. Robi sobie obraz osoby uczynnej , ciepłej , empatycznej itp, aż tu nagle przychodzi dziecko , które jak to dziecko czasem bywa krnąbrne , nieposłuszne itd. Z zasady udziela się zaufania oprawcy bo przecież dorośli rzadko przyznają się do swojego błędu w osądzie. Mało tego," broń cię Panie Boże aby pozwolić dziecku na mówienie czegoś złego na temat księdza czy swojego nauczyciela " - czyli zasada niepodważania autorytetu - zbiera żniwo.
Dodaj ogłoszenie