Joanna Jędrzejczyk: Porażka mnie nie zmieni. Ani jako sportowca, ani jako osobę

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Joanna Jędrzejczyk (na dole) i Rose Namajunas
Joanna Jędrzejczyk (na dole) i Rose Namajunas AP/EAST NEWS
Udostępnij:
Wydaje mi się, że byłam dobrą mistrzynią i zasługuję na rewanż. Jeśli go nie dostanę, zobaczymy co dalej. Robię mnóstwo rzeczy poza salą treningową. Ale chcę mój pas z powrotem, to teraz najważniejsze - zapowiada po porażce z Rose Namajunas (MMA 7-3) na gali UFC 217 w Madison Square Garden była już mistrzyni kategorii słomkowej Joanna Jędrzejczyk (14-1).

Joanna Jędrzejczyk pojawiła się na konferencji prasowej po gali, choć zawodnicy, którzy przegrali walki przed czasem nie mają takiego obowiązku. - Zasłużyliście na to. W sporcie nie chodzi o to, żeby być dostępnym tylko gdy jest dobrze. Porażki zdarzały się nawet największym zawodnikom. Nie jestem już mistrzynią UFC. Ale wyjdę stąd z podniesioną głową. Wrócę silniejsza. Jestem profesjonalistką. Uprawiam sport przez pół życia. Przyjmuję tę przegraną jak mistrzyni - zapewniła olsztynianka.

Przed pojedynkiem z Namajunas Polka tradycyjnie próbowała zaleźć rywalce za skórę. Nie brakowało ostrych słów, prowokacji, a nawet muśnięcia Amerykanki litewskiego pochodzenia pięścią podczas jednego ze spotkań twarzą w twarz. Sugestię, jakoby emocje mogły wziąć nad nią górę, Jędrzejczyk jednak odrzuca. - Proszę, nie porównujcie mnie do Rondy Rousey. Uwielbiam ją, mamy bardzo dobre kontakty. Ale zostawmy ten temat. Walki to dla mnie nic osobistego, nie podchodzę do nich emocjonalnie. To, co działo się przed walką nie miało żadnego wpływu na wydarzenia w Oktagonie. Miałam świetny, długi obóz przygotowawczy. Przez 13 tygodni trenowałam w American Top Team. Wszystko szło gładko. Wynik tej walki to duża niespodzianka. Gratulacje dla Rose. Cieszę się jej szczęściem. Ustrzeliła mnie, to był doskonały cios, którego się nie spodziewałam. Chyba nie zdążyłam się zregenerować po pierwszym nokdaunie. Zgasło mi światło, nie wiem do końca co się stało. Takie jest MMA, wchodząc do klatki zawsze podejmujemy ryzyko - podkreśla Polka.

Jaka będzie przyszłość "JJ" w UFC? - Będę rozmawiać z UFC i Daną Whitem. Wydaje mi się, że byłam dobrą mistrzynią i zasługuję na rewanż. Jeśli go nie dostanę, zobaczymy co dalej. Mam wiele celów i marzeń. Robię mnóstwo rzeczy poza salą treningową. Na nich też się skupiam. Ale chcę mój pas z powrotem. To teraz najważniejsze. Chciałam na jedną walkę przeskoczyć do wyższej kategorii wagowej. Stoczyć pierwszą walkę z mistrzynią kategorii muszej, którą wkrótce wyłoni kolejny sezon programu The Ultimate Fighter. A później obronić tytuł w obu dywizjach. Teraz priorytetem jest dla mnie odzyskanie pasa. Następny pojedynek stoczę w wadze słomkowej - przekonuje Jędrzejczyk.

- Lecę odpocząć do Polski. Przez ostatni rok miałam mnóstwo obowiązków. Teraz chcę spędzić trochę czasu z rodziną i bliskimi. Mam wiele planów. Teraz może płaczę, ale to nie potrwa długo. Otworzę nowy rozdział, wrócę jeszcze bardziej zmotywowana i silniejsza. Ta porażka mnie nie zmieni. Ani jako sportowca, ani jako osobę - dodaje.

Z dziennikarzami spotkała się też nowa mistrzyni. - To był trudny tydzień. Wiele spraw mogło odwrócić moją uwagę od walki. Prowokacje Joanny? Poniekąd też. Było mnóstwo drobnych rzeczy. Przełożony lot, hałas za oknem, niewyspanie, inna piosenka na wejście do klatki niż chciałam... Nic nie szło zgodnie z planem. Mogłam pomyśleć, że to nie mój moment. Ale cały czas słuchałam trenerów. Ufałam im i sobie. Wykonałam robotę, nie pozwoliłam by jakieś drobnostki mnie zatrzymały - skomentowała Namajunas, która dostała od UFC jeden z bonusów (50 tys. dolarów) za występ wieczoru.

- Przeczuwałam, że znokautuję ją w trzeciej rundzie. Fajnie, że udało się zrobić to szybciej, w trzy minuty i trzy sekundy. Dziwny zbieg okoliczności, 303 to numer kierunkowy do Denver, jest w nazwie mojego klubu. Co teraz? Chcę zrobić sobie trochę wolnego. Przeżywać dzień za dniem, nie planować wszystkiego od razu. Moje życie się zmieni, otworzyłam nowy rozdział. Porozmawiam z trenerami i zdecydujemy, co dalej. Jeśli chodzi o rewanż, to wydaje mi się, że Joanna też może potrzebować trochę odpoczynku - dodała 25-latka.

"Thug" podzieliła się też swoim przekazem dla kibiców i nie tylko. - To, że teraz jestem mistrzynią, nic nie znaczy. Ważne, żeby być dobrą osobą. W MMA jest ostatnio mnóstwo złych emocji, trash talkingu. Część zawodników nie jest szczera. Może czują, że muszą to robić, żeby sprzedać walki. Ale ja mam już dość tej nienawiści. Wydaje mi się, że jako sportowcy mamy obowiązek stanowić przykład dla innych. W sztukach walki ważne są honor i szacunek. Wejście do Oktagonu wymaga dużej odwagi. Chciałabym, żeby w MMA było więcej pozytywnych emocji. Zresztą, to nie dotyczy tylko sportu. W mediach jest pełno niezbyt optymistycznych doniesień. Nie jestem doskonała, ale może dzięki zdobyciu pasa UFC i wiążącej się z tym popularności uda nam się uczynić świat chociaż trochę lepszym miejscem? Chyba warto spróbować - zaapelowała Namajunas.

Obserwuj autora artykułu na Twitterze

Joanna Jędrzejczyk: Moja książka ma pokazać, że warto marzyć

Wideo

Materiał oryginalny: Joanna Jędrzejczyk: Porażka mnie nie zmieni. Ani jako sportowca, ani jako osobę - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie