Jerzy Engel: To będą przepiękne mistrzostwa. Czarnym koniem może być młoda kadra Belgii

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Zaktualizowano 
Jerzy Engel
Jerzy Engel FOT. BARTEK SYTA/Polskapresse
Mundial w Brazylii okiem Jerzego Engela, byłego selekcjonera reprezentacji Polski, który awansował na mistrzostwa w Korei i Japonii w 2002 r.

To już drugi mundial z rzędu bez reprezentacji Polski. Do następnego jeszcze dużo czasu, ale - myśląc długofalowo - jest Pan optymistą w kwestii tego, czy szybko na niego wrócimy?
W naszej piłce nastąpiło wiele zmian, ich celem jest to, żeby coś ruszyło. Wszyscy mamy nadzieję, że trener Nawałka znajdzie wspólny język z zespołem i awansuje na mistrzostwa Europy. To w tym momencie najważniejsze, a jednocześnie najłatwiejsze zadanie. Powinniśmy się spokojnie znaleźć w gronie 24 najlepszych drużyn Europy. A później wiele będzie zależało od startu na Euro. Czy powstanie silna, scementowana kadra i jaki wynik osiągnie.

Przedostatni mundial, na którym graliśmy, był Pana turniejem. Jak wspomina Pan Koreę i Japonię z 2002 r.?
Minęło już trochę czasu, mnie eliminacje i turniej zlewają się w jedną całość. To była wspaniała ekipa ludzi, z którymi miałem okazję współpracować. Pracowaliśmy od meczu do meczu, ustawiało się swoje życie prywatne pod terminarz kadry. Po latach pozostały w pamięci najcenniejsze wspomnienia, piękne mecze. Gdyby nie Kijów, Cardiff czy mecze z Norwegią, nie byłoby awansu na mundial po 16 latach. Wszystko ułożyło się w przepiękną całość. Wracam do niej z przyjemnością. Bo czego można chcieć więcej od losu niż poprowadzenia kadry i zagrania z nią na mundialu? W tamtym czasie odpadnięcie przez nas w fazie grupowej wydawało się wielką porażką. Tymczasem okazało się, że do dziś nasza reprezentacja nie potrafiła osiągnąć więcej. Do dziś z przyjemnością spotykamy się z chłopakami i wspominamy tamte czasy.

Dziś wszyscy myślą już jednak o zbliżającym się szybkimi krokami mundialu w Brazylii. Kto jest Pana faworytem?
Trudno nie pomyśleć o gospodarzach. Ich kraj jest kolebką południowoamerykańskiego futbolu. Piłka to dla nich coś więcej niż sport. Kadra przygotowuje się do mundialu niezwykle skrupulatnie. Świetnie zagrali w Pucharze Konfederacji, w finale łatwo pokonali Hiszpanów. Nad wszystkim czuwają ludzie z ogromnym doświadczeniem i złotymi medalami mistrzostw na kontach, czyli Luiz Felipe Scolari oraz Carlos Alberto Parreira. Ich zespół ma wszystkie cechy, które powinien mieć potencjalny zwycięzca mundialu. Jedynym znakiem zapytania jest to, jak poradzi sobie Neymar, na którego wszyscy liczą. Największa gwiazda Canarinhos zawsze była środkowym napastnikiem, on operuje lepiej na boku pomocy. Ciekaw jestem, jak Scolari ułoży zespół wokół skrzydłowego.

Scolari tydzień przed meczem otwarcia nie bał się ostro skrytykować swoich zawodników za brak zaangażowania na treningach.
Brazylijczycy nie są łatwymi piłkarzami do prowadzenia. Wielokrotnie z nimi pracowałem, choć oczywiście nie byli to piłkarze tej klasy co kadrowicze. Wiem jednak, że trzeba zrozumieć ich mentalność. Sposób przygotowania się do meczu, reakcje po spotkaniach. Pracuje się z nimi w sposób specyficzny, zupełnie inaczej niż z europejczykami. Niektórzy się na Starym Kontynencie nie przyjmują albo trwonią swój talent poza boiskiem.

Wielu typuje finał Brazylia - Argentyna. To według Pana prawdopodobne?
Na turniejach rozgrywanych w Ameryce Południowej stawia się zwykle właśnie na zespoły z tego kontynentu. O ile Brazylia jest faworytem, to z Argentyną jest trochę trudniej, ich kadra od dłuższego czasu nie spełnia się na wielkich turniejach. Genialny w Barcelonie Messi grając dla kadry, już tak nie błyszczy. To duży znak zapytania - czy selekcjoner stworzy taki system, który będzie odpowiadał jego najlepszemu piłkarzowi. Nie ma wątpliwości, że Messi powinien dla Argentyny znaczyć więcej niż ostatnio.

A Niemcy? Zawsze są groźni, ale mają problemy z kontuzjami, Do tego dochodzą słabe sparingi, ostatnio 2:2 z Kamerunem.
Od wielu lat bacznie obserwuję pracę trenera Joachima Löwa. Z wielką przyjemnością słucham go na różnego rodzaju konferencjach i wykładach. Bardzo ciekawie opowiada, jak analitycznie wyszukuje, selekcjonuje i przygotowuje piłkarzy. Ma też do dyspozycji duży sztab, nic nie jest robione na trenerskiego nosa. Trzeba wierzyć, że Niemcy będą świetnie przygotowani. Dla Löwa może to być jedna z ostatnich, jeśli nie ostatnia, szansa na wielki wynik z tym zespołem. Jego kadra zawsze jest wysoko, ale nie zdobywa oczekiwanych trofeów. Teraz powinna być na to gotowa. Uważam, że Niemcy odegrają na mundialu bardzo ważną rolę. Nawet jeśli mają teraz drobne problemy.

W kontekście faworytów turnieju nie sposób nie wymienić Hiszpanów, którzy od sześciu lat mają monopol na wygrywanie wielkich turniejów. Vicente del Bosque będzie w stanie zmobilizować tę grupę po raz kolejny?
Głęboko w to wierzę. Chociaż pierwszy mecz, z Holandią, pokaże, w którym miejscu są obie reprezentacje. Na poprzednich mistrzostwach Hiszpanie przegrali pierwsze spotkanie turnieju ze Szwajcarią, ale nie przeszkodziło im to w zdobyciu złota. Tym razem porażka może mieć dalej idące konsekwencje, wpłynąć na psychikę zespołu. Twierdzę jednak, że głód zwycięstw tej kadry nie wygasł. Jest ona oparta na złotym pokoleniu kraju, który zdominował europejskie puchary. A w ich klubach grają głównie rodzimi zawodnicy. Na turniej będą więc bardzo dobrze przygotowani. O del Bosque też jestem spokojny. To znakomity fachowiec, najbardziej utytułowany trener na świecie. Potrafi się dogadać z niełatwą grupą zawodników Realu i Barcelony. Nie powiedziałbym też, że jego zawodnicy są wypaleni. Bardziej martwię się o ich formę fizyczną, bo nikt w Europie nie gra tyle co oni. Na poprzednich mistrzostwach trener pokazał jednak, że o ten aspekt też potrafi świetnie zadbać.

Zlatan Ibrahimović powiedział, że bez niego mundialu nie warto oglądać. A według Pana jaki to będzie turniej?
On każde zdanie zaczyna od "ja", więc trudno się z nim zgadzać. Moim zdaniem to będzie przepiękny mundial. Liczę na to, że zespoły takie jak Chile czy Urugwaj pokażą fantastyczny, dynamiczny futbol, który bardzo podoba się kibicom. Czarnym koniem turnieju może być też młoda kadra Belgii. Poza tym już wejście w turniej będzie bardzo mocne. Najpierw mecz Brazylii z Chorwacją, a następnego dnia niesamowity pojedynek Hiszpania - Holandia.

Rozmawiał Tomasz Dębek
Obserwuj autora artykułu na Twitterze

polecane: Wyniki wyborów parlamentarnych 2019

Wideo

Materiał oryginalny: Jerzy Engel: To będą przepiękne mistrzostwa. Czarnym koniem może być młoda kadra Belgii - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3