Jelenia Góra: Co dalej z giełdą?

Violetta Pietrzak
Przy ul. Lubańskiej można kupić niemal wszystko. Klienci przebierają w towarze
Przy ul. Lubańskiej można kupić niemal wszystko. Klienci przebierają w towarze Fot. Marcin Oliva Soto
Czarne chmury zawisły nad giełdą przy ul. Lubańskiej w Jeleniej Górze. Targowisko jest utrapieniem dla ludzi z sąsiednich domów

Gdy jeleniogórzanin ma kłopot z kupieniem w sklepie odpowiedniej uszczelki, taniego swetra, butów filcowych, starego zegara, wylewki do kranu czy dwuosobowej kanapy, to szuka tych towarów na giełdzie przy ul. Lubańskiej. Od 11 lat co niedzielę przyjeżdżają na nią tłumy sprzedawców oraz klientów z bliższej i dalszej okolicy. - Tu trafić można na prawdziwe perełki - zachwala giełdę Janusz Duraj z Jeleniej Góry, który handluje antykami. Ruch na bazarze nie zamiera nawet w wielkie mrozy, deszcz czy upał.

To cieszy giełdowiczów, ale denerwuje coraz bardziej mieszkańców budynków w sąsiedztwie. Najgorzej jest przy ul. Książęcej. - Ludziom, którzy przyjeżdżają na giełdę, szkoda kilku złotych na parking i wjeżdżają nam na podwórka - narzeka Andrzej Kozłowski, mieszkaniec domu przy ul. Książęcej. - Nieraz po prostu nie można wyjechać z garażu. Zatarasowana jest cała ulica Lubańska i każdy zaułek w pobliżu.

- Najgorsze jednak jest to, że ci, co przyjeżdżają na zakupy, nie korzystają z toalet, które są na giełdzie, tylko po prostu załatwiają się tuż koło naszych domów - denerwuje się.
- Już nie chce się o tym mówić - komentuje starsze małżeństwo z tej samej ulicy. Drogi nam psują, wjeżdżają na podwórka, zastawiają nam przejazd i jeszcze się kłócą, bo myślą, że mają takie prawo - wyliczają z goryczą.

- Te stare drzewa, co rosną na wałach przeciwpowodziowych, to chyba niedługo uschną, bo tak je obficie klienci podlewają swoim moczem - dodają zdenerwowani. Sąsiedzi giełdy przez lata walczą o prawo do spokojnej niedzieli, bez aut pod oknami i zapachu moczu.

- Znam te problemy, ale jako zarządca niewiele mogę zrobić - mówi Jan Nowak z przedsiębiorstwa Simet, prowadzącego giełdę. - Bo choć na giełdzie są toalety i parking, to ludzie z nich nie korzystają. Jak podejdę do kogoś i zwrócę uwagę, to słyszę często niecenzuralne słowa - dodaje. Tylko współpraca ze służbami porządkowymi może tu coś zmienić - mówi Nowak.

Są już pierwsze jaskółki. Od dwóch tygodni giełdę częściej patrolują strażnicy miejscy. Ale mieszkańcy domagają się radykalniejszych rozwiązań.

- Giełda miała tu być usytuowana tylko na okres przejściowy, a istnieje już 11 lat - mówi Alicja Różycka, lokatorka domu sąsiadującego z bazarem, która od lat walczy o zmianę lokalizacji. - Giełda nam nie przeszkadza, niech sobie ludzie zarabiają, ale nie może być koło osiedla - wyjaśnia. - Miasto zaproponowało, żebym wydzierżawiła plac koło domów i go ogrodziła - relacjonuje pani Alicja. Wówczas giełdowicze nie podejdą pod budynki.

Swoje pomysły na zmniejszenie uciążliwości giełdy mają także kandydaci na prezydenta miasta.

Kłopoty z giełdą
Czy giełda przy ul. Lubańskiej zostanie przeniesiona w inne miejsce? Tego domagają się lokatorzy domów, które sąsiadują z targowiskiem. W każdą niedzielę są tu prawdziwe tłumy. Niestety, giełdowicze nie tylko kupują i sprzedają. Zastawiają samochodami drogę, garaże i podwórka. Za potrzebą krążą po bramach i ścieżkach spacerowych. Zaśmiecają boiska, ogródki, piaskownice.
- To koszmar - mówią zgodnie pani Maria z mężem Józefem, lokatorzy domu przy ul. Książęcej. Razem z innymi mieszkańcami zażądali, by nowy prezydent zmienił zasady funkcjonowania giełdy i ułatwił im życie.
Co można zrobić? Sylwester Urbański, kandydat na prezydenta (SLD), chce, aby w tym miejscu powstała hala targowa, w której w tygodniu będzie normalny targ, a w weekend - giełda. Z tym rozwiązaniem nie zgadza się Elżbieta Matiasz, kandydatka Wspólnoty Jeleniogórskiej. - Giełda daje miejsca pracy najbardziej potrzebującym i jej likwidacja byłaby nieludzka - tłumaczy Elżbieta Matiasz.

Marcin Zawiła, kandydat PO, proponuje zwiększyć liczbę miejsc parkingowych przy ul. Lubańskiej i zablokować na niedziele wjazd na wały przy ul. Książęcej.

Marek Obrębalski, prezydent miasta, jest za dalszym funkcjonowaniem giełdy, ale pod baczniejszą kontrolą straży miejskiej. Plac już się zmienia. - Toalety na giełdzie są, niedługo zostaną dowiezione kolejne dwie, które kupił urząd miasta - mówi Jan Nowak z przedsiębiorstwa Simet, zarządzający giełdą. - Będzie też więcej kontroli - dodaje.

- Teraz politycy dużo obiecują, ale za dwa tygodnie zapomną o tym - ocenia sceptycznie Andrzej Kozłowski, lokator domu z ul. Książęcej.

Nawet jeśli będą zmiany na lepsze przy głównej giełdzie, to pozostanie problem z tzw. dolną giełdą. Tam w zasadzie sprzedawać może każdy. Z niedzieli na niedzielę przybywa stoisk, a na placu nie ma toalet ani kranu z wodą. Sprzedawcy, m.in. żywności, nawet gdyby chcieli, nie mogą przestrzegać podstawowych zasad higieny.

- Gdzie jest sanepid? - pyta zdenerwowana Alicja Różycka, lokatorka domu z ul. Książęcej, która od lat walczy z uciążliwym sąsiedztwem giełdy.

Wsp. ALKA

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie