Jednych policja prowadzi do wojska, inni biją się o miejsce

Marcin Kaźmierczak
Co czwarty Dolnoślązak nie stawił się na kwalifikację wojskową. To czwarty najgorszy wynik w kraju. Chętnych do pracy w wojsku jednak nie brakuje - o jedno miejsce w Akademii Wojsk Lądowych walczy nawet 12 osób.

Co szósty objęty tym obowiązkiem Polak nie stawia się na kwalifikację wojskową - wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli. Jednym z liderów niechlubnego rankingu jest Dolny Śląsk. Przed komisją lekarską nie stawia się tu prawie 23 proc. wezwanych. We Wrocławiu policja musiała doprowadzić na badanie ponad 200 osób.

Jak wynika ze sprawozdań Wojewódzkich Sztabów Wojskowych, w 2016 r., który kontrolowała Najwyższa Izba Kontroli, do kwalifikacji wojskowej w całym kraju nie stawiło się 38 493 mężczyzn. Większość z nich - 26 501 osób to tzw. roczniki starsze, czyli mężczyźni w wieku 20-24 lat. Oznacza to, że przed komisją wojskową na obowiązkowym badaniu nie stawił się co szósty (16,2 proc.) zobowiązany do tego Polak.

Według sprawozdań z kwalifikacji wojskowych w 24 gminach i 11 powiatach, blisko dwie trzecie (62 proc.) osób, które nie stawiły się przed komisją, żyje poza granicami Polski, a 29 proc. to osoby poszukiwane.

W czołówce tego niechlubnego rankingu jest Dolny Śląsk, gdzie na kwalifikację wojskową nie przyszedł co czwarty wezwany (22,9 proc.). Mniejszą frekwencję komisje wojskowe notowały jedynie w województwach: warmińsko-mazurskim (26,1 proc.), podlaskim (25,9 proc.), i zachodniopomorskim (23,2 proc.).

Najbardziej zdyscyplinowani kwalifikanci byli w Wielkopolsce. Tam przed komisją nie stawiło się tylko 9,3 proc. zobowiązanych 
- a także w woj. łódzkim - 11,3 proc. i w woj. śląskim - 11,4 proc.

Problem z unikającymi kwalifikacji wojskowej ma także Wojskowa Komenda Uzupełnień we Wrocławiu. Podczas tegorocznej kwalifikacji, która w stolicy województwa i ościennych powiatach (wrocławskim, oławskim, oleśnickim, średzkim, strzelińskim, milickim i trzebnickim) trwała od lutego do kwietnia, przed komisją nie stawiło się ponad 1600 osób, w tym 816 z podstawowego w tym roku rocznika 1999. Aż 172 spośród nich musiała doprowadzić do lekarzy policja. Dobrowolnie przed komisją nie pojawiły się również 883 osoby ze starszych roczników.

- Kwalifikacja wojskowa to nic innego jak sprawdzenie stanu zdrowia zarówno fizycznego, jak i psychicznego młodych ludzi dla potrzeb wojska. Obowiązkowa służba wojskowa jest zawieszona, więc jeśli ktoś nie chce, nie zostanie powołany do wojska – podkreśla mjr Marcin Jasnowski, rzecznik prasowy wrocławskiej Akademii Wojsk Lądowych. - Doprowadzenie siłowe przez policję to ostateczność. Powinniśmy mieć świadomość, że stawienie się przed komisją wojskową i uzyskanie kategorii to nasz obowiązek – dodaje.

Przed komisją wojskową co roku obowiązkowo muszą się stawić uczniowie ostatnich klasy liceów i trzecich klas techników i ci, którzy nie stawili się w minionych latach. Dodatkowo, na kontrolę, także ci, którzy do pięciu lat wcześniej otrzymali kategorię B.
W tym roku we Wrocławiu i ościennych powiatach wezwano 6,5 tysiąca osób - w tym 200 kobiet, które kończą naukę w szkołach lub uczelniach medycznych i weterynaryjnych, a także na psychologii, farmacji, czy pielęgniarstwie. Na wezwanie nie stawiło się blisko 1700 osób, w tym 883 „recydywistów”, którzy nie stawili się już kolejny rok z rzędu. Tych przed lekarzy WKU miała doprowadzić policja. Udało się to w 66 przypadkach.

– Obowiązkowa służba wojskowa jest zawieszona, więc jeśli ktoś nie chce, nie zostanie powołany do wojska. Otrzymanie kategorii jest jednak konieczne – wyjaśnia mjr Marcin Jasnowski z wrocławskiej Akademii Wojsk Lądowych.

Jak wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli, najwięcej osób - 62 proc. - na kwalifikacji nie pojawił się z powodu wyjazdu za granicę. – W związku z tym, NIK we wniosku do Ministra Obrony Narodowej opowiedziała się za wprowadzeniem rozwiązań prawnych, które ułatwiłyby osobom przebywającym za granicą realizację powszechnego obowiązku kwalifikacji wojskowej bez osobistego stawiennictwa – czytamy w raporcie.

W dalszym ciągu, odkąd służba wojskowa stała się zawodową, nie brakuje osób, które chcą się związać z wojskiem. Aby trafić „w kamasze” trzeba się jednak postarać.

– O jedno miejsce w Akademii Wojsk Lądowych rywalizuje nawet 12 kandydatów – informuje mjr Marcin Jasnowski. – Podstawą ubiegania się o przyjęcie do akademii jest najwyższa kategoria „A” podczas kwalifikacji.

Jeśli ktoś chce zostać oficerem, ma kilka możliwości. Może wybrać Akademię Wojsk Lądowych. To główna ścieżka dedykowana osobom po szkole średniej.

– Studia magisterskie kończą się zdobyciem stopnia podporucznika i tytułu magistra. Absolwenci szkół wyższych, koniecznie magistrzy, mogą zdawać do studium oficerskiego, które trwa od 3 do 12 miesięcy, w zależności od specjalności wojskowej – wyjaśnia mjr Marcin Jasnowski. Studenci mogą liczyć nawet na 2560 zł żołdu. Muszą jednak mieszkać w koszarach.

Do wyboru są też Wojska Obrony Terytorialnej. Na Dolnym Śląsku brygada jeszcze nie powstała, więc można się zgłosić do działających od 2010 r. Narodowych Sił Rezerwowych. Służ-ba zaczyna się od czteromiesięcznego szkolenia, kończącego się egzaminem. Potem żołnierze są powoływani na ćwiczenia.

Studenci mogą wybrać także służbę w Legii Akademickiej. To 30 godzin wykładów, a w wakacje ćwiczenia na poligonie, które trwają sześć tygodni. Za każdy dzień ćwiczeń studenci dostają 91 zł. Po ćwiczeniach ochotników czeka egzamin - jeśli go zdadzą, zostaną kapralami.

Do Legii mogą wstępować studenci 54 uczelni wyższych. Spośród wrocławskich do programu przystąpiły Akademia Wychowania Fizycznego, Akademia Wojsk Lądowych oraz Politechnika Wrocławska. Możliwości takiej nie mają za to studenci uniwersytetów: Wrocławskiego, Przyrodniczego i Ekonomicznego.

Jak wynika z danych Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego we Wrocławiu, do tej pory roku do odbycia służby przygotowawczej zgłosiło się 288 osób, 113 osób było zainteresowanych służbą zawodową.

Wideo

Komentarze 37

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

x
xyz
w d... mam ten kraj a jak by wojna wybuchła to spie... za granice jak najdalej
w
walczy
Już pędzę, lecę, gonię bronić ojczyznę. Oddam życie za ukochany kraj, który funduje mi dobrobyt i za polityków którzy ten dobrobyt organizują. Bez zastanowienia oddam życie za schetynę, dudę, kopacz, morawczyka, dudtkiewicza, jarosława smoleńskiego, petru i całą resztę wspaniałych ludzi.
d
do woja
marsz!
D
Dawid
Koszty życia wcale nie są takie wysokie - we wschodnich landach wynoszą okolo 1,5-2 razy tyle co w Polsce. Co w porównaniu z dużo wyższymi zarobkami paradoksalnie wychodzi taniej.
.
Nie ma znaczenia jaki rząd, każdy jest wyjątkowo perfidny.
.
Bo chętnych jest dużo do szkoły oficerskiej. A oni szukają mięsa armatniego. Przecież wojsko nie może składać się z samych oficerów, tzw. kadry dowódczej.
K
Kapral
Pomyliły Ci się partie..To PO rozkradało kraj.
j
j
nfz, zresztą śmiem twierdzić, że w przypadku konieczności hospitaliazcji trafisz do publicznej placówki. Pan policjant albo strażak, który wpotrzebie będzie ci pomagał też chyba nie będzie jakiś prywatny?
K
Kapral
Ciekawe czy coś się zmieniło od lat 90 kiedy znaczna część poborowych a szczególnie w dużych miastach kupowała za około 3-5 tyś.kategorię "D"zwalniającą od odbycia służby wojskowej.Procederem zajmowali się lekarze,członkowie komisji wojskowej oraz lekarze cywilni.
j
ja
komitet chyba? Chodzisz po polskich chodnikach? Jeżdzisz po polskich ulicach? korzystasz z polskich urzędów...? mogłabym tak wymieniać w nieskończoność tylko nie mam pewnośći czy coś do ciebie trafi.
j
j
łam jak się chodzi
G
Gość
to nie dziwota, że od komisji się migają...
t
translator
Według ustawy w sytuacji konfliktu zbrojnego oni też są zwolnieni z obowiązku służby wojskowej, a jak przyjdzie co do czego, to będą zwiewać szybciej niż niektórzy przez Zaleszczyki w 1939 r.
M
Marta
A czemu nie jedziesz do Niemiec, skoro wszystko masz niemieckie? nu, trochę drożej by było - jakieś cztery, pięć razy - ale czułbyś się u siebie. A tak - męczysz się bidoku w tej znienawidzonej Polsce, oj, jak ja ci współczuję.........
E
Edward
80-tych kluczyki od "malucha" położone przed przewodniczącym komisji załatwiały sprawę. Z tym, że te kluczyki to była fortuna i maluch był niezwykle trudny do zdobycia. Ale strach przed "kamaszami", poczucie straconego czasu i niepewność, kim będzie mój syn po wyjściu z wojska robiły swoje - ojcowie stawali na głowach, żeby nie dać dziecka wepchnąć do tego kotła zepsucia, bezdennej głupoty i więziennych zwyczajów. Działo się wtedy, oj, działo...
Dodaj ogłoszenie