Janowski po finale SoN: Chciałbym pojechać ten bieg jeszcze raz i inaczej go rozegrać

Dawid Foltyniewicz
Jarosław Pabijan/Gazeta Pomorska
Udostępnij:
Po latach tegoroczny finał Speedway of Nations będzie się wspominać zapewne nie z powodu świetnej jazdy Polaków w fazie zasadniczej, ale za sprawą upadku Macieja Janowskiego w biegu decydującym o złotym medalu. – Wiadomo, że tak na gorąco mam milion myśli, że chciałbym ten bieg pojechać jeszcze raz i troszeczkę inaczej go rozegrać – przyznał po zakończeniu rywalizacji kapitan Betardu Sparty Wrocław.

Kiedy Artiom Łaguta i Emil Sajfutdinow ogłosili, że w tym sezonie rezygnują z występów w reprezentacji Rosji, było jasne, że znacząco rosną szanse innych reprezentacji na złoto Speedway of Nations. Wspomniane rozgrywki od pierwszej edycji w sezonie 2018 zostały zdominowane przez żużlowców Sbornej.

W sobotę Biało-Czerwoni na torze w Manchesterze dzielili i rządzili. W drugim dniu finałowej rywalizacji radzili sobie nieco słabiej, ale i tak pewnie wygrali fazę zasadniczą, dzięki czemu zapewnili sobie bezpośredni awans do biegu o złoto. W nim Polakom przyszło zmierzyć się z Brytyjczykami i jeszcze na pierwszym okrążeniu wydawało się, że nasza reprezentacja w końcu przełamie złą passę i sięgnie po trofeum. Na drugim łuku Bartosz Zmarzlik pojechał jednak szerzej, zaskakując napędzającego się po zewnętrznej Macieja Janowskiego. „Magic” upadł, a regulamin Speedway of Nations w takich przypadkach jest bezlitosny – w rozgrywkach nie ma remisów, dlatego premiowana jest ta para, której przedstawiciele zajmą drugie i trzecie miejsce.

Z pierwszego od 32 lat złota w światowym czempionacie cieszyli się zatem Brytyjczycy, a Polacy po raz trzeci z rzędu musieli zadowolić się srebrem. – Walczyliśmy do samego końca. Wiadomo, że tak na gorąco mam milion myśli, że chciałbym ten bieg pojechać jeszcze raz i troszeczkę inaczej go rozegrać. Wiedziałem, że Daniel Bewley będzie próbował się napędzać po płocie, dlatego od razu chciałem zająć tę ścieżkę. Trochę wciągnęło mnie na tym drugim łuku i tyle... Już jest po wszystkim, więc nie ma co tego rozpamiętywać. Daliśmy z siebie wszystko, jednak z mojej strony czegoś nie wystarczyło – wyjaśnił Janowski.

Choć współpraca polskiego duetu w fazie zasadniczej układała się niemal wzorcowo, sytuacja z finału rozpoczęła dyskusja o rzekomym braku umiejętności jazdy parą w wykonaniu Zmarzlika. – Z całym szacunkiem, ale Bartosz nie potrafi jeździć parą. Jedzie tylko na siebie i nie tylko dziś. Szkoda. Brawo Magic, również za klasę i kulturę w wypowiedziach, a dziś dodatkowo niesamowitą powściągliwość – można przeczytać w sekcji komentarzy na fanpage'u Betardu Sparty Wrocław.

Były selekcjoner Marek Cieślak zaproponował z kolei manewr taktyczny, który mógłby uchronić Polaków od nieporozumienia w finale. – Zamieniałbym chłopaków polami startowymi. Bartek jest mistrzem nad mistrzami w jeździe kombinacyjnej. Potrafi robić różne rzeczy, kiedy jest z tyłu. A taki tor, jak ten w Manchesterze, gdzie ten pierwszy łuk jest podniesiony, naprawdę temu sprzyja. W tym biegu należało zrobić wszystko, żeby to Maciej znalazł się jak najszybciej z przodu. Moim zdaniem to właśnie on miał jechać z pierwszego pola. Bartek z zewnętrznego rozpracowałby stawkę momentalnie – powiedział Cieślak na łamach WP Sportowych Faktów.

Gala „France Football” fiaskiem organizacyjnym? Komentarz

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

C
Czesław Kaliszan
Bartuś "totalny dzban" roku. Bez komentarza. Łajza ma problem ze swoimi partnerami z ekipy.
Dodaj ogłoszenie