Jak droga krzyżowa podzieliła mieszkańców. Nie chcą jej pod oknami

Redakcja

Wideo

Udostępnij:
Wiara łączy ludzi, jednak piątkowa droga krzyżowa we Wrocławiu podzieliła mieszkańców Sołtysowic z ul. Wojaczka z parafią. Proboszcz zorganizował pochód ulicami zamkniętego osiedla, ale zarządców i mieszkańców o sprawie nie poinformował. Części osób uniemożliwiło to normalne funkcjonowanie i byli kompletnie zaskoczeni wiernymi na ich wewnętrznych ulicach.

Taki powód niesnasek nie zdarza się na co dzień. Mieszkańcy osiedla przy ul. Wojaczka napisali do nas, bo parafianie modlący się podczas drogi krzyżowej zablokowali im ruch.

– Widziałam z balkonu, że pan nie mógł wyjechać z garażu z powodu drogi krzyżowej. Chodzi o samą zasadę, nikt nas nie poinformował o utrudnieniach – mówi Aleksandra Adamska-Woźny, mieszkanka osiedla.

Bartosz Zawada zarządza wspólnotami przy ul. Wojaczka i o drodze krzyżowej nie wiedział. Potwierdza, że droga krzyżowa przeszła po terenach w zarządzie prywatnym. Mieszkańcy dzwonili do niego z prośbą o interwencję.

O. Emilian Gołąbek, proboszcz parafii św. Alberta Wielkiego z ul. Redyckiej, jest zaskoczony, bo nie miał złych intencji. O procesji powiadomił policję, a funkcjonariusze rzeczywiście pojawili się na miejscu i zadbali o bezpieczeństwo. Przyznaje, że nie powiadomił wspólnoty, ale w tej sprawie konsultował się z prawnikami.

Urzędnicy z ratusza wyjaśniają, że gdyby procesja szła ulicami gminnymi, konieczne jest uzyskanie zgody Wydziału Inżynierii Miejskiej na piśmie. W ustawie o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego w Rzeczypospolitej Polskiej czytamy, że "organizowanie procesji, pielgrzymek lub innych imprez o charakterze religijnym na drogach publicznych wymaga uzgodnienia (...) z właściwymi organami administracji rządowej lub samorządowej". O wspólnotach nic nie ma. Zdaniem Elżbiety Maciąg z WIM, w kwestiach terenów prywatnych uzgodnień należy dokonywać z ich właścicielami. Ale dla proboszcza nie jest to oczywiste.

Dodaj ogłoszenie