Jacek Gmoch: "Chciałbym, by Paulo Sousa był w Polsce dobrze rozumiany" [ROZMOWA]

Hubert Zdankiewicz
Hubert Zdankiewicz
Paulo Sousa wciąż szuka sposobu na optymalne wykorzystanie Roberta Lewandowskiego
Paulo Sousa wciąż szuka sposobu na optymalne wykorzystanie Roberta Lewandowskiego fot. sylwia dąbrowa / polska press
Udostępnij:
- Wziął kadrę z marszu, więc musi jeszcze chwilę potrwać zanim zespół zacznie grać tak, jak on to sobie wyobraża. On przecież musiał zacząć w jednym momencie odmładzać drużynę, budować ją na nowo i jeszcze grać eliminacje, a w międzyczasie Euro. Einstein by się mógł pogubić, a on sobie pomału radzi - mówi o Paulo Sousie były selekcjoner reprezentacji Polski Jacek Gmoch.

Jak można ocenić postawę naszej reprezentacji w jesiennych meczach eliminacji mistrzostw świata?
Muszę przyznać, że nie tylko w tych meczach, ale od samego początku podoba mi się praca Paulo Sousy i kompletnie nie zgadzam się z ludźmi, którzy go atakują. Moim zresztą zdaniem oni to robią tylko po to, żeby podnieść sobie oglądalność i klikalność w internecie. Nie chcą dostrzec, że Portugalczyk wnosi wiele nowości do gry naszej kadry. Ma przy tym charyzmę, co jest bardzo ważne dla trenera. Bez tego nie ma co się pchać do tej pracy, a już na pewno nie na taki poziom. Na początku nie ustrzegł się błędów, a konkretnie popełnił jeden podstawowy. Miał za małe doświadczenie w prowadzeniu reprezentacji. Był niby asystentem Carlosa Queiroza w Portugalii, ale w Polsce nie do końca się w tym odnajdował, bo praca w klubie to coś zupełnie innego. W kadrze jest się bardziej menedżerem niż trenerem, piłkarzy widuje się kilka razy do roku i na pewne rzeczy zwyczajnie nie ma czasu. Tymczasem Sousa zachowywał się tak, jakby miał tego czasu nie wiadomo ile. Zbigniew Boniek wyznaczył mu jasny cel, taki sam zresztą jak jego poprzednikowi. Odmłodzić kadrę. Początkowo postawił na Jerzego Brzęczka, bo ten pokazał w klubie, że potrafi za stosunkowo małe pieniądze zbudować niezłą drużynę.

Co ma w sobie Sousa, czego nie miał Brzęczek?
Przede wszystkim umie rozmawiać z ludźmi. Jest komunikatywny i prawdziwy w swoich wystąpieniach, a ponadto ma nowoczesną wizję piłki nożnej. Problem był tylko w braku czasu, bo wziął kadrę z biegu i debiutował meczem o punkty. Poza tym bądźmy szczerzy - obecna reprezentacja Polski ma swoje atuty, ale nie jest to drużyna na poziomie pierwszej piątki na świecie. Oczywiście może być bardzo dobrą drużyną, pojawia się coraz więcej młodych i dobrych piłkarzy, dokonuje się zmiana pokoleniowa. Jest z czego budować, a Sousa ma niezbędne know-how. Tyle że wziął kadrę z marszu, więc musi jeszcze chwilę potrwać zanim zespół zacznie grać tak, jak on to sobie wyobraża. On przecież musiał zacząć w jednym momencie odmładzać drużynę, budować ją na nowo i jeszcze grać eliminacje, a w międzyczasie Euro. Einstein by się mógł pogubić, a on sobie pomału radzi.

Jaki jest największy atut Portugalczyka?
Oprócz komunikatywności i wiedzy umie reagować na wydarzenia na boisku, co widać po tym, jakie zmiany przeprowadza. Podejmuje czasem przy tym ogromne ryzyko, bo przecież zdarzały się mecze, w których przegrywając graliśmy piątką graczy ofensywnych. Kompletne szaleństwo, ale działa, bo drużyna pomału się tego uczy i coraz lepiej wykorzystuje. Piłkarze go nie opuścili, pomimo krytyki ze strony dziennikarzy. Nadal ma szatnię po swojej stronie i nad nią panuje. Oczywiście zdarzają się w tej grupie tarcia, bo jedni się lubią bardziej, a inni mniej. To jednak zupełnie normalne.

A co należałoby jeszcze poprawić w grze kadry?
Na pewno rozgrywanie od tyłu, bo nasi obrońcy nie są technicznie na to przygotowani. Jak grają na luzie, bez presji wyniku, to jeszcze jakoś to wygląda, ale im trudniejszy moment meczu, tym większa nerwowość w ich poczynaniach. To samo pomocnicy, widać to było na początku meczu z Albanią. Te błędy Grzegorza Krychowiaka wynikały właśnie z tego. Na razie niestety wciąż jest tak, że jak nas rywale pocisną wysokim pressingiem, to się gubimy. Wyniki są jednak coraz lepsze, a to buduje drużynę. Sukces kadry Adama Nawałki oparty był przecież na tym pamiętnym 2:0 z Niemcami. Drużyna musi uwierzyć w selekcjonera. Oczywiście droga na mundial w Katarze nadal jest daleka i wiedzie najprawdopodobniej przez ciężkie baraże. Ja jednak uważam, że wszystko idzie w dobrym kierunku.

Za Brzęczka nie szło? Pytam trochę przewrotnie.
To ja powiem tak, bynajmniej nie przewrotnie. Polscy trenerzy mają dziś z automatu pod górę. Taki jeszcze Nawałka grał na mistrzostwach świata, był asystentem Leo Beenhakkera. Doszło zwycięstwo nad Niemcami i miał na czym budować sobie autorytet. A jak miał to zrobić - przy całym dla niego szacunku - Brzęczek? Jak miał sprawić, żeby chcieli go słuchać piłkarze grający w klubach, o których on mógł co najwyżej pomarzyć. Z takim Robertem Lewandowskim to on się mógł co najwyżej spróbować zaprzyjaźnić. Sousa to inna historia, sam grał w wielkich klubach, wygrywał Ligę Mistrzów, odnosił sukcesy ze swoją reprezentacją.

Nie każdy wielki piłkarz zostaje równie dobrym trenerem.
Zgadza się, ja bym nawet powiedział, że to się zdarza bardzo rzadko. Znacznie częściej mamy do czynienia z wielkimi trenerami, którzy nigdy dobrze w piłkę nie grali, jak choćby Jose Mourinho. Oni jednak mają za sobą niezaprzeczalne atuty w postaci sukcesów. Przychodzą i od razu wszyscy wiedzą, czego można się po nich spodziewać.

Sousa był trochę niewiadomą.
Ale na razie okazuje się optymalnym wyborem. No bo kogo niby lepszego mogliśmy w naszej sytuacji znaleźć? Na pewno nie w Polsce, bo kogoś takiego w tym momencie nie ma. Przed Brzęczkiem i Nawałką kadrę prowadził Waldemar Fornalik i co? Nie poradził sobie, bo to bardzo dobry trener, ale na poziomie klubu.

Wspomniał pan o młodych piłkarzach wprowadzanych do kadry przez Sousę. Kto zrobił na panu największe wrażenie?
Kacper Kozłowski. W meczu z San Marino naprawdę mi zaimponował. Wiem, że rywal był, jaki był, ale nawet na takim tle widać było, że chłopak ma ogromny potencjał. Nie podzielam za to zachwytów nad Tymoteuszem Puchaczem. Też ma papiery na granie, ale na razie jest za bardzo zestresowany. Pamiętam go z występów w Lechu Poznań i nawet w meczach pucharowych funkcjonował o jakieś 50 procent lepiej niż ostatnio. Kadra to chyba na razie dla niego za duże obciążenie, co oczywiście nie zmienia faktu, że warto dawać mu kolejne szanse. Mam nadzieję, że się w końcu wyluzuje.

A co z napastnikami? Odliczaliśmy dni do powrotu Arkadiusza Milika i Krzysztofa Piątka, ale po ostatnich występach Adama Buksy i Karola Świderskiego jakby trochę mniej za nimi tęsknimy.
Proszę zauważyć, że to właśnie Sousa zapowiedział budowanie reprezentacji wokół Lewandowskiego. Inni też tak mówili, ale czy on zagrał jakiś mecz z jednym napastnikiem?

No nie zagrał.
A i tak jak Lewandowski wchodzi na boisko, to zawsze dwóch go pilnuje. I dlatego ten napastnik, który jest obok niego, jest od tego, żeby strzelać bramki. Tak było w meczu z Albanią w Tiranie. Nasz kapitan potrafi poświęcić się dla dobra ogółu.

Piotr Zieliński i Mateusz Klich?
Klich jest OK. Umie zagrać penetracyjną piłkę prostopadłą, asystował przy golu w Tiranie. Miał jednak również dwie straty i trochę go to usztywniło, ale na pewno ma potencjał. Marcelo Bielsa wydobywa z niego w klubie wszystko co najlepsze. Mało kto potrafi tak jak on zbudować zespół w oparciu o posiadanych piłkarzy i wybrać dla niego odpowiednią taktykę. Zieliński to z kolei cały czas świetny piłkarz. Z Albanią bardzo się starał, niemniej my graliśmy w Tiranie wariant defensywny i musiał popracować z tyłu. Trochę za rzadko pomagał w efekcie Lewandowskiemu.

Czego jeszcze brakuje tej reprezentacji?
Potrzebne są wahadła. Bez nich nie będziemy w stanie wykorzystać w pełni Lewandowskiego. On ma to w klubie i bez tego łatwiej będzie go zneutralizować. W środku pola też można pewne rzeczy poprawić. Zmniejszyć odległości między formacjami, żeby utrudnić rywalowi budowanie akcji ofensywnych. Tego jeszcze nie ma. Lepiej wygląda za to atak pozycyjny. Przede wszystkim chciałbym jednak, żeby Sousa był w Polsce dobrze rozumiany. Również w kwestii obecności na meczach naszej ekstraklasy. Dziś za pieniądze można sobie kupić dowolną analizę, ale on sam potrafi mieć na Legii dwóch asystentów, którzy co kwadrans przekazują mu analizy gry poszczególnych piłkarzy.

Rozmawiał Hubert Zdankiewicz

Wideo

Materiał oryginalny: Jacek Gmoch: "Chciałbym, by Paulo Sousa był w Polsce dobrze rozumiany" [ROZMOWA] - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie