Irek Maciaś ma mieć ulicę we Wrocławiu

Marcin Torz
Irek zawsze imponował wiedzą i kipiał optymizmem
Irek zawsze imponował wiedzą i kipiał optymizmem Janusz Wójtowicz
Udostępnij:
Na osiedlu Ratyń wytyczono nowe ulice. Jezdnie czekają teraz na nazwy. Towarzystwo Miłośników Wrocławia zasugerowało radzie miejskiej, by patronami tam byli znani wrocławscy dziennikarze, artyści i księgarze.

- Zaproponowaliśmy między innymi Tadeusza Szweda (nieżyjącego fotoreportera naszej gazety - przyp. red.) i poetę Rafała Wojaczka - mówi Wojciech Gryczyński, prezes TMW. Nam bardzo zależy, by wśród patronów ulic był też Irek Maciaś, nasz redakcyjny kolega, który cztery lata temu zginął tragicznie. Żeby został patronem ulicy, trzeba zebrać 100 podpisów i przedstawić pomysł do akceptacji radzie miejskiej.

- Ale wystarczy też, że jeden radny zgłosi kandydaturę. I ja to biorę na siebie - zapowiada Jerzy Skoczylas, szef komisji kultury w radzie miejskiej. Nasz apel popierają dziennikarze innych wrocławskich redakcji (Artur Brzozowski z "Gazety Wyborczej" i Robert Skrzyński z Radia Wrocław), a także znani ludzie sportu: Franciszek Smuda, trener piłkarskiej reprezentacji Polski, kolarka Maja Włoszczowska i wioślarz Paweł Rańda.

- Gdybym miał cztery ręce, to wszystkimi bym się pod waszym pomysłem podpisał - mówi Rańda. - Irek był człowiekiem o fenomenalnej wiedzy. To on mnie dostrzegł, gdy stawiałem pierwsze kroki. Nigdy tego nie zapomnę - mówi wicemistrz olimpijski z Pekinu. A Smuda dodaje: - Nie tylko wiedza sportowa była jego atutem. Irek był po prostu dobrym człowiekiem.

Z reguły red. Maciaś pisał o piłce, bo to temat rzeka, studnia bez dnia. Ale wiele zrobił przecież również dla innych dyscyplin sportu. Kto wie, czy najwięcej nie dla kolarstwa. A zginął na rowerze... Dziś Memoriał red. red. Tadeusza Dolińskiego i Ireneusza Maciasia odbywa się podczas prestiżowego wyścigu Szlakiem Grodów Piastowskich, któremu dyrektoruje Bogdan Rzepka. Ma też nasz redakcyjny kolega memoriałowy bieg podczas zimowych Ergowioseł - mistrzostw Polski na ergometrze wioślarskim. Chodzi o bieg wagi lekkiej, bo to konkurencja Pawła Rańdy, którego talent Irek szybko dostrzegł. Dziś widać, że się nie mylił. Wiemy, że inni też myślą o imprezach upamiętniających red. Maciasia.

Irkowi należy się nawet pomnik

W lipcu od śmierci Irka minęły 4 lata, a dzień tego wypadku pamiętam jak dziś. Rozmawialiśmy kilka godzin wcześniej, bo będąc u schyłku urlopu, zadzwonił Maciaszczyk do redakcji. Już mnie korci - zwierzył się, co znaczyło dokładnie tyle, że znów by sobie Irek popisał. A tu trzeba było jeszcze na urlopie siedzieć. No więc sport, dziennikarstwo czuł i kochał każdym nerwem. Pisał sercem, nie rękoma. Z klawiaturą był niemal zespolony, czasem sobie tylko dworowałem, że potrzebowałby ergonomiczną, taką z wycięciem na brzuch. Bo Irek to była królewska waga ciężka, lecz pióro miał niezwykle lekkie. Nawet gdy przychodziło zlecenie za pięć dwunasta, nie udawał głuchego. Żartował tylko, że szybciutko zrobi to prawą ręką przez lewe ramię.

A może nie żartował, bo wiedzę miał kompletną. Zresztą, o kontaktach dziennikarza świadczy jego kajet. Książeczka z telefonami. Z reguły każdy pismak ma taki jeden. U Irka na stole leżało ich kilka. Ulubione dyscypliny? Tu nie wymienię, za długa lista. Z guru, śp. red. Dolińskim, wydał pierwszą część historii dolnośląskiego futbolu. Piłkę komentował nie tylko na łamach, prowadził też spikerkę na meczach żeńskiego AZS-u. W ten sposób, że połowa widzów dowcipnie witana była przez mikrofon z imienia i nazwiska. Tak, kontakty miał na całym świecie, nie tylko medialne. Był birofilem, za swoją kolekcję podkładek pod piwo, o której wielkości żona wiedzieć nie musiała, dostałby niezłą sumkę. Ale to była pasja, na pieniądze jej nie przeliczał. Musiał za to policzyć się z każdym, kto wrócił z zagranicznego urlopu bez podkładki. U Maciasia jesteś spalony - straszyli biedaka mający już taki błąd na sumieniu. A trzeba było widzieć szczęście na twarzy, gdy trafiło się brakujące ogniwo w kolekcji.

Wiem, że wielu ludzi ze środowiska najchętniej pomnik by Irkowi postawiło. To my o uliczkę poprosimy. Wojciech Koerber

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

k
kim
Jestem ZA, kupe lat, jak ten czas szybko leci, a wydawało się, że świat nie może istnieć bez Ciebie...
s
smakosz
Ludzie !! jak tam smakowała golonka ,flaki , miód w gębie .
Z
Zmal
dlaczego nie kelnerów,kasjerów i babcie klozetowe.Czy to III gatunek.
e
es
>>>- Ale wystarczy też, że jeden radny zgłosi kandydaturę. I ja to biorę na siebie - zapowiada Jerzy Skoczylas, szef komisji kultury w radzie miejskiej.
w
wrc
.
Przejdź na stronę główną Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie