Inżynierowie z Politechniki Wrocławskiej budują wózek terenowy dla niepełnosprawnych

Maciej Sas
Maciej Sas
Inżynierowie z Politechniki Wrocławskiej budują wózek terenowy dla niepełnosprawnych
Inżynierowie z Politechniki Wrocławskiej budują wózek terenowy dla niepełnosprawnych Politechnika Wrocławska
To ma być pojazd lekki, stosunkowo tani, radzić sobie w trudnym terenie, w tym na ostrych wzniesieniach i na piasku. Będzie też wyposażony w napęd hybrydowy. 11-osobowy zespół naukowców ma na jego zbudowanie dwa lata.

Wyprawa do lasu, na plażę czy wjazd na Wielką Sowę albo na Ślężę są dla większości osób z niepełnosprawnościami jedynie marzeniem. Dzięki pojazdowi, który przygotowuje zespół z Politechniki Wrocławskiej to marzenie może się niebawem spełnić. LOV, czyli Limit-Off-Vehicle, ma być pojazdem, jakiego nie ma jeszcze na rynku.

– Taki pojazd jest bardzo potrzebny, bo mamy na Dolnym Śląsku wiele pięknych miejsc, które dla ludzi niepełnosprawnych, takich jak ja, są zupełnie niedostępne. To np. szlaki turystyczne, lasy państwowe, choćby dojazd nad jezioro czy do punktu widokowego – mówi 28-letni Radosław Przytocki, informatyk z Nowej Rudy, który cierpi na rdzeniowy zanik mięśni (SMA), w związku z czym może się poruszać jedynie przy pomocy napędzanego elektrycznie wózka.

Są już co prawda dostępne wózki turystyczne, ale ich cena jest poza zasięgiem większości potencjalnych użytkowników – sięga ponad 100 tys. zł. Poza tym gabaryty takich urządzeń sprawiają, że do ich transportu niezbędny jest specjalny samochód lub przyczepa.

– Nasz wózek będzie mniejszy, modułowy i zdecydowanie tańszy. Stawiamy sobie maksymalny pułap cenowy na poziomie 50 tysięcy złotych, a pojazd będzie automatyczny – mówi prof. Anna Janicka z Katedry Inżynierii Pojazdów PWr.

LOV mam mieć budowę modułową, co pozwoli dopasować jego funkcje do konkretnych potrzeb. Każdy moduł będzie ważył nie więcej niż 25 kg.

Wózek terenowy dla niepełnosprawnych - jakie będzie miał cechy?

Jednym z ważnych elementów wózka jest jego układ jezdny, projektowany od podstaw przez naukowców z PWr. To on umożliwi bezpieczne poruszanie się po nawierzchniach o nachyleniu nawet do 30 procent.

Z równie wielką pieczołowitością inżynierowie pochylają się nad ergonomią wózka – jego siedzisko ma być wentylowane i wyposażone w system dynamicznie zmieniającego się ciśnienia, co umożliwi m.in. zmienny rozkład nacisku i ogranicza ryzyko odleżyn czy ran. Wózek będzie dostosowany do potrzeb osób z różnymi niepełnosprawnościami, również tych z porażeniami i rąk, i nóg. Umożliwi to specjalna kamizelka wyposażona w zestaw czujników, która będzie potrafiła powstrzymać ruchy spastyczne, jakie często utrudniają poruszanie się niepełnosprawnym.

– Poza tym to ma być wózek, który nie wymaga napędu siłą mięśni – ze względu na niezawodność to musi być przynajmniej napęd hybrydowy. Chcemy uniknąć sytuacji, gdy akumulatory się rozładują i nie będzie można niczym zasilić tego pojazdu – tłumaczy prof. Janicka. – Walczymy też o jak najniższą masę – to trudny problem, bo osoba niepełnosprawna musi mieć możliwość poradzenia sobie z nim. Z drugiej

strony im mniejsza jest bateria, tym słabsza. Musimy więc pojazd czymś zasilać. Pierwszą sprawą jest więc system odzyskiwania energii, ale rozważamy też innego rodzaju napędy dodatkowe (nie chcę teraz o nich mówić, bo to jest na razie na etapie koncepcji). Nie wykluczamy napędu spalinowego rozumianego szeroko – w grę wchodzą wodór i inne źródła energii – zaznacza. Prace projektowe już trwają – jesienią ma być gotowy prototyp. Budowa LOV jest finansowana z programu „Rzeczy są dla ludzi” Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

Mobilnych ołtarzy jednak nie będzie?

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Zdzich Wrocławski
Kolejny pomysł na dojenie pieniędzy podatników ;-) Przez dwa lata podatnicy będą utrzymywać 11 osób, które będą wymyślać, jak uprzyjemnić życie innym osobom utrzymywanym z pieniędzy podatników. I tak się jakoś żyje w tej krainie socjalizmu. W końcu to tylko 40 milionów. Kto by się przejmował takimi groszami kiedy przepuszczane są miliardy. Jednak przyjmując, że w Polsce poza sferą budżetową pracuje 6 milionów ludzi, którzy utrzymują to państwo, to każdemu z nich trzeba zabrać prawie 7 złotych tylko po to, żeby 11 osób z politechniki miało zajęcie. Niby nic. Ale to tylko na tych 11 osób. A gdzie górnicy, pielęgniarki, nauczyciele, posłowie, urzędnicy i cała reszta ludzi, których zmuszeni jesteśmy opłacać!? Nic dziwnego, że pensje w Polsce są afrykańskie.
S
Samotna Madka
A czemu nie za darmo?
Dodaj ogłoszenie