Impel - Budowlani 2:3. Złoty set, szara rzeczywistość

Jakub Guder
fot. Tomasz Hołod
To był znów świetny mecz w Orbicie lecz tym razem bez happy-endu. Budowlani Łódź potrzebowali we Wrocławiu dwóch wygranych setów, by awansować to finału i ten plan drużyna Błażeja Krzyształowicza wykonała. Żal Impelek, które marzyły o złotym secie, a na parkiecie zostawiły serce. Cóż - sport bywa bezlitosny.

Impel 2 (22, 25, 25, 22, 10)
Budowlani 3 (25, 9, 18, 25, 15)
Impel Wrocław:
Ptak 9, Konieczna 21, Kąkolewska 12, Hancock 14, Mędrzyk 14, Courtey 9, Stenzel (libero) oraz Kossanyiova 1, Cembrzyńska 1, Kaczor, Bałucka, Wysocka i Stasiak (libero). Trener: Marek Solarewicz.

Grot Budowlani Łódź: Polańska 13, Pycia 7, Beier 9, Grobelna 19, Vincourova, Grajber 6, Maj-Erwardt (libero) oraz Pelc 1, Dreczka 1, Tobiasz, Twardowska 2 i Strózik 6. Trener: Błażej Krzyształowicz.

W pierwszym secie po początkowej przewadze Łodzi, Impel szybko odrobił straty. Potem mieliśmy grę punkt za punkt. Do kapitalnej wymiany doszło przy remisie 11:11. Świetną pracę wykonały zawodniczki broniące obu drużyn, podbijając mocne ataki rywalek. Brawa należą się Marii Stenzel, bo jedna z jej obron była najwyższej klasy. Ostatecznie punkt jednak zdobyły Budowlane, a potem utrudniły swoją zagrywką grę Impelowi i odskoczyły na dwa oczka (14:12). Spotkanie nadal było jednak wyrównane, a wynik oscylował wokół remisu. Przyjezdne oderwały się dopiero przy remisie 21:21. Młoda libero z Wrocławia, którą chwaliliśmy za grę w obronie, nie radziła sobie niestety z przyjęciem zagrywki. Łodzianki to wykorzystywały, powiększając przewagę. W decydujących dwóch akcjach w aut zaatakowała Natalia Mędrzyk, a seta zakończyła Gabriela Polańska. W tym momencie margines błędu Impelek zmniejszył się do zera.

W drugiej partii Impel poprawił zagrywkę i od początku był skuteczny w kontratakach, co od razu przełożyło się na wynik. Do przedziwnej sytuacji doszło przy wyniku 6:3 dla Impela. Po autowym ataku Vincourovej trener Błażej Krzyształowicz poprosił o videoweryfikację i sędziowie wskazali, że piłka wyszła jednak po bloku. W tym momencie zareagował Marek Solarewicz i... również poprosił o sprawdzenie akcji wskazując, że wcześniej Budowlane dotknęły siatki. I miał rację! Od tego momentu gospodynie dominowały na parkiecie kompletnie i zdemolowały rywalki, prowadząc w pewnym momencie 24:6! Zastanawialiśmy się, co ma w tym momencie w głowie trener wrocławianek: radość, czy raczej frasunek, by w kolejnym secie drużyna nie straciła koncentracji.

Na szczęście i w kolejnym secie Impelki trzymały fason. Świetnie skrojona była zwłaszcza zagrywka Michi Hancock. To właśnie Amerykanka dała sygnał do ataku mocnym podaniem, z którym zupełnie nie mogły poradzić sobie przyjezdne. Świetnie na skrzydle grała też w tej części meczu Natalia Mędrzyk, a gdy do tego dołożymy dobrą obronę, to efektem będzie prowadzenie 20:13. Łódź odbiła trochę od dna w końcówce, lecz to było za mało. Impel w tym momencie potrzebował jeszcze jednego zwycięstwa, by doprowadzić do złotego seta.

Kolejna odsłona tego meczu zaczęła się od wyniku 1:4 i czasu dla Marka Solarewicza. Przy rezultacie 3:4 na parkiet padła Katarzyna Konieczna. Błyskawicznie znalazł się przy niej niezawodny fizjoterapeuta Impela Artur Hnida. Szybka diagnoza - jest ok, gramy dalej. Potem na parkiecie działy się rzeczy niewiarygodne, a poziom - zwłaszcza w obronie - szybował czasem... na orbitę. Emocji było tyle, że trener Budowlanych Błażej Krzyształowicz zobaczył nawet żółtą kartkę, bo nie mógł się pogodzić z werdyktem po videoweryfikacji. Do zestawienia najlepszych akcji sezonu trafi pewnie to, co działo się przy prowadzeniu 15:13 - najpierw fenomenalnie dwa razy ataki Łodzi obroniła Courtney, potem tak samo zareagowała Konieczna, aż wreszcie kontrę skończyła Mędrzyk. Niestety - z 16:13 szybko zrobiło się po 16. Przy wyniku 21:20 prosty błąd podwójnego odbicia popełniła Agnieszka Kąkolewska. Następnie wrocławianki przyjęły zagrywkę Heike Beier na drugą stronę i za moment to Budowlane miały nie tyle piłkę setową, co tak naprawdę meczową, bo dwa wygrane sety wystarczały im do awansu. Atakiem z krótkiej wrocławskie sny o finale zakończyła Polańska.

W piątym secie Marek Solarewicz zagrał rezerwowymi. Impel przegrał 10:15, lecz to nie miało już żadnego znaczenia. Teraz pozostaje walka o brąz. Pierwszy mecz z Developresem w Rzeszowie już w ten czwartek.

Wideo

Komentarze 11

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kinga
Cieszy fakt, że firma kojarząca się głównie z ochroną i sprzataniem popiera sport tak jak dba o aktywnośc swoich pracowników.
k
kinga
Cieszy fakt, że firma kojarząca się głównie z ochroną i sprzataniem popiera sport tak jak dba o aktywnośc swoich pracowników.
i
ivan
Sama Konieczna nie wygra meczu , a Kąkolewska ? Takie warunki a nikt jej skakać nie nauczył ?
t
to
nadaje się tylko do czyszczenia piłki w narożniku
p
powinny
na cieciowniach teraz pracowac
Z
Zzz
Zanim kogoś nazwiesz baranim łbem sprawdź skąd się wziął we Wro Impel i kto tam biznesy robi skąd ci emeryci 45 letni tam zatrudnieni od zarządu po parkingowych pod Orbita
M
Marek
Byłem na meczu i widziałem te falujące emocje. Jednak uważam, że Impel przegrał na własne życzenie. Szkoda, ale widocznie wrocławskie siatkarki muszą jeszcze wiele ćwiczyć by opanować nerwy i w kluczowych momentach zachować chłodną głowę (Kakolewska - dwie głupie, juniorskie straty w kluczowym momencie czwartego seta). Szacunek dla Kasi Koniecznej za wielkie serce i umiejętności.
P
Przegrać
Wygrany mecz to tylko Impel potrafi
j
janek
...to nie jest Gwardia tylko Impel, z Gwardią od dawna ten klub już nie ma nic wspólnego. Ale widać, że jesteś wyklęty....
d
debilu
milicji nie ma od 28 lat.
J
Judeakillah
Gwardia Wrocław to nie wrocławski klub to milicyjny klub i za to chuj im w dziób
Dodaj ogłoszenie