Igrzyska śmierci i bezradności kontra igrzyska szczęścia, czyli od Mariusza T. do S(t)ochi

Jacek Antczak
Jacek Antczak
Jacek Antczak Wojtek Wilczyński
Igrzyska wciąż trwają. Igrzyska prawnych absurdów, niemocy państwa, wzajemnych oskarżeń polityków, demagogicznych argumentów, populistycznych przepychanek. Igrzyska śmierci (nie mylić z popularną książką Suzann Collins) i strachu, czyli medialny spektakl, który zafundowała Polakom "sprawa Trynkiewicza".

Przedziwne, nieudolne zabiegi, by mordercę odizolować. "Ustawa o bestiach", lincz, gwałt, potworna zbrodnia - nie ma gazety, radia i telewizji, której serwis informacyjny nie zawierałby "newsów" dotyczących tej naprawdę bulwersującej sprawy. Tyle że tym razem trudno się dziwić mediom czy strachowi ludzi, do których dotarły plotki, że w ich pobliżu zamieszka ten człowiek (a wkrótce jemu podobni). No bo przecież gdzieś naprawdę zamieszka.

Obawiam się, że jednym z efektów tej sytuacji będzie kolejna zmiana nastawienia społeczeństwa do kary śmierci. Na mniej humanitarną postawę. W chwili, gdy piszę te słowa, wychodzi na wolność (albo wkrótce wyjdzie) człowiek, który nigdy nie powinien wrócić do społeczeństwa - przynajmniej tak orzekli psycholodzy.

Jest coś symbolicznego i smutnego w tym, że na początku roku, w którym Polska obchodzi 25-lecie "odzyskania wolności", okazało się, że przez ten okres ludzie stanowiący prawo nie potrafili sobie z tą sprawą poradzić. I że znów prawo pisane jest ad hoc, na kolanie, by "jakoś" rozwiązać poważny problem społeczny związany z bezpieczeństwem obywateli, który pojawił się "nagle". Tak jest często. Za często. Słyszeliśmy już o kastrowaniu pedofilów, walce z hazardem, z pijakami na drogach itd, itp. Igrzyska nieudolności. Sorry, taką mamy wolność?

Na szczęście pomoc znów przyszła ze Wschodu. Putinowskie igrzyska "przykryły" nie tylko Trynkiewicza, ale nawet pierwsze jaskółki kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego. Następnego PoPisowego starcia z Solidarną Polską (Razem) i Twoim Ruchem w tle. Starcia mocno doświadczonych pań: Weroniki Marczuk albo Alicji Tysiąc z politykami, którzy odsądzili je kiedyś od czci i wiary, będą fascynujące. Ciekawie będzie też na Dolnym Śląsku. Już widzę tę europejską debatę genderowo-medialną, w której zmierzą się ze sobą takie tuzy, jak Beata Kempa i Robert Kwiatkowski. Będzie też Ryszard Czarnecki i tylko Grzegorza Schetyny, niestety, zabraknie.

Ale na razie trwają prawdziwe igrzyska. Sportowe. Pełne wzruszeń, zabawnych momentów, bohaterów, walczących nie tylko o medale, ale i ze swoimi słabościami. Na szczęście niemiłosierne wyśmiewane S(r)oczi, w którym polskiego alpejczyka zaatakował rosyjski kurz i roztocza, szybko przemieniły się dla nas w radosne Stoooochi. Nie ma wprawdzie "luzu w d..." na nartach Ziobry, ale za to są odlotowe kaski. No cóż, nasi lotnicy potrafią latać nawet na drzwiach od stodoły, a jak ktoś ma wielki talent, jest "dzieckiem Małysza" i ma na kasku biało-czerwoną szachownicę, to musi przynieść chwilę radości (i zapomnienia... o Trynkiewiczu).

Nie ma jednak igrzysk bez dramatów. Polacy już swoje mieli. Bachleda-Curuś mogła być siódma, ale nie patrzyła uważnie pod łyżwy, Sylwia Jaśkowiec mogła być wysoko, ale nie patrzyła pod narty, biathlonista Grzegorz Guzik mógł być w pierwszej osiemdziesiątce, ale...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie