Igrzyska Paraolimpijskie. Lucyna Kornobys: Podczas igrzysk paraolimpijskich padnie wiele rekordów świata i Europy (ROZMOWA)

Dawid Foltyniewicz
Lucyna Kornobys podczas paralekkoatletycznych mistrzostw świata w Dubaju (2019) zdobyła brązowy medal w rzucie oszczepem.
Lucyna Kornobys podczas paralekkoatletycznych mistrzostw świata w Dubaju (2019) zdobyła brązowy medal w rzucie oszczepem. Bartłomiej Zborowski/Polski Komitet Paraolimpijski
Igrzyska Paraolimpijskie. Lucyna Kornobys podczas igrzysk paraolimpijskich w Rio w 2016 roku zdobyła srebrny medal. W Tokio zamierza walczyć o złoto. – Jestem mocna pod względem mentalnym, więc pomimo jakiejkolwiek presji będę w stanie powalczyć w Tokio do końca. Pobicie rekordu życiowego powinno dać mi medal, pozostaje pytanie, z jakiego kruszcu – mówi w rozmowie z nami.

W pani bogatej kolekcji medali znajduje się m.in. srebrny krążek z igrzysk w Rio. Pani plan na Tokio to zatem walka o złoto?
Chciałabym nie nakładać na siebie presji, bo to wcale nie pomaga. Z jednej strony faktycznie marzy mi się złoto i wiem, że jestem w stanie o nie powalczyć. Na pewno nie mogę jednak zapewnić, że je zdobędę. Mam nadzieję, że zdrowie mi dopisze, ponieważ moje wyniki pokazują, że zmierzam w dobrym kierunku. Nie ukrywam, że cieszyłabym się z każdego medalu – moje rywalki nie śpią i równie ciężko trenują, czego przykładem były ostatnie mistrzostwa Europy. Brytyjka, której rekord życiowy wynosił 8,09 metra, w pierwszej próbie wykonała pchnięcie na 8,73 metra, pobijając rekord Europy, czym mocno mnie zaskoczyła. Dopiero w ostatnim pchnięciu pokonałam ją o pięć centymetrów. Dzięki temu uświadomiłam sobie, że jestem mocna pod względem mentalnym, więc pomimo jakiejkolwiek presji będę w stanie powalczyć w Tokio do końca. Pobicie rekordu życiowego powinno dać mi medal – pozostaje pytanie, z jakiego kruszcu.

Możemy się spodziewać, że konkurs pchnięcia kulą w Tokio będzie stał na wyższym poziomie niż ten przed pięcioma laty w Rio?
Na pewno, ponieważ w Rio w mojej grupie tylko ja i rywalka z Chin pchałyśmy powyżej ośmiu metrów. Reszta dziewczyn pchała w okolicach siedmiu metrów. Wtedy było trochę łatwiej. Teraz jest niestety aż pięć poważnych kandydatek do medalu, które pchają kulą 8,3-8,9 metra. Aby stanąć na podium w Tokio, trzeba więc będzie na dobrą sprawę pchać blisko metr dalej niż podczas poprzednich igrzysk. Poziom bardzo wzrósł. Przyznam, że dziewczyn z pozostałych części świata niż Europa nie widziałam od dwóch lat, dlatego trudno mi stwierdzić, w jakiej dokładnie są formie. Wyników Chinki nie ma w rankingu od mistrzostw świata w Dubaju, dlatego także nie sposób zweryfikować jej siły. W grze o złoto powinny liczyć się Chinka, Brytyjka, Nowozelandka, Marokanka oraz być może Niemka. Będę musiała się naprawdę bardzo mocno namęczyć, aby na mojej szyi zawisł kolejny medal igrzysk paraolimpijskich.

Po pierwszym zgrupowaniu kadry narodowej musiała pani wziąć dwutygodniowe zwolnienie, aby móc się zregenerować. Jak ostatnimi laty pani organizm radzi sobie z treningami z dużymi obciążeniami?
Niestety zmęczenie materiału daje o sobie znać, dlatego w Tokio wystartuje tylko w pchnięciu kuli, a nie oszczepie. Mój bark jest tak poszarpany, że jeden rzut oszczepem mógłby spowodować zerwanie wszystkiego, co jeszcze się w nim ostało. Liczę na to, że wytrwam do zawodów w trakcie igrzysk. Po powrocie do Polski mam zaplanowaną operację barku. Nasz trening w niewielkim stopniu różni się od zajęć pełnosprawnych sportowców. Nie dźwigam takich ciężarów jak Paulina Guba, która większą część treningu wykonuje na nogi i tułów, a ja pracuję w głównej mierze rękoma. A na co dzień robię nimi wszystko – sprzątam, gotuję, piorę, robię zakupy, prowadzę auto... Moje ręce są cały czas obciążone. Nauczyłam się umiejętnie odpoczywać, ale moje ciało staje się coraz starsze i to daje o sobie znać. Po Tokio przyda mi się bardzo długi okres regeneracji, który potrwa nawet trzy-cztery miesiące.

Ile czasu poświęcała pani na treningi w ostatnich tygodniach przed wylotem na igrzyska?
Jest to zależne w głównej mierze od etapu sezonu, na którym się w danym czasie znajduję. W okresie zimowym moje treningi są zdecydowanie najcięższe pod względem obciążeniowym i wydolnościowym. Wtedy dźwigam najcięższe ciężary. Im bliżej startu, tym bardziej skupiam się na budowaniu jak najlepszej dynamiki. Dwa miesiące przed zawodami schodzę z pchania kulami ważącymi pięć kilogramów na czterokilogramowe. Muszę znaleźć odpowiedni balans pomiędzy dobrym przygotowaniem a złapaniem świeżości, która będzie przydatna już w trakcie zawodów i przełoży się na jak największą siłę. W trakcie tygodnia trenuje przez sześć dni – odbywając dwie jednostki dziennie. Mam tu na myśli tylko treningi fizyczne, a nie mentalne. Do tego dochodzi rehabilitacja, odnowa biologiczna. Niedziela to natomiast czas na uspokojenie, czyli aktywność na luzie – spacer lub wyjście na basen.

Aby poświęcić się sportowi, zrezygnowała pani z pracy zawodowej. Niepełnosprawni sportowcy coraz częściej decydują się na podobny ruch co pani?
Już od kilku lat tak się dzieje. Proszę mi uwierzyć, że sport paraolimpijski stał się właściwie zawodowym. Same wyniki pokazują, że trzeba osiągać naprawdę maksimum swoich możliwości, aby walczyć o medale największych imprez. Moja koleżanka Alicja Jeromin podczas mistrzostw Europy w Bydgoszczy pobiła swoje rekordy życiowe na 100 i 200 metrów, a nie znalazła się nawet na podium, a te wyniki w Rio dałyby jej złote medale. Dostaję białej gorączki, kiedy słyszę, że sport jest dla nas formą rehabilitacji. Być może jedynie dla osoby, która nigdy wcześniej nie miała kontaktu ze sportem. Jeśli zaczyna się treningi z myślą o startowaniu na arenie międzynarodowej, nie można robić dwóch treningów tygodniowo. To nie przyniesie żadnego rezultatu. Zobaczycie państwo, że w Tokio padnie zapewne mnóstwo rekordów Europy, świata czy krajowych. Myślę, że to także zasługa dużego wsparcia ze strony ministerstwa.

Poza działalnością sportową skupia się pani także na edukowaniu najmłodszych, opowiadając im o niepełnosprawności. Czego uczy pani ich podczas wspomnianych zajęć?
Uważam, że od najmłodszych lat należy mocno wpajać dzieciom, że aktywność fizyczna może pomóc naprawdę wszystkim. Oczywiście są osoby, które z różnych względów, np. zdrowotnych, nigdy nie będą zawodowymi sportowcami, ale na pewno jakikolwiek ruch pomaga każdemu poprawić choćby wydolność – zwłaszcza osobom niepełnosprawnym. Chcę pokazać dzieciom, że mimo tego, iż niektórzy chodzą o kulach czy jeżdżą na wózku, te osoby wcale nie muszą siedzieć w domu i być skazanymi na to, aby na resztę życia przykuć się do łóżka przed telewizorem. Dzięki współczesnym technicznym udogodnieniom niepełnosprawni naprawdę mają wiele możliwości, aby zobaczyć i poznać świat. Korzystajmy z danego nam czasu, ponieważ nikt z nas tak naprawdę nie wie, ile nam go pozostało. Cieszmy się każdym dniem, a dzięki temu każdy z nas będzie trochę szczęśliwszym człowiekiem.

Kiedy rozmawialiśmy przed kilkoma laty podczas Dolnośląskiej Gali Sportu, powiedziała pani, że wielu znajomych pytało, gdzie można zobaczyć transmisje z igrzysk w Rio. Pani zdaniem zainteresowanie ruchem paraolimpijskim w Polsce wzrasta?
Myślę, że tak. Widzę to w swoim mieście, Jeleniej Górze, ale także na całym Dolnym Śląsku. Ludzie często proszą mnie o przesłanie linków, poprzez które będą mogli oglądać moje występy. Widzę, że to zainteresowanie jest szczere. Kiedyś ktoś napisał, że nasz sport wcale nie jest sportem medialnym, a ja się z tym nie zgadzam. Z każdego wydarzenia można zrobić event medialny. W gronie zainteresowanych znajdują się nie tylko osoby niepełnosprawne, ale także pełnosprawni, którzy mocno nam kibicują i wspólnie z nami cieszą się z naszych sukcesów. Chciałabym, aby kiedyś nastąpiła sytuacja, gdy sportowcy pełnosprawni i niepełnosprawni będą traktowani na takim samym poziomie. Również irytują mnie stwierdzenia, że podczas igrzysk paraolimpijskich łatwiej jest zdobyć medal, bo jest mniejsza konkurencja. Nie mnie to rozstrzygać, ale sportowcy niepełnosprawni również wykonują tytaniczną pracę.

Zakończone niedawno igrzyska w Tokio choćby z powodu braku kibiców na trybunach odbywały się w innych okolicznościach niż te, do których przywykliśmy. Czy od znajomych, którzy wrócili już z Japonii, słyszała pani jakieś opinie dotyczące organizacji imprezy?
Oczywiście podpytywaliśmy się naszych olimpijczyków o wrażenia z Tokio, bo uważam, że powinniśmy skorzystać z ich doświadczeń. 13 sierpnia wyjechałam do Warszawy, a dzień później czeka mnie lot. Najpierw wybieramy się na dziesięciodniowe zgrupowanie, a 24 sierpnia – w dniu rozpoczęcia igrzysk – przyjedziemy do wioski, gdzie będziemy przygotowywać się bezpośrednio do startów. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze zorganizowane. Nie słyszałam żadnych negatywnych opinii na ten temat. Wiemy, że będziemy w bańce covidowej, co nie jest miłe, ale każdy z olimpijczyków będzie musiał przejść przez to samo. Nie chcę więc przejmować się tym, na co nie mam wpływu. Wykonałam już dwa testy na COVID-19 – oba są negatywne, co bardzo mnie cieszy, bo pozytywny wynik mógłby wykluczyć mnie z listy uczestników. Do Tokio udaje się zatem z bardzo pozytywnym nastawieniem.

Podczas pobytu w Tokio będzie pani miała okazję, aby pozwiedzać też miasto, czy covidowa bańka na to nie pozwoli?
Wraz z moim trenerem takie plany w przeszłości faktycznie mieliśmy, ale na długie miesiące przed igrzyskami w 2021 roku organizatorzy uprzedzili nas, że trzeba będzie się z nimi pożegnać. Dosłownie od wylądowania w Japonii będziemy zamknięci w czterech ścianach – najpierw w ośrodku, gdzie będziemy podczas obozu przygotowawczego, a następnie w wiosce olimpijskiej. Niestety nie będziemy mieli więc możliwości wyjść poza covidową bańkę.

Rozmowa z Mariuszem Rumakiem po meczu Polska - Ukraina 2:2 U19

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie