Historia. Wierny pies, tragedia na budowie i... duchy

Maciej Łagiewski
Kamienicę „Pod Złotym Psem”  na wrocławskim Rynku zrekonstruowano  w 1994 roku
Kamienicę „Pod Złotym Psem” na wrocławskim Rynku zrekonstruowano w 1994 roku fot. Tomasz Gola
Prawie wszystkie kamienice na wrocławskim Rynku zdobiły niegdyś wspaniałe historyczne godła, od których budynki wzięły swoje nazwy. Jednym z najbardziej znanych i zachowanych jest godło kamienicy „Pod Złotym Psem”, którego replika nadal wita gości kamienicy, zaś oryginał zdobi wystawę „1000 lat Wrocławia” w Pałacu Królewskim. Godło eksponowane w Pałacu należy do zbiorów Muzeum Architektury, do którego trafiło ponad czterdzieści lat temu. Wcześniej, przez prawie trzy stulecia pies strzegł portalu narożnej kamienicy, której fasada wychodziła na Rynek (numer 41), a elewacja na ulicę Wita Stwosza.

Sam dom widać już na słynnym planie Wrocławia z 1562 roku autorstwa Barthela Weinera i jego syna. Była to typowa gotycka kamienica ze sklepionymi piwnicami i dwuspadowym dachem. Pod koniec XVII wieku dom kupił wrocławski patrycjusz Johann von Gutsmuth. Na jego polecenie kamienicę przebudowano. Wtedy fasada i północna elewacja zyskały barokowe zdobienia. Pracami kierował Johann Kalckenbrenner, który wcześniej odpowiadał m.in. za budowę wrocławskich wodociągów. Najprawdopodobniej właśnie podczas tego remontu narodziła się legenda o złotym psie, zdobiącym barokowy portal kamienicy od 1730 roku.

Jednym z czeladników Kalckenbrennera był pewien dekarz, któremu codziennie w drodze do pracy towarzyszył pies, czekający w bramie kamienicy aż pan skończy swoje zajęcia. Niestety pewnego dnia wydarzyła się tragedia, dekarz spadł z dachu i zginął. Pies jednak nadal czekał na swojego pana, nie chciał jeść ani pić, aż w końcu odszedł w wieczność za swoim panem. Mówiono potem, że ta historia tak wzruszyła nowego właściciela domu, Mathäusa Kratza, iż postanowił podobiznę psa umieścić nad wejściem do budynku.

Mathäus Kratz był człowiekiem majętnym, pełnił funkcję cesarskiego inspektora jubilerskiego, aby podkreślić swoją pozycję, kamiennego psa kazał pokryć złotą farbą, a pod nim umieścić zdobiony kartusz z monogramem właściciela „MK” i datą określającą rok powstania.

A pies i jego pan? Podobno jeszcze długo wspólnie pokazywali się gościom nocującym w kamienicy. Wielu zaklinało się, że w nocy słyszeli odgłosy prac stolarskich na strychu i szczekanie psa. Widma nie oszczędzały nawet koronowanych głów. Podczas jednej z wizyt we Wrocławiu, w kamienicy, w której działał zajazd, zatrzymał się Fryderyk II Wielki. Gdy w swoim pokoju pisał list, jakaś tajemnicza siła wyrwała mu pióro z ręki i nie bacząc na honory, wywróciła monarchę z krzesła. Po tym zdarzeniu król już nigdy nie zanocował w kamienicy. Jedni mówili, że to dlatego, że ma w mieście Pałac, ale inni, szczególnie jego oponenci, wskazywali na duchy jako współwinnych niechęci władcy do noclegów w domu „Pod Złotym Psem”.

Kamienica przeszła w późniejszych latach kolejne niewielkie przebudowy i do 1945 roku cieszyła oczy dawnych mieszkańców Wrocławia. W trakcie oblężenia miasta została niemal doszczętnie zniszczona. Pozostał po niej jedynie fragmenty barokowego portalu z godłem i piwnice. Jeszcze długo po wojnie była to jedyna nieodbudowana kamienica na wrocławskim Rynku. Dom zrekonstruowano dopiero w 1994 rok według projektu Macieja Małachowicza. Portal częściowo składa się z oryginalnych elementów, ale godło jest współczesną kamienną repliką. Oryginalny „Złoty Pies” strzeże sali z barokowym rzemiosłem w Pałacu Królewskim.

dr Maciej łagiewski jest dyrektorem Muzeum miejskiego Wrocławia

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie