Historia w kolorze miedzi

Materiał powstał we współpracy z „KGHM Polska Miedź S.A.”
Odkrycie największych w Europie złóż miedzi, znajdujących się na Dolnym Śląsku, to zasługa polskiego geologa Jana Wyżykowskiego i jego zespołu.

23 marca 1957 to data uznawana nie tylko za początek przełomowego wydarzenia, ale także symboliczne powstanie miedziowej potęgi Polski. Tego dnia geolog Jan Wyżykowski, podczas wierceń w Sieroszowicach na Dolnym Śląsku, odkrył największe złoża miedzi w Europie. To wydarzenie stało się przyczynkiem do budowy miedziowego potentata – KGHM Polska Miedź S.A.

Choć dziś mówimy o tamtym odkryciu jako przełomowym w skali europejskiej, to wówczas trudno było znaleźć entuzjastów poszukiwań miedzi na Dolnym Śląsku. Nie pomagał podział środowiska naukowego i brakowało odpowiedniego sprzętu do wykonania głębokich odwiertów. Więcej było wrogów niż chętnych do badań złóż i wierceń w okolicach Sieroszowic. Tylko wiara i determinacja Jana Wyżykowskiego oraz wsparcie jego zespołu przyczyniły się do wielkiego odkrycia i sukcesu.

Większość tych, którzy pracowali z Janem Wyżykowskim, uważała że ich praca ma sens, a jego przewidywania są słuszne, i wcześniej czy później udowodni, że ma rację. […] Spotykaliśmy się z wątpliwościami wielu badaczy co do ciągłości okruszcowania na tak dużym obszarze. Problemem było również praktyczne wykorzystanie złóż, zalegających na tak dużej głębokości. Wiedza i praktyka wielu geologów to były lata przedwojenne, a wówczas ekonomia prac wydobywczych, np. cynku czy ołowiu, zezwalała na prace górnicze na głębokości do 400 m. Dlatego zalecano ograniczenie dalszych badań – mówił dr Andrzej Rydzewski, jeden z najbliższych współpracowników Jana Wyżykowskiego.

Wykształcenie i pasja kluczem do sukcesu

Wszystko zaczęło się 31 marca 1917 r. w Haczowie na terenie dawnego województwa rzeszowskiego – to tam na świat przyszedł Jan Wyżykowski. Wychowywał się w rodzinie wielodzietnej, która mimo trudności wspierała edukację najstarszego syna. Ukończył szkołę podstawową, by następnie rozpocząć naukę w jezuickim seminarium duchownym oraz gimnazjum humanistycznym. Rola duchownego nie była mu jednak pisana. Opuścił zakon w 1936 r. i dwa lata później zdał eksternistycznie maturę w krakowskim gimnazjum. Początkowo obrał kierunek artystyczny i humanistyczny – uczył się śpiewu u znanego artysty operowego Bronisława Romaniszyna (musiał zakończyć edukację muzyczną ze względu na problemy zdrowotne) oraz rozpoczął studia filozoficzne na Uniwersytecie Jagiellońskim. Naukę przerwał jednak wybuch II wojny światowej – podczas okupacji Wyżykowski pracował w Ubezpieczalni Społecznej w Krakowie.

Okres powojenny to kluczowy czas dla Jana Wyżykowskiego. To właśnie wtedy podjął on studia w Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, które miały ogromny wpływ na jego późniejsze dokonania. W 1950 r. obronił pracę magisterską z dziedziny górnictwa, uzyskując tytuł inżyniera-górnika i stopień magistra nauk technicznych. Rok później został zatrudniony w Pracowni Miedzi Państwowego Instytutu Geologicznego (PIG) w Krakowie, skąd w 1953 r. przeniósł się do PIG w Warszawie. Tutaj zdobywał doświadczenie i rozwijał swoje zainteresowania, aby w 1957 r. ogłosić niebywałe odkrycie i utrzeć nosa niedowiarkom.

Wielkie odkrycie polskich geologów

Tereny Dolnego Śląska od dawna obfitowały w bogate złoża miedzi – ich geneza sięga najmłodszego okresu ery paleozoicznej. Pierwsze udokumentowane ślady wydobycia rudy miedzi na Dolnym Śląsku pochodzą z 1311 r. z Miedzianki koło Jeleniej Góry. Prawdopodobnie złoża te eksploatowano dużo wcześniej, chociaż do naszych czasów nie zachowały się żadne potwierdzające ten fakt dokumenty. Historia górnictwa na terenach Dolnego Śląska jest niezwykle bogata, ale nie sposób przytoczyć ją tutaj w całości. Na wzmiankę zasługuje jednak ważny fakt – przed odkryciem Jana Wyżykowskiego i jego zespołu – chociaż warto wspomnieć, że nie był on jedynym badaczem szukającym miedzi na tych terenach – nikt nie pozyskiwał tego pierwiastka z rejonów Lubina i Głogowa, gdzie wydobycie prowadzi obecnie KGHM. Dlatego właśnie wydarzenie to odbiło się szerokim echem nie tylko w społeczności geologów.

Podczas wierceń w Sieroszowicach, 23 marca 1957 r., z otworu S-1 na głębokości 655,9–658,70 m, robotnicy wydobyli rdzeń, na którym widać było rudawy kolor. Jan Wyżykowski przywiózł go wraz z trzema innymi do Państwowego Instytutu Geologicznego w Warszawie w celu dokładnego przebadania – pierwsze analizy próbek przeprowadził Andrzej Rydzewski, początkujący specjalista petrografii (nauki o składzie i właściwościach skał).

Byłem bardzo zestresowany, trzęsły mi się ręce, gdy wkładałem preparat pod mikroskop. To na podstawie mojej opinii miała zostać sporządzona pierwsza informacja o złożu, przekazana do władz Instytutu oraz Centralnego Urzędu Geologii. […] Na szczęście spojrzałem w mikroskop i nie miałem wątpliwości. Rdzenie z Sieroszowic zawierały chalkozyn [siarczek miedzi – przyp. red.]. Badania laboratoryjne to potwierdziły – wspominał dr Andrzej Rydzewski.

Złoża odkryte przez Jana Wyżykowskiego i jego zespół należą do najbogatszych w Europie, chociaż na początku nie było wiadomo, czy przy tak dużej głębokości zalegania będzie można eksploatować je przemysłowo. Odkrycia w Sieroszowicach i Lubinie rozpoczęły okres intensywnych prac wiertniczych oraz przesunięcie głównych badań w rejon Lubina i Głogowa. Ostatecznie okazało się, że jest to największe w Europie złoże rud miedzi, wokół którego powstało wkrótce Nowe Zagłębie Miedziowe.

Spuścizna Jana Wyżykowskiego

Po odkryciu złóż miedzi w Sieroszowicach i Lubinie, Wyżykowski opracował „Generalny plan poszukiwań złóż rud miedzi”, który wytyczał kierunki dalszych badań prowadzonych na tych terenach. W 1965 r. obronił pracę doktorską przygotowaną w oparciu o doświadczenie zdobyte podczas eksploracji prowadzonych na Dolnym Śląsku.

W swoim dorobku Jan Wyżykowski ma ponad 50 prac z dziedziny geologii. Ze względu na swoje osiągnięcia często zapraszano go na międzynarodowe konferencje i konsultacje branżowe. Otrzymał także wiele nagród i odznaczeń, chociaż w kraju nie wszyscy doceniali jego wiedzę i zaangażowanie. W 1974 r. został zwolniony z pracy w PIG w Warszawie i poinformowany, że jego stanowisko „zostaje powierzone specjalistom o szerszych horyzontach i odpowiedniej dynamice”. Niedługo później, w październiku tego samego roku, zmarł na zawał serca.

Nieprzychylne głosy nie ucichły nawet po śmierci Wyżykowskiego. Zarzucano mu, że nie on był pierwszym odkrywcą złóż miedzi w Sieroszowicach i Lubinie, ale Niemcy. Jednak w 1998 r. sprawa ostatecznie została rozwiązana, kiedy niemiecki Federalny Urząd ds. Geologii i Surowców Naturalnych w Hanowerze wydał oficjalne oświadczenie: „W naszych dokumentach nie ma żadnych wskazówek na to, by niemieccy geologowie przeprowadzali prace poszukiwawcze na obecność rud miedzi w rejonie Lubina i Głogowa. […] ich odkrycie jest wyłączną zasługą polskich geologów. Zostały one sklasyfikowane jako największe osiągnięcie w historii poszukiwań”.

Dzisiaj ślad Jana Wyżykowskiego można odnaleźć na Dolnym Śląsku – w miejscach, gdzie mieszkał i prowadził badania. W Lubinie wystawiono mu pomnik, a w Sieroszowicach powstało z inicjatywy mieszkańców Towarzystwo Przyjaciół Jana Wyżykowskiego. O sile polskiej miedzi i wadze odkrycia dokonanego przez polskiego geologa i jego zespół świadczy także prężnie działająca na tych terenach spółka KGHM Polska Miedź S.A.

Partnerem odcinka jest „KGHM Polska Miedź S.A.”

Dodaj ogłoszenie