Hańba miasta Breslau

    Hańba miasta Breslau

    Katarzyna Kaczorowska

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Wydanie "Schlesische Tageszeitung" z 11 listopada 1938 roku donosiło triumfalnie: "Obcy wyzyskiwacze trafieni w najczulszy punkt: po kieszeni - po ich synagodze zostały tylko ruiny".
    Wstrząśnięty Ludwig Foeder długo nie mógł dojść do siebie po tym, co zaszło w gmachu sądu przy Graupestrasse (dzisiejsza ul. Krupnicza) 11 marca 1933 roku.
    Naziści władzę zdobyli zaledwie półtora miesiąca wcześniej. Niemcy nie zdawały sobie jeszcze sprawy z tego, że stoją u progu piekła, które zmieni całą Europę.

    Wrocławscy Żydzi naiwnie wierzyli, że nazizm to epizod. Zbyt fanatyczny, zbyt irracjonalny, by mógł trwać długo, by mógł przekonać do siebie tysiące ludzi. Wierzyli naiwnie, bo w styczniowych wyborach Hitlera we Wrocławiu poparło aż 43 procent wyborców, którzy uznali, że zmieni ich świat.

    Wrocławscy Żydzi zdążyli już zapomnieć o tym, że zaledwie 13 lat wcześniej w ich mieście doszło do pogromu. Zdemolowane sklepy, pobici właściciele - w akcji nie brały udziału tłumy, ale za to tłumy przyglądały się biernie zajściom. Obojętne również na porwanie i morderstwo Bernharda Schottlaendera, lewicowego dziennikarza ze znanej rodziny wrocławskich Żydów - Schottlaenderowie w 1877 roku podarowali miastu teren, na którym powstał park Południowy.

    "Niespodziewanie - gdy była dokładnie jedenasta - w holu słychać było coś jak ryk nadciągających dzikich zwierząt. Gwałtownie otwierały się drzwi kancelarii prawników. Do środka wpadły ze dwa tuziny członków SA w swoich brązowych koszulkach i czapkach, wrzeszcząc: "Żydzi won!". Przez dłuższą chwilę wszyscy - Żydzi, jak i chrześcijanie - byli jak sparaliżowani. Po czym większość żydowskich prawników opuściła pomieszczenie. "Wszędzie było pełno prokuratorów, adwokatów i sędziów, niektórzy jeszcze w togach, byli wypędzani przez małe grupki brązowych hord na ulicę" - wspominał Foeder zajścia z marca 1933 roku.

    Dwa tygodnie później ogłoszono w mieście bojkot sklepów żydowskich. Przestrzegania nowego zalecenia pilnowały bojówki SA. Robiło się duszno, coraz bardziej ponuro. Wrzesień 1935 roku przyniósł ustawy norymberskie, zgodnie z którymi wszyscy nie-Aryjczycy tracili prawa obywatelskie, nie mogli wchodzić w związki małżeńskie z Aryjczykami, a tak zwana aryzacja majątku praktycznie pozbawiała ich wszystkiego, co mieli. Kto miał znajomości, dość siły, możliwości i pieniędzy, starał się uciec.
    1 3 4 »

    Czytaj treści premium w Gazecie Wrocławskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecane

    Wideo