Gwałt na osiemnastych urodzinach? „Mój koszmar trwa do dziś”

    Gwałt na osiemnastych urodzinach? „Mój koszmar trwa do dziś”

    Uwaga! TVN

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    To miały być wymarzone osiemnaste urodziny. Podczas imprezy doszło do zdarzenia, które na zawsze zmieniło życie Oli. Dziewczyna miała zostać odurzona i wykorzystana przez dwóch nastolatków.
    Imprezę z okazji osiemnastych urodzin Ola Jasińska zorganizowała razem ze swoją przyjaciółką Patrycją. Dziewczyny znają się od wielu lat. Wśród zaproszonych gości znaleźli się Denis i Maciek. - Moja wymarzona osiemnastka skończyła się tym, że moje życie całkiem się zmieniło. To nie miało tak wyglądać. Nigdy bym nie przypuszczała, że Denis może zrobić taką rzecz. Wiem, że to był on. Razem z kolegą zepsuł mi ten dzień. Koszmar trwa do dziś – wyznaje Ola.

    Ola znała Denisa jeszcze z czasów szkoły podstawowej. To właśnie on, razem z kolegą Maćkiem mieli zdaniem dziewczyny dopuścić się przestępstwa.

    - Pamiętam, że byłam prowadzona przez Denisa i Maćka. W klubie szliśmy schodami do góry. Potem pamiętam, że zmieniali się będąc nade mną. Nie miałam siły, żeby ich odepchnąć, cokolwiek zrobić. Po prostu prosiłam żeby mnie zostawili. Mówiłam, że nie chcę, ale oni to dalej robili – podkreśla.

    - Ona siedziała między nimi, trzymali ją pod rękę. Miała rozczochrane włosy, wielkie duże przestraszone oczy i rozmazany makijaż. Nie była w stanie nam powiedzieć, co się z nią dzieje – relacjonuje Patrycja Łobos, przyjaciółka Oli.

    Na imprezie był też brat nastolatki. Widział siostrę tuż po zdarzeniu. - Na moje pytanie kiwnęła głową, że jest w porządku, ale po minie od razu wiedziałem, że nie jest. Zabrałem ją na bok, spytałem, co się stało. Wtedy przyznała, że została zgwałcona – opowiada Jakub, brat Oli i dodaje: Wezwałem policję i pogotowie. Moja siostra w międzyczasie wywróciła się, nie było z nią kontaktu.

    Policja zabrała dwóch mężczyzn na komisariat. Ola została odwieziona do szpitala. - Syn do nas zadzwonił i powiedział, że córka została zgwałcona. Pojechaliśmy na miejsce. Zastaliśmy ją leżącą na podłodze. Była nieprzytomna, miała silne drgawki. Z ust toczyła się jej piana. Takiego widoku nie da się zapomnieć – wspomina Jolanta Jasińska, matka Oli.

    W szpitalu lekarze udzielili pomocy dziewczynie, pobrali jej też krew do badań. Okazało się, że oprócz alkoholu były w niej śladowe ilości GHB, czyli substancji potocznie nazywanej „pigułką gwałtu”.

    - Jestem pewna, że to nie był tylko alkohol. Po alkoholu byłabym w stanie zareagować, odepchnąć ich. Sytuacja wymknęła mi się spod kontroli, bo nie byłam świadoma tego, co oni robią – mówi Ola.

    Zupełnie inną wersję wydarzeń z tego wieczoru przedstawiają obaj podejrzani.
    - Może alkohol tak na nią zadziałał, że zaczęła siadać między mną i Denisem. Wkładała mi ręce w majtki mówiąc, że obaj jej się podobamy. Było widać, że mocno prowokuje taką sytuację. Doszło do stosunku. Trochę nas ponosiło. Głupio, że byliśmy tam we dwóch, ale to wszystko wyszło od niej dobrowolnie – mówi Maciej.

    - Ani ja ani Maciek nigdy byśmy nie zrobili nic takiego. Nie skrzywdzilibyśmy żadnej dziewczyny. Nie wiem, po co ona to wszystko mówi. Może sobie uświadomiła, że jak to wszystko wyjdzie na jaw, to wyjdzie na dziewczynę lekkich obyczajów. Jestem pewien, że niczego jej nie dosypaliśmy. To nie był gwałt – dodaje Denis.

    Pół roku po zdarzeniu prokuratura umorzyła sprawę, opierając się na opinii biegłego, który stwierdził, że taka ilość substancji GHB może występować w organizmie w sposób samoistny oraz opinii psychologicznej, która wskazywała, że ze względu na stopień upojenia alkoholowego zdolność Oli do kierowania własnym zachowaniem mogła być ograniczona.

    - W toku śledztwa ustaliliśmy, że między poszkodowaną, a osobami, które wskazała, jako sprawców doszło do zbliżenia. Pokrzywdzona twierdzi, że wszystko działo się bez jej woli, natomiast domniemani sprawcy podnoszą, że do zbliżenia doszło za zgodą, a nawet namową pokrzywdzonej. Zebrany w tej sprawie materiał dowodowy nie dał podstaw do stwierdzenia, że doszło do przestępstwa – mówi Małgorzata Klaus z Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.

    CO DALEJ ZE SPRAWĄ? CZYTAJ NA NASTĘPNEJ STRONIE
    1 »

    Czytaj treści premium w Gazecie Wrocławskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecane

    Wideo