Gdy firma wpada w problemy finansowe

Filip Bernat
Gdy firma wpada w problemy finansoweMałgorzata Anisimowicz od 14 lat ratuje firmy przed upadkiem
Gdy firma wpada w problemy finansoweMałgorzata Anisimowicz od 14 lat ratuje firmy przed upadkiem
Udostępnij:
Ratują firmy przed upadkiem, przywracają im rentowność i niwelują zadłużenie. To dzięki nim wiele chylących się ku upadkowi przedsiębiorstw nadal funkcjonuje i przynosi zyski. Ich praca jest często niedoceniana, a oni sami kojarzą się społeczeństwu z komornikami. A jednak syndycy potrafią czerpać satysfakcję z uprawiania swojego zawodu.

Syndyk powoływany jest w momencie ogłoszenia upadłości przedsiębiorstwa. Jego głównym zadaniem jest przeprowadzenie postępowania upadłościowego, zmierzającego do jak najwyższego poziomu zaspokojenia roszczeń wierzycieli, a w przypadku upadłości konsumenckiej oddłużenie osoby fizycznej.

Już nie tak łatwo zostać syndykiem
Od roku 2007 obowiązuje ustawa o licencji syndyka, która wprowadziła istotne zmiany w zakresie powoływania i funkcjonowania osób wykonujących ten zawód. Do tej pory syndyk nie był postrzegany jako zawód typowo prawniczy, ponieważ posiadanie wykształcenia w tym zakresie nie było wymagane do uzyskania licencji.

– Zanim ustawa weszła w życie, osoby chcące pełnić funkcję syndyka wpisywane były na listy kandydatów prowadzone przez prezesów sądów okręgowych – mówi Małgorzata Anisi-mowicz, syndyk licencjonowany i założycielka oraz wiceprezes PMR Restrukturyzacje S.A. – Z tych list korzystały potem sądy rejonowe, powołując osoby do pełnienia funkcji w postępowaniu upadłościowym.
Po wejściu w życie ustawy o licencji syndyk stał się zawodem wolnym, prowadzonym w ramach działalności gospodarczej.

Aby zostać syndykiem, należy zdać egzaminy przed Komisją Egzaminacyjną, którą powołuje Minister Sprawiedliwości. Trzeba też spełniać odpowiednie wymogi, takie jak znajomość języka polskiego w zakresie niezbędnym do wykonywania czynności syndyka, cieszyć się nieposzlakowaną opinią, mieć wyższe wykształcenie czy nie figurować na liście dłużników Krajowego Rejestru Sądowego.
– Uchwalenie ustawy o licencji syndyka wzbudziło wiele kontrowersji – przyznaje Małgorzata Anisimowicz. – Wiele osób stwierdziło, że posiada prawa nabyte i sprzeciwiło się wymogom podejścia do egzaminu. Jednocześnie założycielka PMR Restrukturyzacje S.A. zaznacza, że jej zdaniem wprowadzonie regulacji było dobrym i uzasadnionym posunięciem.

– To profesjonalne podejście do zawodu, który jest bardzo newralgiczny i ma duży wpływ na przedsiębiorstwa pogrążone w kryzysie – tłumaczy.
Małgorzata Anisimowicz rolę syndyka pełni od czternastu lat, podczas których wielokrotnie ratowała firmy, także dolnośląskie, przed upadkiem.
– W trakcie postępowania upadłościowego mam możliwość dokonania działań restrukturyzacyjnych praktycznie we wszystkich obszarach działalności przedsiębiorstwa – tłumaczy.
Oznacza to między innymi możliwość wypowiedzenia niekorzystnych umów, których sam przedsiębiorca nie miał prawa wypowiedzieć. Syndyk posiada też szerokie uprawnienia do przeprowadzania restrukturyzacji zasobów ludzkich, często wpływających na poziom kosztów w przedsiębiorstwie.

Uczynić możliwym to, co niemożliwe
Jak często udaje się zatem uratować firmę?
– Przy obecnie obowiązującym prawie, niestety stosunkowo rzadko – przyznaje Małgorzata Anisimowicz. – Z reguły głównym problemem jest zbyt późne wszczęcie procesu restrukturyzacji. Wnioski składane są nawet z kilkuletnim opóźnieniem.
Pani syndyk przyznaje, że zakończone powodzeniem restrukturyzacje mają dla niej ogromne znaczenie.
– Niedawno otrzymałam kartkę od załogi przedsiębiorstwa, na której dziękują mi za uczynienie możliwym tego, co było ich zdaniem niemożliwe. Zawsze w chwilach zwątpienia czytam ją i dzięki temu mam siłę walczyć dalej.

Konieczne są dalsze zmiany
– Czekam niecierpliwie na wejście ustawy Prawo Restrukturyzacyjne – przyznaje wiceprezes PMR Restruktyzacje S.A. – Ustawodawca dał nowe, nieobecne dotąd w naszym systemie prawnym narzędzia, które pomogą wyjść z sytuacji kryzysowej – wyjaśnia.
Wspomniana ustawa została uchwalona w maju 2015 roku i wchodzi w życie pierwszego stycznia 2016 roku. Zmieni się nie tylko samo prawo, ale także kwestie formalne, gdyż licencja syndyka stanie się na licencją doradcy restrukturyzacyjnego.
– Obecnie syndycy, jako grupa zawodowa, odbierani są w społeczeństwie negatywnie – mówi Anisimowicz. – Wiąże się to z faktem, że kojarzy się ich głównie z egzekucją, co rodzi skojarzenia z komornikami. Mało kto widzi właściwą pracę syndyka jako osoby zarządzającej i podejmującej działania dla zwiększenia efektywności przedsiębiorstwa.

Dlaczego zatem warto być syndykiem?
Jak przyznaje Małgorzata Anisimowicz, zawód ten daje jej dużo satysfakcji oraz powoduje chęć stałego rozwoju.
– Jest to praca, która buduje i rozwija. Zdecydowanie nie jest też nudna, przy każdym postępowaniu poznajemy specyfikę nowej branży. I to jest najważniejszy pozytyw – tłumaczy i dodaje:
– Chciałabym, żeby nasze działania spotykały się z pozytywnym odbiorem przedsiębiorców. Mam nadzieję, że z pomocą nowego Prawa Restrukturyzacyjnego uda się to uzyskać

Rzadsze zakupy wspierają rozwój rynku przetworów, mrożonek i soków

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

l
lucas
Mogę polecić Protektorów. Mają oddział w Warszawie na Grzybowskiej. Kompleksowe wsparcie, zajmują się wszystkim co może w jakikolwiek sposób poprawić sytuację finansową. Negocjowali zarówno z dłużnikami którzy nie wypłacali mi od dłuższego czasu za usługi, jak i z wierzycielami. Ostatecznie udało się odratować firmę, naprostować sprawy finansowe i dziś już z całej sytuacji trochę się śmieję, choć wtedy mi do śmiechu nie było. Na stronie protektorzy.pl jest do nich kontakt
M
Marika Michalik
Jako całkiem zaznajomiona z tematem uważam, że upadające firmy powinny raczej czekać na wizytę syndyka 'jak na zbawienie', niż obawiać się jej. Firmę moich bliskich znajomych syndyk wprowadził na właściwe tory i wyciągnął z problemów. Pozdrawiam i zapraszam na moją stronę.
Dodaj ogłoszenie