Gaba Kulka: Nie gram odgrzewanych kotletów (ROZMOWA)

Marta Wróbel
Gaba Kulka
Gaba Kulka Bartłomiej Rydzy
Udostępnij:
Z wokalistką i autorką tekstów Gabą Kulką przed jej czwartkowym koncertem we wrocławskim klubie Firlej rozmawia Marta Wróbel

24 listopada ukazała się płyta „Wersje” z niewydanymi dotąd aranżacjami Pani piosenek, utworami wcześniej niepublikowanymi, a także Pani wersjami kompozycji między innymi z repertuaru Hanki Ordonówny i zespołów Republika i The Beastie Boys. Minęły cztery lata od czasu solowego krążka Gaby Kulki „Hat, Rabbit”. W tym czasie nagrała Pani płyty z Janem Młynarskim, Konradem Kuczem, projektami The Saintbox i Baaba Kulka, ale solowy album dostajemy dopiero teraz. Wciąż jednak nie są to nowe piosenki. Dlaczego?
Nowe piosenki będą, a nawet już są i gram je podczas trwającej właśnie trasy koncertowej, taka jestem niecierpliwa. Mój tata (skrzypek Konstanty Andrzej Kulka – przyp red.), spytał mnie nawet ostatnio, dlaczego z tym nie poczekam, skoro promuję teraz inną płytę? (śmiech) Myślę, że kompozycje, które znalazły się na „Wersjach”, po prostu na to zasługiwały. Odzwierciedlają zmiany, jakie zaszły w mojej muzyce, są to i moje ulubione utwory i takie, które wcześniej nie doczekały się pełnych wersji, nagranych z zespołem.

Dlaczego ta płyta ukazuje się właśnie teraz?
Z początku chciałam zarejestrować występy, by wykorzystać je jako dodatkowy materiał do płyty studyjnej. Kiedy miksowaliśmy te piosenki z producentem Marcinem Borsem, stało się dla mnie jasne, że to nie będą żadne bonusy, ale że właśnie teraz powinny być wydane w formie pełnoprawnego albumu. Poczułam też, że jest to dla mnie definitywne pożegnanie z jakimś muzycznym rozdziałem.

Coś się kończy po to, żeby mogło zacząć się coś nowego?
Tak, ten materiał jest jakby „na styku” czegoś nowego. Od czerwca tego roku nie grałam koncertów, więc jestem ich głodna. Podczas koncertów gram pięć nowych kompozycji. Trudno mi mówić o tym, jakie są to piosenki. Może trochę bardziej energiczne? Kiedy usłyszeli je członkowie mojego zespołu, myśleli, że to cudze piosenki. Inni twierdzą, że przypominają moje najstarsze nagrania. To chyba znaczy, że wciąż brzmię jak Gaba Kulka.

Po raz pierwszy zobaczyłam Panią na żywo podczas Przeglądu Piosenki Aktorskiej w 2008 roku, gdzie zajęła Pani trzecie miejsce. Rzeczywiście, nieważne czy śpiewa Pani covery grupy Iron Maiden, czy Hanki Ordonówny, czy własne kompozycje, brzmią tak, jakby to były piosenki Gaby Kulki.
To dla mnie komplement.

Szczególnie na początku kariery, porównywano Pani sposób śpiewania do maniery Kate Bush. To też komplement?
To naturalne, że debiutanta się do kogoś porównuje – „polska Kate Bush”, „polski ktoś tam”. Na początku to jest OK, gorzej, jeśli takie porównania powtarzają się także po latach. Każdy artysta zaczyna będąc pod wpływem swoich mistrzów, potem w naturalny sposób znajduje równowagę między inspiracjami a własnym stylem. Mam nadzieję, że mnie się to udało.

Dla szerszej publiczności zadebiutowała Pani w 2009 roku przebojową płytą „Hat, Rab -bit”. Miała już Pani wtedy za sobą nie tylko PPA, ale także dwa krążki wydane amatorsko, własnym sumptem. Co uważa Pani za swój właściwy debiut?
Mam wrażenie, że debiutowałam nieskończoną ilość razy. Mam za sobą tzw. fałszywe debiuty, rozumiem jednak, że media lubią przedstawiać artystę jako swoje nowe, prywatne odkrycie. Ale z tym już koniec, „Wersje” podkreślają element muzycznej ewolucji, pokazują, że muzyka to proces, a nie kończący się debiut nowego materiału. To nie to samo, co „odgrze- wanie kotletów”.

Który moment na Pani muzycznej drodze ukształtował Panią najbardziej?
Wszystkie „gościnne projekty” wpłynęły na moją muzykę. Gdyby nie wydany rok temu album The Saintbox (nagrany z kompozytorem i kontrabasistą Olo Wali-ckim), nie byłabym takim muzykiem, jakim jestem dzisiaj. Wiele wyniosłam z muzycznej przyjaźni z zespołem Baaba, szczególnie jeśli chodzi o koncerty. Nie traktuję tych współpracy jako projekty gościnne czy poboczne. We wszystko, co robię, angażuję się w stu procentach.

Gaba Kulka płytę „Wersje” będzie promować 21 listopada we wrocławskim klubie Firlej przy ul. Grabi-szyńskiej 56. Koncert zacznie się o godz. 20, bilety kosztują 29 i 39 zł.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

K
Krzyś
Eksperymentuje wciąż .
Przejdź na stronę główną Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie