Frankowicze na ostatniej prostej - nie „czy” tylko „kiedy” wygram z bankiem

Materiał informacyjny OLC KANCELARIA RADCÓW PRAWNYCH ARTYMIONEK & CITKO
Udostępnij:

Po wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydanego dnia 3 października 2019 r. w sprawie o sygn. akt C-260,18 wydawało się, że sprawy kredytów frankowych w końcu znajdą swój szybki i pozytywny dla kredytobiorców finał. Niestety, banki nie rzuciły rękawicy – wręcz przeciwnie, naciski banków na kredytobiorców frankowych stały się jeszcze silniejsze. „Nastąpiło mnożenie problemów i sytuacji faktycznych, które w ocenie banków wymagają odrębnego zbadania.” – wskazuje mec. Paweł Artymionek z Kancelarii OLC Artymionek & Citko prowadzącej liczne sprawy kredytobiorców frankowych – „Rozpoczęła się walka banków nie tyle o zwycięstwo, ile o odsunięcie przegranej w czasie.”

Czy w sprawach frankowych wykształciła się jedna linia orzecznicza?

Bankom skutecznie udało się przedłużać prowadzenie postępowań sądowych w sprawach kredytów frankowych. Powoływanie biegłych sądowych, licznych świadków oraz odwoływanie terminów rozpraw było na porządku dziennym. Okres pandemii również okazał się dla banków łaskawy – zawieszenie działalności sądów na kilka tygodni doprowadziło do powstania poważnych zaległości we wszystkich rodzajach spraw.

Okazało się jednak, że sądy powszechne działają powoli, jednak systematycznie. Orzeczenie TSUE w sprawie o sygn. akt C-260/18 dało sądom argumenty pozwalające na rozstrzygnięcie spraw kredytów frankowych. Wskazana została droga, którą można było podążyć. Sądy ochoczo tą drogą się wybrały i zaczęły pojawiać się coraz liczniejsze wyroki, w których stwierdzano nieważność umów kredytowych waloryzowanych do CHF. „Początkowo marginalizowane rozwiązanie sytuacji kredytów frankowych stało się dominujące. Duży wpływ wywarło na ten fakt orzecznictwo Sądu Apelacyjnego w Warszawie, który w licznych wyrokach wskazuje na konieczność dokonania oceny umów kredytów frankowych jako nieważnych.” – wskazuje mec. Paweł Artymionek.
Co ciekawe nie ma jednak jednomyślności w zakresie podstaw tej nieważności. „Część sędziów opiera swoją argumentację o tzw. nieważność bezwzględną wynikającą z art. 58 KC w związku z naruszeniem zasad współżycia społecznego (art. 3531 KC) oraz ewentualnie art. 69 Prawa bankowego zawierającego definicję umowy kredytowej. Część sędziów wskazuje jednak na inną podstawę nieważności – nieważność następczą, wynikającą z usunięcia z treści umowy kredytowej klauzul abuzywnych, co czyni taką umowę niemożliwą do wykonania (art. 3851 KC).” – podkreśla mec. Paweł Artymionek. Obie drogi prowadzą do takiego samego rozstrzygnięcia, jednak zachodzą pomiędzy nimi istotne różnice.

Czy można więc stwierdzić, że w orzecznictwie ukształtowała się jednolita linia orzecznicza? „I tak, i nie. Z jednej strony bowiem nie ulega wątpliwości, że sądownictwo powszechne zmierza w stronę stwierdzenia nieważności umów kredytów waloryzowanych, z drugiej jednak pomiędzy poszczególnymi orzeczeniami zachodzą istotne różnice.” – wskazuje mec. Paweł Artymionek – „Powoli następuje jednak stała unifikacja wyroków sądowych, także poprzez działania Sądu Najwyższego.” W ramach uchwały z dnia 7 maja 2021 r. wydanej w sprawie o sygn. akt III CZP 6/21 Sąd Najwyższy ostatecznie rozstrzygnął kwestię konieczności stosowania tzw. teorii dwóch kondykcji dla rozliczeń nieważnej umowy kredytowej, określił także moment, w którym dochodzi do trwałej bezskuteczności umowy.


Potrącenie i zatrzymanie – broń banków

Największe zamieszanie wśród orzecznictwa wywołuje składanie przez banki zarzutów potrącenia oraz zatrzymania.

Potrącenie oznacza rozliczenie należności posiadanych wzajemnie przez obie strony. W przypadku nieważności umowy kredytowej strony takiej umowy powinny zwrócić sobie wzajemnie to co świadczyły. Oznacza to, że kredytobiorca powinien zwrócić bankowi wypłacony na jego rzecz kapitał, zaś bank zwrócić kredytobiorcy wszystkie dokonane przez niego na poczet kredytu wpłaty. W praktyce potrącenie oznacza uznanie roszczenia drugiej strony. Z tej przyczyny banki składają oświadczenia o potrąceniu ewentualnie, czyli na wypadek gdyby sąd doszedł w postępowaniu do wniosku, że dana umowa kredytowa jest nieważna. Prowadzi to do sytuacji, w których sądy w większości spraw zarzutów potrącenia nie uwzględniają wskazując albo na ich błędne sformułowanie, albo na przedawnienie roszczeń banku, albo na wątpliwości w zakresie istnienia roszczenia banku.

Zarzut zatrzymania składany jest przez banki w celu powstrzymania kredytobiorców przed egzekucją kwot pieniężnych wynikających z prawomocnych wyroków. Zatrzymanie pozwala na powstrzymanie się ze spełnieniem określonego świadczenia do czasu spełnienia świadczenia przez drugą stronę. Zarzuty te nie są często uznawane przez sądy powszechne z uwagi na fakt, że instytucja zatrzymania odnosi się do umów wzajemnych. W orzecznictwie nie ma jednomyślności w zakresie określenia, czy umowa kredytowa jest umową wzajemną.

Oba wskazywane powyżej zarzuty są ostatnią linią obrony banków. W istocie nie mają one większego znaczenia, ponieważ i tak prowadzą do osiągnięcia zamierzonego skutku przez kredytobiorcę – nieważności umowy kredytowej. Oba zarzuty zakładają także, że bank zgadza się z nieważnością umowy kredytowej. W obu przypadkach bank musi bowiem uważać, że posiada odpowiednie roszczenie, które wynika z nieważności umowy kredytowej. Zgłoszenie zarzutu potrącenia lub zatrzymania przez bank powinno więc skutkować automatycznym uznaniem roszczeń kredytobiorców. „Dla naszych klientów uzyskujemy coraz więcej pozytywnych orzeczeń.” – wskazuje mec. Paweł Artymionek – „Są to zarówno wyroki prawomocne, jak i nieprawomocne. Wszystkie je można śledzić na naszej stronie internetowej.”

Jak banki przedłużają postępowania sądowe

Wobec kształtującej się linii orzeczniczej oraz niewielkich efektów obrony przed roszczeniami kredytobiorców, bankom pozostała jedna możliwość – przedłużanie postępowań sądowych. Na tym gruncie bankom często pomagają sądy zawieszając postępowania do czasu rozpoznania spraw rozpatrywanych przez Sąd Najwyższy lub Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Część sądów decyduje się na zadanie pytań prejudycjalnych do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej co niezwykle odwleka w czasie wydanie rozstrzygnięcia.

„Wydaje się jednak, że zawieszanie postępowań ze względu na kolejne pytania prejudycjalne nie jest zasadne.” – wskazuje mec. Paweł Artymionek – „W większości przypadków dotyczą one bowiem kwestii pobocznych, które sądy powinny rozstrzygnąć w ramach posiadanych kompetencji orzeczniczych.” Zawieszenie postępowań sądowych nie prowadzi bowiem do żadnego pozytywnego efektu – przez cały okres wstrzymania rozpoznawania sprawy pogłębia się jedynie nadpłata dokonywana przez kredytobiorców i zwiększa nienależne świadczenie uzyskiwane przez banki.


Nie „czy” tylko „kiedy”

Aktualne pytanie, jakie powinni zadawać sobie kredytobiorcy frankowi nie powinno brzmieć „czy wygramy sprawę sądową z bankiem” tylko „kiedy ją wygramy”. Postępowania w sprawach kredytów frankowych nie są łatwe i czasami są długotrwałe, jednak prowadzą zawsze do pozytywnego finału. Banki pozostają kreatywne w znajdowaniu nowych sposobów na utrudnianie życia kredytobiorcom, jednak potwierdza to jednocześnie, że aktualnie znajdują się w odwrocie. Banki nie mają możliwości obrony przed pozwami kredytobiorców, a upór banków prowadzi jedynie do zwiększenia ponoszonych przez nie kosztów prowadzenia spraw.

W ostatnim czasie widać to coraz lepiej na przykładzie wyroków prawomocnych – o ile pierwsze wyroki nie były wykonywane przez banki, o tyle aktualnie wyroki banki wykonują sprawnie, starając się uniknąć postępowań egzekucyjnych.

Kredytobiorcy frankowi docierają do końca swojej wieloletniej batalii. Coraz więcej spraw sądowych kończy się prawomocnymi wyrokami stwierdzającymi nieważność umów kredytowych. Zaczynają to także dostrzegać same banki, które poszukują dialogu z kredytobiorcami, proponując coraz to nowe formy rozliczeń.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Materiał oryginalny: Frankowicze na ostatniej prostej - nie „czy” tylko „kiedy” wygram z bankiem - Gazeta Wrocławska

Przejdź na stronę główną Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie