Finanse i edukacja fundacji im. Bronisława Geremka

Dorota Kania, Wojciech Wybranowski
Udostępnij:
Blisko 7 milionów złotych dotacji i darowizn na działalność statutową otrzymała w latach 2010 - 2015 fundacja Centrum im. Profesora Bronisława Geremka, w której zasiadają ludzie związani z Gazetą Wyborczą i jej środowiskiem - m. in Adam Michnik i Helena Łuczywo. Pieniądze płynęły szerokim strumieniem m. in ze spółek Skarbu Państwa, partnerami były m.in ministerstwa oraz instytucje rządowe a także TVP i Polskie Radio. Z kolei w latach 2015-2020 fundacja otrzymała niewiele ponad 2,5 mln zł - pieniądze pochodziły m.in z budżetu Komisji Europejskiej.

Z dokumentów fundacji, do których dotarliśmy wynika, że w latach 2010-2015 darczyńcą był m. in PKN Orlen zaś Jacek Krawiec, ówczesny prezes paliwowego giganta do kontaktów z fundacją wyznaczył dyrektora wykonawczego ds. marketingu Leszka K., który został oskarżony (podobnie jak Jacek Krawiec) w tzw. sprawie Sławomira Nowaka - gigantycznej aferze korupcyjnej.

"Z przykrością informuję, że ze względu na liczbę pełnionych obowiązków zmuszony jestem zrezygnować z funkcji członka Rady Fundacji Centrum im. Profesora Bronisława Geremka. Jednocześnie na rolę, jaką odegrał Pan Profesor Bronisław Geremek w kształtowaniu wolnościowych postaw Polaków i budowie społeczeństwa obywatelskiego chciałbym, by PKN Orlen - jako największy polski koncern - nadal wspierał działania Fundacji na dotychczasowych warunkach finansowych. Wszelkie kwestie techniczne związane z umową będzie koordynować ze strony PKN Orlen Pan Leszek K. (usunęliśmy nazwisko ze względu na to, że jest objęty aktem oskarżenia - red.) - Dyrektor Wykonawczy ds. marketingu"- pisał 18 czerwca 2014 roku Jacek Krawiec w piśmie adresowanym do Jolanty Kurskiej, ówczesnej prezes fundacji oraz Marcina Geremka, przewodniczącego rady fundacji.
Pieniądze były także przekazywane od PZU zaś Andrzej Klesyk, prezes państwowego giganta ubezpieczeniowego zasiadał w radzie fundacji Centrum im. Profesora Bronisława Geremka.

Fundacja realizowała także projekty z Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego - ma w swoim w depozycie dokumenty dotyczące Unii Wolności - "Kolekcja Unii Wolności", która została sfinansowana przez MKiDN - w 2014 roku zostało podpisane porozumienie z Naczelną Dyrekcją Archiwów Państwowych.

Z dokumentów wynika, że w latach 2010-2015 partnerami fundacji - obok wspomnianych wyżej instytucji było m.in Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo, ministerstwo spraw zagranicznych, Służba Więzienna, Instytut Pamięci Narodowej, Łazienki Królewskie, w których wielokrotnie organizowano spotkania i konferencje. To właśnie tam, w 4 czerwca 2013 roku odbyła się 4. rocznica powstania fundacji, w której wzięło udział ponad 100 osób, w tym jej partnerzy finansowi oraz instytucjonalni.

A tych nie brakowało - oprócz państwowych darczyńców byli także prywatni jak fundacja Work Service, we władzach której zasiadał Tomasz Misiak, były senator Platformy Obywatelskiej (jego sylwetka jest opisana na dole tekstu). Jak wynika z dokumentów, Misiak - znajomy Jarosława Kurskiego, wiceszefa Gazety Wyborczej, brał też udział w konferencjach organizowanych przez fundację.

Działalność edukacyjna
Fundacja prowadziła przede wszystkim bardzo intensywną działalność edukacyjną - organizowała m.in. warsztaty dla nauczycieli i uczniów klas gimnazjalnych oraz licealnych; warsztaty dotyczyły m. in stosunków polsko - żydowskich, najnowszej historii Polski, równego traktowania, walki z językiem nienawiści.

Projekty edukacyjne - jak na przykład "Szkoła równego traktowania" były w dużym stopniu kierowane do nauczycieli spoza Warszawy - wzięli w nich udział osoby m.in z Birczy (gimnazjum), Mrągowa (zespół szkół zawodowych), Miłakowa (zespół szkolno- przedszkolny), Jaworzna (szkoła podstawowa) i Płonnego ( zkoła podstawowa). Nauczyciele otrzymali materiały edukacyjne i wspólnie z trenerami byli przygotowywani do przeprowadzenia inicjatyw lokalnych dotyczących tematu wspomnianego wyżej projektu.

Nauczyciele oraz uczniowie spotykali się m. in z Różą Thun, Aleksandrem Smolarem, Adamem Michnikiem.

W projekcie "Przez współczesność do historii" brali udział uczniowie klas gimnazjalnych i licealnych a tematy warsztatów to m.in "Czy II Rzeczpospolita była państwem tolerancyjnym"; " Stosunki narodowościowe i religijne", "Postawy Polaków wobec Holokaustu"; "Okrągły stół - czy można było inaczej", "Dziedzictwo hiszpańskiej wojny domowej" (brały w niej udział złożone z komunistów Brygady Międzynarodowe zorganizowane przez Komitern).

Kolejny projekt edukacyjny fundacji to "Polska XX wieku" - wzięli w nim udział nauczyciele i uczniowie klas gimnazjalnych i licealnych m.in ze Wschowy, Dzierżoniowa, Pszczyny, Mławy, Piekar Śląskich.

Działalność fundacji to także konferencje i wykłady (także dla uczniów i nauczycieli), o których informowały media - także publiczne. W latach 2010-2015 brali w nich udział Adam Michnik, Konstanty Gebert, Adam Bodnar, Andrzej Friszke, Magdalena Środa, dominikanin Tomasz Dostatni, Basil Kerski (Europejskie Centrum Solidarności w Gdańsku) Roman Kuźniar, Włodzimierz Cimoszewicz, ówczesny minister obrony narodowej Bogdan Klich, prezydent Bronisław Komorowski i jego żona Anna, Jarosław Kurski, Maciej Witucki (m.in. członek Rady Nadzorczej PLL LOT), Leszek Jażdżewski (redaktor naczelny "Liberte", które w maju 2019 r. było organizatorem słynnego spotkania z Donaldem Tuskiem na UW).

Wśród panelistów goszczących na zaproszenie fundacji nie brakowało także na nich zagranicznych gości - był m.in Daniel Cohn-Bendit (były niemiecki europoseł znany z kontrowersyjnych wypowiedzi na temat dziecięcej seksualności), Marcel Grignard (przedstawiciel francuskich związków zawodowych), Bernard Guetta (francuski lewicowy dziennikarz, obecnie europoseł), Igor Iwanow (były rosyjski minister spraw zagranicznych) i Anne Appelbaum.

Tematy konferencji to m.in: "Prowincjonalizm psychologiczny Polaków", "Wolny Kościół w wolnym państwie", "Postawy wobec obcych", "Wzrost popularności skrajnej prawicy w Europie – przykład Polski i Węgier", „Weimarska wizji działań Unii Europejskiej na najbliższe pięć lat”, organizowana wspólnie z Ministerstwem Spraw Zagranicznych, którego szefem był wówczas Radosław Sikorski.

Fundacja Centrum im. prof. Bronisława Geremka była współorganizatorem m.in konkursu "Olimpiada Solidarności" skierowanego dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych - partnerami były Instytut Pamięci Narodowej, NSZZ Solidarność, Uniwersytet Gdański; patronat objęło Ministerstwo Edukacji Narodowej oraz Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, a patronat honorowy objął Lech Wałęsa.

W 2014 roku fundacja wygrała konkurs organizowany przez Fundację Batorego i otrzymała pieniądze z Funduszy Europejskiego Obszaru Gospodarczego na realizację projektu antydyskryminacyjnego skierowanego do nauczycieli - partnerem zostało Stowarzyszenie Przeciw Antysemityzmowi i Ksenofobii Otwarta Rzeczpospolita. Wzięło w nim udział 60 nauczycieli z całej Polski, którzy później w swoich szkołach organizowali inicjatywy antydyskryminacyjne. Projekt rozpoczął wykład Małgorzaty Fuszary- pełnomocnika rządu ds. równego traktowania.

Fundacja przyjaciół GW
Fundacja Centrum im. Profesora Bronisława Geremka powstała w jesienią 2008 roku z funduszem założycielskim 2.500 zł, a pierwszym adresem do korespondencji była Kancelaria Pociej, Dubois i Wspólnicy mieszcząca się przy ul. Świętokrzyskiej 18. Pierwszą uchwałą (z 24 listopada 2008. r) powołano członków rady fundacji: Macieja Dowgielewicza, Jacka Dubois, Marcina Geremka (syn Bronisława Geremka), Helenę Łuczywo, Tadeusza Mazowieckiego, Krzysztofa Michalskiego, Adama Michnika, Adama Daniela Rotfelda, Henryka Samsonowicza, Aleksandra Smolara. Dwa dni później na prezesa zarządu powołano Ewę Marię Stolarską, a 28 listopada do przewodniczącego XII Wydziału KRS Sądu Rejonowego w Warszawie wpłynęło pismo z prośbą o "rozważenie rozpoznania wniosku o wpis fundacji do KRS, złożonego 25 listopada, poza kolejnością". Jako argument podano "uruchomienie procedur bankowych w celu umożliwienia pozyskiwania przez Fundację środków na realizację jej celów". Fundacja została wpisana do KRS i 16 grudnia informacja o rejestracji wpłynęła do Ministerstwa Spraw Zagranicznych, które sprawuje nadzór nad tą fundacją.

Na początku stycznia 2009 roku prezesem Centrum im. Profesora Bronisława Geremka została Jolanta Kurska, żona Jarosława Kurskiego. W marcu po raz kolejny wpłynęło pismo do przewodniczącego XII Wydziału KRS Sądu Rejonowego w Warszawie z prośbą o "rozważenie rozpoznania wniosku" - tym razem o zmiany w KRS. Wniosek został uwzględniony i już 19 marca do zarządu wpisano Jolantę Kurską jako prezesa zaś Ewę Stolarczyk jako wiceprezesa. W tym samym roku fundacja zmienia siedzibę - przeprowadza się z ulicy Świętokrzyskiej 18 na ulicę Wilczą 9a. Zmiany następują także w radzie fundacji - zostaje do niej dopisany Maciej Witucki, a z zarządu rezygnuje Ewa Stolarska. W następnym roku do rady fundacji wchodzi Jacek Krawiec, który będzie w niej do 2014 roku. Przez okres istnienia fundacji w jej radzie następowały zmiany. Niektóre osoby rezygnowały, przybywały nowe jak np. Andrzej Klesyk, Andrzej Friszke, Wiktor Osiatyński, Karol Modzelewski czy Róża Thun.

Członkowie rady fundacji od początku jej istnienia nie pobierają żadnego wynagrodzenia, natomiast na pensje członków zarządu rocznie średnio przeznaczano do 2015 w sumie ok 100 tys. zł, później nastąpiły zmiany.

Celem fundacji od początku działania była działalność edukacyjna - a jej inicjatywy były relacjonowane i wspierane medialnie przez Gazetę Wyborczą.

Aktualnie w radzie fundacji zasiadają - jak czytamy na stronie internetowej - Mirosław Czech, Jacek Dubois, Andrzej Friszke, Marcin Geremek, Andrzej Klesyk, Jolanta Kurska, Helena Łuczywo, Adam Michnik, Tomasz Nowakowski, Maciej Witucki, Adam Rotfeld i Róża Thun.

Po 2015 roku fundacja nadal uczestniczy w projektach edukacyjnych np. w 2017 r. młodzież brała udział w warsztatach historycznych i antydyskryminacyjnych; organizowała też szkolenia dla edukatorów prowadzone przez trenerki z Human Rights Academy z Oslo, była także partnerem w projekcie ze Związkiem Nauczycielstwa Polskiego oraz Fundacją na Rzecz Różnorodności Społecznej.

W styczniu 2020 r. prezesem zarządu został Ignacy Niemczycki, który jest także członkiem zarządu powstałej w 2015 fundacji Akcja Demokracja. Organizowała m. in protesty w 2017 r "w obronie sądów", prowadziła akcje i kampanie m.in "Aborcja prawem człowieka", "Ani jednej więcej", "Murem za Igorem Tueyą", "#Czarnek out", „Media bez wyboru".

abc

W zarządzie fundacji Centrum im. Profesora Bronisława Geremka zasiadają także członkowie zarządu Magdalena Witwicka (współpracowała wcześniej z fundacją) i Wojciech Białożyt były dyrektor zarządzający WiseEurop, związany także z ALDE.

O finanse fundacji zapytaliśmy Ignacego Niemczyckiego, prezesa fundacji Centrum im. Profesora Bronisława Geremka. Poniżej publikujemy jego odpowiedzi.

"W odpowiedzi na Pana pytania uprzejmie informuję, że adresatem Pana pytań nie powinna być Fundacja, a wyłącznie spółki Skarbu Państwa, zgodnie z art. 3a i 4 ustawy Prawo prasowe oraz przepisami ustawy o dostępie do informacji publicznej. Pieniądze, o które Pan pyta nie są środkami publicznymi, więc Fundacja nie jest zobowiązana do ujawniania szczegółów współpracy z partnerami. Wszelkie wymagane przepisami informacje znajdzie Pan w sprawozdaniach Fundacji (merytorycznych i finansowych) na stronie Fundacji.

Fundacja współpracuje i współpracowała z wieloma podmiotami publicznymi i prywatnymi, a informacje o konkretnych projektach współfinansowanych przez partnerów znajdzie Pan na stronie Fundacji. Co do zasady, poza pojedynczymi darowiznami na cele statutowe, współpraca Fundacji z partnerami zewnętrznymi odbywa się na podstawie umowy, dotyczy konkretnych projektów i jest rozliczana zgodnie z wymogami przepisów i partnera.

Zwracam Pana uwagę, że wynagrodzenia członków organów Fundacji nie wchodzą w zakres ustawy o dostępie do informacji publicznej oraz informacje te korzystają z ochrony prawa do prywatności. Jednocześnie informuję, że średnie wynagrodzenie osób z zarządu za 2021 r. wyniosło 4800 zł brutto. W 2020 r. wynagrodzenie pobierała jedynie jedna z osób z zarządu, dwie pozostałe zrezygnowały z wynagrodzenia, a w grudniu otrzymały jedynie częściowe wynagrodzenie. W 2019 r. jedna z osób z zarządu pobierała wynagrodzenie minimalne, druga osoba nie pobierała wynagrodzenia za zasiadanie w zarządzie. Nawet przy dobrej woli udzielenie precyzyjnej odpowiedzi na Pana pytanie dotyczące zmian wynagrodzeń osób zasiadających w zarządzie jest niemożliwe, ponieważ w przeciągu ostatnich pięciu lat zmianie ulegał skład zarządu, a ze względu na prawo prywatności nie możemy udzielić Panu informacji o wynagrodzeniu poszczególnych osób.

Informuję, że osoby z Rady nie otrzymują wynagrodzenia, pełnią swoje funkcje nieodpłatnie."

Ignacy Niemczycki

Kariera Tomasza Misiaka.
Urodzony w lipcu 1973 roku we Wrocławiu, 49-letni obecnie Tomasz Misiak uchodzi za złote dziecko polskiego biznesu. Uważany był też za złote dziecko polskiej polityki, człowieka Grzegorza Schetyny tyle, że jego błyskotliwie rozwijającą się karierę polityczną przerwała jedna z pierwszych, głośniejszych afer czasów rządu Donalda Tuska – tzw. afera stoczniowa.

On sam dziś uważa się za jej ofiarę, na swojej stronie internetowej – w specjalnym raporcie „Tomasz Misiak, a ustawa stoczniowa z 9. 12.2008 r” sugeruje nawet, że padł wówczas ofiarą nieuczciwej konkurencji - firmy Adecco Poland, w której Radzie Dyrektorów zasiadła Wanda Rapaczyńska, była prezes Zarządu Spółki Agora S.A, wydawcy „Gazety Wyborczej”. To właśnie „GW” jako pierwsza opisała tzw. „aferę stoczniową”. Ale cofnijmy się nieco w czasie.

Polityczna kariera Tomasza Misiaka zaczyna się już w czasie studiów, kiedy to wstępuje do Unii Wolności, później przechodzi do Platformy Obywatelskiej. Uważany jest – jak mówią znający go ludzie – za człowieka światowego, oczytanego, kulturalnego. To w czasie karier politycznych biernych, miernych, ale wiernych – wyróżnia go wśród dolnośląskich aktywistów politycznych. Jest też bardzo dobrze wykształcony – kończy Wydział Zarządzania i Informatyki Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu oraz podyplomowe studia z zakresu zarządzania na Georgetown University.

Jeszcze w trakcie studiów tworzy też podwaliny swojego najbardziej dochodowego biznesu Work Service – dziś jednej z największych w Polsce agencji pośrednictwa pracy.

Skandal goni skandal.
Wracając do politycznej kariery Misiaka – w latach 1998-2005 zostaje lokalnym radnym, a jego karierze zaczynają towarzyszyć skandale. Jakie? Na przykład – wspólnie z kolegą zakłada stowarzyszenie, Euro Art Meeting które zdobywa kontrakt na organizację obchodów rocznicy tysiąclecia Wrocławia. Ma być świetnie, uroczyście i z wielkim hukiem - z udziałem samego Placido Domingo. Huk jest, bo cała sprawa kończy się skandalem, tajemniczo znikającymi biletami na koncert gwiazdy i długami. Cała impreza kosztowała nie 3 mln, ale prawie o milion więcej, gdzieś zniknęło też 250 tys. zł. Dziennik „Fakt” pisał w 2019 roku, że Najwyższa Izba Kontroli wytknęła stowarzyszeniu Misiaka „wybór podwykonawców bez żadnych procedur, niegospodarność, stronniczość i interesowność”.

W międzyczasie Misiak inwestuje w biuro podróży, sklepy z alkoholem oraz wielką dyskotekę i klub – „Metropolis”. Znów huczne otwarcie, wielka feta i afera, bo lokalne media ujawniają, iż Misiak i współwłaściciele lokalu, w którym mieścił się klub nie mieli pozwolenia na jego użytkowanie.

W 2005 roku z poparciem części działaczy dolnośląskiej PO startuje z powodzeniem do Senatu. Części, ponieważ już wówczas wśród lokalnych działaczy politycznych zaczyna cieszyć się opinią kontrowersyjnego. A już jako senator bryluje w Parlamencie, ma świetne kontakty z dziennikarzami. Szarmancki, elegancki, nikomu nie odmawia rozmowy, jest często cytowany, bryluje na salonach tzw. elit Warszawy. To niewątpliwie pomaga mu w kolejnym sukcesie- w 2007 roku ponownie trafia do Senatu i zostaje szefem senackiej Komisji Gospodarki Narodowej.

Wtedy też wybucha kolejny skandal. „Gazeta Wyborcza”, a za nią kolejne media ujawniają, że założona przez niego firma Work Service S.A podpisała z Agencją Rozwoju Przemysłu kontrakt na 50 mln zł (w trybie z wolnej ręki) na doradztwo dla pracowników zwalnianych ze stoczni w Gdyni i Szczecinie, w czasie, gdy rząd i parlamentarzyści PO pracowali nad ustawą dotyczącą tzw. restrukturyzacji przemysłu stoczniowego. (W czasie pełnienia funkcji szefa senackiej komisji ds. gospodarki Tomasz Misiak miał 30 procent udziałów w Work Service, oficjalnie przekazał je do zarządzania funduszowi powierniczemu Hajies – ww).

O sprawie jest głośno, ale sama afera - jak większość skandali czasów rządów Donalda Tuska - zostaje szybko wyciszona. Raport Ministerstwa Skarbu Państwa, kierowanego wówczas przez ludzi koalicji PO-PSL przekonuje, że wybór firmy Misiaka był zgodny z prawem. Dlaczego? Otóż stwierdzono, że ARP wybrała firmę senatora PO, bo miał to być jedyny sposób, by dotrzymać terminów przewidzianych w ustawie…., którą przygotowywali polityczni koledzy Tomasza Misiaka, a w ogóle to konsorcjum Work Service i DGA otrzymało wspomniany kontrakt, gdyż miało najlepiej spełniać kryteria komisji ARP. Warto przypomnieć, że Agencją Rozwoju Przemysłu wówczas również kierowali ludzie koalicji PO – PSL.

Na stronie internetowej Tomasza Misiaka widnieje czytelna sugestia jakoby miał paść ofiarą nieuczciwych działań ze strony konkurencji wspartej przez „Gazetę Wyborczą”. Czytamy tam m.in.: ”Po tym jak Work Service odstąpił od umowy z ARP, zamiar wzięcia udziału w ewentualnym nowym przetargu zadeklarował jeden z jego głównych konkurentów - firma Adecco Poland. W Radzie Dyrektorów Adecco Group od 2008 r. zasiada Wanda Rapaczyńska (…). Rapaczyńska w latach 1998-2007 była Prezesem Zarządu Spółki Agora, obecnie jest członkiem Rady Nadzorczej. Agora jest wydawcą „Gazety Wyborczej”, która sprawę nagłośniła.”
W każdym razie za kolejny skandal zapłacił polityczną karierą. W marcu 2009 r Donald Tusk zapowiedział, że będzie chciał usunięcia Misiaka z klubu i partii.

W międzyczasie media m.in. „Rzeczpospolita” ujawniły kolejną wątpliwą sprawę związaną z senatorem Misiakiem. Okazało się bowiem, że – według „Rz” miał zabiegać o uchwalenie przepisów dotyczących bonów towarowych dla pracowników. Chodziło o możliwość sprzedawania ich poniżej wartości nominalnej, co w efekcie- jak pisała „Rz” wzmacniało monopol hipermarketów. Tymczasem – firma senatora przez długi czas kierowała pracowników tymczasowych właśnie do hipermarketów. W dodatku szerokim echem odbiła się zwłaszcza w tabloidowych mediach sprawa pięciodniowej podróży Misiaka na Bliski Wschód z ówczesną narzeczoną, a później żoną- Ewą Mantziou – rządowym samolotem.

Kokaina, diller i żona…
Cokolwiek przymusowe wycofanie się Misiaka z polityki nie zakończyło skandali związanych z jego osobą. W 2018 roku „Gazeta Polska” ujawniła, że Tomasz Misiak miał być - zdaniem śledczych klientem Cezarego P., tzw. „dilera gwiazd”, który handlował kokainą. Według ustaleń prokuratury handlarz sześciokrotnie w okresie od końca listopada 2015 r. do 15 kwietnia 2016 r. sprzedawał Misiakowi kokainę. Jak prokuratura na to wpadła? Dzięki numerowi telefonu, z którego ktoś – według prokuratury miał to być Misiak- miał kontaktować się z handlarzem twardych narkotyków. Sam Misiak zaprzeczał temu zarówno w śledztwie jak i w rozmowach z dziennikarzami. Twierdził, że podczas przyjęć ktoś z gości miał wziąć jego telefon i kontaktować się z dilerem. Ale jak napisał z kolei dziennik „Fakt” – na początku grudnia 2017 roku policja przeszukała dom, w którym mieszkał Misiak i zabezpieczyła ślady narkotyków i sprzęt stosowany do zażywania kokainy. Tabloid cytował wówczas wypowiedź Tomasza Misiaka: „Jestem dorosłym człowiekiem, mam prawo robić rzeczy, które mam prawo robić. Nie pamiętam sytuacji. Czy kiedykolwiek miałem styczność z narkotykami, czy moja małżonka? Tak mieliśmy”.

Tabloid „Fakt” opublikował w sierpniu 2018 roku stenogramy rozmów Misiaka z żoną – jakie rzekomo miała potajemnie zarejestrować kobieta. Misiak rozstał się z żoną w atmosferze skandalu. Pod koniec 2019 roku Sąd Okręgowy w Warszawie wydał wyrok w sprawie z powództwa Misiaka o naruszenie dóbr osobistych, w którym jego była żona otrzymała nakaz opublikowania przeprosin oraz zakaz publicznego prezentowania informacji o życiu Misiaka, w tym o „ewentualnym stosowaniu przez niego przemocy (…) i ewentualnym zażywaniu przez niego substancji odurzających”.

Rozmawialiśmy z Tomaszem Misiakiem - poniżej autoryzowane wypowiedzi

Czy współpracuje Pan z Fundacją im prof. Geremka?
TM: Ja z Fundacją im. Prof. Bronisława Geremka sympatyzuję, ale od dłuższego czasu nie współpracowaliśmy. Natomiast absolutnie popieram i cenię.

Czy Pana firma współpracowała finansowo z Fundacją im. prof. Geremka?
TM: Finansowo strasznie dawno temu, z 8-9 lat temu byliśmy partnerem jednego wieczoru, wydarzenia, które organizowała Fundacja i to chyba było tylko to. Ale to było bardzo dawno temu, może nawet dziesięć lat temu. Natomiast serdecznie popieram działania Fundacji im. prof. Geremka.

Czy zna się Pan prywatnie, towarzysko z Jarosławem Kurskim?
TM: Proszę pozwolić, że sprawę moich prywatnych znajomości z osobami, które gdzieś publicznie funkcjonują będę pomijał, bo nie ma to absolutnie żadnego znaczenia. Natomiast niepokoi mnie nasza rozmowa, nie rozumiem jej sensu. Fundacja im prof. Geremka nie jest podmiotem, z którym współpracuję, nie jestem z nią związany, chociaż jeszcze raz powtórzę, że jest bardzo zacną instytucją, a projekty, które realizowała i które widziałem były bardzo sensowne.

Był Pan często panelistą Fundacji im. Prof. Geremka
TM: Nie wiem w ilu wydarzeniach fundacji mailem przyjemność uczestniczyć, ale niewątpliwie zawsze były to wydarzenia merytorycznie bardzo dobrze zorganizowane. Z pewnością uczestniczyłem w mniejszej ilości od liczby oficjalnych zaproszeń, ze względu na inne obowiązki.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

SONDA - Od 21 maja ruszyła dobrowolna zasadnicza służba wojskowa.

Wideo

Materiał oryginalny: Finanse i edukacja fundacji im. Bronisława Geremka - Polska Times

Komentarze 10

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
28 stycznia, 20:47, Aneta:

Biedna Natalia nie rozumie, co złego jest w tym, że spółki Skarbu Państwa finansowały szerokim strumieniem fundację żydowskich komunistów. No tak - przecież państwo polskie może nie mieć pieniędzy na szpitale, drogi i mieszkania czynszowe, ale ma obowiązek dotować organizacyjki stworzone przez Michnika i Łuczywo.

Szalom, Natalio.

28 stycznia, 23:00, Odpad biologiczny:

Widzisz, każda władza dotuje swoich. Czy to PiS czy PO, czy SLD. każda robi tak samo (tak samo źle). Więc oburzanie się na jedną, a zamykanie oczu na drugą jest co najmniej... dysonansem poznawczym.

To jest naturalne dopóki istnieje coś takiego jak finanse publiczne. Ta patologia nie dotyczy konkretnej rządzącej ekipy, tylko wszystkich. I to też dość normalne, że wspiera się pasujących swiatopogladowo. PO wspierało liberałów, PiS organizacje kościelne, a SLD postkomunistyczne. Nie ma co się na to obrażać.

A inna inszość to że ten artykuł jest po prostu kiepsko napisany, tak na prawdę nie ma w nim żadnych konkretów, mocnych oskarżeń czy rzeczywistej afery. Takie to nijakie i bez sensu i szukanie dziury w całym. Skoro już orlenowska gazeta powiązana z aktualnym rządem chce dokopać poprzedniemu, to niech się postara i zrobi cos porządnie. A tak to trochę ośmiesza temat.

Chodzi o to by przekazać młodym naiwnym co się kryje pod tajemniczymi aczkolwiek ciekawymi nazwami:

"wolność" "równe traktowanie" "Czy II Rzeczpospolita była państwem tolerancyjnym"; " Stosunki narodowościowe i religijne", "Postawy Polaków wobec Holokaustu"; "Okrągły stół - czy można było inaczej", "Dziedzictwo hiszpańskiej wojny domowej"

O
Odpad biologiczny
28 stycznia, 20:47, Aneta:

Biedna Natalia nie rozumie, co złego jest w tym, że spółki Skarbu Państwa finansowały szerokim strumieniem fundację żydowskich komunistów. No tak - przecież państwo polskie może nie mieć pieniędzy na szpitale, drogi i mieszkania czynszowe, ale ma obowiązek dotować organizacyjki stworzone przez Michnika i Łuczywo.

Szalom, Natalio.

Widzisz, każda władza dotuje swoich. Czy to PiS czy PO, czy SLD. każda robi tak samo (tak samo źle). Więc oburzanie się na jedną, a zamykanie oczu na drugą jest co najmniej... dysonansem poznawczym.

To jest naturalne dopóki istnieje coś takiego jak finanse publiczne. Ta patologia nie dotyczy konkretnej rządzącej ekipy, tylko wszystkich. I to też dość normalne, że wspiera się pasujących swiatopogladowo. PO wspierało liberałów, PiS organizacje kościelne, a SLD postkomunistyczne. Nie ma co się na to obrażać.

A inna inszość to że ten artykuł jest po prostu kiepsko napisany, tak na prawdę nie ma w nim żadnych konkretów, mocnych oskarżeń czy rzeczywistej afery. Takie to nijakie i bez sensu i szukanie dziury w całym. Skoro już orlenowska gazeta powiązana z aktualnym rządem chce dokopać poprzedniemu, to niech się postara i zrobi cos porządnie. A tak to trochę ośmiesza temat.

O
Odpad biologiczny
27 stycznia, 16:47, Odpad biologiczny:

Szczerze to nie rozumiem po co jest ten artykuł.

Ani to strefa biznesu ani za bardzo Wrocław. W dodatku próbujecie opisać niby aferę związana z tą fundacją, ale:

W jakieś 10 lat dostala 10 mln, to może działa na emocje, ale to nie jest w takiej skali duża kwota, już nasz arlekin kosztował 1/5 tego. A wymiana asfaltu na malej ulicy z milion. Rocznie rząd czy samorządy wydają wielokrotność tego na różne pasujące im swiatopogladowo stowarzyszenia i nikt nie płacze.

Piszecie ze wydają glownie na projekty edukacyjne i wymieniacie ich mnóstwo- no to chyba dobrze.

Robią wykłady, konferencje, zapraszają ludzi (pasujących im światopoglądowo, ale to normalne), to chyba ok?

Podajecie ze praktycznie nic nie biorą dla siebie i pracują pro bono - No to super.

A na koniec próbujecie na siłę udowodnić powiązania fundacji z jakimś dziwnym typem, który coś tam ma za uszami, ale z fundacją już niewiele wspólnego. Zresztą ten pseudowywiad z nim nic nie wnosi. I jeszcze na siłę w to wszystko Tuska władować probujecie.

Więc... postarajcie się bardziej. Naprawdę, bo to boli, mnie jako czytelnika w szczególności.

28 stycznia, 11:13, Gość:

Nie chcesz to nie rozumiesz nikt nie wymaga od ciebie wysokiego IQ

Bardzo rzeczowa i konstruktywna krytyka z Twojej strony....

A
Aneta
Biedna Natalia nie rozumie, co złego jest w tym, że spółki Skarbu Państwa finansowały szerokim strumieniem fundację żydowskich komunistów. No tak - przecież państwo polskie może nie mieć pieniędzy na szpitale, drogi i mieszkania czynszowe, ale ma obowiązek dotować organizacyjki stworzone przez Michnika i Łuczywo.

Szalom, Natalio.
N
Natalia
Najpierw przez 15 minut czytam skopiowane ze strony Fundacji Geremka i jej Wikipedii informacje (które jak rozumiem miały być newsem) o tym jak to paskudnie się zabawiają nie biorąc pensji i z 20 mln dotacji w ciągu 20 lat organizując tysiąc wydarzeń dla młodzieży z całej Polski (wstyd jak rozumiem i zgroza), a potem czytam o jakimś niezwiązanym z nimi kolesiu, którego firma 500 lat wcześniej oficjalnie i zgodnie z prawem dołożyła się do kotleta, żeby odliczyć to sobie od podatku. Nie rozumiem celu artykułu.
G
Gość
27 stycznia, 16:47, Odpad biologiczny:

Szczerze to nie rozumiem po co jest ten artykuł.

Ani to strefa biznesu ani za bardzo Wrocław. W dodatku próbujecie opisać niby aferę związana z tą fundacją, ale:

W jakieś 10 lat dostala 10 mln, to może działa na emocje, ale to nie jest w takiej skali duża kwota, już nasz arlekin kosztował 1/5 tego. A wymiana asfaltu na malej ulicy z milion. Rocznie rząd czy samorządy wydają wielokrotność tego na różne pasujące im swiatopogladowo stowarzyszenia i nikt nie płacze.

Piszecie ze wydają glownie na projekty edukacyjne i wymieniacie ich mnóstwo- no to chyba dobrze.

Robią wykłady, konferencje, zapraszają ludzi (pasujących im światopoglądowo, ale to normalne), to chyba ok?

Podajecie ze praktycznie nic nie biorą dla siebie i pracują pro bono - No to super.

A na koniec próbujecie na siłę udowodnić powiązania fundacji z jakimś dziwnym typem, który coś tam ma za uszami, ale z fundacją już niewiele wspólnego. Zresztą ten pseudowywiad z nim nic nie wnosi. I jeszcze na siłę w to wszystko Tuska władować probujecie.

Więc... postarajcie się bardziej. Naprawdę, bo to boli, mnie jako czytelnika w szczególności.

Nie chcesz to nie rozumiesz nikt nie wymaga od ciebie wysokiego IQ

A
Andy
Widzę, że tow. funkcjonariuszka Kania osobiście dała głos. Może liczyć na uścisk dłoni Prezesa i łaskawy uśmiech Obajtka.
G
Grzeg
Trudno się dziwić, że firma kierowana przez p. Krawca przyniosła przez 8 lat dochód, jaki obecnie uzyskuje Orlen w kwartał, skoro taki fachowiec zamiast dbać o rozwój koncernu, musiał na każdym kroku płacić (jak się okazuje nie z własnej kieszeni), aby zachować stanowisko. Tematy przedsięwzięć realizowanych przez fundację w sposób czytelny wynikają z proweniencji Rady.
K
Kaj Kaj
TO FINANSE I EDUKACJA SĄ POD "PATRONEM - POLAKOŻERCĄ " ?? TO JA NIE WIEDZIAŁ !!
O
Odpad biologiczny
Szczerze to nie rozumiem po co jest ten artykuł.

Ani to strefa biznesu ani za bardzo Wrocław. W dodatku próbujecie opisać niby aferę związana z tą fundacją, ale:

W jakieś 10 lat dostala 10 mln, to może działa na emocje, ale to nie jest w takiej skali duża kwota, już nasz arlekin kosztował 1/5 tego. A wymiana asfaltu na malej ulicy z milion. Rocznie rząd czy samorządy wydają wielokrotność tego na różne pasujące im swiatopogladowo stowarzyszenia i nikt nie płacze.

Piszecie ze wydają glownie na projekty edukacyjne i wymieniacie ich mnóstwo- no to chyba dobrze.

Robią wykłady, konferencje, zapraszają ludzi (pasujących im światopoglądowo, ale to normalne), to chyba ok?

Podajecie ze praktycznie nic nie biorą dla siebie i pracują pro bono - No to super.

A na koniec próbujecie na siłę udowodnić powiązania fundacji z jakimś dziwnym typem, który coś tam ma za uszami, ale z fundacją już niewiele wspólnego. Zresztą ten pseudowywiad z nim nic nie wnosi. I jeszcze na siłę w to wszystko Tuska władować probujecie.

Więc... postarajcie się bardziej. Naprawdę, bo to boli, mnie jako czytelnika w szczególności.
Przejdź na stronę główną Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie