Finał MŚ w RPA: Hiszpanie wygrali 1:0 i są mistrzami świata

Redakcja
Hiszpanie pokonali Holandię 1:0 i zostali mistrzami świata. Strzelcem złotej bramki został w 117 minucie Andres Iniesta.

Hiszpanie nie śpiewają hymnu, ale na boisku są wspólnotą splecioną marzeniami, sukcesami, które ich jednoczą. Ich futbol jest wyrafinowany, zachwycający swoją prostotą. Nie da się w nim nie zakochać. Pozostać obojętny może tylko ten, którego serce podczas meczu nie zamienia się w piłkę.

Trener Hiszpanów Vicente del Bosque, poruszający się w stylu dziewiętnastowiecznego dżentelmena, mówiący jak arystokrata, z każdą minutą wczorajszego finału mistrzostw świata reagował bardziej nerwowo. Żuł gumę z prędkością Aleksa Fergusona. Jego piłkarze długo męczyli się z Holandią, by sięgnąć po upragnione złoto. Upragnione, bo to dopiero pierwszy tytuł mistrzowski w historii tego kraju. Zdobyty dwa lata po triumfie na Euro. Trzy minuty przed końcem dogrywki Andrés Iniesta po podaniu Cesca Fabregasa zaprowadził Hiszpanię do nieba.

Włodzimierz Lubański w wywiadzie dla "Polski" stwierdził, że w dzisiejszym futbolu wciąż decyduje, kto lepiej przyjmie, odegra i wyjdzie na pozycję. To gra najmniej skomplikowana z możliwych, Hiszpanie opanowali ją do poziomu omnibusa, pokazując, że w prostocie tkwi siła zwyciężania. Prostocie z dodatkiem magii, gdy piłkę wymieniają między sobą Xavi i Iniesta. Gdyby ktoś zabronił tej drużynie atakować, pozbawiłby jej powietrza.

Hiszpanie grają futbol totalny: totalnie niszczący dla rywali i totalnie piękny dla publiczności. Holendrzy sami stworzyli potwora. Potwora? Raczej piękne stworzenie. Trenerzy Pomarańczowych wpajali taktykę przez lata na Półwyspie Iberyjskim.

W pierwszej połowie nie był to finał finałów. Raczej pokaz brutalności z wiszącymi w powietrzu czerwonymi kartkami. Mógł (powinien?) ją dostać Carles Puyol po faulu na Arjenie Robbenie, chwilę później Sergio Ramos, a po drugiej stronie Mark van Bommel. Najbliżej przedwczesnej wycieczki przez tunel do szatni był Nigel de Jong. Jego cios karate trafił w splot słoneczny Xabiego Alonso. Howard Webb okazał się szczodrobliwy. Czerwoną kartkę ujrzał dopiero w drugiej połowie dogrywki John Heitinga.

Holendrzy robili w niedzielę to, co nie udawało się Niemcom kilka dni wcześniej. Ich pressing był perfekcyjny. Do tego ambicja. Praca. Konsekwencja. Dyscyplina. Najlepsze cechy człowieczeństwa i na boisku nie zawodzą. Nie ma w żadnej z wymienionych przymiotów tych, które były najważniejsze w szkole Johanna Cruyffa: wirtuozerii i techniki.

Piłkarze van Marwijka nie byli wczoraj drużyną rębajłów. Rozbijali ataki, by dopiero potem próbować ataku. Dwa razy prawie się udało. W 62. min genialnie podawał Wesley Sneijder, a sam przed Casillasem znalazł się Arjen Robben. Bramkarz Hiszpanii położył się już na murawie, gwiazdor Bayernu Monachium strzelił w przeciwny róg, Casillas miał błagający o litość wzrok, ale czubkiem buta odbił piłkę. Ruszył go wyściskać Carles Puyol.

Casillas sprawiał momentami wrażenie niepewnego, ale zrobił to, po czym określa się bramkarską wielkość. Nie zawiódł w najważniejszym momencie. Bo stoczył jeszcze jeden zwycięski pojedynek z Robbenem. Holender wyprzedził na sprinterskim dystansie Puyola, utrzymał się na nogach, ale Casillas złapał piłkę. Robben jeszcze szybciej niż przed momentem do ataku ruszył do sędziego, sugerując, że był faulowany. Dostał żółtą kartkę za dyskusję. Pretensje może mieć jednak tylko do siebie, bo gdyby się przewrócił, Webb nie miałby wyjścia.
Hiszpanie też mieli swoje szanse, by nie czekać do dogrywki. Zwłaszcza David Villa, który po szarży wprowadzonego po przerwie Jesusa Navasa strzelił mocno, ale piłkę z linii bramkowej wybił obrońca. Chwilę później Sergio Ramos zmarnował okazję najlepszą, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego znalazł się kilka metrów od bramki rywali, ale uderzył nad poprzeczką. W dogrywce Cesc Fabregas przegrał pojedynek z Maartenem Stekelenburgiem.

Chwała Hiszpanii za piękny futbol, ale chwała i pokonanym. Trener Holendrów Bert van Marwijk wydobył ze swoich piłkarzy pokłady umiejętności, w które sami nie wierzyli. Dostał jednak zawodników, którzy wiedzieli co to szacunek do ciężkiej pracy. Selekcjoner bez sukcesów nauczył ich gotowości, by umrzeć na boisku za drużynę. To nowa holenderska jakość. Nie spod znaku artystów, lecz pracusiów: altruisty Dirka Kuyta, wsparta Sneijderem o żelaznych płucach, do tego jest Mark van Bommel rozbijający rywali.

Pucharu Świata chce dotknąć każdy, nawet człowiek, który wczoraj tuż przed wyjściem drużyn z tunelu przedarł się przez ochronę, wbiegł w okolice podestu, gdzie stała nagroda dla zwycięzcy. Tylko ją musnął, po czym położył na niej czapkę. Włoch Fabio Cannavaro, który chwilę wcześniej wniósł trofeum na murawę Soccer City w Johannesburgu jako kapitan byłych mistrzów świata, niby się uśmiechał. Ale był to uśmiech gorzki, bo rozstawał się z najpiękniejszą nagrodą. Uniósł ją kapitan Hiszpanów Iker Casillas i będzie się mógł cieszyć prestiżem przez najbliższe cztery lata.

Dwójka narzeczonych z Holandii kończyła wczoraj w RPA pięciomiesięczną podróż po świecie. Metę zaplanowali w Johannesburgu, nie wiedząc, że przyjdzie im oglądać finał mundialu z udziałem swojej drużyny. Spędzili cały dzień pod stadionem z tabliczką "Kupię bilety" i błagalną miną. Udało się. Prawie, do pełni szczęścia zabrakło triumfu ukochanej drużyny.

Hiszpania - Holandia 1:0 po dogrywce (0:0)

Bramka: Iniesta 117
Sędziował: Howard Webb (Anglia)
Widzów: 84 490
Hiszpania: Casillas - Ramos, Piqué, Puyol, Capdevila- Xabi Alonso, (87 Fabregas), Xavi, Iniesta, Busquets - Pedro (60 Navas), Villa (106 Torres). Trener: Vicente del Bosque
Holandia: Stekelenburg - van der Wiel, Heitinga, Mathijsen, van Bronckhorst (105 Braafheid) - Kuyt (71 Elia), van Bommel, Sneijder, de Jong (99 van der Vaart), Robben - van Persie. Trener: Bert van Marwijk

RELACJA

Ten sam Howard Webb, którego dwa lata temu po meczu naszej reprezentacji na Euro zabić chciał nawet premier Tusk. Anglik w przysłowiowym czasie mocno zamieszał w sędziowskim światku. W tym roku prowadził już finał Ligi Mistrzów, teraz kopnął go kolejny wielki zaszczyt.

Po tym meczu będzie wielka radość w Hiszpanii bądź Holandii. Jednak wszyscy kibice już teraz martwią się, co będzie, gdy obudzą się jutro rano. Poniedziałkowy, szary poranek bez perspektywy wieczornego meczu w telewizji, a zamiast tego powtórka odcinka M jak Mariusz... Psychoanalitycy już zacierają ręce.

Dziarski staruszek Nelson Mandela też pojawi się na Soccer Stadium. Wielki szacunek dla południowoafrykańskiego Lecha Wałęsy.

GODZINA 0 TUŻ TUŻ. OBIE JEDENASTKI JUŻ NA MURAWIE.

Tylko Sepp Blatter i kilku smutnych panów w drogich garniturach uścisną dłonie piłkarzom (żeby było o czym wnukom opowiadać).

W śpiewaniu hymnów 1:0 dla Holendrów. Z Hiszpanów tylko Ramos z pasją patrzył w niebo. A Darek Szpakowski na to: "Hiszpanie nie śpiewają, bo są skoncentrowani na meczu". Hmm, czyli Holendrzy powinni zebrać łomot.

ZARAZ SIĘ ZACZNIE, JUŻ ZA CHWILKĘ.

Oba sztaby próbowały zrobić w konia przeciwników. Ktoś wypalił, że nie zagrają Villa i Sneijder, ale okazał się to zwykła kaczką informacyjną.

POOOOOOSZŁY KONIE PO BETONIE. ZACZYNAMY.

1 min - pierwszy faul w meczu. Van Persie ścina Busquetsa.

3 min - Hiszpania jakby odważniej. Wycieczki Pedro i Ramosa bez rezultatu.

4 min - niepozorny lisek z Barcelony - David Villa, na minimalnym spalonym.

Aż trudno w to uwierzyć, ale Hiszpania jak dotąd, tylko raz gościła w czołowej czwórce mundialu. Było to w 1950 w Brazylii (czwarte miejsce). Wtedy nikt nie wiedział co to są stringi, a w Polsce nasi przodkowie podawali sobie cegłę i budowali nowe, wspaniałe domy.

5 min - Ajajajajajaj!!!! Kapitalna okazja Hiszpanii!!!

Ramos z główki sprawdził jak bardzo rozgrzany jest Stekelenburg. Holender jest bardzo dobrze rozgrzany.
Początek dla Hiszpanii. Chłopcy del Bosque szybciej opanowali nerwy.

Nie wszyscy w Hiszpanii modlą się o mistrzostwo. Kciuki za Holendrów trzymają zapewne szefowie m.in. banku Banesto, hipermarketów Carrefour i producent telewizorów i komputerów Toshiba. Klienci banku w zamian za mistrzostwo świata otrzymają wyższe oprocentowanie depozytów i bezprocentową pożyczki na zakupy. Carrefour natomiast rozdał klientom kilkadziesiąt tysięcy kuponów, każdy z nich od poniedziałku może być wart 100 euro. Z kolei Toshiba zobowiązała się oddać pieniądze za każdy zakupiony telewizor i komputer w przypadku wygranej reprezentacji Czerwonych Byków. Łatwo nie będzie...

10 min - Holandia bez akcji na bramkę Casillasa.

11 min - Znów Hiszpania!!! I to dwa razy, znów Ramos i chwilę później Villa mocno przestraszyli rywali. Na razie kończy się na strachu, ale jeżeli Oranje się nie obudzą to prędzej czy później piłka będzie musiała wpaść do siatki.

Trwa pasjonujący wyścig o koronę króla strzelców. Na czele rankingu są na razie Forlan (Urugwaj), Muller (Niemcy) i David Villa. Ten ostatni może wystąpić przed szereg, podobnie jak mający na koncie 4 gole. Oj, będzie się działo, ale dzieje się na razie tylko ze strony Hiszpana.

14 min - Darek Szpakowski wymawiając nazwę Oranje, bardzo mocno zaakcentował "R". Orrrranje brzmi tak hiszpańsko. Proroctwo dominacji La Furia Roja?

15 min - żółtko dla van Persiego. Holendrom przydałby się zapas Validolu na uspokojenie nerwów. Baardzo duży zapas.

16 min - żeby nie było zbyt różowo dla Hiszpanów, żółtko dla Puyola. Teraz szansa dla Holandii. Sneijder czeka z piłką...

..czeka i czeka, ale kopnął prosto w ręce Ikera.

Tempo z deka siadło. Hiszpanie wrzucili na mniejsze obroty.

Dla Holendrów to już trzecie finałowe podejście. W latach 70-tych Oranje przegrywali w decydujących starciach z gospodarzami. Z 1974 roku ulegli Niemcom, z kolei cztery lata później nie dali rady Argentyńczykom. Teraz jest o tyle łatwiej, że pomarańczowi chłopcy grają z ekipą, która ma równie daleko do domu.

20 min - van Marwijk dużo krzyczy, ale jego delikatne uwagi na razie nie działają ożywczo na zawodników.

POPISÓW DARKA SZ. CD. "Rołben ładnie się przedarł".

22 min - van Bommel ścina równo z trawą Iniestę. Zasłużony kartonik koloru żółtego jak letnie słoneczko.

23 min - Hiszpanie nie lubią być w tyle. Ramos wycina Kuyta i też ogląda kartkę. Kartek mamy już sporo, ale goli nie ma.

Kto by dzisiejszego spotkania nie wygrał i tak będzie to przełomowe wydarzenie. Po raz pierwszy w historii europejska drużyna sięgnie po Puchar Świata poza Europą. Pewne jest również to, że wygra drużyna na H. Ale słodko...

W finałowych spotkaniach MŚ padło jak dotąd 69 goli. Jubileuszy strzelec wciąż czeka na swój niespodziewany atak...
28 min - de Jong chyba zapatrzył się na Chuka Norrisa. Półobrotu nie było, ale kopniak wywarł na Alonso równie duże wrażenie. Żółta kartka dla Holendra, ale za tak brutalny faul można by nawet pokazać kartkę cięższego kalibru.

Futbolowi klasycy nazwaliby ten mecz partyjką piłkarskich szachów z lekką domieszką boiskowego masochizmu. Mecz brzydki, ale ci, których rajcują brutalne faule, z pewnością znaleźliby coś dla siebie. Dużo kopania po nogach. Za dużo jak na finał.

Dlatego tym bardziej doceńmy wczorajszy pokaz radosnego futbolu w meczu o trzecie miejsce.

33 min - Jabulani o mało co nie spłatała psikusa Casillasowi. Sneijder chciał fair play oddać piłkę Hiszpanom, kopnął na bramkę rywali. Piłka leciała, leciała, leciała, odbiła się od mokrej murawy, następnie znów leciała, aż golkiper musiał wybić piłkę na rzut rożny, bo ta zmierzała do siatki.

Sneijder tak z pewnością nie chciał, ale przez chwilę zapachniało golem a'la Wpuszczak.

37 min - teraz to Oranje się rozkręcili. Mathijsen zamierzył się do strzału, ale tak się machnął, że noga Holendra o mały włos nie wyleciała w trybuny.

Wszystko wskazuje na to, że będziemy mieli klasyczny układ na 1:0. Kto strzeli, ten pewnie wygra.

41 min - przez vuvuzele przebijają się pojedyncze gwizdy zdegustowanych kibiców. Piłkarska maestria to na pewno nie jest.

Na ławce trenerskiej Hiszpanii siedzi Vincente del Bosque. Trenejros nosi dumny przydomek "Sfinks", a to z racji spokojnego, flegmatycznego wręcz usposobienia. Del Bosque w przeszłości z powodzeniem grał w piłkę (w Realu). W tymże Realu był również trenerem i to za jego kadencji "Królewscy" po raz ostatni sięgnęli po Puchar Ligi Mistrzów.

44 min - Xavi Alonso włożył w uderzenie z rzutu wolnego całą siłę jaką posiada w swoich umięśnionych nogach. Tylko, że zamiast siatki, ucierpiała tylko banda reklamowa.

45 min - dwie minuty do końca, ale wnioskując po poziomie, przerwę kibice przyjmą raczej z ulgą.

KONIEC PIERWSZEJ POŁOWY. Temperatura meczu co najmniej letnia. Darek Szpakowski pociesza widzów, że w drugiej połowie będzie lepiej. Z tą nadzieją oglądamy teraz reklamy serków topionych i megapromocji na samochodów za jedyne 60 tys. PLN

Specjaliści z TVP serwują nam teraz powtórki brutalnych fauli. Rzeczywiście, zawodnicy się nie oszczędzają. Pytanie tylko, czy taka wojna na wyniszczenie naprawdę ma sens.

Serce raduje się niezmiernie, gdy Jerzy Angel z pasją wytyka błędy obu zespołom. Wywody trenera, który swego czasu nie zdołał nawet wyjść z grupy podczas MŚ, są doprawdy bardzo konstruktywne...

ZA MOMENT DRUGA CZĘŚĆ MECZU
DRUGA POŁOWA MA JUŻ RACJĘ BYTU. Dużo niedokładności po obu stronach na początek.

47 min - Hiszpanie musieli się chyba nasłuchać w szatni od del Bosque, bo mistrzowie Europy jakby żwawiej rozpoczęli.

48 min - Ależ okazja! Wrzutka z rzutu rożnego, Puyol tylko musnął piłkę włosami, a Capdevilla, postanowił minąć się z piłką. Był na siódmym metrze i doprawdy niewiele mu brakowało.

52 min - Robben czekał, kiwał, drobił z piłką jak gejsza, aż strzelił. Casillas broni bardzo pewnie.

I znów padło tempo... Cisza, spokój nic się nie dzieje.

54 min - rzut wolny dla Hiszpanii z tzw. niebezpiecznej odległości. Przy okazji żółtko dla kapitana van Bronckhorsta...

...ale Xavi tylko postraszył... kibiców za bramką.

Trener Bert van Marvijk ma bardzo dobre doświadczenia z pracy z Polakami. W 2002 roku prowadzony przez niego Feyenoord Rotterdam sięgnął po Puchar UEFA, a po lewej stronie obrony śmigał wówczas sobie Tomasz Rząsa. Kilka lat później Bert sprowadził do Borussii Dortmund Ebiego Smolarka, a nasz internacjonał odwdzięczył się kilkunastoma ładnymi golami.

57 min - żółta kartka dla Heitingi. Która w tym meczu? Chyba najbardziej zawzięci statystycy stracili rachubę.

Szwedzcy drwale są czerwoni ze wstydu. Wycinka w Johannesburgu przyćmiła już niejedno karczowanie lasu w Skandynawii.

Może zbyt wcześnie na takie oceny, ale tak brzydkiego finału nie było od 1990 roku. Tam Argentyńczycy i Niemcy też dali nieźle zarobić ortopedom.

62 min - GOOOOOOOOOOOOOOOOOLaaaaaaaaa nie ma!!!

Robben otrzymał fantastyczne podanie od Sneijdera, wybiegł sam na sam z Casillasem. Iker czekał, nie ruszał się, ani drgnął, nerwy mocne jak postronki. I to on wygrał wojnę nerwów. Trochę szkoda że gola nie było, bo mecz na pewno by się ożywił.

Pomarańczowa płachta podziałała na czerwonego byka. Byczek ostro dyszy, dużo biega, atakuje, pokazuje rogi, ale na razie to tylko pokaz siły.

Ciśnienie spotkania jakby wzrosło. Villa szaleje, ale jego heroiczne próby są całkowicie bezproduktywne. Przynajmniej kibice będą mieli piłkę na pamiątkę.

80 min - Hiszpanie cisną, starają się stworzyć coś dobrego, ale Stekelenburg może w spokoju pomyśleć sobie jakie splendory spadną na niego po mundialu.

81 min
- Iniesta chciał chyba wjechać z piłką do bramki. Holował, holował, aż mu się lina urwała...

Hiszpania ma szanse na skopiowanie Niemiec z lat 70-tych. Nasi zachodni sąsiedzi jako jedyni w historii najpierw sięgnęli po mistrzostwo Europy (1972), a potem po czempionat globu (1974).
82 min - daje się wyczuć coraz wyraźniejszą woń dogrywki. Czyli stało się to, co wyrokował Ronald Koeman.

83 min - znów Robben. Znów wyszedł na czystą pozycję. Minął Puyola w tak dziecinny sposób, że aż wstyd. Przedzierał się, przedzierał, ale Casillas znów zasłużył sobie (który to już raz?) na miano bezapelacyjnego Zawiszy zespołu.

85 min - Cesc Fabregas szykuje się do gry. Del Bosque nie daje nabrać się na magię Torresa i zawodnika Liverpoolu konsekwentnie trzyma pod kocem.

86 min
- Fabregas za Alonso. Darek Szpakowski głęboko sięgnął do swej przepastnej pamięci i rzekł, że nie pamięta finału z taką liczbą kartek. Co racja to racja. Piosenek o tym finale ludzie po wsiach na pewno nie będą śpiewać.

Słówko o rekordzistach obu reprezentacji. Hiszpańskimi rekordzistami są Andoni Zubizaretta (126 spotkań) i Raul (44 gole). Z kolei pomarańczowymi liderami są: Edwin van der Sar (140 meczów) i Patrick Kluivert (40 bramek).

90 min Webb dolicza trzy minuty do tego arcyciekawego pojedynku.

NO I KONIEC. ZNACZY SIĘ POCZĄTEK. POCZĄTEK DOGRYWKI. JUŻ ZA CHWILĘ

To będzie szósta dogrywka w historii finałowych meczów MŚ.

ROZPOCZĘLI

91 min
- niemal tradycyjnie Hiszpania atakuje pierwsza. Zakotłowało się u Holendrów, zagotowało, Xaviemu o mało nogi nie urwało, ale skończyło się na rzucie rożnym.

94 min - Ajajaj Fabregas tym razem sam na sam ze Stekelenburgiem. I znów nie ma gola.

98 min - Co chciał zrobić Iniesta? Miał niemal prostą drogę do bramki. I znów chciał wjechać z piłką. I nie wjechał.

101 min - cała Hiszpania podskoczyła już z radości. Navas z ostrego kąta strzela. Piłka leci, dotyka siatki, wszyscy się cieszą. Ale piłka jest po niewłaściwej stronie. Tylko rzut rożny, bo van Bronckhorst postanowił wmieszać w tą akcję swoje nogi.

103 min - teraz Holendrzy dłużej utrzymują się przy piłce. Statystycy mają radochę, bo tzw. ball possesion rośnie, ale kibice ziewają z radości.

104 min - Szpaku powtórzył z piętnaście razy nazwisko Fabregasa. Hiszpan biegł z piłką, nawet strzelił, nawet blisko bramki. Tylko, że to nawet nie wystarczyło w znalezieniu drogi do bramki.

Na boisku jest więcej miejsca, zawodnicy są zmęczeni i czekają cierpliwie na emocje rzutów karnych.

KONIEC PIERWSZEJ CZĘŚCI. TYLKO ZMIANA STRON, WIĘC NIE BĘDZIE CZASU NA ZROBIENIE KANAPKI
Villa nie powiększy dorobku w MŚ. Torres zmienia zawodnika Barcelony.

107 min - Fernando teraz musi robić wiatr w polu karnym przeciwnika. Sęk w tym, że na tym mundialu Torres w ogóle nie błyszczy. Kontuzja, kolejne milionowe kontrakty, zmiana fryzury.. To musiało być bardzo wyczerpujące.

110 min - CZERWONA KARTKA DLA HEITINGI

Obrońca Holandii nieprzepisowo powstrzymał Iniestę, za co zobaczył drugą żółtą kartkę. Rzut wolny z 18 metrów wydawał się być dobrą okazją, ale po strzale Xaviego, trzeba to pojęcie przedefiniować.

Teraz na boisku jest luźniej, co nie znaczy, że ciekawiej. Kibice za bramką Stekelenburga błogosławią Hiszpanów. Iniesta i spółka walą na oślep, przez co będzie co zabrać na pamiątkę po meczu.

116 min - GOOOOOOOOOOOOOOOOOOOLLLLLLL! INIESTA!!!

Hiszpania coraz bliżej raju.

Akcja, o której marzyli wszyscy na Płw. Iberyjskim. Iniesta po rykoszecie otrzymał wreszcie piłkę na czystą pozycję i nie mógł tego spudłować.

Casillas już płacze, Pique również. Hiszpania bardzo blisko historycznego wyczynu.

Iniesta jest fachowcem od kluczowych goli. Dwa sezony temu pogrążył w żałobie Chelsea, teraz błyszczy w reprezentacji.

KOŃCOWE ODLICZANIE

Torres przy sprincie chyba zerwał mięsień

KONIEC

ESPANA CAMPEON

To nie był bajeczny futbol. Wręcz przeciwnie, takim brutalnym meczem można z powodzeniem straszyć niegrzeczne dzieci. Ale dogrywka wynagrodziła brak emocji. Wielkie brawa dla mistrzów i pokonanych.

Holandia przegrywa trzeci finał. Tulipany nie będą złote.

Za moment dekoracja. Dziękujemy za emocje w tym mundialu i za, rzecz jasna, udział w relacji.

Piotr Orzechowski

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Materiał oryginalny: Finał MŚ w RPA: Hiszpanie wygrali 1:0 i są mistrzami świata - Kurier Lubelski

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 18

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

s
spokojny

No to ja za takie „wielkie” finały dziękuję gdzie sypie się kilkanaście żółtych kartek (rekord) i zawodnika trzeba wyrzucać z boiska bo goście uprawiają kopaninę po kościach zamiast się piłką zainteresować. Owszem, wynik jest w sporcie ważny ale jest ważny także styl, piękno sportu a co zostaje w pamięci z poprzedniego finału 2006? Że jakiegoś materaca walnął ktoś z główki w żołądź. Nawet nazwisk takiego palanta się uczyć nie warto.

Podobnie i w tym roku. Żałosna jedna bramka po przepychankach, łokciówkach i obciąganiu przeciwnikowi koszuleczki jak się sędzia nie patrzy. To nawet druga liga dla mnie nie jest. A w sobotę w meczu o trzecie miejsce strał się król strzelców turnieju Miler z uznanym za najlepszego zawodnika Forlanem i przyjemnie było popatrzeć na takie emocjonujące widowisko. Działo się, padały bramki, mecz był zacięty ale fair i chciałbym żeby takich gier było jak najwięcej.

B
Breslauer

Ty psychol jakis jestes?A poza tym,Miodek dostal skretu jezyka,mlaskajac z niesmakiem,na brutalnie faulowany przez Ciebie jezyk polski.Wstydz sie!!!!!!

B
Bezstronny Kibic

Szkoleniowcy holenderskiej "piłki nożnej" uczą "piłkarzy" holenderskich w lidze holenderskiej elementów KICK-BOXINGU oraz nakazują wykożystywać pewne elementy brutalnego kock-boxingu w czasie gry w piłkę nożną.

Własnie tą ZDEMORALIZOWANĄ holenderską „piłkę nożną” z wplecionymi elementami KICK-BOXINGU obserwowalismy w wykonaniu holendrów we wszystkich ich występach w World Cup 2010 w Johanesburgu, no i oczywiście dzieki temu brutalizmowi holendrzy przemycili się aż do finału o .... ZGROZO !

NIE wolno pozwolić zwulgaryzować piłki nożnej do czego doszło w czarnym rasistowskim RPA, gdzie własnie wmontowano brutalny kick-boxing na boiskach piłki noznej zwłaszcza przez murzynów grajacych w lidze europejskiej, aby UATRAKCYJNIĆ widowisko tak jak jest to w hokeju na lodzie, gdzie zawodnikom wolno się boksowac oraz bic przeciwnika w pysk ... itp.

Tak sie dzieje w lidze piłki nożnej holenderskiej i oni teraz usiłują wymusić na FIFA aby to chamstwo zakceptować chyba pod szyldem „tolarencji” ale w piłce nożnej czyli podobnie jak z zalegalizowaniem dewiacji homoseksualanej czy prostytucji najpierw w Amsterdamie ...

Holenderskiej lidze piłki nożnej kompletnie poprzewracało się w głowach, bo to oni jako pierwsi naśladują murzyński czy niemiecki brutalizm , wiec holenderska liga poszła dalej i WPROWADZIŁA brutalne elementy KICK-BOXINGU do gry w piłce nożnej na boiskach holenderskich.

Holenderska liga piłki nożnej MUSI być usunieta z , FIFA gdyz makabrycznie depcze zasaday "fer-ply" w piłce nożnej przez co usiłuje kompletnie ZEPSUĆ grę w piłkę nożną wogóle zamieniajac tą dyscyplinę w zwykła bijatyke na boisku.

Ta holenderska wścieklizna teraz sobie UBZDURAŁA oraz prubuje zrobić kozła ofiarnego z sędziego Howarda Webb z meczu finałowego World Cup w Johanseburgu 11 lipca 2010 roku.
To ZWULGARYZOWANIE oraz NISZCZENIE piłki nożnej dzieje się na takiej samej zasadzie ROZUMOWANIA holenderskiego, że JAKOBY zwiazek dwóch chłopów HOMOSEKSUALISTÓW holendrów to też NIBY "małżenstwo" .... SIĆ !

Teraz holenderska piłka nożna wzieła wzory z homoseksualizmu i OŻENIŁA piłke nożną z KICK-BOXINGIEM to niby ma być ta NOWOCZESNA też "piłka nożna" .... czyli nowy absurd holenderski.

Druzyna holenderska od "piłki nożnej" w Johanesburgu grała z elementami Kick-Boxingu, ale to nawet NIE pomogło, a teraz na dodatek zdemoralizowani holendrzy obwinili sędziego „bijatyki” finałowej, że nie zakceptował holenderskiego Kick-Boxingu w wykonaniu rozwydżonych jakiś najetych graczy-zabijaków ubranach w pomaranczowe koszulki pod flaga Holandii.

Proponuje abyście sobie obejzeli ten „wstretny” mecz finałowy z Johanesburga w wykonaniu chamstwa holenderskiego to zobaczycie dokładniej jak holendrzy KOPALI hiszpanów, nawet gdy nie było w pobliżu piłki do gry.

WYŻUCIĆ z FIFA holenderska ligę „piłki nożnej” za wprowadzenie KICK-BOXINGU do holenderskiej brutalnej piłki nożnej czego NIE wolno akceptować !

k
kibic

Chyba mało się orientujesz, mówiąc że finał odbył się w sobotę. W starciu o 3-cie miejsce piłkarze potraktowali mecz bardziej ulgowo, nie przyłożyli się do mocniejszej obrony bo im tak nie zależało, to waga tego spotkania sprawiła że był niby ładniejszy, choć widząc że piłkarzom aż tak nie zależy mnie znudził. W niedziele każdy błąd mógł być bardzo kosztowny, stąd zwarte szyki i.. większe emocje.

s
spokojny

Dla mnie sportowy finał tych mistrzostw odbył się w sobotę kiedy Niemcy wygrali z Urugwajem. Znakomity mecz dwóch świetnych drużyn, dużo akcji, bramek, wygrał lepszy. Przyjemnie popatrzeć na taki futbol na najwyższym światowym poziomie. Szkoda, że Polska nie ma szans tak grać ale dobrze, że chociaż kilku Polaków taką szansę dostało w drużynie niemieckiej. A ten „wielki finał” hiszpańsko-holenderski był żenujący, mało akcji i kombinacji, fatalny styl, nuda że można ziewać a bramkarze to na całe minuty mogli iść spać, bo toczyła się kopanina po kościach w środku pola. Wstyd.

a
anna

to byla rzeznia i polowanie na kosci. Chiszpanie grali jak gupki a holendrzy jak huligani wisly i krakowi.

O
Oiek

Wszyscy sie strasznie ciesza, a ten co ma do tego najwieksze prawo stoi sobie za wszystkimi pilkarzami po prawej stronie zdjecia za Torres'em. Zrobil co trzeba i mozna jechac do domu. Za to kocham hiszpanow. Graja czysto, widac, ze kochaja grac w pilke. Casillas, no coz - brak slow. LA FURJA ROJA.

k
kibic

Oktopus faktycznie wybrala Crakowie na mistrza Polski.Jedynie nie szescioma a dwoma lapami.Jedna podniosla wieko a druga wyjela kartke.Widzialam wiec wiem.A mecz faktycznie rozczarowywujacy.

W
Wojjtek

pod koniec była ręka jak też powinien być rożny!!

C
Cracovia Pany

Mecz byl nudny do tego stopnia, ze w pierwszej polowie mazna sie bylo zdrzemnac. Lepej grali Hiszpanie ale chroniczna impotencja nie pozwalala im strzelic gola. Hiszpania wygrala wszystkie mecze "ledwo, ledwo", stosujac bardzo skuteczna metode, wyprobowana juz w grach podworkowych: "idz na niego".
Taka sama zasade zastosowali Szwajcarzy wygrywajac z nimi 1:0. Na cale szczescie ogladalismy w tych mistrzostwach wiele innych naprawde ladnych meczy.
P.S.
Podobno osmiornica 6-ma lapami wybrala Cracovie na mistrza Polski.

k
kibicka

Brawo dla Hiszpanii.Wszyscy moi znajomi bez wyjątku im kibicowali,należało im się,Holendrzy "popisali" się tylko brutalnością.

d
dd

strasznie spóźnione są Wasze komentarze. Gazeta.pl zdążyła poinformować i o golu dla Hiszpanów i o ich wygranej...a u Was ciągle "karne coraz blizej".

M
Mariuszzzzzzzzz

Coś tu śmierdzi....

k
kibic

ja tez kibicuje Holendrom.

C
Cracovia Pany

2:1

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3