Festiwal Conrada w Krakowie: na dobry początek... Stasiuk

    Festiwal Conrada w Krakowie: na dobry początek... Stasiuk

    Joanna Weryńska

    Gazeta Krakowska

    Aktualizacja:

    Gazeta Krakowska

    Świat widziany z perspektywy promu, którym autor przypłynął do Albanii. Świat widziany przez pryzmat baru, w którym albańscy mężczyźni spędzają całe dnie - od świtu po zmierzch. Przychodzą tu i rozprawiają o losach świata. Jest "tak jakby nie mogli bez siebie wytrzymać, jakby umierali ze strachu przed samotnością".
    Andrzej Stasiuk opisuje Bałkany kilometr po kilometrze

    Andrzej Stasiuk opisuje Bałkany kilometr po kilometrze ©Wojciech Matusik

    A wokół "wiekuisty parter i postosmański slams: puste butelki, sterty puszek, wyrzucone z jatki baranie trzewia". Taki świat opisuje kilometr po kilometrze w swojej najnowszej książce pt. "Dziennik pisany później" Andrzej Stasiuk.

    Jej fragmenty czytane przez samego autora po raz pierwszy można było wczoraj usłyszeć w krakowskim klubie Fabryka. Stasiukowi akompaniował znakomity muzyk, Mikołaj Trzaska. Tym muzyczno-literackim wydarzeniem rozpoczął się Międzynarodowy Festiwal Literacki im. J. Conrada.
    Autor "Opowieści galicyjskich" przyznaje, że w "Dzienniku pisanym później" wraca w tereny dobrze już znane czytelnikom jego prozy. Czyli wraca na Bałkany.

    - Sam nie wiem, co mnie tam ciągnie. To dość skomplikowana historia. Może to, że Bałkany są tak bardzo niejednoznaczne i piękne. Poza tym w prowadzonym wspólnie z żoną wydawnictwie Czarne wydajemy książki autorów stamtąd. No i na te Bałkany mam tam blisko. To jest dla mnie naturalny kierunek - twierdzi Andrzej Stasiuk. Ciągnie go tam również... wojna, a raczej to, co po niej pozostało. Dlatego znowu pojechał do Bośni.

    Mrożek obchodzi urodziny w krakowskiej Łaźni

    - Chłopcy tak mają, że lubią wojnę. Będąc dzieckiem chciałem wziąć w niej udział. Nie załapałem się na naszą, to pojechałem oglądać krajobraz po tamtej - mówi Stasiuk, który w swojej książce pisze, że wojna w Bośni urządzona została jakby na pokaz dla Europejczyków. "Jakaś bezinteresowność tkwiła w tej rzezi. Jakaś sztuka dla sztuki. Europa się przyglądała, a oni mówili: Patrzcie, tak to się robi. Przypomnijcie sobie, bo powoli już chyba zapominacie. Tak się to robi" - czytamy w świetnej książce.
    Mimo że te Bałkany tkwią w Stasiuku od dziesięciu lat, w żadnym z tamtejszych krajów nie mógłby zamieszkać. - Żeby tam żyć trzeba nauczyć się całej ich kultury. A ja jestem stąd i mi tutaj jest dobrze - mówi pisarz, który od lat mieszka w rodzimym Wołowcu. Nie ukrywa, że na prowincji czuje się najlepiej.

    Gdzie odleciał Czarny Anioł?

    - Mam tam ciszę i spokój. Oglądam tylko tych ludzi, których chcę, a nie tych, do których oglądania jestem zmuszany. Nie muszę uczestniczyć w życiu społecznym. Prowincja daje mi po prostu komfort życia. Surowość miejskiego bytowania jest czymś dotkliwym - twierdzi. Wbrew pozorom, pisarz nie ma nic przeciwko dużym miastom. - Byłem nawet w Nowym Jorku. Pięknie. Albo takie Ułan Bator w Mongolii, też jest przepiękne. To, moim zdaniem, najpiękniejsza stolica świata. Średniowieczne miasto z kamienia, z naroślą komunizmu, a nad tym wszystkim unosi się jeszcze postmodernizm w postaci wyrastających wszędzie banków ze szkła - opisuje.

    Pisarz przyznaje, że "Dziennikiem pisanym później" zamyka pewne drzwi - po to, żeby otworzyć kolejne. Nie bez powodu ostatni rozdział jego nowej książki poświęcony jest Polsce, ze szczególnym uwzględnieniem sanktuarium maryjnego w Licheniu. Obecnie Stasiuk przygotowuje bowiem książkę o Polsce i o Rosji, ale tej komunistycznej. Jednak czytelnicy będą musieli na nią trochę poczekać. Ukaże się najwcześniej za dwa lata. Do tego czasu pozostaje nam więc delektowanie się "Dziennikiem pisanym później". - Co nie zmienia faktu, że na Bałkany będę ciągle wracał - przyznaje pisarz. Mimo że te jego Bałkany bardzo zmieniły się od czasu gdy pokochał je pierwszą miłością. - Czy na lepsze, nie wiem. Nie mnie to oceniać. Moim zadaniem jest to opisywać - mówi po prostu.

    Polecamy w serwisie kryminalnamalopolska.pl: Niebezpieczny jamnik grasuje po krakowskich Plantach

    Maciej Szumowski stał się legendą. Idź jego drogą. Wejdź na szumowski.eu
    A może to Ciebie szukamy? Zostań miss internetu województwa małopolskiego
    Zobacz co mają do powiedzenia krakowianom kandydaci na prezydenta

    Czytaj treści premium w Gazecie Wrocławskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    $$$

    www (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 62 / 57

    Miedzynarodowy Festiwal Literatury im. Conrada to wspieranie obcych pisarzy kosztem krakowskich; to promowanie abstrakcyjnego Krakowa - zamiast promowania konkretnych krakowskich twórców...
    Targi...rozwiń całość

    Miedzynarodowy Festiwal Literatury im. Conrada to wspieranie obcych pisarzy kosztem krakowskich; to promowanie abstrakcyjnego Krakowa - zamiast promowania konkretnych krakowskich twórców...
    Targi Książki w KRK to święto organizatorów i wydawców, a nie pisarzy...

    VIDE:
    http://wwwiercioch.blog.onet.pl/zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecane

    Wideo