Eric Metaxas: Racjonalizm i wiara nie wykluczają się. Nie wszystko da się ogarnąć rozumem

Agaton Koziński
Eric Metaxas: Europa stara się z sekularyzmu uczynić nową religię. Ale tak się nie da
Eric Metaxas: Europa stara się z sekularyzmu uczynić nową religię. Ale tak się nie da Fot. Bartek Syta
- Europa musi przestać udawać, że religii nie ma, bo to kłamstwo. Nowa religia, którą staje się sekularyzm, nie będzie odpowiedzią na islamski fanatyzm - mówi Eric Metaxas, autor książki "Cuda. Czym są, dlaczego się zdarzają i jak mogą zmienić twoje życie".

Czym jest cud? Jak można go zdefiniować?
Ha, gdybym to ja wiedział? Każdy określa to inaczej, do tej pory nie udało się stworzyć uniwersalnej definicji.

Pan właśnie wydał książkę o cudach. Co Pan za nie uznał?
Szukałem najprostszej odpowiedzi na to pytanie. I uznałem, że najlepiej odwołać się do Nowego Testamentu, gdzie cud uważa za znak. To chyba najtrafniejsze określenie. Cud jest bowiem znakiem, jaki otrzymujemy od Boga. Bo też gdy czytamy Biblię, widzimy, że cuda nie były cudownymi zjawiskami, które tak po prostu się zdarzały. To były zdarzenia zsyłane przez Boga w określonym momencie. Świetnym przykładem jest na przykład cud rozstąpienia się Morza Czerwonego przed Izraelitami uciekającymi przed armią egipską. Czemu akurat morze rozstąpiło się w tej, a nie w innej chwili? Bo Bóg w ten sposób chciał powiedzieć Izraelitom: jestem z wami, jestem dla was, chcę wam pomóc potęgą, jaką dysponuję. Tak samo jest ze wskrzeszeniem Łazarza. Przecież Jezus mógł go uzdrowić, zanim ten umarł. Ale on wolał poczekać na pogrzeb - a dopiero potem, po czterech dniach, kazał mu wyjść z grobu.

Czekał tak długo, by wzmocnić przekaz?
Tak. W ten sposób chciał dowieść, że naprawdę jest Bogiem. Cuda są tego potwierdzeniem. Ja przynajmniej w ten sposób je definiuję.

Często je Pan spotyka?
Czego spotykam takie pytanie. (śmiech) W swojej książce opisuję wiele cudów, także współczesnych. Ale także wiele osób, które ją czytają, później mniej pytają: jest pan pewny, że to był cud, a nie po prostu zbieg okoliczności?

Jak jedno odróżnić od drugiego?
Dość trudno, bardzo często na cuda nie ma bowiem dowodów. O tym, że są to sygnały od Boga, a nie zwykłe zbiegi okoliczności, najczęściej świadczy wyjątkowość chwili, w jakiej zdarzenia ma miejsce. Moment wydarzenia sprawia, że uznajemy, że o danym fakcie musimy pomyśleć.

Cuda są dla nas znakiem od Boga. Mają nam przypominać, że on ciągle jest, że nie jest bohaterem z książek do historii

Cuda nie wydarzają się przypadkiem - po tym właśnie należy odróżnić cud od zbiegu okoliczności.
Dokładnie. Widać to od samego początku, od chwili, gdy stworzono świat - bo nawet naukowcy przyznają, że to było wyjątkowe zdarzenie. To, w jaki sposób świat został perfekcyjnie zaplanowany, wskazuje, że ten proces nie mógł tak po prostu się zdarzyć. Osoby bardziej wrażliwe widzą cud właściwie w każdym kwiatku - bowiem trudno im inaczej wyjaśnić, czemu on właściwie jest taki piękny. Choć też mam świadomość, że dla większości cud kojarzy się z jakimś nadzwyczajnym zdarzeniem, momentem, kiedy Bóg się objawia w jakichś dramatycznych okolicznościach.

W swoim wywodzie podpiera się Pan argumentami z Biblii. A czy może Pan podać przykłady współczesnych cudów?
Oczywiście, znam ich bardzo wiele. Choć proszę nie oczekiwać, że takie cuda będą dowodem na cokolwiek. To nie rozprawa sądowa, w której ława przysięgłych na podstawie przedstawionych jej świadków i dowodów rozstrzyga: winny lub niewinny. W przypadku cudów nigdy nie będzie jednoznacznego rozstrzygnięcia. Bez względu na to, jak wiele dowodów na ich poparcie przedstawisz, zawsze będzie ktoś, kto powie: nie wierzę. Cuda mogą dostrzec tylko osoby o otwartych głowach, gotowe uwierzyć, że doświadczenia opowiadane im przez innych nie są zmyśleniami i kłamstwami.

Jakiejś weryfikacji dokonywać trzeba.
W książce opisałem przypadki ok. 30 cudów. Oczywiście, słyszałem wielokrotnie więcej historii, ale uznałem, że przedstawię tylko opowieści osób, które znam i którym ufam. Wiem, że moi rozmówcy nie mają w zwyczaju zmyślać, cieszą się powszechnie dobrą opinią, także nie ma żadnych podstaw do tego, by im nie wierzyć.

To ważne, trzeba bowiem wierzyć na słowo. Ale to wystarcza?
Szukałem przypadków, które łatwo zrozumieć, są jasne do wytłumaczenia, a jednocześnie nie budzą żadnych wątpliwości interpretacyjnych.
Niech Pan opisze choć jeden.
Proszę bardzo. Moja koleżanka, ważna dyrektor finansowa jednej z dużych amerykańskich korporacji, była w jednej z wież World Trade Center 11 września 2001 r. W chwili, gdy pierwszy samolot uderzył w jedną z wież WTC, znajdowała się na jednym z najwyższych pięter drugiego budynku. Prze okno zobaczyła, jak boeing wlatuje w wieżę - i natychmiast, jak pozostałe osoby na jej piętrze, ruszyła po schodach w dół. Schodziła razem z kolegą, który próbował z komórki dodzwonić się do żony, by jej powiedzieć, że nic mu nie grozi. Telefon jednak nie działał - pewnie ściany w klatce schodowej były zbyt grube i nie było sygnału. Oboje zeszli na pięćdziesiąte któreś piętro - i wtedy ten kolega powiedział: wejdę do budynku i z niego spróbuję połączyć się z żoną. Moja koleżanka poszła bezwiednie za nim, do jednej z sal konferencyjnych w jakimś biurze. Nagle, idąc, usłyszała głos: Nie idź za nim.

Ktoś był na tym piętrze?
Pomyślała o tym samym. Zatrzymała się i zaczęła rozglądać - nikogo nie było. Ale ona wiedziała, do kogo należał ten głos. Nie miała wątpliwości, że to był Bóg. Szybko tylko rzuciła do swojego kolegi, że dalej pojedzie windą i pobiegła w jej kierunku. Gdy kilka minut później kolejny samolot uderzył w drugą wieżę WTC, była już na zewnątrz.

A jej kolega? Ten, który dzwonił do żony?
Zginął. Nie zdążył wyjść z budynku. Natomiast ta historia całkowicie zmieniła życie mojej koleżanki, która stała się bardzo zaangażowaną chrześcijanką. Ale czemu Bóg wybrał właśnie ją? Czemu akurat do niej przemówił? To są takie pytania, na które nie ma odpowiedzi. Pozostaną tajemnicą.

Powiedział Pan, że do Pana koleżanki przemówił Bóg - ale większość ludzi takie podszepty nazywa intuicją.
Głosu, który ona usłyszała, nie dało się pomylić z intuicją - mimo że on mówił do niej po angielsku. Ton, jakim wypowiedziano to zdanie, sprawił, że ona stanęła jak sparaliżowana. A potem, zgodnie z poleceniem, poszła do windy.

To, co Pan opisuje, to bardzo filmowa scena - jak z filmu "Matrix", gdzie tajemniczy głos mówi do głównego bohatera: "Idź za białym królikiem". "Matrix" powstał dwa lata przed zamachami na WTC.
Ale film to fikcja, a ja opowiadam o sytuacji, która wydarzyła się naprawdę. Opowiadam panu o osobie, którą znam, do której w każdej chwili mogę zadzwonić, a ona opowie tę samą historię. Gdy rozmawiałem z nią o tym wydarzeniu, też miałem sporo wątpliwości i również pytałem ją, czy nie było to po prostu intuicja. Ale ona odrzucała te sugestię i podkreślała mocnym głosem: To był ten Głos! Głos, który sprawił, że natychmiast odwróciła się i ruszyła do wind. Ten głos brzmiał tak, że nie miała żadnych wątpliwości. Nie zastanawiała się, czy należy go posłuchać, czy jednak lepiej zostać z kolegą. Po prostu się go posłuchała. Takich historii znam wiele. W każdym najciekawsze jest pytanie, które za każdym razem ciśnie się na usta: Czy Bóg naprawdę to zrobił? Czy to on za tym stoi? Jak należy zareagować? W takich sytuacjach warto jednak zachować pokorę i nie udawać, że wszystko rozumiemy i w każdej sytuacji umiemy zachować się racjonalnie.

Sekularyzacja Europy to konsekwencja wyjątkowo długiego okresu dobrobytu i braku cierpienia. Bo dopiero gdy człowiek cierpi, zadaje sobie naprawdę poważne, wielkie pytania. Zamiast tego Europa woli się bawić

Rzeczywiście, do historii, które Pan opowiada, trudno podchodzić racjonalnie.
Ale też wcale nie jest tak, że racjonalizmu nie da się połączyć z wiarą. Powiem więcej - wiara nieosadzona w racjonalizmie to bajki dla dzieci. Do każdej sytuacji należy podchodzić sceptycznie, zastanawiać się, czy ona mogła się wydarzyć, czy nie. Ale też trzeba zachować otwartą głowę, po to, by umieć racjonalnie skomentować fakty, ale też zrozumieć, że nie wszystko da się ogarnąć rozumem.

Akurat wiara i racjonalizm są ze sobą w nieustannym sporze.
A nie powinny, gdyż jedno nie wyklucza drugiego. Zdecydowana większość zdarzeń na świecie da się racjonalnie wytłumaczyć, jedynie pojedyncze sytuacje nie. Dlatego uważam, że racjonalizm i wiara powinny iść w parze. Każdy, kto twierdzi inaczej i upiera się tylko przy jednym elemencie z tych dwóch, jest po prostu skrajnym ideologiem.

Właśnie zaczyna się okres wielkanocny, pamiątka największego cudu świata: zmartwychwstania Jezusa. Skąd siła tych dni?
Bo nigdy nie udało się udowodnić, że zmartwychwstanie rzeczywiście miało miejsce - ale mnóstwo ludzi na świecie w to wierzy. Wierzy, mimo że ciągle wiele osób wkłada wysiłek w to, by dowieść, że zmartwychwstania nie było. Są dwa najpopularniejsze wyjaśnienia, co się stało z ciałem Jezusa. Pierwsze opisano w Biblii.

O tym, że uczniowie wykradli jego ciało z grobu.
Właśnie. Choć gdyby się chwilę nad tym zastanowić, to uświadomimy sobie, że takie zachowanie nie miałoby żadnego sensu. Przecież uczniowie byli gotowi umrzeć za to, w co wierzyli - gdyby byli zwykłą bandą oszustów, na pewno nie zdecydowaliby się na taką ofiarę.
A to drugie wytłumaczenie?
Według niego Jezus nigdy nie umarł na krzyżu - po prostu na nim zemdlał, później ocknął się w grobie i z niego uciekł. Ono też funkcjonuje w obiegu niemal 2000 lat. To też jest wytłumaczenie nieprawdopodobne, nie ma bowiem możliwości, by Jezus - wisząc na krzyżu tak długo - był w stanie to przeżyć. Ale takie wyjaśnienia tworzą ludzie, którzy wszystko muszą zracjonalizować, którzy nie uznają cudów. Dla nich wiara w zmartwychwstanie jest podobna do wiary w to, że Święty Mikołaj przynosi prezenty na święta.

Rozmawiamy teraz o cudzie sprzed 2000 lat - i wiemy, czego znak to był. Ale czemu miały służyć te współczesne cuda, które Pan opisał w swojej książce?
Temu, co zwykle - Bóg chciał przypomnieć o sobie. O tym, że choć jest poza czasem i przestrzenią, to jednocześnie jest rzeczywistością obecną w naszym życiu. W ten sposób mówi do nas, że nie należy o nim myśleć jak o bohaterze książki historycznej, tylko jako o istocie ciągle obecnej w życiu ludzi. Cuda to jego forma komunikacji z nami.

Chyba Bóg lepiej komunikuje się ze Stanami Zjednoczonymi niż z Europą - bo w Pana ojczyźnie wiara w Boga jest czymś naturalnym, natomiast większość Europejczyków całkowicie się jej wyparła - Polska jest wyjątkiem. Jak to wytłumaczyć?
To chyba konsekwencja wyjątkowo długiego okresu dobrobytu i braku cierpienia. Bo dopiero, gdy człowiek cierpi, zaczyna sobie zadawać naprawdę poważne, wielkie pytania.

Europa jest syta, a muzułmanie żyjący wokół niej głodni i żądni bogactwa europejskiego. Dlatego Europa może podzielić los starożytnego Rzymu, który nie obronił się przed barbarzyńcami

Europa przeszła przez dwie wielkie wojny - wtedy było mnóstwo cierpienia.
Europę dotknęło zjawisko martwego Kościoła. W taki sposób określam sytuację, kiedy ludzie - nawet sami siebie określający jako chrześcijan - zachowują się w sposób całkowicie urągający normom przez ten Kościół uznawanym. W czasie tych obu wojen, które pan przypomniał, Kościół w wielu europejskich krajach umarł.

W jaki sposób?
Poszedł na współpracę z reżimami, które w wojnę się zaangażowały - i w ten sposób zaprzeczył ideom, które sam głosił. Zawsze istnieje takie ryzyko w sytuacji, gdy Kościół w jakimś państwie zaczyna wchodził w sojusz z władzą. Taka sytuacja miała miejsce choćby w Niemczech w czasach III Rzeszy. Hierarchowie kościelni w żaden sposób nie próbowali powstrzymać Hitlera, nawet nie piętnowali jego zachowań - mimo że te urągały w sposób rażący wartościom, które on powinien głosić. Podobne doświadczenia miały, choć może nie w takiej skali, także inne kraje Europy Zachodniej, w których Kościół nie protestował przeciwko rozpętaniu dramatu I wojny światowej. Ludzie to widzieli. Jednocześnie bardzo często myli się Kościół z Bogiem. Kościół tworzą ludzie i im zdarza się zawieść. Bóg człowiekiem nie jest - i nie zawodzi nigdy.

Europa się zsekularyzowała - ale ciągle ma problem z religią, dokładnie z islamem i muzułmańskimi radykałami. Zdoła się z nim uporać?
Przede wszystkim Europa musi przestać udawać, że religii nie ma, bo to kłamstwo. Nowa religia, którą staje się sekularyzm, nie będzie odpowiedzią na islamski fanatyzm. Barack Obama, który jest utopijnym, zsekularyzowanym globalistą, nie twierdzi, że religii nie ma. Natomiast Europa brnie teraz w ten sam ślepy zaułek, w jaki zabrnął starożytny Rzym. Rzymianom też się wydawało, że już nie muszą walczyć, mogą skupić się na miłym spędzaniu czasu. Wykorzystały to sąsiednie plemiona barbarzyńskie, które najechały Rzym i rozbiły imperium. Dziś taką rolę pełnią muzułmanie, którzy chcą takiego życia, jakie ma Europa, ale do którego teraz nie mają dostępu. Oni widzą, że Europejczykom brakuje woli do walki i będą chcieli to wykorzystać. Europa Zachodnia zapomniała, co to znaczy cierpieć, ile wysiłku kosztuje utrzymanie pokoju. To wymaga poświęceń. Boję się, że przypomni sobie dopiero wtedy, gdy stanie się coś naprawdę strasznego. Bóg przypomina o cierpieniu - dlatego fakt, że Europa od niego się odwróciła, jest tak niebezpieczny.

***

UWAGA! Książkę Erica Metaxasa "Cuda. Czym są, dlaczego się zdarzają i jak mogą zmienić twoje życie" będzie można wygrać już wkrótce w naszym konkursie. Polub naszą stronę na Facebooku, by być na bieżąco.

Wideo

Materiał oryginalny: Eric Metaxas: Racjonalizm i wiara nie wykluczają się. Nie wszystko da się ogarnąć rozumem - Polska Times

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

r
river

to jest bardzo dobra książka, jeśli ktoś z was nie miał jeszcze okazji jej przeczytać to warto to szybko zmienić. Ja jestem pod jej bardzo dużym wrażeniem. Dalej nie mogę przestać o niej myśleć.

...

Opisał przypadki osób, którym UFA. Bardzo naukowy argument. A definicja cudu jest: przypadek nieistotny statystycznie.

k
kroton

spotkania fanatyka islamskiego z racjonalistą ??Racjonalista będzie chciał ucywilizować muzułmanina ,a ten rozbić mu głowę płytą chodnikową ,kto wygra??Racjonalista boi się śmierci i żyje bez nadziei ,fanatyk jej pragnie,katolik jako sekowany będzie siedział w mysiej dziurze z nadzieją na zbawienie.

T
Tomek

Racjonalizm może trudno pogodzić z religią, ale nie ma innej drogi dla wierzących. Pewne sprawy są nieweryfikowalne i pewnie zostawimy je wierze każdej osoby (np. istnienie istoty wyższej, duszy, życie po śmierci). Resztę świata powinniśmy próbować ogarnąć rozumem i metodami nauki. Jeśli wiara i Kościół staną w opozycji do rozumu i nauki - to przegrają i znikną, a wraz z nimi cenne wartości jakie przekazują.

Po pierwsze religia już zbyt wiele razy niesłusznie blokowała rozwój nauki. Ten błąd w dzisiejszych czasach jest już zbyt oczywisty, by można go było powtarzać bez szkody dla wiary wsród intelektualistów. Np. to co wczoraj było nieetyczne, dziś ratuje życie ludzi.

Po drugie założenie, że Bóg działa jedynie w obszarze nieznanym nauce oznacza że stopniowo go eliminujemy. "Bóg się wycofuje". Kiedyś to Bóg powodował zaćmienia, pory roku itp. Teraz rozumiemy już te zjawiska, więc Boga w nich nie widzimy, a może to nie słusznie? Może Bogu również "wolno" działać środkami konwencjonalnymi? Czy my uwierzylibyśmy w Jezusa, gdyby się objawił jako żywy człowiek w naszych czasach? Czy nie byłby zbyt "zwykły"? Czy jego cuda nie byłyby zbyt proste do wyjaśnienia? Czy religia musi być "magią"?

Po trzecie religia oderwana od racjonalizmu rodzi ruchy w stylu kreacjonizmu. Ludzie próbują ortodoksyjnie bronić Boga a tylko kompromitują religię. I próbują podważać wiedzę i naukowy dorobek ludzkości, który zdobyliśmy z takim trudem.

X
XYZ

to można sobie opowiadać i opowiadać takie - baju, baju ... a będziesz w raju. Nawet można książkę napisać!

Dodaj ogłoszenie