ECMO uratowało dziesiątki chorych na Covid-19. Terapię stosują specjaliści z USK we Wrocławiu

Monika Fajge
Monika Fajge
Udostępnij:
Ponad 40 pacjentów z COVID-19 zostało poddanych terapii ECMO w Klinice Anestezjologii i Intensywnej Terapii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu w czasie III i IV fali pandemii. To tzw. “terapia ostatniej szansy”.

Samo ECMO nie leczy, ale ratuje życie. Jest ryzykowne i bardzo drogie, dlatego specjaliści sięgają po nie, kiedy w przebiegu Covid-19 pacjentowi, ze względu na ciężkie uszkodzenie płuc, nie pomaga już respirator.

– Szerzej zaczęliśmy korzystać z ECMO podczas pandemii ptasiej grypy (AH1N1), ale i wówczas były to pojedyncze przypadki pacjentów z ciężką niewydolnością oddechową – mówi szef Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii USK prof. Waldemar Goździk.

W czasie pandemii koronawirusa zdarzało się, że w klinice jednocześnie pracowało 7 takich aparatów, 5 szpitalnych i 2 pożyczone z innych ośrodków.

- Infekcja SARS-CoV-2 powodowała u wielu osób tak ciężką niewydolność oddechową, że ECMO stało się jedyną szansą na ich uratowanie, gdy wyczerpano wszelkie inne możliwości leczenia. Choć samo ECMO nie leczy, jego stosowanie obarczone jest dużym ryzykiem powikłań i wysoką śmiertelnością, to jednak pozwoliło uratować wiele ludzkich istnień - wyjaśnia profesor.

Jego zdaniem, pacjenci, którzy wyzdrowieli dzięki ECMO, bez tej procedury nie mieliby najmniejszych szans na przeżycie.
Nie wszystkich udało się uratować.

– Przeżywalność pacjentów na ECMO w naszym szpitalu wynosi około 50 procent i jest to bardzo doby wynik, porównywalny z wynikami leczenia w najlepszych ośrodkach na świecie - wyjaśnia prof. Goździk.

Im dłużej trwa terapia, tym większe ryzyko powikłań - od wszelkiego rodzaju zakażeń, poprzez powikłania krwotoczne, po narządowe.

– Kolosalne znaczenie ma waga pacjenta. Duża otyłość dyskwalifikuje do tej terapii, ponieważ nie jesteśmy w stanie z pomocą ECMO uzyskać przepływów krwi, gwarantujących zabezpieczenie bieżących potrzeb metabolicznych chorego. Kierujemy się też kryterium wieku, określając górną granicę na 60 lat - tłumaczy szef Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii. I dodaje: - Większość pacjentów, u których zastosowaliśmy ECMO była w wieku 30-55 lat. Najstarsze osoby miały 60 lat, najmłodsze około 20. Łączyło ich coś jeszcze: bez wyjątków byli to pacjenci niezaszczepieni przeciwko COVID-19.

Terapia ECMO wymaga nie tylko użycia drogiego sprzętu, ale i wysokospecjalistycznego zespołu medycznego. Samo podłączenie pacjenta do urządzenia wycenia się na ok. 50 tys.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wsparcie psychologiczne dla ukraińskich dzieci

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie