Dzikie zwierzęta mają mniej miejsca do życia, więc wchodzą do miast

Małgorzata Kaczmar
Przez ostatni rok Tomasz Grabiński wyleczył 62 dzikie zwierzęta, w tym wiele ptaków
Przez ostatni rok Tomasz Grabiński wyleczył 62 dzikie zwierzęta, w tym wiele ptaków Tomasz Hołod
Dzikie zwierzęta i ludzie coraz częściej wchodzą sobie w drogę. Co trzeba robić, by te spotkania nie kończyły się tragedią?

Jak planujecie uczcić Międzynarodowy Dzień Zwierząt? To już w poniedziałek, ale przez weekend dużo się będzie o tym mówiło, m.in. we wrocławskim zoo. Może choć zastanówmy się, jak sprawić, by na Dolnym Śląsku rzadziej dochodziło do wypadków drogowych z udziałem saren czy dzików.
Jest nad czym dumać, bo tylko w zeszłym roku w Polsce doszło do 17 tys. wypadków z udziałem zwierząt. W ich wyniku zginęło 7 osób, a 218 zostało rannych. Zwierząt, które umarły w wyniku potrącenia, nikt nie liczy. Można je spotkać m.in. na drodze krajowej nr 3 łączącej Jelenią Górą ze Szklarską Porębą, na drodze z Wałbrzycha do Świebodzic, a nawet w miastach, choćby we Wrocławiu na ul. Dolnobrzeskiej.

Dolnoślązacy narzekają, że potrąconymi zwierzętami nie ma się kto zająć. Rafał Popławski z Wałbrzycha w nocy potrącił sarnę. - Dzwoniłem do straży dla zwierząt. Nikt nie odbierał, wszyscy strażnicy miejscy byli w terenie, policja odsyłała do nich - opowiada. Po dwóch godzinach dzwonienia do różnych instytucji sprawa sama się rozwiązała - zwierzę wstało i uciekło.

Lekarze weterynarii podkreślają, że - niestety - przepisy w tej kwestii są niejasne. - Do ośrodków rehabilitacji trafiają te zwierzęta, które są pod ochroną. Przepisy są niejasne co do tych niechronionych: saren, lisów czy dzików - podkreśla lek. wet. Tomasz Grabiński, który w Kątnej pod Wrocławiem prowadzi ośrodek rehabilitacji dla zwierząt. Tylko w ciągu tego roku do placówki trafiło 7 saren. - Cztery z nich udało się wyleczyć i wypuścić na wolność, trzy trzeba było uśpić - opowiada. By zapewnić sarnom i lisom pobyt w lecznicy, trzeba by zmienić ustawę o finansowaniu ośrodków dla zwierząt.

Od czerwca 2009 przez azyl Grabińskiego przewinęły się 62 zwierzęta, które są pod ochroną - bociany, pustułki, puszczyki czy myszołowy. Pan Tomasz przygarnął też ślepego na jedno oko tchórza. - Przyniósł go chłop, któremu zwierzę zagryzło 7 kur. Nie zdzielił go łopatą. Co więcej, zagryzione zwierzęta przyniósł, by tchórz miał co jeść - uśmiecha się Grabiński.

Dzikie zwierzęta coraz częściej pojawiają się w miastach. Np. dziki wędrują po parku Książańskim w Wałbrzychu. Matylda Łuczak spacerowała tam z córką, gdy nagle na drodze stanęło jej spore zwierzę. - Gdy to zobaczyłyśmy, po prostu nas zamurowało - mówi kobieta.

Sarny podchodzą pod okna wrocławian, którzy mieszkają na osiedlu Zgorzelisko. - Nie powinno się ich dokarmiać - ostrzega Grabiński. - To dzikie zwierzęta, muszą same znajdować pożywienie. Jeśli przyzwyczają się do tego, że karmi je człowiek, nie będą w stanie same egzystować - tłumaczy.

W niedzielę o dzikich zwierzętach będzie można posłuchać we wrocławskim zoo. Imprezie towarzyszyć będzie chrzest młodego hipopotama, który już oficjalnie otrzyma imię Euforio. Imprezę z okazji Międzynarodowego Dnia Zwierząt zaplanowano też w Rynku. Zacznie się o godz. 13.

Współpraca: SIYA, WIOL, SEL
Więcej kładek i ośrodków rehabilitacji dla zwierząt
Z prof. Józefem Nicponiem, który nadzoruje prace ośrodka rehabilitacji zwierząt w Złotówku, rozmawia Małgorzata Kaczmar

Ile zwierząt rocznie ginie w wypadkach?
W samych okolicach Wrocławia około 100 rocznie. Na obszarze Dolnego Śląska - kilkaset. Ich liczba z roku na rok się zwiększa, bo wydzieramy zwierzętom ich naturalne tereny. Powstają tam autostrady, mosty, nowe osiedla. Zwierzęta nie mają gdzie się podziać.

Co można zrobić, by pomóc takim zwierzętom?
Budować więcej kładek, które umożliwiałyby im przejście z jednej strony szosy na drugą. Drugą kwestią jest uczulenie ludzi na to, że potrąconemu zwierzęciu można pomóc. Trzeba też informować, na jakie numery dzwonić, gdy zauważymy ranną lub martwą sarnę. Po trzecie - trzeba budować więcej ośrodków rehabilitacji dla zwierząt.

Ile takich placówek potrzeba na Dolnym Śląsku?
Gdyby wybudowano jeszcze trzy takie ośrodki, jak niedawno otwarta placówka w Złotówku, byłoby optymalnie. W naszej możemy się jednocześnie opiekować 50 ptakami i 40 większymi zwierzętami - sarnami czy jeleniami. Roczne utrzymanie takiej jednostki to około 170 tysięcy złotych.

Do kogo dzwonić w razie kłopotów

Wrocław i okolice: można zadzwonić do straży miejskiej (tel. 986), a z telefonów stacjonarnych na alarmowy nr 112. Przez całą dobę czynny jest też telefon miejskiego sztabu kryzysowego - 71-371-67-04.

Wałbrzych i okolice: najlepiej kontaktować się ze strażą dla zwierząt, tel. 787-546-871.

Jelenia Góra i okolice: najlepiej powiadomić policję (tel. 997) lub straż miejską (tel. 986). Można też osobiście powiadomić Andrzeja Marczaka, dyrektora Wydziału Zarządzania Kryzysowego w Starostwie Powiatowym (tel. 601-050--307).

Legnica i okolice: w tym przypadku najlepiej powiadomić miejscowych strażników miejskich (tel. 986).

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie