Dzierżoniów: Policjant pobił kobietę, która go zdradzała

Małgorzata Moczulska
Piotr Kanikowski
To historia jak z romantycznego filmu. Tyle że dla 39-letniego funkcjonariusza komisariatu policji w Bielawie zakończyła się dramatem.

Policjant usłyszał w miniony piątek od prokuratora zarzut rozboju i został zawieszony w obowiązkach służbowych. - Mamy dowody na to, że Mariusz R. napadł na kobietę przed jej blokiem, tam pobił ją i okradł - mówi Emil Wojtyra, szef wydziału śledczego Prokuratury Rejonowej w Dzierżoniowie. - Sprawa wygląda bardzo poważnie - dodaje prokurator.

Napadnięta to 24-letnia Aleksandra. Piękna, młoda, ciesząca się powodzeniem u panów, mieszkanka pobliskiego Dzierżoniowa. Mariusz R. to z kolei cieszący się do tej pory dobrą opinią w pracy i poza nią policjant.

- Grzeczny, miły, miał opinię dobrego gliniarza. Ale cóż, widać miłość nie wybiera, a kobiety to same kłopoty - mówią o Mariuszu R. jego znajomi. Mężczyzna od kilku lat jest rozwodnikiem.

Aleksandrę poznał kilka tygodni temu w trakcie pracy. Prowadził postępowanie przeciwko miejscowemu sutenerowi, który wykorzystywał ją i brutalnie traktował. Kobieta występowała w tym dochodzeniu jako pokrzywdzona. Przychodziła do komisariatu na przesłuchania. Zrobiła na funkcjonariuszu bardzo dobre wrażenie. I mimo jej nie najlepszej reputacji, Mariusz R. zaproponował spotkanie. Potem drugie, kolejne, wspólne wyjście na wesele znajomego. W końcu poprosił, by z nim zamieszkała. Zakochał się, obdarowywał ją prezentami. Kupował kwiaty. Kupił też telefon komórkowy i szpilki. Aleksandra wprowadziła się do niego, ale już po kilku dniach zaczęła go zdradzać. W końcu spakowała swoje rzeczy i przeniosła się do kolejnego "narzeczonego". Rozgoryczony policjant najpierw prosił, by wróciła, a potem zażądał, by oddała mu prezenty.

Kobieta nie chciała z nim rozmawiać. Dlatego któregoś dnia zaczaił się pod blokiem na osiedlu, na którym mieszkała. Kiedy wyszła z domu, napadł na nią. Szarpał się z kobietą na ulicy, krzyczał na nią. W końcu siłą wyrwał torebkę i zabrał z niej dwa telefony komórkowe (jeden nienależący do niego), a z nóg ściągnął jej buty, które wcześniej podarował. Zaraz potem uciekł.

Poobijana i zdenerwowana kobieta zgłosiła sprawę na komisariat. Liczni świadkowie potwierdzili jej zeznania. Sprawą od razu zainteresowała się też policja z komendantem głównym na czele.
Zaraz po tym, jak funkcjonariusz usłyszał prokuratorskie zarzuty, został zawieszony.

Jak zapewniają jego przełożeni, do służby na razie nie wróci, a jeśli zostanie oskarżony i skazany, pożegna się w ogóle z policją. Za rozbój może mu grozić nawet 10 lat więzienia.

Czarne owce w szeregach policji

Często ostatnio słychać o policjantach zamieszanych w przestępczą działalność. Trzy tygodnie temu okazało się, że policjantka z wydziału kryminalnego w Jeleniej Górze należała do gangu okradającego sklepy. Grupa, w której był też inny policjant, ma na koncie włamania do sklepów spożywczych oraz dwie próby włamań do placówek bankowych. Z kolei w Sądzie Okręgowym w Świdnicy trwa proces ośmiu, byłych już, funkcjonariuszy Komendy Powiatowej Policji w Świdnicy, którzy za łapówki, wódkę oraz usługi w agencjach towarzyskich sprzedali przestępcom informacje o prowadzonych dochodzeniach, i zajmowali się przemytem narkotyków.

Wideo

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

wcale sie nie dziwie temu policjantowi.
zdrada to straszna rzecz.
dla mnie to ona za te zdrady i trzymanie cudzych rzeczy, bez zgody powinna dostać z 10 lat.
ale przynajmniej pocieszyło mnie to że się jej odpłacił, ładnie ukarał ją i odebrał swoje własności :)
szkoda mi tylko, że teraz musi za to odpowiadać. Życzę mu żeby go uniewinnili.

j
ja

Fatalnie tendencyjny artykuł, aż przykro czytać. Autorka nie zadała sobie trudu,żeby sprawdzić opinię o tym policjancie. To nie pierwsza pobita przez niego osoba. Poza tym nic nie tłumaczy takiej agresji, zdrada też nie. Ten człowiek powinien zostać wyrzucony z policji. Wyobrażacie sobie wezwanie tego policjanta do awantury domowej? Ja myślę, że pani Moczulska pisała ten artykuł na zamówienie, żeby wybielić tego człowieka.

w
wroclawianin

Pani Malgorzato,czy to recenzja z kolejnego romansu?Dobry policjant i zla kobieta.Pan M to niebezpieczny sadystyczny przestepca,wielokrotnie dopuszczal sie podobnych czynow,za wiedza pana komendanta i wspolpracownikow.Moze o tym Pani napisze?Oczywiscie jezeli to jest relacja z przestpstwa a nie z kroniki towarzyskiej.

J
Jadwiga

Tak się składa, że znam tego "pana". Zatem pozwolę sobie na małe sprostowanie dla autorki artykułu "cieszący się do tej pory dobrą opinią w pracy i poza nią ..." co za bzdury !!! To awanturnik, cham i psychoptata. Sama widziałam rękoczyny w jego wykonaniu z sąsiadką, wyzwiska i kłótnie z sąsiadami i bardzo często wzywaną straż miejską i policję. Z tego co wiem skutecznie uprzykrzał życie sąsiadom. Robił awanturę o byle co. O psa, o brudny koryrarz o kwiatki pod oknem. Zgroza !!! Kiedyś, gdy przechodziłam pod jego oknem (a on mieszka na parterze) słyszałm jak bił swoją "ukochaną", a ona krzyczała na całą ulicę. Zastanawiałam się wtedy, czy nie zadzwonić na policję. Wszystkie swoje kochanki traktował jak "szmaty" i dosłownie je lał. Było ich już tyle, że trudno zliczyć. Co kilka miesięcy inna. Nie przesadzam. Z tego co wiem, a to małe miasto, wszystkiego się bał. Jak jechał do pracy, na siedzieniu zawsze leżała broń. Tak, to psychopata, który podobno leczył się psychicznie i może dlatego zmienił nazwisko z "G" na "R". Zastanawiem się tylko jak policja może takich osobników przyjmować do pracy.

J
Jadwiga

Tak się składa, że znam tego "pana". Zatem pozwolę sobie na małe sprostowanie dla autorki artykułu "cieszący się do tej pory dobrą opinią w pracy i poza nią ..." co za bzdury !!! To awanturnik, cham i psychoptata. Sama widziałam rękoczyny w jego wykonaniu z sąsiadką, wyzwiska i kłótnie z sąsiadami i bardzo często wzywaną straż miejską i policję. Z tego co wiem skutecznie uprzykrzał życie sąsiadom. Robił awanturę o byle co. O psa, o brudny koryrarz o kwiatki pod oknem. Zgroza !!! Kiedyś, gdy przechodziłam pod jego oknem (a on mieszka na parterze) słyszałm jak bił swoją "ukochaną", a ona krzyczała na całą ulicę. Zastanawiałam się wtedy, czy nie zadzwonić na policję. Wszystkie swoje kochanki traktował jak "szmaty" i dosłownie je lał. Było ich już tyle, że trudno zliczyć. Co kilka miesięcy inna. Nie przesadzam. Z tego co wiem, a to małe miasto, wszystkiego się bał. Jak jechał do pracy, na siedzieniu zawsze leżała broń. Tak, to psychopata, który podobno leczył się psychicznie i może dlatego zmienił nazwisko z "G" na "R". Zastanawiem się tylko jak policja może takich osobników przyjmować do pracy.

k
kolega z firmy

znam tego policjanta bardzo długo nie jest taki słodki jak pisze o nim dzierżoniowska policja lubi panienki i to same z interwencji policyjnych w których sam uczestniczy jest awanturnikiem i wielokrotnie policja dzierżoniowska interweniowała w jego mieszkaniu kiedy naruszał ciszę nocna podczas pijackich imprez, zawszae zadaje sie z ludzmi z marginesu, nie potrafi zapanowac nad swoimi nerwami zwykły furiat dziwie sie ze taki facet zasila szeregi policji jak chcecie wiedziec kim naprawde jest to jak ma cywilną odwage niech sam odpowie dlaczego zmienił nazwisko z G na R ,powinien ponieść surową karę ponieważ to on jest stróżem prawa i była by to nauczka dla niego jak i dla wielu jego kolegów

m
mak

klasyka policjanta w tym kraju, jak na świeczniku tak i niżej - dno

x
xxx

Co do policjanta to zwyczajnie źle ulokował uczucia i na dodatek dał się ponieść nerwom. Cóż chciał odebrać co swoje ;)

m
miras

do czubków go trzeba odstawić i tyle.

w
wieszcz

- "Kto daje i odbiera ten się w piekle poniewiera". Mariusz R. sponiewierał sobie życie. Jednak, to co uczynił zraniony "rogacz", choć jest naganne, nie uprawnia do wrzucania go do jednego worka z policjantami - pospolitymi przestępcami, żeby nie powiedzieć gangsterami, działającymi z chęci zysku. Niestety, tak się stało w tym przypadku. "Często ostatnio słychać o policjantach zamieszanych w przestępczą działalność.” – brzmi jedno z ostatnich zdań artykułu. A w jakąż to przestępczą działalność był zamieszany tenże policjant? Chcę zaznaczyć, że nie żałuję, ani nie bronię tego policjanta. Za głupotę trzeba płacić; czasem bardzo wysokie rachunki.

Dodaj ogłoszenie