Dzieci w maseczkach. Internet wściekły na Jacka Sutryka. Czy słusznie?

Marcin Rybak
Marcin Rybak

Wideo

Trzeba nie mieć serca! Jesteście sadystami! Chce pan udusić te dzieci? Czy to Korea Północna? - to jedne z najdelikatniejszych spośród kilku tysięcy komentarzy internautów, jakie pojawiły się na facebookowym profilu prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka po tym, gdy ten zamieścił relację na żywo z występu wrocławskich przedszkolaków. Na filmie widać dzieci śpiewające w maseczkach, ustawione dwa metry od siebie. - Takie są wytyczne GIS i to kończy temat - krótko skwitował oburzenie internautów Jacek Sutryk. Kto ma rację? Zapytaliśmy ekspertów.

Prezydencki filmik trwa siedem minut. Dzieci ustawione na podwórku Zespołu Szkolno Przedszkolnego przy Karpnickiej śpiewają piosenkę o „trzech magicznych słowach”: proszę, dziękuję, przepraszam. To hymn przedszkola. Uroczystość przygotowana została z okazji Dnia Dziecka. Był też występ klaunów, balony, a maluchy poczęstowano lodami.

„Ciekawe kto odpowie, gdy któreś z tych dzieci się rozchoruje od tych masek. Widać że na zewnątrz jest gorąco, jesteście sadystami!!! Szok co w tym kraju się wyprawia” – napisała jedna z uczestniczek dyskusji na facebookowym profilu prezydenta. Pojawiło się tam już kilka tysięcy podobnych komentarzy. W zdecydowanej większości ich autorzy przekonują, że maseczki były zbędne, bo uroczystość odbywała się na powietrzu. Nie brakuje głosów oburzonych rodziców przekonujących, że swoich dzieci nigdy by na taką uroczystość nie posłali. Są też dużo ostrzejsze komentarze.

Czy dzieciom słusznie kazano założyć maseczki? A może to dla nich zbędna męczarnia? Zapytaliśmy fachowców.

- Dobrze, że dzieci, w krótkotrwałym kontakcie z osobą postronną, były zabezpieczone i wystąpiły w maseczkach - mówi portalowi GazetaWroclawska.pl prof. Leszek Szenborn, kierownik Kliniki Pediatrii i Chorób Infekcyjnych Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. - To dobry przykład, jak w czasie epidemii COVID powinniśmy postępować. Taki jest obraz naszej rzeczywistości i jest to dobry wzór właściwego zachowania dla społeczeństwa. Wirus wciąż z nami jest i w krótkotrwałych kontaktach z innymi osobami powinniśmy przestrzegać sprawdzonych w ograniczeniu tej epidemii zasad: fizycznego dystansu, zakrywania twarzy i nosa oraz higieny rąk.

Podobnego zdania jest profesor Egbert Piasecki, kierownik Laboratorium Wirusologii w Instytucie Hirszfelda Polskiej Akademii Nauk we Wrocławiu. Jego zdaniem, byłoby z pewnością męczące, gdyby dzieci musiały stać w upale, ubrane w maseczki godzinę, albo dłużej. A kilka minut z pewnością nie zrobiło im krzywdy. A mogły uchronić przed zakażeniem.

Zobacz koniecznie

W internetowych komentarzach znalazły się też uwagi o niezdrowych – jakoby – maseczkach, na których mogą się pojawić zarazki czy grzyb. - By tak się stało, maseczki musiałyby być noszone przez kilka dni, bez prania – odpowiada profesor Piasecki.

- Nauczycielki zapewne chciały zabezpieczyć dzieci i założyły im maseczki – mówi Magdalena Odrowąż – Mieszkowska z wojewódzkiej stacji sanepidu we Wrocławiu. Przypomina, że zgodnie z wytycznymi dzieci w przedszkolu nie muszą nosić maseczek, ale już jeśli wychodzą na zewnątrz, powinny je ubrać. - Potrzebny jest rozsądek. Nie chodzi tylko o samo przestrzeganie przepisów i norm. Trzeba pamiętać jak rozprzestrzenia się wirus - podkreśla Odrowąż - Mieszkowska.

Dyrektor przedszkola Jarosław Wojna mówi portalowi GazetaWroclawska.pl, że uroczystość odbywała się na powietrzu, ale też w patio, otoczonym ze wszystkich stron ścianami budynku. Stąd też konieczność zachowania szczególnej ostrożności. - W występie brały udział różne grupy, staraliśmy się dochować wszelkich rygorów bezpieczeństwa. Dzięki temu dzieci mogły wziąć udział we wspólnej uroczystości z okazji Dnia Dziecka i przyjęcia hymnu przedszkola. Na co dzień, gdy są w osobnych salach, nie używają maseczek – dodaje dyrektor.

Zobacz też

Zobacz też

Dodaj ogłoszenie