Dzicy ludzie we Wrocławiu (ZAGADKI, TAJEMNICE, SEKRETY)

Juliusz Woźny

Wideo

Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Początkowo chciałem wspomnieć o nich tylko na marginesie rozmowy o wrocławskim herbie. Ale potem pomyślałem sobie, że zazwyczaj traktowano ich marginalnie. Ot dziki mąż zrobił swoje, dziki mąż może odejść. O nie tak być nie będzie! Dziś cały kawałek będzie poświęcony właśnie dzikim mężom!

Dzicy Mężowie, dzicy ludzie motyw ze sztuki średniowiecza. Stali między światem zwierząt a światem ludzi. Owłosieni niemal całkowicie -poza twarzą stopami i dłońmi. Komiczne postacie ze świata średniowiecznych manuskryptów. Zwykle pojawiali się na marginesach, wśród roślinnych wici tocząc ze sobą brutalne za pomocą prymitywnych narzędzi walki. Ich bronią są maczugi, kawałki gałęzi, czasem łuki.

Średniowiecze przejęło ich ze świata antycznych fantazji. Starożytni dzikich mężów uznawali za potomków satyrów i faunów. W portyku wrocławskiej katedry, na prawo od wejścia, zobaczymy kolumnę, pochodzącą z wcześniejszych, romańskich założeń katedralnych. Widnieją na niej dzicy mężowie, walczący z kozłem wśród zarośli. Chodzi tu o scenę pustoszenia winnicy pańskiej przez brutalne, grzeszne istoty.

Jeśli przejdziemy na rynek i przyjrzymy się elementom herbów, które nad oknami południowej ściany umieścił wyborny rzeźbiarz Briccius Gauschke, zobaczymy dzikich mężów w całkowicie odmiennej roli. Podtrzymują tarczę z literą „W”, nawiązującą do imienia legendarnego założyciela Wrocławia, czeskiego księcia Wrocisława. W Sali Wielkiej wrocławskiego ratusza odnajdziemy tarczę herbową, którą podpierają dwaj dzicy mężowie. Tym razem jest to herb Macieja Korwina, węgierskiego króla, który przez ponad 30 lat władał stolicą Śląska. Takie postacie określane są jako trzymacze herbowe. W obrębie wspomnianej Sali Wielkiej pojawiają się też wizerunki brodatych głów – czasem w miejscu zarostu pojawiają się liście.

ZOBACZ Dlaczego wielu drukarzy antykomunistycznego podziemia umarło na raka?

Krewniacy słynnego Yeti?

Uczeni tłumaczą, że Dzicy Mężowie nieczęsto bywali głównym bohaterem scen. Pojawiali się na marginesach iluminowanych rękopisów, w detalu architektonicznym, w malowidłach zdobiących wnętrza świeckie i kościelne. Sceny z dzikim mężami stanowią parodię walk rycerskich. Wspominał o nich św. Augustyn, a Roger Baco pisał o stworach zamieszkujących Tybet. Czyżby byli krewniakami słynnego Yeti? Dzikusy z leśnych ostępów trafiły do średniowiecznych dysput teologicznych, podczas których rozważano, czy mogą oni być zbawieni. Nikt nie miał wątpliwości, że istnieją realnie.
W eposach rycerskich Dziki Mąż pojawia się jako uosobienie pierwotnej siły, agresji. Często rycerz musi stoczyć z nim zwycięski bój w obronie damy, którą ten wiedziony nieposkromioną żądzą porywał. Przedstawiani są jako owłosione istoty, jak wspomniałem, ale ich kobiety mają także nieowłosione piersi. Często staczają pojedynki odziani w hełmy przypominające wieńce i zbroje z listowia. Trudnili się łowiectwem i zbieractwem, czasem posługiwali się łukiem i strzałami. Byli oczywiście znakomitymi łowcami. Niezmiernie istotne jest to, że Dziki Człowiek żył w odludnych pustkowiach, dzięki czemu znakomicie rozumiał naturę.

Wszystkie programy z cyklu "Zagadki, tajemnice, sekrety..." dostępne są tutaj KLIKNIJ

Piękna i bestia

Na przełomie XVI i XVII wieku żył Petrus Gonsalvus, zwany „człowiekiem z lasu”. Wzmianki o nim są pierwszym świadectwem choroby zwanej hipertrichozą, czyli nadmiernego owłosienia ciała. Sprowadzono go jeszcze jako dziecko na dwór Henryka II Walezjusza i umieszczono w lochu, aby poddać badaniom medycznym. Król jednak uznał, że Petrus nie stwarza zagrożenia i zlecił, aby wychować go jak normalnego chłopca. Chłopiec opanował naukę czytania i pisania, nauczył się trzech języków. Mimo że był człowiekiem inteligentnym, o szlachetnych manierach był często obiektem drwin, uważanym za coś pośredniego między zwierzęciem a błaznem. Został ożeniony z córką jednego ze służących, Katarzyną Raffelin, z którą miał siedmioro dzieci. Czworo z nich odziedziczyło po ojcu hipertrichozę. Małżeństwo Piotra i Katarzyną ponoć zainspirowało twórców bajki „Piękna i Bestia”.

Tarzan we własnej osobie

W osiemnastym wieku stosunek do Dzikich Mężów zaczął ulegać zmianie. W dobie sentymentalizmu i oświecenia utożsamiono go ze Szlachetnym Dzikusem, najczęściej Indianinem, mieszkającym w puszczy w bliskim kontakcie z naturą. Jako taki był człowiekiem wolnym od zepsucia cywilizacją, widział świat w sposób wolny od konwenansów. Ta postać to przecież wykap – wymaluj bohater popkultury XX wieku. Mieszkaniec dżungli, król dzikich zwierząt – Tarzan we własnej osobie. Szlachetny, wolny, nieumiejący się pogodzić z zakłamaniem i zepsuciem cywilizacji europejskiej. Zazwyczaj w finale porzuca świat wielkomiejskiej dżungli, powracając do prostego, wolnego od hipokryzji i chciwości życia wśród zwierząt. No czasami zabiera ze sobą jakąś atrakcyjną blondynkę. Tym sposobem Dziki Mąż po wiekach odniósł moralne zwycięstwo nad tymi, którzy go wyśmiewali i kazali mu zaludniać jedynie marginesy ksiąg, karząc pełnić rolę prymitywnego półgłówka.

KLIKNIJ LINK
Czarna śmierć nawiedziła Wrocław [ZAGADKI, TAJEMNICE, SEKRETY]

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie