Dramatyczny wypadek na al. Sobieskiego. Skoda jechała pod prąd?

Celina Marchewka
Celina Marchewka
Rodzice poszkodowanego w tym wypadku Mateusza szukają świadków
Rodzice poszkodowanego w tym wypadku Mateusza szukają świadków Jarosław Jakubczak
Udostępnij:
W poważnym wypadku, do którego doszło w ubiegły czwartek na alei Sobieskiego, ucierpiał Mateusz, syn Jerzego Prokopczaka z Mirkowa. Niedaleko wiaduktu kolejowego czołowo zderzyły się dwa samochody osobowe. Z obu aut niewiele zostało. Mateusz do tej pory leży w szpitalu, przeszedł już kilka operacji. Rodzice rannego w tym zdarzeniu Mateusza proszą o kontakt osoby, które widziały to zdarzenie i mają jakieś informacje w sprawie. Pojawiły się informacje, że sprawcą zdarzenia mógł być kierowca srebrnej skody, która także brała udział w wypadku. Mężczyzna miał wjechać na drogę pod prąd.

Do tego groźnego w skutkach wypadku doszło w ubiegły czwartek. Na wysokości wiaduktu kolejowego w stronę centrum doszło do zderzenia dwóch aut osobowych. Obaj kierowcy zostali ranni i karetki przewiozły ich do szpitali. Mateusz Prokopczak ma połamane obie nogi i rękę, a także zawroty głowy. Przeszedł już kilka operacji.

- Nasz syn tą trasą jeździł setki razy, praktycznie codziennie od 8 lat. Najpierw dojeżdżał na studia na Politechnice Wrocławskiej, teraz do pracy. Nie miał żadnych punktów karnych, zawsze przestrzegał przepisów. Znał każdy metr tej drogi - mówi Jerzy Prokopczak, ojciec poszkodowanego w wypadku Mateusza.

Oba auta miały uszkodzone przody, co mogłoby wskazywać na to, że doszło do zderzenia czołowego. Czy jeden z kierowców jechał przez aleję Sobieskiego pod prąd? Taka informacja pojawiła się w komentarzach pod czwartkowym tekstem dotyczącym wypadku zamieszczonym na portalu GazetaWroclawska.pl.

Przeczytaj więcej

Jeden z naszych Czytelników kilka godzin po zdarzeniu tak pisał w swoim komentarzu: "Uwaga!! Mijałem go jakieś 300 m wcześniej , jakiś dziadu tym srebrnym jechał pod prąd !!!!!!!! Miałem farta bo go jakoś ominąłem i złożył mi tylko boczne lusterko....(...) ktoś już za wiaduktem nie miał tyle farta..."

Tym kimś okazał się właśnie Mateusz. Sprawę bada wrocławska policja. Nie zostało jeszcze jednoznacznie ustalone, jak doszło do wypadku oraz kto ponosi za niego odpowiedzialność. Sprawa jest cały czas w toku.

- Funkcjonariusze zabezpieczyli m.in. zapisy monitoringu, a także badają, czy do wypadku nie doszło w wyniku poruszania się jednego z pojazdów w kierunku przeciwnym do nakazanego. Aktualnie prowadzone jest postępowanie w sprawie, nikt na tę chwilę nie usłyszał zarzutów - zastrzega st. sierż. Krzysztof Marcjan z wrocławskiej policji.

W okolicy miejsca wypadku z alei Sobieskiego jadąc w stronę centrum można skręcić w ulicę Dobroszycką, przy której znajduje się stacja PKP. Jest to zjazd w prawo z głównej drogi, ale mogło być tak, że kierowca srebrnej skody faktycznie pomylił się i potraktował ją jako skręt w lewo w al. Sobieskiego. Wówczas mógł przejechać kilkaset metrów pod prąd i spotkać się z jadącym prawidłowo Mateuszem na łuku wiaduktu, gdzie doszło do wypadku.

- Byłem na miejscu zdarzenia. Nie zauważyłem żadnych śladów hamowania. Wypadek miał miejsce w środku dnia, to jest bardzo duża i ruchliwa ulica, wokół jest wiele firm posiadających monitoring, wtedy przechodziło tamtędy też na pewno dużo osób. Ktoś musiał coś widzieć. Szukamy świadków zdarzenia, żeby móc wyjaśnić jego dokładny przebieg. Napisałem prośbę do policji o zabezpieczenie monitoringu z kilku firm w pobliżu, bo przecież takie nagrania są kasowane po 7 dniach. Nie ma na co czekać. Liczymy na pomoc mieszkańców miasta - mówi Jerzy Prokopczak.

Jeśli ktokolwiek widział całe zdarzenie na alei Sobieskiego lub ma jakieś informacje w sprawie i chce pomóc w jej wyjaśnieniu, może napisać do naszej redakcji - [email protected]

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rosja niszczy ukraiński przemysł

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Skoda brała udział w wypadku. Sama wyjechała z garażu, właściciel pewnie spał. O co tu chodzi? Nadzwyczajna kasta?

G
Gość

Dlatego warto mieć kamerkę samochodową. W razie wypadku zawsze mamy dodatkowy dowód.

G
Gość

Na trasie od Korony do Długołęki powinny być co 500 m fotoradary - na obu kierunkach. Tutaj nie ma kierowcy, który jechałby poniżej 80 km/h. Zwłaszcza przy Bierutowskiej (40km/h) i zjeździe na Psie Pole ( 50km/h) - tutaj powinno być rondo lub skrzyzowanie ze światłami.

I
Iza

Trzymam kciuki za chłopaka. Wyliże się. A, kierowca tej Skody nie żyje? Nic nie pamięta? Przecież wie jak doszło do wypadku.

Przejdź na stronę główną Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie