Dolnoślązacy na uroczystościach pogrzebowych: Chodziło o to,...

    Dolnoślązacy na uroczystościach pogrzebowych: Chodziło o to, by tutaj być (ZDJĘCIA)

    Marcin Rybak

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Wśród setek flag powiewających podczas wczorajszej uroczystości nad krakowskim Rynkiem były także flagi Wrocławia
    1/11
    przejdź do galerii

    Wśród setek flag powiewających podczas wczorajszej uroczystości nad krakowskim Rynkiem były także flagi Wrocławia ©Mikołaj Nowacki

    Tylu znajomych teraz pożegnałem. Aż trudno kogoś wyróżnić - wzdycha Mirosław Majcherek, wrocławski aktor. Stoimy w tłumie na krakowskim Rynku. Właśnie zaczyna się msza pogrzebowa prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego i jego małżonki. Na lewo od nas, po drugiej stronie Rynku, bazylika Mariacka. Widzimy tylko wieże. Kilkadziesiąt metrów przed nami, na telebimie, widać wchodzących przed ołtarz duchownych.

    Aktor przyjechał do Krakowa w 150-osobowej grupie.
    Wyjazd zorganizowało wrocławskie Prawo i Sprawiedliwość. Na Rynku pojawili się m.in. były wojewoda dolnośląski Krzysztof Grzelczyk oraz radni sejmiku wojewódzkiego - Jerzy Gierczak i Paweł Hreniak. Był też szef wrocławskich miejskich radnych PiS Piotr Babiarz. Nad krakowskim Rynkiem powiewały wrocławskie flagi przyniesione przez naszych żałobników.

    W oczekiwaniu na rozpoczęcie mszy Mirosław Majcherek wspominał prezydenta Kaczyńskiego i jego małżonkę. Poznał ich kilka lat temu, gdy Lech Kaczyński był prezydentem Warszawy. Przedstawił ich sobie aktor Janusz Zakrzeński - również ofiara smoleńskiej tragedii.

    - Z Zakrzeńskim znamy się od lat 50. On chodził do III Liceum we Wrocławiu, a ja uczyłem się w Oleśnicy. Spotykaliśmy się na konkursach recytatorskich, razem graliśmy w filmach - wyjaśnia.
    To właśnie Janusz Zakrzeński, na bankiecie po premierze, w której grał, przedstawił Majcherkowi Marię i Lecha Kaczyńskich.

    Obok nas na krakowskim Rynku stoi Łukasz Olbert, student administracji, przewodniczący zarządu osiedla Nowy Dwór we Wrocławiu. - To mój obowiązek żegnać tak wspaniałego prezydenta. Za życia był niedoceniony. To był mój wzór. Był wielkim człowiekiem. Na pewno i na naszym osiedlu warto byłoby jakoś uczcić jego pamięć - podkreśla.

    Wielkich tłumów z Dolnego Śląska nie byłoWrocławianie docierali wczoraj do Krakowa nie tylko autokarami. Ale wielkich tłumów z Dolnego Śląska nie było. W porannym pociągu, który wyjechał z Wrocławia o 5 rano, spotkaliśmy zaledwie garstkę żałobników. Wśród nich studenta prawa Radosława Janusa. Do Krakowa wybierał się też 10 kwietnia - w dniu smoleńskiej tragedii. Jechał do kolegi na urodziny. Kiedy już dotarł na dworzec, zadzwoniła jego mama z informacją, co się stało. - Przeszła mi ochota na urodziny - mówi.

    Wczoraj jechał na pogrzeb razem z kolegą Marcinem Pawlikiem i koleżanką Renatą Bilińską. - Chcemy tam być. Pokazać, że łączymy się w bólu. To nasz akt solidarności - mówi 21-letni Radek. - Nie jest ważne, gdzie będziemy stali. Nie jest ważne, jak blisko bazyliki Mariackiej się dostaniemy.
    Wzięli ze sobą biało-czerwoną flagę przepasaną kirem.

    Wrocławianie spędzili na krakowskim Rynku wiele godzin. Kiedy dotarli tam przed godziną 11, panował już tłok. Wydawało się, że na plac nie wejdą. Weszli.

    Msza pogrzebowa zaczęła się trzy godziny później. Skończyła się po godz. 16. - Prezydent tyle robił dla nas, że chociaż tych kilka godzin człowiek powinien mu poświęcić - nie miała żadnych wątpliwości Iwona Łupińska, szefowa rady osiedla Nowy Dwór.

    Kto nie mógł dostać się na Rynek, mógł przejść na krakowskie Błonia. Tam przed telebimem zebrał się tłum równie wielki jak na samym Rynku. Nie było widać wrocławskich flag.

    Stolicę Dolnego Śląska reprezentowali za to ratownicy wrocławskiego Polskiego Czerwonego Krzyża. Na Błonia przywieźli profesjonalnie wyposażony szpital polowy. Są wolontariuszami. Do Krakowa przyjechali w nocy z soboty na niedzielę. Do rana rozstawiali namioty. W jednym uruchomili specjalny sprzęt do intensywnej terapii, w drugim ustawili polowe łóżka. Tam były też najpotrzebniejsze leki.

    Do godziny 15 wrocławianie udzielili pomocy kilku żałobnikom, którzy zasłabli, i starszemu mężczyźnie, który miał problemy z sercem.

    Czytaj treści premium w Gazecie Wrocławskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (3)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Dzien Zaloby

    Mirosław (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 221 / 142

    Byłem w Krakowie na mszy na Rynku.Bylo pelno transparentow,chcialem sie pomodlic w spokoju,wiec sie pytam czy to byla manifestacja czy pogrzeb.Jak mozna isc na pogrzeb z transparentami.Tutaj widze...rozwiń całość

    Byłem w Krakowie na mszy na Rynku.Bylo pelno transparentow,chcialem sie pomodlic w spokoju,wiec sie pytam czy to byla manifestacja czy pogrzeb.Jak mozna isc na pogrzeb z transparentami.Tutaj widze zdjecia,pytanie czy aby innych wroclawian nie mogl fotograf gazety zrobic tylko ludzi zwiazanych z PiS-em.Do Krakowa przyjechalo malo Dolnoslazakow,na A-4 nie bylo zadnych korkow,ani duzo autokarow.Pociagi tez nie przepelnione,ja bylem w niedziele w Krakowie,jak przystało na prawdziwego POLAKA!zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    PiS zawsze i wszędzie!

    sympatyk (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 196 / 151

    Na pierwszym planie zdjęć 2-4 reprezentacja PiS! Tak trzymać, Panowie! W trosce o Polskę!

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Dolnoślązacy?

    Spoxman (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 195 / 162

    W przeważającej większości byli to wrocławianie, bo kolej pomyślała o połączeniach tylko do Wrocławia. Żeby po pogrzebie wrócić gdzieś dalej na zachód, to pozostawało koczowanie we Wrocławiu do rana.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecane

    Wideo