Dolnośląski odrzutowiec wzbije się w powietrze. Flaris Lar1 przed pierwszym lotem (FILM, ZDJĘCIA)

Rafał Święcki
Flaris Lar1
Flaris Lar1 materiały Metal Master
Udostępnij:
Flaris Lar1 - odrzutowy samolot produkowany przez jeleniogórską firmę Metal Master, w końcu wzbije się w powietrze. Seryjna produkcja ma ruszyć w Podgórzynie na przełomie 2015 i 2016 roku.

- Pierwszy lot odbędzie się za kilka tygodni – zapowiada Rafał Ładziński, pomysłodawca budowy samolotu i właściciel zakładu.
Prace nad Flarisem Lar1, bo tak została ochrzczona konstrukcja, trwają od 2009 roku. W tej chwili prototyp maszyny przechodzi naziemne próby (kołowania i rozbiegi). Testy prowadzone są na lotnisku w Bydgoszczy.

Rafał Ładziński planował, że pierwszy lot odbędzie się na Dolnym Śląsku, na lotnisku w Oleśnicy. - Niestety to się nie uda, z przyczyn niezależnych od nas. Lotnisko w Bydgoszczy ma świetne zaplecze serwisowe. Są tam też ludzie, którzy pomagają nam w przeprowadzeniu tych testów – dodaje.

Pierwszym lotnikiem, który wzbije się Flarisem w powietrze, będzie pułkownik Henryk Szkudlarz. To jeden z trzech instruktorów pilotów doświadczalnych w Polsce.

Producent Flarisa deklaruje, że uporał się z problemem braku silników odrzutowych do seryjnej produkcji. Amerykański producent firma Pratt & Whitney, choć produkuje je w Polsce, odmówiła ich dostaw. Rafał Ładziński znalazł innego dostawcę. Ale na razie nie chce zdradzać więcej szczegółów.

Premiera w Paryżu
Flaris swoją premierę miał na Międzynarodowych Targach Lotniczych w Paryżu. Odbywająca się na lotnisku Le Bourget impreza, to najbardziej prestiżowe targi i pokazy lotnicze na świecie. Samolot z Jeleniej Góry był tam pierwszą konstrukcją od lat ze 100-procentowo polskim rodowodem.

Firma Metal Master ma już ponad 500 zapytań o możliwość dostawy tego samolotu z całego świata. Inżynier zapowiada, że Flaris będzie powstawał w jego zakładzie w Podgórzynie. Pierwsze maszyny mają pojawić się w sprzedaży na przełomie 2015 i 2016 roku. Głównym konstruktorem Flarisa jest Andrzej Frydrychewicz. Jeden z najbardziej doświadczonych inżynierów w polskim przemyśle lotniczym - twórca m.in. Wilgi oraz Orlika.

Wszystko zaczęło się od korków
Rafał Ładziński, na pomysł budowy samolotu wpadł podczas jednej z biznesowych podróży. A jeździ dużo, bo jego firma Metal Master specjalizuje się w budowie automatycznych linii produkcyjnych dla przemysłu motoryzacyjnego. Jej klientami są największe światowe marki.

Gdy pan Rafał wraz z żoną Sylwią, utknął w korku na niemieckiej autostradzie, zaczęli zastanawiać się, jak unikać drogowych zatorów i jednocześnie nie być skazanym na zatłoczone lotniska. Tak zaczęła kiełkować idea budowy ekonomicznego, szybkiego samolotu, który mógłby startować i lądować także z trawiastych lotnisk. Tak powstała konstrukcja, która nie ma odpowiednika na rynku lotniczym.

CZYTAJ DALEJ: Flaris dla pilotów amatorów, dużo tańszy od samolotów konkurencji
Flaris Lar1 dla pilotów amatorów
Flaris Lar1 jest samolotem łatwym w pilotażu, zaprojektowanym dla pilotów amatorów. - Założyliśmy też, że samolot będą użytkowały prywatne osoby, czyli piloci o niskich kwalifikacjach. Cechy samolotu wybaczają pewne błędy pilotażu – mówił nam Andrzej Frydrychewicz, konstruktor Flarisa.

Zbudowano go z kompozytów węglowych. Jest więc bardzo lekki. Pusty waży zaledwie 750 kg. Zatankowany i z pięcioma osobami na pokładzie może wzbić się ważąc niewiele ponad 1,5 tony. Ma demontowane skrzydła, można go trzymać w garażu i dowieźć na przyczepie samochodowej na lotnisko. Może startować z krótkich trawiastych pasów (do 250 m). Maksymalny pułap lotu to 9 tys. metrów. Odległość 2,5 tys. km może pokonywać z prędkością 700 km/h. Jest przy tym ekonomiczny. Paliwo potrzebne do pokonania jednego kilometra kosztuje złotówkę. Jak przekonuje pomysłodawca budowy samolotu i, opłaty lotniskowe dla użytkowników też będą niskie, bo samolot waży poniżej 2 ton.

Konstruktorzy zadbali też o bezpieczeństwo. Samolot może wylądować jak szybowiec, nawet z niesprawnym silnikiem. Po jego wyłączeniu, z każdego tysiąca metrów wysokości może poszybować na odległość ponad 20 kilometrów. Flarisa wyposażono w wbudowany w kadłub spadochron. W kabinie są nawet poduszki powietrzne, podobne do tych, które montuje się w samochodach.

Rafał Ładziński liczy, że Flaris stanie się polskim hitem eksportowym. Będzie można go kupić za około 1,5 mln euro. To sporo taniej niż samoloty biznesowe konkurentów.

Wideo

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

j
jag
Andrzej Frydrychewicz jest głównym konstruktorem, co gwarantuje jakość i bezpieczeństwo pod warunkiem ścisłego reżimu technologicznego. To ważne, bowiem konstrukcje z włókien węglowych są technologicznie trudniejsze od aluminiowych.
i
i
Kretyni którzy nie wiedzą co to jest V1 oczywiście Cię zminusowali a mądrzej by było gdyby przeczytali co to V1.
p
powodzenia
i raz jeszcze powodzenia!!!
c
cas
wojna??
Z
Zerg
I już wiadomo skąd to podobieństwo
Z
Zerg
Gorzej jak autopilot będzie go zawsze kierował na Londyn
B
BD
Wygląda jak V-1 z kabiną
B
BD
Skoro nie potrafimy budować samochodów, to może samoloty. Tylko ten wygląd wygląda jak V-1 z kabiną.
G
Gość
Z tekstu wynika, że pan Ładziński.
s
szatan
j/w
Dodaj ogłoszenie