Dojrzewanie to zawsze fascynująca podróż – wrocławianka Katarzyna Maicher wydała debiutancką powieść

Małgorzata Matuszewska
Katarzyna Maicher
Katarzyna Maicher Grzegorz Zatorski
Botaniczna nazwa persymony w języku greckim oznacza „pokarm bogów”. Autorką książki pod tym tytułem jest Katarzyna Maicher, wrocławianka, niegdyś karłowiczanka.

Skąd się wziął tytuł „Persymona”?
To metafora kobiecości. Jedna z bohaterek – dziewczyna – jest między dzieciństwem a dojrzałością, byciem dzieckiem i kobietą. Nic w książce nie jest jednoznaczne, podobnie jak w tym owocu, który smakuje trochę jak jabłko, trochę jak gruszka z domieszką dyni. Obierki owocu mogą wyglądać jak niedojrzałe pomidory, a mieć inny smak.

Umieściła Pani rodziców z córką na wrocławskich Karłowicach...
Wychowałam się na Karłowicach i nie dawały mi spokoju, a ta książka jest także historią miejsca. To czwarty bohater powieści. Nie mieszkam tam już, ale do dziś śni mi się to osiedle, koty, inne zwierzęta, parki. Książka jest też swoistą biografią miejsca.

Dlaczego interesują Panią tak skomplikowane stosunki międzyludzkie?
Nie wiem, czy one są skomplikowane. Wydaje mi się, że sporo jest takich rodzin jak ta, którą opisałam. Nie nadałam jej żadnej etykietki ani złej, ani dobrej. Zaproponowałam jeden z możliwych kluczy: to współczesna baśń o dojrzewaniu. Żadna z baśni zakorzenionych w starożytnych rytuałach nie jest opowieścią o łagodności, prostych relacjach, to zawsze historie o skomplikowanych ludziach.

Dziewczyna podziwia swoich rodziców, ale też próbuje od nich uciec. To toksyczna rodzina?
Wyrusza w podróż. Na początku jest zafascynowana rodzicami, ta relacja jest dla niej magiczna, niezwykła. Chciałaby mieć dostęp do świata rodziców. Ojciec jest przystojny, fascynujący, matka piękna i tajemnicza, a córka próbuje dotrzeć do nich wszelkimi sposobami. To opowieść o poszukiwaniu siebie. Ojciec szuka rozwiązania, marzy o ucieczce, próbuje się wyrwać. Matka, bardzo zakochana w ojcu, próbuje zyskać niezależność. Zafascynowana rodzicami córka musi odbyć podróż w dorosłość, przejść inicjację. I jak mityczny bohater wyrusza w podróż, a to jest bolesny proces. Pokonując kolejne etapy podróży, zyskuje coraz większą świadomość siebie, zaczyna lepiej rozumieć swoje relacje z innymi, uczy się wybaczać i dostrzegać w rodzicach po prostu ludzi z ich namiętnościami i słabościami. Ciekawa teoria mówi o tym, że dusza wybiera sobie rodziców. Być może ona wybrała właśnie takich, żeby się rozwinąć. W takiej interpretacji to wcale nie jest toksyczna rodzina, tylko taka, która pozwala bohaterce rozwinąć cały jej potencjał.

Kino w powieści to Ognisko?
Jest ukryte pod inną nazwą. Wiele karłowickich miejsc przewija się przez powieść.

Do których parków Pani chodziła na spacery?
Są trzy parki: Kasprowicza, najmniejszy – między aleją Kasprowicza a wałem nadodrzańskim, niewielki park przy jednostce wojskowej i duży park przy ulicy Kamieńskiego – kiedyś niemiecki cmentarz. W dzieciństwie słuchałam opowieści, jak tam było tuż po wojnie.

Dla dzieci to było miłe miejsce?
Miały tam i chyba nadal mają raj. Coraz mniej jest zielonych nieużytków, ale w latach 80. i 90. to było naprawdę świetne miejsce dla dzieci, choć czasem niebezpieczne.

Na ulicy Chrzanowskiego nie ma ulicznych latarni...
Nigdy nie było. Dziś Karłowice wydają mi się maleńką enklawą z wysokimi płotami, są jakby skurczone.

Sylwia Chutnik napisała, że to odważna książka...
... jest bardzo skromna. Wydaje mi się, że jest skromna i zwyczajna.

Czemu prawie nie ma w niej dialogów?
Specyfiką jest dużo milczenia między ludźmi, niewypowiedzianego. Z drugiej strony bohaterki bez przerwy mówią, wylewa się z nich strumień słów. Z córki: strumień oskarżeń, przemyśleń, emocji, a z matki strumień analizy. Bardzo dużo mówią. Dziennik matki jest chyba dialogiem, wydaje mi się, że ona bardzo chciała, żeby córka odkryła to, co zostawiła w pracowni, bo nie pisała tego dla siebie.

Co Pani teraz pisze?
Mam rozpoczęte dwie książki. Jedną zaczęłam pisać dwa lata temu, teraz leży i dojrzewa. Nowsza rzecz ma niecały rok, przyszła mi do głowy nowa inspiracja i myślę, że niedługo to skończę. Chcę też pisać i ilustrować książki dla dzieci.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Ujmujący wywiad, rzadko spotyka się autora lub autorke, którzy naturalnie, po prostu opowiadają o sobie i własnej twórczości. Trzymam kciuki za dalsze pisanie!

Dodaj ogłoszenie