Dodatek 300+. Czy 300 zł wystarczy na wyprawkę szkolną? Sprawdź!

Kinga Mierzwiak
Kinga Mierzwiak
Wyprawka szkolna
Wyprawka szkolna Kinga Czernichowska, Polska Press
Kartka zapisana na dwóch stronach - tyle zajmuje lista zakupów w ramach wyprawki szkolnej. Oczywiście, jeżeli weźmiemy pod uwagę jedynie podstawowe rzeczy, lista będzie dużo krótsza, ale jeżeli dołożymy do niej plastelinę, kredki świecowe, zakreślacze i inne, to rzeczy niezbędnych do kupienia będzie dużo więcej. Ile to wszystko kosztuje i czy wystarczy 300 złotych z dodatku Dobry Start? Sprawdzaliśmy.

Przed nami ostatni sierpniowy weekend, a co za tym idzie ostatni moment, by skompletować wyprawkę szkolną.

Zaczynamy więc od zakupu tornistra - tu różnice w cenie są największe. Gdzieniegdzie można go kupić za 100 zł, w innych sklepach cena plecaka to ok. 250 zł, czyli już prawie całe nasze świadczenie.

- Moja córka idzie teraz do pierwszej klasy szkoły podstawowej. I uważam, że 300 złotych dla pierwszoklasisty w zupełności wystarczy. Kupiłyśmy wszystkie niezbędne rzeczy, plecak kosztował ok. 100 zł, zostało nam jeszcze trochę na zakup trampek na W-F. Podręczniki są na szczęście darmowe - mówi Ania I., mama 7-letniej dziewczynki.

Ale niektórzy rodzice są innego zdania.

- Trudno powiedzieć, czy to wystarczy. Ceny są różne. Wszystko zależy od tego, czego potrzebujemy. Jakieś podstawowe rzeczy da się kupić za 300 zł, ale nie wszystko, na pewno niepełną wyprawkę. Moje dziecko nie idzie już do pierwszej klasy, więc nie potrzebuje już całego zestawu przyborów plastycznych. Książki dostają, więc o tyle dobrze - mówi Agnieszka, mama Oli.

- Mamy dwójkę dzieci i to nie wystarcza, to zaledwie dodatek. Teraz przymierzamy się właśnie do zakupu plecaka, a sam plecak to duży koszt - dodaje Aleksandra Burgiel, mama i nauczycielka.

Największe schody zaczynają się wtedy, gdy dziecko idzie do liceum. Wtedy można już zapomnieć o darmowych podręcznikach. Te rodzice muszą kupić sami. Z naszych rozmów z rodzicami wynika, że koszt zakupu podręczników dla ucznia pierwszej klasy liceum to około... 800 złotych! Najdroższe są oczywiście podręczniki z języków obcych. Sam podręcznik do angielskiego to koszt ok. 70 - 100 złotych. Do tego trzeba dokupić ćwiczenia, które mogą być tańsze od podręcznika o zaledwie 20 złotych. Oczywiście, w przypadku książek do szkoły zawsze można udać się do skupu podręczników używanych lub polować na nie na portalach ogłoszeniowych, ale zdarza się, że i to graniczy z cudem. Używane podręczniki bowiem sprzedają się jak świeże bułeczki - dla wszystkich może nie wystarczyć.

Sposobem na zaoszczędzenie pieniędzy jest też czekanie z zakupami do ostatniej chwili. Obecnie w wielu sklepach są już wyprzedaże - produkty szkolne również kupimy po obniżonych cenach. I tak na przykład termos, który wcześniej kosztował 59 zł, można kupić za 18 zł. Przecenione są również zeszyty. Niższe ceny znajdziemy oczywiście częściej w marketach niż w sklepach papierniczych. I niektórzy rodzice polują właśnie na wyprzedaże.

- Syn idzie do pierwszej klasy, córka - do trzeciej liceum. Córka korzysta z używanych podręczników, więc 300 zł w zupełności wystarcza. Syn potrzebuje też jakichś przyborów, ale plastelina kosztuje 5 zł, więc są takie ceny, że i tu nam wystarczy. Plecak też kupujemy zawsze na ostatnią chwilę, a teraz są takie promocje, że z 200 zł jest przeceniony na 120 zł. Temperówka była po 12 zł, my ją dostaliśmy za 4 zł, więc warto czekać na ostatnią chwilę. Jak ktoś chce się zorganizować i zmieścić z budżetem w 300 zł, to się da - mówi Magdalena Bożek, mama dwójki dzieci. - Może niektórzy są bardziej poukładani, robią zakupy wcześniej i wolą wydać więcej pieniędzy, to okej. Nam wystarcza.

Wiele zależy więc od tego, kiedy i gdzie kupujemy. Jak się okazuje, dla chcącego nic trudnego.

25 sierpnia obchodzimy Dzień Polskiej Żywności. Warto przy tej okazji sięgnąć po lokalne produkty, przypomnieć sobie smaki dzieciństwa, spojrzeć na tradycje regionu, w którym mieszkamy. W województwie dolnośląskim zarejestrowanych jest ponad czterdzieści produktów tradycyjnych i regionalnych. Większość z nich jest nam nieznana na co dzień, powinniśmy to zmienić. Miody, sery, mięsa i wędliny, tradycyjne dolnośląskie potrawy - pieczony pstrąg kłodzki, spytkowska gęś nadziewana naleśnikami, czarne gołąbki krużewnickie, pierogi ruskie z Chrząstawy - to tylko częśc tradycyjnych dolnośląskich produktów i potraw, których powinniśmy spróbować. Uczcijmy Dzień Polskiej Żywności, poznajmy dolnośląskie produkty zapisane na liście produktów tradycyjnych i regionalnych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Zobacz na kolejnych slajdach tradycyjne i regionalne produkty z Dolnego Śląska - posługuj się myszką, klawiszami strzałek na klawiaturze lub gestami

Dolnośląskie produkty znane w Polsce i na świecie. Najpopula...

Ćwiczenia WOT w pasie przygranicznym z Białorusią

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
A kogo to obchodzi? Spłodziloiscie dzieciaka, wiec chyba zastanowiliscie sie najpierw czy was stać?
G
Gość
Trzeba było przed rozmnożeniem sie myśleć czy ich stać. Mnożą sie to teraz ich problem.
G
Gość
Żenujący artykuł. Rodzice, którzy napłodzili dzieci powinni być świadomi tego, ze trzeba mieć pieniądze na ich utrzymanie. Dostają już 500 plus na to. Jeszcze teraz 300 plus. Są już odciążeni. Przecież pracują tak? Oczywiście sytuacje są różne, ale któreś z rodziców musi pracować na utrzymanie rodziny.
Dodaj ogłoszenie