Dlaczego zabrakło śniegu nawet w święta, czyli nic tak nas nie cieszy, jak zimowe anomalie

Grzegorz Chmielowski
Grzegorz Chmielowski
Grzegorz Chmielowski Paweł Relikowski
Znów mieliśmy Boże Narodzenie i Nowy Rok bez śniegu. Tak samo zapowiada się poniedziałek, czyli Trzech Króli. Gdzie te zawieje i zamiecie? A gdzie te sanny i eskapady od sioła do sioła przy blaskach pochodni?

Gdzie te szalone kuligi w górach i białe krajobrazy na nizinach? Co więcej, meteorolodzy patrzą w swoje satelity i zapowiadają, że do końca stycznia będziemy mieć pogodę jesienną nocą i wiosenną w dzień. A to z powodu układu niżów i wyżów, na których mało kto się zna. A wiadomo jedynie tyle, że powietrze pompują nam znad Atlantyku, zamiast - jak to bywa normalnie - gdzieś z zimnej północy. Jak wychodzimy na tych anomaliach?

Rolnicy załamują ręce, bo boją się, że zboża i rzepak, otumanione niezwykłym słońcem, wyrosną ponad miarę, a potem lutowy czy marcowy mróz zniszczy uprawy. Za to anomalie cieszą kierowców. Nie ma porannego skrobania szyb z lodu. Nie ma problemów z zasypanymi i śliskimi drogami. Nie ma zdychających akumulatorów, które po tygodniu ostrych mrozów trzeba wymieniać, bo nadają się do recyklingu. Dodatni bilans niezwykle ciepłej zimy cieszy tych, którzy ogrzewają mieszkania czy biura gazem, olejem opałowym, prądem, węglem itd. To już konkretne kwoty, idące w setki i tysiące złotych.

Anomalie sprzyjają też budowniczym. Każdy tydzień oznacza kawałek odremontowanego dworca PKP w Legnicy. Nie ma śniegu, więc robotnicy pomalowali co trzeba i złożyli rusztowania. Zabytek zmienia swoje oblicze. Kolorem zbliżył się do Wrocławia Głównego PKP. O ile jednak we Wrocławiu po remoncie zmieniły się obyczaje, to w Legnicy tak łatwo nie idzie. Z Głównego udało się generalnie usunąć pijaczków i bezdomnych. Oczywiście, wciąż próbują zmylić ochroniarzy i pomyszkować po dworcu. Ale ochrona się nie daje. Chyba że ma słabszy dzień. Taka wrocławska anomalia, bo przecież normą było towarzystwo z czerwonymi nosami, zajmujące ławki i zakamarki Głównego.

Natomiast w legnickich odnowionych przestrzeniach ślad starych obyczajów pozostał do dziś. Podróżnych w Nowy Rok wieczorem, jak za czasów "starego dworca", witał bezdomny, który uwił sobie na dworcu zimowe gniazdko i bywa tu niemal co noc. Często rezyduje koło kas biletowych. A gdy z hali go wypraszają, potrafi rozłożyć się w tunelu pod peronami. Ponieważ towarzystwa nie ma, wygląda na to, że uzyskał jakieś przywileje ze strony PKP. Mimo że w mieście nie brakuje miejsc, gdzie mógłby czas spędzać w cieple.

Nietypową zimę wykorzystują drogowcy. Wprawdzie ci, którzy mieli w grudniu szybko odnowić jezdnie pięciu wrocławskich ulic, przestraszyli się kalendarza i odłożyli robotę na wiosnę, ale rusza za to generalny remont ul. Curie-Skłodowskiej. Anomalie wykorzystali też drogowcy w Złotoryi, którzy przed świętami załatali kilka kilometrów drogi 364. Choć zwykle przejmują się dziurami dopiero przed 1 Maja. Nie wiem, jak ciepła zima wpływa na sprzedaż alkoholu, telewizorów czy ubrań. Pewnie analitycy nam to wkrótce ogłoszą.
Za to odkryłem, że jedne anomalie rodzą natychmiast kolejne. Otóż pociągi z Węglińca, Bolesławca i Legnicy do Wrocławia jeżdżą teraz niemal bez spóźnień. I niech tak pozostanie.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
meteorolog

"A to z powodu układu niżów i wyżów, na których mało kto się zna."

Szanowny pismaku, nie oceniaj inteligencji wszystkich według swojej. Wyż to jest takie miejsce z dużym ciśnieniem, niż - z małym. Jeśli mamy po jednej stronie wyż, po drugiej niż, to powietrze napływa w takim kierunku, żeby wyż był po prawej stronie. Jeśli napływa z południa (na mapie to jest dół) - to jest cieplej, jeśli z północy (z góry) - to zimniej. Jeśli w zimie napływa z zachodu (od lewa) - to też jest cieplej, jeśli ze wschodu (od prawa) - to też zimniej. I tyle, cała filozofia, którą jest w stanie pojąć nawet średnio rozgarnięty uczeń gimnazjum, a dzisiejszy dziennikarz nie potrafi.

I teraz zagadka dla pana redachtora: po której stronie względem Polski są obecnie układy niskiego i wysokiego ciśnienia? Tylko proszę nie patrzeć na mapy synoptyczne (i tak nic pan z nich by nie zrozumiał), tylko wysilić swoje zwoje mózgowe (proszę uważać, żeby ich nie przepalić).

d
dw

Rolnicy: Klęska
Drogowcy jak zawsze: Rekordowe koszta na odśnieżanie 1 miesiąca ze śniegu...
Ciepłownia: Większe koszta.

Podatnik musi jak zwykle płacić.

Dodaj ogłoszenie