Dlaczego o groby dbamy tylko od święta?

Weronika Skupin
Tomasz Hołod / Polska Press
Z dr. Michałem Lutostańskim, socjologiem z uniwersytetu SWPS rozmawiamy o modzie i konsumpcjonizmie na cmentarzach

Wszystkich Świętych to ważne święto. Ale, czy ludzie nie za bardzo „wariują” zapominając, o co w tym święcie tak naprawdę chodzi?
Wariują, ale to nieporównywalne wariactwo do całej reszty świąt.
Pierwszy listopada powoduje nadmierny ruch, bieganie po cmentarzach, jeżdżenie po mieście za zniczami i kwiatami, niezwiązane z zadumą. Nie wyciszamy się i robimy dużo zakupów. Na zniczach jest nawet opis techniczny z informacją, ile godzin się palą. Stały się kolejnym produktem technicznym, a nie wyrazem pamięci o zmarłych. Konsumpcjonizm wszedł nawet w 1 listopada.

Dlaczego z takiego święta robimy festiwal kolorów i modnych fasonów zniczy, ścigamy się, kto postawi na grobie więcej hitów sprzedaży? Żeby sąsiedzi i rodzina widzieli?

Zmarli nie widzą zniczy, które stawiamy na grobach. Ich liczba, fason czy kształt to też wyraz gustu. Niektórzy gustują w ceglastych zniczach ceramicznych, inni w plastikowych kolorowych lampionach. To element, który pokazujemy rodzinie, znajomym. Tak im udowadniamy, że pokazaliśmy się lepiej, staraliśmy bardziej.

A na co dzień na większości cmentarzy wieje pustką, bo najczęściej dbamy o groby tylko od święta. To wszystko robimy teraz na pokaz?
Jesteśmy zapracowani, zabiegani, nie mamy na nic czasu. Jesteśmy bardzo mobilnym społeczeństwem, to znaczy dużo migrujemy i wyprowadzamy się z małych miejscowości do dużych miast. Czasami trzeba wrócić w rodzinne strony, by móc odwiedzić grób bliskich. Umożliwia nam to wolny weekend. Dobrze, że jest takie święto, bo w innym wypadku niektórzy w ogóle nie pamiętaliby o grobach.

Gdy już jesteśmy na cmentarzu, to dajemy się skusić albo namówić dzieciom na watę cukrową czy popcorn. To też pokazuje, że najważniejsza jest nie pamięć, a konsumpcja?

To jest już święto jak każde inne i chociaż związane jest ze zwiedzaniem grobów, to ma element odpustowy. Stragany ze zniczami, kwiatami i pańską skórką (biało-różowy cukierek sprzedawany podczas Wszystkich Świętych m.in. w Warszawie, przyp. WSK) były już od dawna.
Teraz pojawiły się nowe elementy konsumpcyjne. To raj dla drobnych handlarzy i trudno jest mieć do nich pretensje, że chcą zarobić. A my przyzwyczailiśmy się do tego, że przy każdej okazji kupujemy.

Wideo

Komentarze 12

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

I
IXY

Niech pani Weronika Skupin popracuje nad swoim warsztatem pisarskim, od kiedy to w Polsce po skrócie tytułu doktorskiego stawia się kropkę? Nie pozdrawiam, na fuszerkę słów brak.

m
misty

Nikt się nie ściga. Po prostu nie mamy często czasu, żeby odwiedzić groby. Wspominamy zmarłych, czasem w radosnych historuach, które opowiadamy nad grobem. Zaduma i refleksja, to nie tylko smutek i łzy. Te socjologiczne i psychologiczne analizy niczemu nie służą. Ot, wymądrzanie się.

q
qawa

No i po co tyle pracujesz? I tak umrzesz a pracując tyle nie dożyjesz nawet 50-ki.

K
Klos

No właśnie,zastanawiałem się czy na cmentarzach we Wrocławiu jest totalny syf i czy naprawdę chodzicie na groby raz w roku? Bo u nas cmentarz jest piękny,groby wszystkie zadbane,dosłownie wszystkie,nawet na które nikt nie przychodzi,dbają o nie siostry,harcerze i pomyślałem sobie dlaczego we Wrocławiu nikt nie pamięta o bliskich,o przodkach. Ale na szczęście wyjaśniło się że autorka artykułu pisała o sobie. Czyli we Wrocławiu na szczęście też jest normalnie,też macie zadbane cmentarze,to dobrze.

r
robi z nas Polaków debili

bo z tego żyje ! Dlatego mam w d**** wszystko , co żydowskie i niemieckie , radio , telewizję , markety , ichnie teatry , kina , piosenki , lata mi to , nie daję ścierwu zarobić , o nie ... trzeba mieć swój honor . Szkoda tylko , że tak mało moich Rodaków rozumie te rzeczy...

P
Podpis

wyróżnić się w inny sposób wali sobie "delfinka" i już jest cool.
Nie są w stanie pojąć tego paradoksu, że jeżeli prawie każdy będzie miał jakiś bohomaz na skórze, to przestanie to być oryginalne, he he.
1 listopada JESZCZE jest modne chodzenie odwiedzanie cmentarzy, więc lezą tam.
Brylują wśród rodziny i znajomych, chwalą się najlepszymi kreacjami, samochodami itp.
I o tym też rozmawiają.
A zmarli?
Co zmarli? Przecież już ich nie ma!

P
Plo

Jak będziesz złym katolem to dzieci tez nie przyjdą, ale katolicy nie są źli bo 98 % a tyle zła dzis, a w marketach w niedziele pustki

G
Gość

Nie obrażam ateistów i wyznawców innych religii.
Na cmentarz chodzę często i zabieram tam moje dzieci. Dieki czemu mam nadzieję ze one też kiedyś zadbają o moj grób.
Tych co odwiedzają groby od święta jest na szczęście zdecydowana mniejszość.
Wszystko zależy od wychowania przez rodziców.
Weronika Skupin pisze o sobie.
Wyrazy współczucia pani Weroniko, ale cie rodzice wychowali- ja bym na twoim miejscu się wstydził.

j
jeszczepolak

Nie ma czasu a po drugie lepiej dać na mszę to bardziej się przyda zmarłemu.

J
Ja.

Nie mierz wszystkich jedna miarą! To, że Ty drogi autorze odwiedzasz zmarłych tylko 1 listopada to Twoj interes.

I
Il

Rewelacyjny artykuł, jacy zapracowani i zabiegani, zamiast gonitwy po marketach to na cmentarz w normalny weekend a nie jak 1 listopada zawita, następne komercyjne święto dla katoli, na pokaz wszystko jak co niedziele pod kosciolem

z
zadumany

dlatego, że jeśli teraz nie pójdziemy na cmentarz, to "co ludzia powiedzom?" (błędy zamierzone)

Dodaj ogłoszenie