Deep Purple rozgrzali pełną Halę Ludową do czerwoności (ZDJĘCIA)

Marcin Torz
Hala Ludowa w niedzielny wieczór eksplodowała. Siedem tysięcy fanów było zachwyconych popisem, jaki dała legenda rocka, słynny zespół Deep Purple. Dinozaury rock & rolla udowodniły, że są w świetnej formie.

Ian Gillan i spółka porwali fanów największymi hitami grupy. Nie zabrakło więc "Lazy", "Hush", "Fireball", "Perfect Strangers" i oczywiście "Smoke on the Water". Zabrakło, niestetety, jednej z najbardziej znanych piosenek Purpli, czyli "Child in Time". Grupa nie gra utworu już od wielu lat, bo wokalista Ian Gillan nie jest już w stanie wydobyć z siebie takiego głosu.

Popis niesamowitej gry na gitarze dał Steve Morse. Z instrumentu wydobywał takie dźwięki, że widzowie z niedowierzaniem kręcili głowami: - Nie wiedziałam, że można tak grać - mówiła jedna z kobiet.

Jedyną rzeczą, która może rzucać cień na występ, to fakt, że zespół zagrał prawie te same kawałki, co podczas występu w ubiegłym roku na Polach Marsowych. Zarówno w niedzielę, jak i w 2009 roku klawiszowiec Don Airey grał Chopina i nasz hymn narodowy. Tak czy siak: całość wyszła genialnie.

Najlepszym dowodem na to, że zespół wykonał kawał dobrej roboty, jest to, że muzycy porwali do wspólnej zabawy właściwie wszystkich widzów. Na widowni obok siebie skakali nastolatki z długimi włosami i panowie, którzy po powrocie do domu na pewno mieli co opowiadać swoim wnukom. Bo o wielkości Deep Purple świadczy, między innymi, fakt, że słuchają ich fani z różnych przedziałów wiekowych.

Przed koncertem udało nam się porozmawiać z muzykami. - Którą płytę najbardziej lubisz? - zagaił naszego fotoreportera Mikołaja Nowackiego basista Roger Glover. - "Fireball" - odpowiedział Mikołaj. A Roger odparł ze śmiechem: - Nie jesteś przypadkiem za młody na "Fireball"? (płyta została wydana w 1971 r. - przyp. red.).

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

D
Daria

Byłam w pierwszym rzędzie, zajebista zabawa i ludzie ;) Pozdrawiam Tomka i Michała z Wrocławia oraz Przemka z okolic Bydgoszczy, trzymajcie się ;)

S
SirAdi

a nie Wrocławską :) Coraz bardziej irytuje mnie pielęgnowanie w redakcji z uporem maniaka nazw z PRL'u. Wstyd tylko przynosicie ...

W
Wesoły Romek

Te leśne dziadki na zdjęciu do DP? Wyglądają groteskowo. Daliby se siana.

d
darek

Nie widać na horyzoncie nikogo, kto mógłby zastąpić wielkich mistrzów. Dzisiejsza muzyka rockowa to żart w porównaniu do tego, co prezentują tacy muzycy jak Deep Purple. I nie chodzi tu tylko o warsztat i doświadczenie, bo to przychodzi z czasem. Tyle, że oni swoje najlepsze płyty nagrywali za młodu, a dzisiejsi rockowi muzycy nie rokują (nomen omen) zbyt dobrze. Oby dinozaury pograły więc jeszcze przynajmniej kilka lat. Najlepiej jak najczęściej we Wrocławiu!

m
mko

Wyjątkowy, rewelacyjny, udany koncert! Niesamowite przeżycie i przygoda, która na długo pozostanie mi w pamięci. Muzycy, mimo upływu lat, w świetnej formie! Na żywo brzmią zupełnie inaczej! Lepiej oczywiście! Maybe I'm a Leo, Fireball i Space Truckin wcisnęły mnie w podłogę, a ta popisowa gitarowa końcówka Strange Kind of Woman - mmmm cudo!:) Ja chcę jeszcze raz!

Dodaj ogłoszenie