Dariusz Śledź: Nie będę ukrywał, że brakuje nam Artioma Łaguty (ROZMOWA)

Dawid Foltyniewicz
Paweł Relikowski
Udostępnij:
– Teraz każdy nasz rywal ma pewnie ambicje, by pokonać mistrza. Swoją droga nawet jak tym mistrzem nie byliśmy, to ligowi przeciwnicy wiedzieli, że z Betardem Spartą łatwo nie będzie. Mamy bardzo ciekawy i mocny zespół. Nic dziwnego, że budzimy respekt – mówi w rozmowie z nami tuż przed startem nowego sezonu PGE Ekstraligi Dariusz Śledź, trener żużlowców Betardu Sparty Wrocław.

Jak oczekiwało się Panu na start nowego sezonu, mając na szyi złoty medal Drużynowych Mistrzostw Polski?
Na pewno mi ten medal nie ciążył (śmiech). Fajnie mieć takie trofeum w kolekcji. Ale tak serio, to szybko ze stanu euforii i krótkiego odpoczynku przeszliśmy do pracy. Przygotowania do sezonu ruszyły jesienią. Wykonaliśmy plan niemal w stu procentach, bo ten ostatni etap – już na motocyklach – mógłby wyglądać nieco inaczej. Pogoda postawiła nam niełatwe warunki, a na to akurat wpływu nie mamy. Odjechanie kilku dodatkowych treningów oraz dodatkowego sparingu punktowego na pewno by się przydało.

W świecie sportu zwykło się mówić, że łatwiej wejść na szczyt, niż się na nim utrzymać. Zgadza się Pan z tą tezą?
Coś w tym jest. Teraz każdy nasz rywal ma pewnie ambicje, by pokonać mistrza. Swoją droga nawet jak tym mistrzem nie byliśmy, to ligowi przeciwnicy wiedzieli, że z Betardem Spartą łatwo nie będzie. Mamy bardzo ciekawy i mocny zespół. Nic dziwnego, że budzimy respekt. Inna sprawa, że rywalizujemy w najlepszej lidze świata i tu każdy ma coś do udowodnienia i pokazania. Walka o tytuł na pewno będzie zacięta.

Medalowe ambicje mają zapewne kluby z Lublina, Gorzowa, Leszna, Częstochowy, Torunia... Najbliższe rozgrywki zapowiadają się na trudniejsze niż te ubiegłoroczne?
No i w ten sposób wymienił pan prawie całą ligę… To tylko potwierdzenie moich słów, że w PGE Ekstralidze nie ma łatwych rywali i łatwych meczów. Z oceną rozgrywek poczekajmy do ich rozpoczęcia. Biorąc pod uwagę naszą obecną kadrę, łatwiej nie będzie. Artiom Łaguta był jednym z liderów, jednym z głównych architektów naszego zeszłorocznego sukcesu.

O tym wspominał Pan właśnie w jednym z poprzednich wywiadów. Możliwość stosowania zastępstwa zawodnika jest w stanie jakkolwiek zrekompensować nieobecność aktualnego mistrza świata?
Zacznę może od tego, że już wcześniej, w poprzednich sezonach, gdy kontuzja eliminowała ze startów jednego z naszych liderów, to zz-tka nie wychodziła nam najgorzej. Drużyna mobilizowała się na te mecze i pokazywała charakter. Mamy mocny skład, więc będziemy musieli sobie jakoś z tą sytuacją radzić. Jednak nie będę ukrywał, że Artioma nam brakuje. Zastąpić mistrza świata nie jest tak łatwo. Szkoda, że nie ma go z nami.

W przedsezonowych sparingach żużlowcy i trenerzy zwykle sporo testują. Fakty są jednak takie, że Sparta przegrała wszystkie trzy treningi punktowane. Jakie wnioski płyną z tych meczów?
Dla nas końcowe wyniki sparingów nie były najistotniejsze. Jeśli ktoś wnikliwie analizował, jak rozkładaliśmy siły w tych meczach, to na pewno zrozumiał, że chcieliśmy dać szansę mniej doświadczonym chłopakom. To był jedne z głównych celów. Poza tym testowaliśmy sprzęt i dbaliśmy, by nie złapać niepotrzebnej kontuzji. Prawdziwe ściganie zaczyna się w ten weekend.

Nad przygotowaniem fizycznym mistrzów Polski nieustannie czuwa Mariusz Cieśliński. W jaki sposób pracowaliście przed sezonem nad formą zawodników?
Mariusz robi wszystko, by jego zajęcia nie były monotonne. Chłopaki je po prostu lubią. To po pierwsze. Wielu z nich już od kilku sezonów przygotowuje się pod jego okiem. Dzięki temu mamy wypracowany system, który się sprawdza. Nie powiem nic odkrywczego, jeśli dodam, że Maciek czy Tai znają doskonale swoje potrzeby, mapę własnego ciała i świetnie realizują poszczególne jednostki treningowe. Czasami nie musi obok stać trener. Wystarczy, że potem skonsultują wyniki i przechodzą do kolejnego etapu. Dzięki temu Mariusz może więcej czasu poświęcić młodszym zawodnikom. To się sprawdza. Na koniec okresu przygotowań, jeszcze bez motocykli, spędziliśmy wspólnie czas w Cetniewie, w ośrodku przygotowań olimpijskich. I to był dobry moment na podsumowanie kilkunastu tygodni ciężkiej pracy. O formę fizyczną drużyny jestem spokojny.

W zadaniach realizowanych przez sztab szkoleniowy wspiera Pana m.in. Greg Hancock. Jaką wartość dla Gleba Czugunowa i Michała Curzytka miało zimowe tournée w Kalifornii pod okiem Grega?
Tournée to brzmi ładnie, ale przede wszystkim był to czas intensywnych treningów. Gleb i Michał byli pod opieką świetnego fachowca, a na miejscu mieli wszystko, by rozwijać swoje umiejętności. U nas nie było jeszcze warunków do śmigania po torze, a oni już mogli to robić w Kalifornii. Na pewno ten amerykański camp im się przydał. Myślę, że każdy młody zawodnik chciałby znaleźć się na ich miejscu.

Nowa postać w zespole Sparty to Bartłomiej Kowalski. Jak zaaklimatyzował się we wrocławskiej drużynie?
Z tym nie było najmniejszych problemów. Szybko wkomponował się w naszą drużynę. Bardzo dobrze funkcjonował podczas wspólnych treningów, na obozie. Teraz widzę, że czerpie dużo radości z jazdy na Stadionie Olimpijskim. Cały czas się uczy, ale sam podkreśla, że docenia rady, jakie dostaje od starszych kolegów. Czekamy na to, by efektem tej pracy były ligowe punkty naszych juniorów.

Przed sezonem zmiany nastąpiły nie tylko w kadrze zespołu, ale także klubowym herbie. Jak on się Panu podoba?
Cały zespół bardzo dobrze to przyjął. Koledzy z marketingu długo trzymali to w tajemnicy, a potem nagle zaprezentowali nam nowy herb na naszym obozie. Nie ukrywam, że czuliśmy się docenieni, bo zobaczyliśmy go jako jedni z pierwszych, jeszcze przed oficjalną prezentacją. Dla mnie to takie połączenie tego, co w Sparcie teraz i jej historii. Nasze barwy, nasza symbolika. Dokładnie tak, jak to powiedział w filmie promującym nowy herb Maciek Janowski – to jest Sparta.

Wasz sparing z Motorem przyciągnął na trybuny Stadionu Olimpijskiego kilka tys. widzów. Spodziewa się Pan, że w PGE Ekstralidze – już po zniesieniu covidowych obostrzeń – znów będzie was wspierać komplet publiczności?
Magia tego miejsca jest niesamowita. Kochamy tu się ścigać. Stadion Olimpijski to niesamowity obiekt, a nasi kibice to nie dodatkowy, ale pełnoprawny członek Betardu Sparty Wrocław. Naprawdę z nimi i dla nich rywalizuje się o wiele łatwiej. Bardzo to doceniamy i nie wyobrażam sobie, bo mogło się to zmienić.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Tata w klatce stawia córkę na nogi. To niesamowita historia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie