Dachowanie na Gądowie. Auto oparte o autobus. Są ranni (ZDJĘCIA)

PB
Wypadek na skrzyżowaniu ul.Bystrzyckiej i Balonowej. Około godziny 11.30. zderzyły się tam dwa samochody osobowe. - Jedno z aut dachowało i leży oparte o autobus miejski. W pojazdach uwięzieni byli pasażerowie, dwie osoby są ranne - mówi dyżurny Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej we Wrocławiu. Do godz. 13. trwały utrudnienia w ruchu kołowym. Autobusy linii 122, 128, 129 i 136 jechały objazdem przez ul. Drzewieckiego-Szybowcową.

Wideo

Komentarze 69

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
dw77

Na tym skrzyżowaniu. Za trudne dla wieśniaków !!!

a
anioł

No, jeżeli jeździsz "z zamkniętymi oczami", to wypadek masz jak w banku. Tylko szkoda tych z otwartymi oczami. w których walniesz blondynko.

D
Dżesi

Przejeżdżam przez to skrzyżowanie min. 2 razy dziennie, zawsze z zamkniętymi oczami bo nie kumam za bardzo tych znaków i jeszcze nigdy nie miałam wypadku.

e
esh

że przy żernickiej nie lepiej, 3 przejazdy nieźle potrafią zakłócić płynność ruchu, gdyby nie ludzka inteligencja to by był kryzys nadzwyczajny na skrzyżowaniach. wypadek - przypadek, jeden rozumie i zwolni, drugi doda gazu.

p
podpis

Jeżdżę przez to skrzyżowanie min. kilka razy w tygodniu. Ogólnie powiem tak, to co wyprawia się na tym i na sąsiednim ( Bystrzycka, Metalowców) skrzyżowaniu jest delikatnie mówiąc bardzo niebezpieczne. Szczególnie "ciekawe" rzeczy dzieją się jak PKP zamyka w szczycie komunikacyjnym przejazdy przez co tworzą się sztuczne korki, ludzie jeżdżą pod prąd bo innego wyjścia nie ma żeby nie stać zupełnie bez celu kiedy w cale nie ma się zamiaru przez owe tory przejeżdżać.
Ciekawe są wasze pomysły z wydzielaniem jakichś przestrzeni w ramach istniejącego układu- powiem tyle na tym skrzyżowaniu nawet autobusy się nie mieszczą a tą trasą jeździ kilka linii. Autobusy muszą nawzajem się przepuszczać albo jeździć po krawężnikach i wpadać w dziury na poboczu ( szczególnie od strony LIDLA) ale co tam, naprawy idą z naszej kasy ( tzn. kasy płacących za bilety i Wrocławian).
Nie jestem inżynierem ruchu i choć popieram pomysł budowy wiaduktu to jednak nie wydaje mi się on realizowalny w naszej rzeczywistości. Popieram za to pomysł wybudowania tam skrzyżowania kosztem ogromnych i co ważne NIEZABUDOWANYCH terenów obok. Przecież można przeprojektować przebieg ul. Bystrzyckiej i odsunąć te skrzyżowania od torów co pomoże rozwiązać zupełnie chory problem pierwszeństwa ( wymuszony przecież przez bliskość torów PKP). Można by też zbudować tam światła. Tylko pozostaje pytanie czy udałoby się zsynchronizować z zamykaniem i otwieraniem rogatek (a ITS jakoś potrafi przełączyć światła jak zbliża się tramwaj...tutaj zapewnie się nie da bo sprawa "polityczna" a nie techniczna) ? Myślę że wszytko można zbudować, tylko jak zwykle nikomu na tym nie zależy, ani miastu ani PKP PLK. Tym bardziej że miasto z PKP raczej nie ma dobrych relacji, a z resztą kto je ma. Samo PKP wewnątrz siebie nie może się dogadać.
A póki co stłuczki, stłuczki co dwa tygodnie i min 1 raz w roku dachowania. A polisy OC w górę. ciekawe dlaczego?
Zaklinajmy więc rzeczywistość o konieczności przestrzegania przepisów. Tylko czy to coś daje..... chyba czas pokazał że NIE. Na tym skrzyżowaniu nie tylko trzeba uważać na siebie ale i na wszystkich w około bo wszytko może się zdarzyć.
pozdrawiam

J
Jacek Kolonko

Nienormalne jest to, że od jadąc od strony Magnolii trzeba przepuścić wszystkich. Przy normalnym ruchu oznacza to, że przejechanie 1 samochodu zgodnie z przepisami trwa tam pare minut. A w kolejce zwykle stoi dużo więcej. To pierwsze źródło wymuszeń pierwszeństwa.

Druga sprawa, że w przypadku zamknięcia przejazdu kierowcy zaczynają przejeżdżać podwójną linię ciągłą, udając że relacji na wprost ona nie dotyczy. Doprowadza to niejednokrotnie do bardzo niebezpiecznych sytuacji kolizyjnych. Zwłaszcza że jadących pod prąd inne zasady zdrowego rozsądku wydają się również nie obowiązywać. Jeżdżą z prędkością dalece niedostosowaną do warunków.

Żeby to skrzyżowanie było normalne, musiałaby tam przez przynajmniej połowę czasu stać policaja, żeby eliminować tego typu sytuacje.

g
gość

Prawo jazdy w chipsach znalezione, kolejny matoł we Wrocławiu...

A
Arek

znowu słoik sprawił zagrożenie na ulicach

J
Januszz4

Teoretycznie racja, ale praktyka jest bardziej skomplikowana. Gdyby to było zwykłe skrzyżowanie, bez przejazdu kolejowego, pewnie problem nie byłby tak palący. W tym przypadku sytuacja wygląda nieco inaczej. Często zamykane rogatki powodują olbrzymie korki, a po otwarciu szlabanów, będąc na podporządkowanym, czeka się wiele, wiele minut, zanim opuści się to skrzyżowanie. To powoduje zdenerwowanie kierowców i u słabszych psychicznie wywołuje zachowania ryzykowne. A u głupich - szarżowanie wbrew przepisom i zasadom bezpieczeństwa. Dlatego przy projektowaniu rozwiązań komunikacyjnych, należy stosować japońską zasadę poka-yoke, świetnie sprawdzającą się przy projektowaniu wyrobów. Zasada ta mówi, że wyrób (w tym przypadku np. skrzyżowanie) powinien być tak zaprojektowany, żeby był odporny na głupotę użytkowników. Jeżeli bowiem w danym wyrobie ciągle powtarza się takie samo uszkodzenie, które spowodowane jest indolencją użytkownika lekceważącego instrukcję obsługi, to znaczy, że coś z tym trzeba zrobić. Mimo, że instrukcja obsługi napisana jest czytelnie i zrozumiale. Podobna sytuacja występuje w przypadku tego skrzyżowania. Instrukcja obsługi (oznakowanie i przepisy ruchu drogowego) są jednoznaczne i zrozumiałe. Ale skoro ciągle zdarzają się w tym miejscu wypadki, to znaczy, że w praktyce takie rozwiązanie jest nieskuteczne i niebezpieczne. I nie ma co zwalać winę na użytkowników (kierowców), tylko należy przebudować skrzyżowanie tak, żeby było odporne na nieracjonalne działania z ich strony.

H
Honor prezydenta

Nie takie rzeczy budowano. Mamy w tym mieście most na zimowiskiem barek, kilometrowy most nad 60 metrową rzeką oraz pomost wzdłuż rzeki. Z całą pewnością DA SIĘ wybudować tam wiadukt. Ale nie pozwala na to indolencja naszych władz. Tak samo jak z Mostem Wschodnim. Też wiadomo, że go nie będzie. Złe zarządzanie, brak kasy...

K
Km

Jako mieszkaniec Gądowa codziennie korzystam z tego skrzyżowania. Jest słabe pod każdym względem, również pod względem możliwości przebudowy. Wiadukt nie wchodzi w grę bo nie ma na to miejsca, rondo musiałoby być ciasne i dwupasmowe co przysporzyloby komplikacji. Osobiście widzę jedno optymalne rozwiązanie tj. Rozdzielenie pasów z wykorzystaniem zielonych przestrzeni po stronie osiedla.

a
archi

niestety... aby zbudować nad torami wiadukt, trzeba by zburzyć sąsiadujący blok mieszkalny, aby zachować parametry konstrukcyjne obiektu...
Świateł też tam nie będzie, bo nie można budować świateł na rogatkach.
Będzie jak było.
To nieostrożni kierowcy są odpowiedzialni za niebezpieczeństwo tego miejsca...

---

Niee... Przez to będą korki sztucznie tworzone, jak np. na rondzie Pileckiego czy Ojca Pio. Skrzyżowanie jest dobrze rozwiązane, tutaj bezpieczeństwo naprawiłoby na dobrą sprawę wymalowanie pasów, obszarów wyłączonych z ruchu, ewentualnie zamontować wysepki na ich miejscu.
W dodatku, w losowych dniach i w losowych godzinach patrol SM lub policji przez jakiś czas.

g
gość

ludzie są niebezpieczni. Może i w godzinach szczytu tak to wygląda, jak Pan opisuje. Jestem kobietą. Pochodzę z małej mieściny. Jeżdżę tamtędy 2 razy w tygodniu. Prosta sprawa: na skrzyżowaniu główna skręca do tego zasada prawej ręki. To jest chyba podstawa.

K
Kat

Nie pisz co się dzieje gdzieś na mieście tylko wypowiadaj się na temat.

Dodaj ogłoszenie