Czy to jest wielki come-back PRL-u czy liberum veto?

Arkadiusz Franas
Paweł Relikowski
Udostępnij:
Kiedyś już przypominałem Państwu, jak na przełomie XX i XXI wieku definiowano nowy dekadentyzm. A szło to mniej więcej tak. Świat się kończy: Niemcy nie chcą iść na wojnę (nie chcieli do Iraku), najlepszym raperem jest biały (niejaki Eminem), a mistrzem golfa Murzyn (Tiger Woods, choć potem okazało się, że jest mistrzem także w zupełnie innej dyscyplinie - czy ktoś w końcu wie, ile było tych kochanek?).

Minęło kilka lat i do tej frazy można dopisać kolejne odcinki. Prawo i Sprawiedliwość pokochało byłego pierwszego sekretarza Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej Edwarda Gierka, ludzie modlący się pod krzyżem ruszyli na wojnę z Kościołem, a deklarujący się jako chrześcijanie z pieśnią religijną na ustach brali się za łby ze strażą miejską pilnującą porządku przed Pałacem Prezydenckim. Czy ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości, dlaczego coraz częściej o niektórych kręgach politycznych i ich zwolennikach mówi się talibowie?

I nie jest prawdą, jak próbuje nam wmówić nowy szef klubu Prawa i Sprawiedliwości, że Kościół został wciągnięty w akcję przeniesienia krzyża spod Pałacu do kościoła św. Anny. Mariusz Błaszczak musi nie mieć zbyt dobrego zdania o tej instytucji, która przez 2000 lat swego istnienia udowodniła, że nie tak łatwo ją "wciągnąć". Tak samo jak trochę dziwne jest stwierdzenie dolnośląskiej posłanki Beaty Kempy, że "tego sobie życzą Polacy", gdy mówiła o pozostawieniu krzyża do czasu postawienia przy Krakowskim Przedmieściu pomnika upamiętniającego ofiary katastrofy pod Smoleńskiem.

Dość! Chyba ktoś próbuje z nas robić wariata. Może wreszcie czas przypomnieć sobie podstawy. Jak głosi nasza konstytucja: "Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej". A ponadto: "Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu" i "Władzę ustawodawczą sprawują Sejm i Senat, władzę wykonawczą Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej i Rada Ministrów, a władzę sądowniczą sądy i trybunały". Może warto więc przypomnieć, że z woli Narodu trzy lata temu władzę objęły pewne siły polityczne, a nie PiS i jego zwolennicy. W tym roku prezydentem został Bronisław Komorowski, a nie Jarosław Kaczyński. Bo chyba Naród po prostu nie polubił sposobu patrzenia na świat tego drugiego polityka ani też nie przypadła mu do gustu prezydentura jego tragicznie zmarłego brata.

Może wreszcie ci, których Naród nie wybrał, przestaną się na niego ciągle powoływać. Co nie znaczy, że nie mają prawa głosu. Każdy może krytykować

Właśnie popierany przez Naród Komorowski zdecydował, że krzyż należy przenieść do kościoła. I tyle. Nie możemy co tydzień ogłaszać nowych wyborów czy referendum. I może wreszcie ci, których Naród nie wybrał, przestaną się na niego ciągle powoływać. Co nie znaczy, że nie mają prawa głosu. Każdy może krytykować, ale sorry, na szczęście rządzą wybrani. Mieliśmy, co prawda, w naszej historii sytuacje, gdy mniejszość próbowała decydować o naszych losach. Skrajne wypadki nazywały się liberum veto i PRL. Myślę, że dzisiaj w dniu zaprzysiężenia prezydenta powinniśmy się cieszyć, że od 20 lat mamy władzę z woli Narodu, a nie kolejnego pierwszego sekretarza namaszczonego przez Moskwę, choćby nawet najbardziej uwielbianego przez prezesa PiS. I może skończmy z łzawymi opowieściami posłanki Kempy: "Widziałam na Krakowskim Przedmieściu barierki, służby mundurowe i odgrodzony krzyż. Żebym nie mogła swobodnie podejść do tego krzyża? To było przerażające i przypominało mi czasy sprzed 1989 roku". Jeśli już pani nie pamięta, to spieszę wyjaśnić, że przed 1989 rokiem ten krzyż przeniesiono by błyskawicznie, zresztą razem z tymi, co pod nim stali (choć, po pierwsze, to nikt nie pozwoliłby na jego postawienie), a takie rzeczy to mogłaby pani wygadywać tylko u cioci na imieninach, a nie w mediach. Też wolnych z woli Narodu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
Bartek
Ekipa Donalda Tuska (ze swoim marionetkowym prezydentem Komorowskim) przejdzie na zawsze do historii jako ta ekipa, która uśmierciła prezydenta Polski, który jej się nie podobał. Uśmierciła go choćby dla tego, że sprowadziła go do roli turysty na arenie międzynarodowej (któremu nie należą się stosowne środki bezpieczeństwa nawet wówczas, gdy podróżuje z czołowymi urzędnikami państwa). Wcześniej pozbawiała głowę polskiego państwa należnego szacunku w kraju i za granicą, co jest jednoznacznym działaniem antypaństowym. Katastrofa po Smoleńskiem zdarzyła się na tle ciągłych sabotaży, jakimi ekipa Donalda Tuska przeszkadzała prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu wypełniać jego konstytucyjne obowiązki główy państwa (wybranej z woli narodu). Dziwne, że pan Arkadiusz Ferens tej woli wcześniej nie dostrzegał. Marionetkowy przedstawiciel Platformy Obywatelskiej jakim jest Komorowski przejmuje teraz spadek po swojej macieżystej partii, jakim jest braku szacunku dla główy polskiego państwa. Na zawsze pozostaną w pamięci Polaków prorocze słowa Komorowskiego: "prezydent będzie gdzieś leciał i wszystko się zmnieni".
Więcej informacji na stronie głównej Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie