Człowiek gadający mniej pijący jest, czyli pożytki z telewizji i posłów w obliczu amerykańskiej zimy

Grzegorz Chmielowski
Czesi się poddali - z powodu braku śniegu odwołali u siebie bieg na 50 kilometrów. Nasze Jakuszyce leżą jakieś 200 metrów wyżej niż czeskie trasy, jest trochę zimniej, więc szable w dłoń, wszystkie ręce na pokład i kto żyw zwozi śnieg. Żeby za tydzień Justyna Kowalczyk pobiegła i zwyciężyła. I chyba to się może udać. Raz, że część rywalek odpuści sobie Jakuszyce z powodu nadchodzącej olimpiady, dwa, że z Ameryki nadchodzi fala zimnego powietrza, która może oznaczać po prostu nadejście zwykłej, normalnej zimy. Takiej, jaka nam się należy co roku o tej porze.

Cóż, jakoś to przeżyjemy, choć nie będę ukrywał, że jazdę na nartach, sankach oraz galerie bałwanów najchętniej oglądam w telewizji. Zresztą nie brak ich tam o każdej porze roku. No ale takie są prawa przyrody: dzieci muszą się wyhasać na sankach, kierowcy zaliczyć poślizgi, a drogowcy dać się zaskoczyć, a potem wysypać ileś tam setek ton soli z kopalni Polkowice, zmieszanej z piaskiem.

Zanim nas ta amerykańska zima zamrozi i zasypie wszystko dookoła na biało, rozejrzyjmy się nieco po Dolnym Śląsku. Ostatnio na pewno nie tylko kibiców podniecało sprzedanie przez miasto ponad połowy udziałów piłkarskiego Śląska Wrocław trzem prywatnym firmom. Czyli rzecz zmierza do normalności. Bo gmina przecież nie jest od zatrudniania facetów z Japonii, Brazylii czy Serbii, kopiących zawodowo piłkę. Nawet jeżeli czynią to na Stadionie Miejskim, czyli całkowicie publicznym.
Policzono też oglądalność telewizyjną transmisji sylwestra z Wrocławia, Krakowa i Gdyni. Dawno już jako stałego oglądacza tak mnie te przyśpiewki i podrygi naszych gwiazd pracujących niemal co roku 31 grudnia w tym samym składzie nie znudziły. Jedyny pożytek z tego był taki, że człowiek dyskutujący przy stole o poziomie produkcji estradowych bardziej gadający, czyli mniej pijący jest.

No właśnie, w moim markecie przy kasie leży jakiś alkoteścik za cztery zeta. Jeżeli ktoś chce ryzykować, niech gra w rosyjską ruletkę z policją i dmucha w ten gadżecik. I najlepiej, żeby był pieszo. Bo słyszałem od ekspertów, że wiarygodne dmuchawce alkoholowe kosztują po parę tysięcy. Znam też domowy sposób na trzeźwość kierowców. Posłuchajcie sobie dyskusji kandydatów na europosłów. Odechciewa się wszystkiego. Bo każdy z nich wie, jak u nas Europę, czyli dobrobyt wprowadzić. Ale teorii to najlepiej posłuchać na studiach. A teraz trzeba na przykład zdjąć kaganiec skarbowy i biurokratyczny z przedsiębiorców, by rozwijali się i tworzyli miejsca pracy w Polsce. Bo ich brakuje jak tlenu. I z tego powodu mamy falę emigracji jak niemal Syryjczycy z bombardowanego Damaszku.

Powoli nawet rząd zaczął to zauważać. Wcześniej chwalił się, że emigracja to po prostu kilkuletnie radosne korzystanie z Schengen i dobrodziejstw jednoczącej się Europy. Jednak okazuje się, że mimo politycznych zaklęć ludzie nie chcą wracać. W tej sytuacji minister Sikorski postawił tezę, że z Polakami będzie tak jak z Irlandczykami. Wrócą po 20 latach, by w kraju otworzyć firmę, zbudować dom i żyć w dobrobycie. Ale coś mi się wydaje, że to trochę taki amerykański sen. A po przebudzeniu czeka nas tylko amerykańska zima.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie