Czeskie stajnie wygrywają Wielką Wrocławską dzięki polskim koniom

Wiktor Lubicz
PAWEŁ RELIKOWSKI / GAZETA WROCŁAWSKA
W Wielkiej Wrocławskiej z sumą nagród 175 tys. zł, rozegranej po raz drugi na torze na Partynicach we Wrocławiu, wygrał koń polskiej hodowli

W tej najważniejszej od dwóch lat gonitwie przeszkodowej w Polsce z sumą nagród wyższą niż w Derby na Służewcu po długiej walce na prostej wygrał sześcioletni wałach Jam Taki, dosiadany przez Czecha Marcela Novaka, a trenowany przez Pavla Polesa dla Karela Zatloukala, prowadzącego w Czechach stajnię złożoną z koni zakupionych w Polsce.

W jedenastokonnej stawce Jam Taki był jednym z siedmiu koni w czeskim treningu i jednym z siedmiu koni polskiej hodowli. Jego hodowcą jest Tomasz Stachowiak. Jedynym w polu koniem polskiej hodowli w polskim treningu była ubiegłoroczna zwyciężczyni pięcioletnia Habana. Andrij Chopyk jechał z tyłu początkowo zgodnie z planem, ale tym razem pogubił się, był za daleko i też za szeroko wyszedł na końcową prostą.

W stawce dobrze skaczących koni tylko Księżna Vegas nie ukończyła gonitwy na dystansie 5000 m. Wyścig stracił jednak nieco na selekcyjnym poziomie po wycofaniu dziewięcioletniej klaczy Indian Sun, mającej opinię najlepszej w gonitwach przeszkodowych w Niemczech.

Jam Taki (po og. Enjoy Plan od kl. Jampolka) ze stajni Nyznerov, jest na 27. miejscu w aktualnym czeskim handikapie z wagą 82.5 kg. Przed nim jest sześć koni polskiej hodowli w czeskich stajniach: Tresor (92.5 kg, drugi w hcp), Hetman Polny, Klaus, Tudul i polski derbista Soros. Dalej jest 12 polskich koni w pierwszej setce. Na 67. miejscu jest trzeci w niedzielnym wyścigu Nebrius (po og. Belenus od kl. Nobila), z SK Golejwwko, ze stajni Vasury Kolesa. Czesi ze swoimi wyścigami z przeszkodami i płotami są regionalną potegą.

Wielka Wrocławska jest szczytowym punktem sezonu wyścigowego na torze na Partynicach, gdzie drugi rok z rzędu od kwietnia do października odbywają się regularne mityngi wyścigowe organizowane przy współudziale Dolnośląskiego Towarzystwa Wyścigów Konnych. Ich celem jest narodowa polska gonitwa przeszkodowa jako najważniejsza w Europie Środkowej po Wielkiej Pardubickiej.
Publiczność i tym razem, podobnie jak rok temu i podczas niedawnego Oaks, licznie stawiała się podczas słonecznego dnia, bardzo swobodnie czując się na starym, dobrze utrzymanym torze, inaczej niż na zbyt sztywnym Służewcu, ze zbyt widoczną nadmierną ochroną i niepotrzebnymi licznymi przedziałami i podziałami całości przestrzeni.

Wielka Partynicka z sumą 105 tys. zł na 4200 m z wysokimi płotami wygrał siedmioletni wałach Makler pod Tomasem Boyerem przygotowywany w Czechach przez polskiego trenera Grzegorza Wróblewskiego. O zwycięstwo walczyły też polskie klacze Treonina i Isuzu.

Dwudniowy mityng na Partynicach rozpoczął się od niecodziennej dyskwalifikacji zwycięzcy za brak okularów. W gonitwie z płotami dla trzyletnich koni na dystansie 2800 m z pierwszą nagrodą w wysokości 8 tys. zł zwyciężył wałach Spring, przed Indalsem i Tucholą. Właściciele drugiego i trzeciego konia złożyli protest. Komisja techniczna zdyskwalifikowała zwycięzcę za start bez okularów (ograniczających pole widzenia), chociaż koń był zapisany w okularach.

Jak dowiedzieliśmy się, na kilka minut przed startem przyszedł do komisji technicznej trener Robert Świątek i poprosił o zezwolenie na start bez okularów. Po gonitwie wpłynęły dwa protesty od właścicieli drugiego i trzeciego, z powołaniem się na nieuprawniony udział konia w gonitwie. - Zgodnie z regulaminem wyścigów konnych koń zapisany do gonitwy w okularach nie może biegać bez okularów - wyjaśnił nam sędzia Krzysztof Ksztoń, przewodniczący partynickiej komisji technicznej.

Jednak w przeszłości konie zapisane w okularach biegały bez okularów, i odwrotnie, za zgodą komisji technicznej lub bez jej zgody. Dyskwalifikacja zwycięzcy za brak okularów to chyba pierwszy taki przypadek, nie tylko w historii polskich wyścigów. Przy różnicy na karcie z zapisami trener płacił karę pieniężną. Trzeba też wiedzieć, że nie ma zwrotów w totalizatorze za zdyskwalifikowanego konia, a komisja odwoławcza może przywrócić wynik z celownika. Podważa to wiarygodność wyścigów. - Spring pochodzący ze stadniny w Iwnie wygrał niedawno wyścig w Pardubicach o 12 długości i bardzo dobrze zapowiada się, to wytrzymały, twardy fizycznie i psychicznie - powiedział trener Robert Świątek.

Na Służewcu zaś w dodatkowym dniu wyścigowym w sobotę dosiadał już koni Anton Turgajew, po dramatycznym upadku z padającego Kockera 30 sekund po starcie w trzeciej gonitwie na 1400 m 30 sierpnia. Turgajew obwinił za ten upadek Reznikowa (jechał na Double Mancer) w oświadczeniu dla komisji technicznej.

- Nie ma podstaw, żeby obwinić Reznikowa. To był nieszczęśliwy wypadek. Lekarz weterynarii stwierdził, że Kocker złamał lewą przednia nogę w łokciu - powiedział sędzia wyścigowy Piotr Czarniecki.

Wideo

Materiał oryginalny: Czeskie stajnie wygrywają Wielką Wrocławską dzięki polskim koniom - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie