Co wspólnego z aferą hazardową ma wrocławska policja?

Marcin Rybak
- Nigdy nie byłem w żadnym ośrodku Sobiesiaka. To bzdury - zapewnia Marek Szmigiel
- Nigdy nie byłem w żadnym ośrodku Sobiesiaka. To bzdury - zapewnia Marek Szmigiel Tomasz Hołod
Udostępnij:
Czy znany z afery hazardowej wrocławski biznesmen Ryszard Sobiesiak gościł w swoim ośrodku w Zieleńcu wysokich funkcjonariuszy policji z Wrocławia, m.in. wiceszefa Komendy Wojewódzkiej Marka Szmigla? Według naszych informacji, ujawnienie tych faktów stało się powodem, dla którego śledztwo w sprawie budowy przez Sobiesiaka wyciągu w Zieleńcu przeniesiono z Wrocławia do Legnicy, a potem do Poznania.

- To kłamstwo. Nigdy nie byłem w żadnym ośrodku Sobiesiaka. Widywałem go na meczach. Raz był u mnie ze skargą, ale jego zarzuty się nie potwierdziły - zapewnia komendant Szmigiel.

- Są znajomymi. Wiem, że komendant jeździł do Zieleńca - mówi nam jeden z oficerów policji.
Na początku roku wrocławska Prokuratura Okręgowa wszczęła śledztwo w sprawie inwestycji Sobiesiaka w Zieleńcu. Śledczy i agenci CBA sprawdzali, czy budowa nie była wspierana przez nieuczciwych urzędników, którzy w ekspresowym tempie wydawali korzystne dla biznesmena decyzje.

Powołano zespół prokuratorów i na ich zlecenie agenci zabezpieczali tony dokumentów w urzędach: wojewódzkim, marszałkowskim, centrali i regionalnej dyrekcji Lasów Państwowych, a także w ministerstwach. Zarzuty popełnienia przestępstw usłyszał już nadleśniczy z Dusznik-Zdroju.

Na początku czerwca wrocławscy prokuratorzy poprosili o zabranie im sprawy. Trafiła do Legnicy, lecz po kilku dniach - decyzją prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta - została przekazana do Poznania. Powód? - Tajemnica - odpowiada lakonicznie rzecznik prokuratora generalnego Mateusz Martyniuk.

- Wyszło na jaw, że Sobiesiak w swoim ośrodku Szarotka w Zieleńcu gościł wiele wysoko postawionych osób. Bywali tam też oficerowie i byli oficerowie policji - twierdzi wrocławski prokurator.

- W jawnych aktach nie ma mowy o wizytach pana komendanta w Zieleńcu - zapewnia prokurator Andrzej Laskowski z Prokuratury Apelacyjnej w Poznaniu. - Mamy jeszcze akta tajne. O ich zawartości nie będę mówił. Nie potwierdzę ani nie zaprzeczę informacjom o tych wizytach.

Według naszego informatora, wicekomendant Szmigiel jest dobrym znajomym szefa Prokuratury Apelacyjnej we Wrocławiu Dariusza Szyperskiego. I to dlatego ten ostatni, zamiast poprosić o przekazanie sprawy poza Dolny Śląsk, przeniósł ją do Legnicy. Czyli do innej podlegającej mu prokuratury.

To właśnie, według naszego informatora, spowodowało interwencję Pawła Wojtunika, szefa CBA, u prokuratora generalnego. Wyglądało bowiem na to, że Szyperski nie chce utracić kontroli nad śledztwem.

Co na to prokurator Szyperski? - Śledztwo przeniesiono do Legnicy z uwagi na ujawnione znajomości prokuratorów z Wrocławia z osobami występującymi w sprawie. Nie mogę ujawnić, czy chodziło o Szmigla - mówi Szyperski. - Uznałem, że Legnica to dobre miejsce, bo nie ma tam prokuratorów znających kogoś występującego w śledztwie. Jak to się więc stało, że kilka dni po przekazaniu sprawy Legnicy prokurator generalny zabrał ją do Poznania?

- Na wszelki wypadek. Uznał, że lepiej od razu przenieść śledztwo poza Dolny Śląsk. Gdyby miało się okazać, że są jakieś osoby powiązane np. z prokuratorami z Legnicy - twierdzi Szyperski.
Pytany wprost zaprzecza, że przeniósł sprawę do Legnicy, by pomóc swojemu znajomemu, komendantowi Szmiglowi. - Znamy się służbowo, to wszystko - mówi Szyperski.

Wątki afery

O Ryszardzie Sobiesiaku zrobiło się głośno rok temu. Jesieną 2009 r. wyszło na jaw, że CBA tropiło związki polityków PO: posła Zbigniewa Chlebowskiego i ministra sportu Mirosława Drzewieckiego z biznesmenem z Wrocławia. Miał on lobbować przeciwko planowanym zmianom przepisów dotyczących hazardu. Byłyby one bardzo niekorzystne dla tej branży. Śledztwo w tej sprawie wciąż się toczy.

Prowadzone jest też tajne śledztwo w Prokuraturze Apelacyjnej w Krakowie, związane z Sobiesiakiem. Dotyczy rzekomej korupcji w wymiarze sprawiedliwości. Według Dziennika Gazety Prawnej chodzi o Sąd Najwyższy.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

s
spirzowa
niech ujawni dom na psim polu na kogo zapisal
M
MŁODY
I im podobni ,mogą spać spokojnie . Wystarczy że powiedzą coś obraźliwego na kaczkę to żaden " sąd sprawiedliwy ich nie ruszy " Bo taka jest " sprawiedliwość " PO .
c
colombo
Brawo Panie Rybak, coś się stało, że wracasz do pisania prawdy,
nie zapominaj o Szkole Leśników w Miliczu, którą to ukończyli
Andrzej Matejuk i spowinowacony Marek Szmigiel. Przez cztery
lata technikum poznało się 7 roczników leśników, którzy dziś
pełnią bardzo wysokie funkcje, lub też szybko po odkrytych
układach odeszli na emeryturę. Jak będziesz Pan dobrze szukał,
tak jak dawniej to dojdziesz do Grzesia S., który to ciągnął Komendanta
Głównego, a ten Mareczka... Sprawdź Pan jak Mareczek w trzy lata
awansował, z dnia na dzień budując jednocześnie dom w Sobótce,
który z kolei obsługiwali policjanci i sprzęt w ramach służby.
Dowiedz się też o słynnym restauratorze Wacławie R....
Warto szukać bo wszystko to wielki skandal... "By żyło się lepiej"...
H
Henek
Sialom ! A co to gostek ponyżej ne wesz,że geesy już dawno w Polszcze polykwydowane som ? Tera bedżemy budowacz kibuce , jak u nas w Jezraelu.
G
GS
Nie widzę nic o Grzechu S. Gdzie jest GS. Czyżby autor się bał GS?
Przejdź na stronę główną Gazeta Wrocławska
Dodaj ogłoszenie